Otóż nic bardziej mylnego. Tutaj po prostu mamy naturalny brak ostrości. Natomiast jeżeli trzeba słuchacza zaskoczyć, pokazać dynamiki, to z tym nie ma także żadnego problemu. Jednocześnie płynny, pozbawiony wyostrzeń charakter wręcz zachęca nie tylko do dłuższych odsłuchów, ale także i do odkręcenia gałki bardziej w prawą stronę. Dla pewności sprawdziłem, jak zabrzmi jedna z najbardziej chyba ogranych płyt, jakie można by sobie w tym przypadku wyobrazić, czyli „On Every Street” Dire Straits. I słuchając „You And Your Friend” miałem wręcz wrażenie, że taka aranżacja jest dla tego urządzenia wręcz zbyt trywialna. Z kolei na „Heavy Fuel” słychać było pazur, zadziorność, a przy tym znakomity PRaT i rytmikę. To właśnie połączenie barwy, rozłożystości brzmienia oraz tej jego płynności uznałbym za najbardziej rozpoznawalną i jednocześnie będącą największą zaletą cechą brytyjskiego urządzenia.
Powiedzmy jeszcze kilka słów o tym, jak te wszystkie ustawienia będą wpływać na brzmienie. Otóż zdecydowanie największy wpływ będzie mieć włączenie resamplingu do DSD. Sama różnica pomiędzy trybami DSD512 i DSD1024 jest już znacznie mniejsza. Może nie marginalna, ale nie jest też tak, że przełączając się pomiędzy dwoma trybami DSD dojdziemy do jakichś dużych różnic. Natomiast te różnice pomiędzy trybami filtru cyfrowego już jak najbardziej są. I są one całkiem spore. Pamiętajmy także o tym, że filtry cyfrowe możemy zmieniać przy włączonym resamplingu do DSD. I ciekawą opcją może być tutaj zestawienie trybu „Bit perfect” z włączonym resamplerem do DSD.
iFi Audio iDSD Valkyrie – podsumowanie
Przyznam szczerze, że raz na jakiś czas pojawia się urządzenie, które potrafi nieźle zaskoczyć. W tym konkretnym przypadku nawet nie tyle samą formą, czy funkcjonalnością, ale właśnie, a może przede wszystkim – brzmieniem. Nie jest to produkt dla każdego, ale śmiem twierdzić, że ci, którzy potrzebują od strony funkcjonalnej właśnie tego takiego urządzenia, będą wiedzieć, że iFi Audio xDSD Valkyrie może być de facto propozycją dla nich praktycznie na tę chwilę niemalże bezkonkurencyjną. Patrząc na to z jeszcze innej strony, to zwróćmy uwagę, że kiedy kilka lat temu pojawiały się tak zwane „dongle”, to były one kompletnym novum na rynku. Jednakże po latach okazało się, że faktycznie znalazły one swoją niszę.
W pewnym sensie można iFi Audio iDSD Valkrie traktować jako rozwinięcie tej koncepcji. I to nawet nie tylko, jeżeli chodzi o rozmiary czy moc, ale przede wszystkim w zakresie możliwej do uzyskania z urządzenia tej wielkości jakości brzmienia. Bo to jest na poziomie jak najbardziej porównywalnym do droższego o kilka tysięcy Chorda Hugo 2, który jednak nie ma aż tak szerokiego wachlarza funkcjonalności. No i ma zdecydowanie słabszy wzmacniacz słuchawkowy. Patrząc z jeszcze innej zaś strony, to pojawienie się takiego urządzenia, jak Valkyria jest swoistym znakiem czasu. I też świadectwem na to, że producenci zaczynają rozumieć, że tego typu urządzenia są potrzebne. Nie każdy ma możliwość słuchania na systemie stacjonarnym, albo też zbudowania pełnych dwóch systemów w dwóch różnych miejscach. I to właśnie dla nich Valkyria może być świetnym wyborem. Ale nawet nie biorąc tego czynnika pod uwagę, to po prostu bardzo dobre źródło. Można je postawić w szranki z kosztującym podobnie sprzętem stacjonarnym i bez problemu się ono obroni. A możliwość łatwego transportu oraz zasilania wymagających słuchawek przy pracy z baterii może okazać się naprawdę przydatnym dodatkiem. Rekomendacja.
Adam Kiryszewski
Dystrybutor: 21Distribution https://21distribution.pl/
Cena: 7499 PLN (lub 7999 z zasilaczem iPower Elite)
