iFi Audio GO pod – recenzja

Same „pody” są dość spore, lecz przy tym dobrze wykonane. Na każdym z nich znajdziemy diodę informującą o statusie urządzenia oraz obszar sterowania dotykowego. Diody poinformują nas o tym, kiedy pody są ładowane, oczekują na połączenie, czy są gotowe do parowania. Czyli o tych wszystkich sytuacjach, jakie spotykamy w trakcie codziennego użytkowania. Jeżeli chodzi o sterowanie dotykowe – to tutaj także mamy do czynienia z prostą historią. Możemy sterować odtwarzaniem (play/pauza), odbierać i rozłączać rozmowy, zmieniać utwory. No i sterować głośnością. Samo sterowanie jest też dość logiczne. Dla przykładu: przytrzymując obszar kontroli dotykowej w prawym podzie podgłośnimy, a przytrzymując na lewym – damy ciszej. Co może okazać się także przydatne – za pomocą sterowania dotykowego będziemy także mogli zrestartować oba pody, jeżeli zajdzie taka konieczność.

O ile ergonomia w kontekście codziennego użytkowania może być kwestią po części subiektywną i każdy będzie te aspekty odbierał nieco inaczej, to można  powiedzieć, że pody są wygodniejsze, aniżeli mogłoby się to wydawać patrząc na nie z boku. Z całą pewnością ktoś w iFi używał ich dłużej, bo nie tylko wyglądają one dobrze w etui – ale też po prostu dobrze „leżą” za uchem w praktyce. I nie czuć też ich ciężaru. Co akurat w sumie nie dziwi, bo każdy z nich to tylko 12 gramów, więc raczej na pewno będą lżejsze od naszych słuchawek. Jedyne co – to faktycznie nie są aż takie dyskretne. Bo ich wygląd wskazuje, że jest to raczej produkt mający podkreślać zamiłowanie użytkownika do urządzeń hi-tech, aniżeli zupełnie zniknąć z pola widzenia.

iFi Audio GO pod

No i w ten oto sposób dochodzimy do etui, czyli do tej rzeczy, którą praktycznie każdy (kto miał w rękach albo recenzował GO poda) komentuje. Zacznijmy od tej jednej cechy, która faktycznie może wymagać dłuższego komentarza: czyli wielkość tego etui. Tutaj w sumie chodzi o to, że o ile wejdzie ono nam bez problemu do plecaka, albo do schowka w samochodzie, to będzie jednak po prostu za duże, aby zmieścić się bez problemu w kieszeni. A to dlatego, że mamy do czynienia z objętością mniej więcej dwa razy większą, aniżeli największe nawet etui do dokanałowych słuchawek typu TWS. Ale zanim zaczniemy oceniać GO poda poprzez pryzmat jego fizycznych wymiarów, zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy. Bo w momencie, kiedy otworzymy etui, nagle zdamy sobie sprawę z tego, dlaczego ma ono takie, a nie inne wymiary.

Większość wewnętrznej przestrzeni jest zarezerwowana dla IEMów, które podłączymy do podów. I każdy, kto ma customowe słuchawki dokanałowe z całą pewnością zrozumie, a może i nawet doceni taką decyzję konstrukcyjną. Bo jest też tak, że bardzo wiele tych wieloprzetwornikowych słuchawek wcale nie jest taka mała. Może i są one dokanałowe, ale z pewnością są też sporo większe, aniżeli typowe słuchawki bezprzewodowe typu TWS. Jest też jeszcze inna kwestia. Otóż patrząc poprzez pryzmat wykonania, mam także nieodparte wrażenie, że kwestia przenośności za wszelką cenę nie była tutaj po prostu najważniejsza. A po prostu bardziej chodziło o to, aby zabezpieczyć nasze, często niekoniecznie tanie, dokanałówki. A przy tym naładować pody kilka razy. Bo zamieszczona w etui bateria ma całkiem sporą, bo wynoszącą 1500 maH, pojemność. Do kwestii związanych z ładowaniem jeszcze powrócimy, bo teraz należy to samo etui pochwalić za kilka rzeczy. W momencie, kiedy je otworzymy, zapalą się nam w środku dwie diody oświetlające zawartość. I zdamy sobie też sprawę z tego, że całe wnętrze jest wyłożone miękkim, aksamitnym w dotyku materiałem. Daje to poczucie obcowania z czymś nieco bardziej luksusowym, i też świadczy o podejściu iFi Audio do samej koncepcji tego jakże ciekawego urządzenia. Dodatkowo miejsce po środku etui, gdzie chwytamy palcem by je otworzyć jest nie tylko świetnie wkomponowane designersko w całość, ale też zapewnia pewny chwyt.

iFi Audio GO pod

Podsumowując zatem, jeżeli przymkniemy oko na wielkość etui – to naprawdę wszystko jest z tym elementem w porządku. A jeżeli wykreślimy jego wielkość z równania, bądź też zrozumiemy, dlaczego ma takie rozmiary, jakie ma, to jestem nawet skłonny je pochwalić za to, że iFi zrobiło tutaj naprawdę kawał dobrej roboty. Wykonanie sprawia solidne wrażenie, a same pody, o ile z pewnością widoczne – mają nowoczesny i unikalny wygląd.

Jeszcze tylko dwie kwestie odnośnie samego wykonania: w momencie, kiedy wyciągniemy nasze IEMy podłączone do podów z etui, nagle zdajemy sobie sprawę z tego, jak eleganckie i przemyślane a zarazem lekkie jest to rozwiązanie. Jednocześnie, mniej więcej w tym momencie płynnie powinny zgasnąć oświetlające środek diody – to tyle w kwestii podejścia do drobnych detali.

Kilka kwestii technicznych

Pomijając już kwestie wykonania i designu, to najciekawsze rzeczy dzieją się pod samymi obudowami podów. Ponieważ, czego można się zresztą było po iFi Audio spodziewać, mamy tutaj całą masę ciekawych i rzadko spotykanych rozwiązań stricte technicznych. Zacznijmy od tego, że GO pod nie opiera się na jednoukładowych rozwiązaniach typu SoC. Oznacza to, że nie korzysta on z pojedynczego układu, który wykonywałby wszystkie wymagane funkcje, co często ma miejsce w słuchawkach typu TWS. A zamiast tego korzysta z dedykowanych układów DAC firmy Cirrus Logic, które współpracują z całą resztą – także dedykowanej – elektroniki. Oddamy teraz głos Mike’owi z iFi Audio, który nam to świetnie wytłumaczy:

„GO pody posiadają swoje własne sekcje Bluetooth, DAC oraz wzmacniaczy, co pozwala na dopracowanie oraz optymalizację każdej z nich bez kompromisów, które możemy spotkać w układach typu „all-in-one”. Sekcja wzmacniaczy w GO podach posiada wysokiej jakości komponenty takie, jak wielowarstwowe kondensatory ceramiczne TDK C0G oraz cewki Taiyo Yuden i Murata aby zapewnić niską rezystancję szeregową oraz wysoką liniowość. Dla słuchacza będzie to oznaczać wyższą jakość brzmienia oraz znaczną redukcję szumów”.