Z kolei na remasterze z 2017 roku jakże znanego Fleetwood Mac „Everywhere” łatwo było usłyszeć charakterystyczny, analogowy tembr tego utworu. Jednocześnie dało się też wyczuć – patrząc poprzez pryzmat szerszej, bardziej absolutnej skali – lekką zmianę charakteru wysokich tonów, którą można by przypisać stratnej transmisji bezprzewodowej. Jednakże, aby to usłyszeć, trzeba porównać dźwięk z GO poda bezpośrednio do połączenia kablowego z odtwarzaczem klasy, co najmniej pierwszej, bazującej na układach AKM, wersji FiiO M11. Z drugiej zaś strony – nie znaczy to, że góra jest w jakiś znaczący sposób przytłumiona, czy też ma jakoś diametralnie zmieniony charakter. Chodzi mi bardziej o to, że jeżeli jest gdziekolwiek jakakolwiek zauważalna różnica, to będzie to właśnie w zakresie charakteru wysokich tonów. I nie dopatrywałbym się w tym winy samych podów, jako takich. A bardziej czegoś, co wynika z użycia takich a nie innych, czyli generalnie stratnych kodeków. Nie jest też tak, że będzie to słyszalne na każdym utworze. Bo przykładowo Portishead „Roads” zabrzmiał w bardzo otwarty sposób, z odpowiednio umiejscowionym wokalem oraz z dobrym przekazaniem przestrzeni wokół niego, z oddaniem całej aury nagrania.
Zaskakującym jest także to, że jeżeli połączymy pody z jakimikolwiek sensownymi słuchawkami dokanałowymi (niekoniecznie muszą być one przy tym jakoś specjalnie drogie) to całe brzmienie możemy określać terminami, które do tej pory zarezerwowane były dla sprzętu bardziej stacjonarnego. I na dodatek jak najbardziej „przewodowego”. Nawet scena dźwiękowa, która – nie oszukujmy się – w przypadku słuchawek typu TWS często pozostawia wiele do życzenia pojawiła się niemalże znikąd. Tutaj chodzi po prostu o to, że to brzmienie nagle zostało wywindowane na poziom dla bezprzewodowego sprzętu przenośnego zupełnie do tej pory nieznany. I tak, wliczam w to także dostępne na rynku większe (nausze) słuchawki z transmisją Bluetooth.
Całościowa barwa, tonalność jest nieco, dosłownie minimalnie po bardziej napowietrzonej stronie. Najniższe rejestry mają pełną rozpiętość, jednakże trzeba też brać poprawkę na to, że bas nie zamanifestuje się nam tutaj bez powodu. To w sumie nie ten rodzaj strojenia, charakteru. Niższe rejestry są po bardziej kontrolowanej i konturowej zarazem stronie. Dlatego też nawet, jeżeli sparujemy GO pody ze słuchawkami takimi, jak mocno nasycone Supermoony od Campfire Audio – to brzmienie pozostanie otwarte i świeże. A przy tym mam też wrażenie, że właśnie taka kombinacja, z żółtymi słuchawkami amerykańskiej marki zyska większe powodzenie, aniżeli zestawienie z Andromedami. W przypadku tych ostatnich będziemy mieli najzwyczajniej w świecie nałożenie podobnych zestawów cech źródła i słuchawek. A to z kolei przesunie mam całościową charakterystykę w stronę brzmienia monitorującego, idącego mocno już w stronę precyzji kosztem wypełnienia.
Jeżeli zaś chodzi o możliwe ustawienia filtru cyfrowego, to najbardziej przemawiające dla nas będą zapewne dwie konfiguracje. Pierwszą z nich będzie „slow roll-off/linear phase”, drugą zaś będzie włączenie trybu „bit-perfect”. Pozwolę sobie tutaj ma pewien mały komentarz: uruchomienie tej ostatniej opcji spowoduje „wyłączenie” pozostałych dwóch sliderów w aplikacji Gaia i jest to zupełnie normalne. A to dlatego, ustawienia parametrów filtru odnoszą się do sytuacji, w której de facto jest on aktywny, a tryb „bit-perfect” go po prostu wyłącza. Jeżeli zaś o samo brzmienie chodzi, to właśnie w trybie „BP” brzmienie będzie nieco bardziej intymne, skupione i będzie miało lepsze niższe rejestry. Korzystając z kolei z którejś z konfiguracji z filtrem włączonym uzyskamy – ogólnie rzecz ujmując – bardziej ekspansywne brzmienie z większą sceną. Jednocześnie można też założyć, że ustawienie typu „fast roll-off” i „linear phase” będzie niejako przeciwstawne do ustawienia „bit-perfect” brzmieniowo. Nie będą to różnice typu dzień i noc, jednakże będą znaczące na tyle, aby często umożliwić nam jeszcze lepsze dopasowanie do charakteru słuchawek i repertuaru. I w tej akurat możliwości widziałbym tym samym kolejną dość istotną zaletę, ze szczególnym wskazaniem właśnie na tryb pomijający filtrację w domenie cyfrowej.
iFi Audio GO pod – podsumowanie
Tym razem będzie krótko. Jeżeli ktoś posiada dobre słuchawki dokanałowe z odpinanym kablem i chce z nich skorzystać w trybie bezprzewodowym – to iFi Audio GO pod będzie świetnym rozwiązaniem. Oczywiście, można by się tutaj doczepić do rozmiarów etui, ale to w sumie tyle. Patrząc natomiast z perspektywy codziennego użytkowania, to pody same w sobie działają świetnie. Oferują też przy tym znakomite, naprawdę zaskakująco dobre brzmienie. Nic zatem dziwnego, że to właśnie GO pod dostał nagrodę EISA za „Przenośny przetwornik cyfrowo-analogowy 2023-2024”. To naprawdę przeciekawe, a na dodatek świetnie wykonane i przemyślane urządzenie. Mogę je polecić wszystkim tym, których zmęczyły już przewody w sprzęcie przenośnym, a jednocześnie nie godzą się na kompromisy w zakresie brzmienia.
Adam Kiryszewski
Cena: 1799 PLN
Dystrybutor: 21Distribution https://21distribution.pl/

