Recenzja Audio Analogue AAdac

Audio Analogue AAdac

Audio Analogue AAdac to pierwszy w aktualnej ofercie włoskiego producenta przetwornik cyfrowo-analogowy. Stanowi on cześć linii PureAA, na którą obecnie składają się trzy urządzenia. Czyli przedwzmacniacz gramofonowy AAphono, recenzowany swego czasu na łamach hifizone.pl wzmacniacz zintegrowany AAcento no i właśnie przetwornik cyfrowo-analogowy AAdac. Jednocześnie linia PureAA ma być kwintesencją filozofii firmy. A co za tym idzie – oferować nie tylko doskonałe brzmienie, lecz i także rzetelną konstrukcję urządzeń, przy wykorzystaniu bardzo dobrych elementów. Co więcej, ma także posiadać unikalne, a przy tym charakterystyczne właśnie dla Audio Analogue wzornictwo. To ostatnie faktycznie widać gołym okiem, natomiast odnośnie reszty, to zważywszy na tradycję firmy – można mieć dość spore oczekiwania. Czy słuszne? Przyjrzyjmy się temu przetwornikowi bliżej…

AAdac – design i wykonanie

Bardzo ciekawa jest forma samego urządzenia, bo nie ma ono standardowej – można by rzec – szerokości 44 cm, a jedynie 22. Przy czym głębokość AAdaca wynosi całkiem spore 39 cm. To poniekąd pewne odwrócenie znanych nam przecież proporcji. A jednocześnie wraz z dość sporą masą – 5.5 Kg – i precyzyjnym wykonaniem obudowy przywodzi na myśl wymiary, jakie możemy spotkać w wielu hi-endowych końcówkach mocy.

Audio Analogue AAdac

Kolejna rzeczą, na którą z pewnością zwrócimy uwagę zaraz po włączeniu tego przetwornika będą na pewno diody umieszczone dookoła pokrętła głośności. To dokładnie takie samo rozwiązanie, jakie zastosowano w AAcento. Można przy tym śmiało powiedzieć, że stawia ono przysłowiową „kropkę nad i”, jeżeli chodzi o całokształt wrażeń wizualnych.

Jednocześnie uważam, iż niespecjalnie zresztą należy się tutaj rozwodzić nad samym wzornictwem serii PureAA, bo po pierwsze „de gustibus…” a po drugie – najlepiej to zobaczyć na własne oczy. Bo zdjęcia, jakiekolwiek by nie były, jednak tego nie oddają. Inną zaś kwestią jest to, że z całą pewnością są to urządzenia, które będą się wyróżniać wzornictwem. Wzornictwem, które jednak w żadnym przypadku nie przekracza pewnych granic i powinno się wkomponować praktycznie w każdą przestrzeń.

Technologia – słów kilka o tym, co w środku

Można by rzec, że jest w pewnym sensie klasycznie. I użyto sprawdzonego a przy dość popularnego rozwiązania. Czyli mamy tutaj układy przetworników cyfrowo-analogowych ESS Sabre 9038 w wersji Pro spięte z wejściowym interfejsem Amanero. Użycie tego ostatniego wcale nie dziwi, jeżeli weźmiemy poprawkę na kraj pochodzenia zarówno samego AAdaca, jak i platformy wejściowej Amanero. Powyższa kombinacja daje nam możliwość obsługi sygnałów do 32 bitów i 768Khz próbkowania, a więc sporo ponad DXD. Do tego mamy DSD512 i… interfejs Bluetooth. Tak, możemy do AAcento wysłać sygnał chociażby z komórki.

Jednocześnie producent deklaruje, że każda sekcja układu ma dedykowaną płytkę PCB, a jednocześnie układy analogowe i cyfrowe posiadają osobne zasilacze. Sama topologia toru analogowego została oparta o elementy dyskretne i jest w pełni zbalansowana. Do tego mamy wzmacniacz słuchawkowy, który ma być czymś więcej, niż tylko dodatkiem. A także możliwość pominięcia regulacji głośności, czyli tryb „direct”. Maksymalne napięcie na wyjściu wynosi 3.35V RMS. Taka wartość powinna spokojnie wystarczyć do napędzenia ogromnej większości wzmacniaczy i końcówek mocy, nawet tych z mniejszym wzmocnieniem napięciowym.

Przy czym, mogłoby się tutaj wydawać, że w zasadzie taka budowa to nic szczególnego, natomiast w tym miejscu aż trudno się powstrzymać od pewnej uwagi. Otóż przetworników na rynku opartych o układy Sabre jest teraz bez liku. Wliczając w to zarówno te oparte zarówno o dużą (Pro) wersję układu ESS9038, jak i o jego mniejszą, bardziej mobilnie nastawioną wariację (Q2M). Co ciekawe, wcale nie jest też tak, że samo zastosowanie wersji Pro jest receptą na sukces a wersja Q2M musi grać gorzej. Bo chociażby ostatnia recenzja Bursona dobitnie pokazuje, że nawet mniejszy Sabre poprawnie zaaplikowany potrafi doskonale zagrać. Jednocześnie trudno też ukryć, że w przypadku Audio Analogue można śmiało założyć, że przy pierwszym, dedykowanym przetworniku włosi się tutaj po prostu postarali. Pozostawało jedynie pytanie – jak bardzo?

Audio Analogue AAdac

Analogowy Sabre? Czyli o brzmieniu AAdaca słów nie kilka

Nie tak dawno temu, na jednym z rodzimych for traktujących o tematyce audio ktoś postawił dość śmiałą tezę. Otóż – w dużym skrócie – chodziło o to, że nie widzi przeszkód, aby poprawnie zaaplikowany układ Sabre w swojej najwyższej wersji grał, jak gramofon. W tym momencie zapewne, co poniektórym przyszło na myśl, by popukać się w głowę. Jednakże proponowałbym wcześniej odsłuch tego właśnie przetwornika, bo – napiszę tu już na wstępie – stawia on właśnie samo stereotypowe brzmienie Sabre’a w innym, dla wielu dużo lepszym i cieplejszym świetle.

Jedną z pierwszych przywar, jakie przychodzą na myśl już po chwili odsłuchu Audio Analogue jest to, czy aby na pewno siedzi w nim taki, a nie inny układ odpowiadający za konwersje sygnału pomiędzy cyfrowym i analogowym światem. Czy aby przypadkiem nie jest to jakieś autorskie rozwiązanie typu multi-bit, czy jakieś inne R2R?

Przetwornik ten już od pierwszych nut zwraca na siebie uwagę tym, że gra nieco bardziej miękko (do tego jeszcze wrócimy), z szeroką paletą nasyconych barw. Z ciekawości, już na początku odsłuchów puściłem utwór „Why So Serious” Hansa Zimmera, aby sprawdzić, jak włoskie urządzenie poradzi sobie z basem mając taką, a nie inną – nieco miękką – manierę w brzmieniu. I co ciekawe, abstrahując już od basu, kreowanie sceny i barw już w początkowych dźwiękach tego utworu zwróciło na siebie uwagę. Jeszcze zanim ten utwór się tak naprawdę na dobre rozkręcił. Już wtedy można było dojść do wniosku, że tutaj faktycznie jest coś na rzeczy, jeżeli weźmiemy pod uwagę nazwę firmy. Faktycznie, to „Analogue” jednak zobowiązuje.

Przy czym, wracając jeszcze do samego basu, to na pewno nie jest on nazbyt po konturowej i utwardzonej stronie. Można by rzec, że jest niejako fizjologiczny. Nie ma też w przypadku AAdaca mowy, aby niskie częstotliwości zabrzmiały w jakikolwiek sposób anemicznie, czy nad wyraz sucho. Aby kiedykolwiek zabrało rzetelnej podstawy basowej w nagraniu. A jednocześnie jest to też bardzo nisko rozciągnięty bas, który przy tym się jednocześnie nie narzuca, jeżeli chodzi o samo rozciągnięcie. Przypomina mi on tutaj w pewnym sensie pewien wzmacniacz firmy Musical Fidelity z dawnych lat, a mianowicie A1000. Dysponował on całymi pokładami tektonicznego, najniższego basu. Z tym, że na większości utworów, zwłaszcza tych z repertuaru rozrywkowego, jego możliwości się niespecjalnie ujawniały. I aby je poznać, trzeba było sięgnąć albo po symfonikę albo płyty, gdzie dobrze zarejestrowano sygnały poniżej 30 Hz.

To jednak nie wszystko, jeżeli chodzi o niskie i najniższe zakresy. Bo jest jeszcze jedna, istotna cecha tej części akustycznego spektrum w wydaniu przetwornika włoskiej firmy. Wypełnienie harmonicznymi. I to najlepiej usłyszymy na systemie, który jest naprawdę pełnopasmowy. A przy tym potrafi operować basem przy zachowaniu niskich poziomów zniekształceń i nie zaburzając przy tym fazy. Proszę mi wierzyć – te dwie ostatnie cechy naprawdę rzadko idą w parze.

Audio Analogue AAdac

Jednocześnie dynamika AAdaca może się wydawać na początku nieco myląca, dopóki nie zrozumiemy recepty na brzmienie w wykonaniu tego przetwornika, jako całości. Może się ona nawet wydać mniejszą, aniżeli jest w rzeczywistości. Przede wszystkim Audio Analogue w momencie spiętrzeń dynamiki bądź, kiedy trzeba wygenerować ścianę dźwięku – nie wpada w żadne kłopoty. Dźwięk się nie utwardza, nie zlepia w jedną, niezrozumiałą całość. Faktem jednocześnie jest też to, że a i owszem, są urządzenia, które jeszcze bardziej rozkładają dźwięki, oddzielają je od siebie. Ale po pierwsze kosztują one więcej, a po drugie często też prezentują całościowo nieco inną manierę soniczną. Inną zaś kwestią jest to, że gęsta muzyka z dużą ilością energii – jak chociażby płyta Annie Lennox „Diva” – tylko potwierdziła to, że AAdac świetnie sobie radzi także w sytuacjach, gdy trzeba wygenerować lawinę energetycznego dźwięku. Spiętrzenie dynamiki i uderzenie basu w kulminacyjnym momencie „Money Can’t Buy It” zabrzmiało naprawdę spektakularnie.

Powyższe jest o tyle ciekawe, że AAdac przy swoim – minimalnym – zmiękczeniu dźwięku wciąż dobrze różnicuje płyty. Utwór „Somebody’s Daughter” Tasmine Archer zabrzmiał z charakterystyczną barwą starszej cyfrowo realizacji. Jeżeli coś w nagraniu jest zrealizowane – ujmijmy to delikatnie – mniej optymalnie, to AAdac to pokaże. A przy tym nie będzie z tego robił jakichś większych scen.

Kolejną wyróżniającą cechą brzmienia jest w przypadku włoskiego przetwornika scena. I tutaj proszę sobie przypomnieć tezę odnośnie tego, że Sabre może przypominać brzmieniem gramofon. Otóż mamy tutaj także dość charakterystyczną obecność pozornych, jakby nie było, źródeł dźwięku. AAdac kreśli pierwszą elementy sceny… właśnie wcale nie gdzieś za linią głośników. Bardziej na ich linii, nie wycofuje specjalnie holograficznego obrazu. To,  co w tym przypadku może robić wrażenie, to rozpiętość i pokazanie relacji „przód”-„tył”. Bo mamy tutaj pełne rozłożenie planów dźwiękowych. Szerokość sceny jest bardzo dobra, ale to właśnie rozpiętość tego, co blisko w stosunku do tego, co jest dalej, robi tutaj jednak większe wrażenie.

Na pokładzie mamy także wzmacniacz słuchawkowy, co prawda producent nie podaje zbyt szczegółowo jego specyfikacji, oprócz tego, że jest „high quality”, natomiast odsłuchy pokazały jedno. Otóż wzmacniacz ten jest zaskakująco dobry, z tym, że jeżeli szukamy klimatów lampowego wzmacniacza w topologii OTL, to raczej nie tędy droga. Natomiast ma on zaskakująco dobrą, pełną barwę i szukałbym tutaj raczej słuchawek będących po bardziej neutralnej stronie.

Audio Analogue AAdac

Kilka ciekawych wniosków, miast podsumowania

Co tu dużo mówić, włosi się postarali. Wszystko wskazuje na to, że Audio Analogue jest teraz w jeszcze lepszej formie, aniżeli było kilkanaście lat temu, kiedy pojawiło się na rodzimym rynku. Inną zaś kwestią jest to, że takie urządzenia, jak AAdac są bardzo potrzebne. Bo rzucają inne światło na – zdałoby się – sprawdzone rozwiązania, które w wielu przypadkach zdają się mieć dość ugruntowaną specyfikę grania.

Fakt, przetwornik ten idzie w stronę pewnej miękkości brzmienia. Jest tutaj jednak pewna szczególna cecha brzmienia AAdaca, której omówienie pozwoliłem sobie z premedytacją zostawić na koniec tej recenzji. Tak, aby bardziej zapadło w pamięć i mogło być pewnego rodzaju drogowskazem dla tych, którzy mogą potencjalnie rozważać to konkretne urządzenie. Otóż Audio Analogue niczego nie spowalnia, nie zamazuje. Trąbka dalej brzmi, jak trąbka. Jak coś będzie miał kłuć w uszy – to ukłuje. Tutaj na początku możemy się zastanawiać, czy to Audio Analogue gra miękko, a po pewnym czasie refleksja może być całkowicie odmienna. Bardziej w stronę tego, że to właśnie inne przetworniki niepotrzebnie, aż za nadto utwardzają brzmienie. Co więcej, śmiem podejrzewać, że naprawdę dopracowano tutaj układ analogowy, bo w trybie „direct” jest oczywiście minimalnie lepiej, natomiast śmiało możemy korzystać z regulacji głośności wbudowanej w urządzenie.

Co więcej, rzadko trafia się tak naprawdę przetwornik, który najpierw robi wrażenie utalentowanego artysty, a potem także potwierdza, że potrafi także być naprawdę wyprawnym rzemieślnikiem. Inaczej rzecz ujmując – AAdac dociera nie tylko do serca, ale i także do rozumu. Jednocześnie parowałbym go na pewno z systemami, które mają wysoką rozdzielczość, ale nie tylko w kontekście separacji, ale także transparentności na barwę.

I jeszcze jedno – Bluetooth jest miłym ukłonem w stronę użytkownika, ale dużo lepsze efekty uzyskamy poprzez USB. A najlepsze z naprawdę dobrego streamera. Bardzo dobrym źródem będzie tutaj chociażby Auralic. To już jest ten poziom, że naprawdę warto zadbać o każdy element toru, AAdac się za to nam z pewnością odwdzięczy.

Dystrybutor: SoundSource http://soundsource.pl/
Strona produktowa: https://www.audio-analogue.pl/en/

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*