Monitor Audio Platinum 100 3G – recenzja

RDT III – ewolucja materiałów membran

Poniżej przetwornika wysokotonowego znajduje się głośnik średnioniskotonowy, mowo oczywiście o Rigid Diaphragm Technology w wersji już trzeciej. Czyli w skrócie: RDT III. I to właśnie tutaj najbardziej widać, jaki postęp dokonał się od czasu aluminiowych membran w kolumnach takich, jak chociażby wspomniane Studio 20. Co istotne, nie jest to przetwornik z membraną metalową per se, a konstrukcja, jak to się ładnie po polsku mówi – kanapkowa. Składa się ona z kilku warstw i patrząc od strony słuchacza – najpierw mamy powlekaną ceramiką cienką membranę aluminiową. Za nią znajduje się warstwa o strukturze plastra miodu wykonana z Nomexu, a jeszcze dalej dwie warstwy włókna węglowego splecione ze sobą pod kątem prostym. Tak generacyjny postęp w zakresie membran określa Michael Hedges:

„Pierwsza generacja RDT miała aluminiową powłokę zewnętrzną, rdzeń o kształcie plastra miodu z Nomexu i drugą wewnętrzną powłokę z aluminium.

Druga generacja RDT miała aluminiową powłokę zewnętrzną, rdzeń o kształcie plastra miodu z Nomexu i plecioną z włókna węglowego powłokę wewnętrzną.

Trzecia generacja RDT ma aluminiową powłokę zewnętrzną, rdzeń o kształcie plastra miodu z Nomexu i tylną powłokę ze splecionego jednokierunkowo włókna węglowego.”

Taki mariaż różnych materiałów ma zapewnić odpowiednią kombinację parametrów, które niezwykle pożądane są w przypadku membrany każdego przetwornika dynamicznego. A parametry te to: sztywność, lekkość oraz tłumienie rezonansów własnych. I wcale nie idą one tak bardzo ze sobą w parze, jakby mogło się nam wydawać. Bo przykładowo membrany metalowe będą w danym paśmie zachowywać się tłokowo – ale już poza nim będą mieć bardzo wyraźnie zaznaczony własny rezonans o dużej zazwyczaj dobroci (ostrości). Rezonans taki można teoretycznie wyciąć w zwrotnicy, aczkolwiek wcale nie jest przy tym tak, że gwarantuje to, iż będzie on całkowicie niesłyszalny.

Monitor Audio PL100 G3

Swoją drogą, w PL100 ta pierwsza (patrząc od strony słuchacza) warstwa aluminium, a i owszem jest, ale musi być w sumie niezwykle cienka, bo widać na niej przetłoczenia odpowiadające właśnie strukturze plastra miodu, którą posiada znajdująca się pod nią warstwa z Nomexu. Poza tym jest dodatkowo pokryta tłumiącą rezonanse warstwą ceramiczną, której zawdzięcza swój charakterystyczny ciemny kolor. Dlatego też wszystkich obawiających się brzmienia w jakikolwiek sposób „metalowego” muszę tutaj pozytywnie rozczarować, bo nawet patrząc tylko przez pryzmat samej konstrukcji membran per se – to tego bym się po PL100 raczej nie spodziewał. Do tego tematu jeszcze powrócimy, a teraz dla formalności przyjrzyjmy się jeszcze dwóm kwestiom – jednej bardziej, a drugiej nieco mniej widocznej.

Otóż sama obudowa, jej wykonanie – jest dokładnie takie, jakiego można by oczekiwać nie tyle od kolumn podstawkowych kosztujących ponad 25 tysięcy złotych za parę, co po prostu od produktu klasy premium. Piszę o tym, bo – nie oszukujmy się – brzmienie brzmieniem, ale dla wielu sam wygląd i wykonanie będą po prostu równie ważne. Zwłaszcza dzisiaj, w mniejszych pomieszczeniach, do których swoją drogą właśnie dedykowane są PL100 3G.

Druga kwestia – i to ta mniej widoczna – to zastosowanie zwrotnic eliptycznych. Niezbyt często się je spotyka i taką „pierwszą z brzegu” marką, jaka również stosuje taką topologię, jest chociażby amerykańskie Magico. Zwrotnice te mają zmienną stromość zbocza i czasami są stosowane tam, gdzie producent chce uzyskać płynne połączenie między przetwornikami (bo blisko częstotliwości podziału stromość zbocza jest stosunkowo niewielka), a jednocześnie pragnie wyraźnie „odciąć” przetwornik od pracy w niepożądanych dla niego zakresach (stromość zbocza w pewnym momencie w płynny sposób się zwiększa, stąd nazwa).

Tyle w kwestiach technicznych, pora na clue tematu.

Monitor Audio PL100 G2 – brzmienie

Nie bez powodu napisałem aż tak wiele o zastosowanej w PL100 3G technice. Bo o ile zawsze staram się zwrócić na pewne kwestie konstrukcyjne uwagę i pokazać ich wpływ na brzmienie, to w przypadku podstawkowych i niemalże flagowych Monitor Audio powiązanie między technologią a brzmieniem jest bardziej, niż oczywiste. Innymi słowy: już od pierwszych taktów muzyki czuć, że mamy do czynienia z kolumnami, które nie dość, że posiadają realnie działającą technologię, to jeszcze sonicznie przekłada się ona na, mówiąc wprost, brzmienie, które – ujmując to wprost i zwięźle – jest po prostu wyrafinowane. Ale powoli… i po kolei.