Oczywiście należy tutaj wziąć poprawkę na to, że (dużo) większe i dedykowane wzmacniacze słuchawkowe zaoferują tutaj po prostu lepszą podstawę basową i bardziej realistyczną dynamikę. Ale nawet na utworach takich, jak Aes Dana „Inks” wszystko trzymało się spójnej całości. I trzeba było porównać GO Bara Kensei z czymś naprawdę większym, jak chociażby najnowszy i znakomity zarazem FiiO M23, ażeby usłyszeć wyraźną różnicę. Proszę tylko wziąć pod uwagę, że wspomniany FiiO to odtwarzacz przenośny, który nie tylko jest dwa razy droższy, ale też i jakieś 20 razy większy od porównywanego tutaj urządzenia of iFi Audio. I bądźmy też szczerzy – scenariusz, w którym ktoś będzie używał „dongle DACa” z tak wymagającymi słuchawkami, jak HEDDy jest już bardziej skrajnym przypadkiem. Większość słuchaczy, która podłączy GO Bara Kensei do bardziej „normalnych” słuchawek – będzie mieć spory zapas dynamiki, także w zakresie niskich tonów. A to chociażby dzięki ogromnej, jak na „dongle”, dostępnej amplitudzie sygnału wynoszącej 7.2 volta.
No i wreszcie dochodzimy do kolejnej istotnej kwestii. Czyli do wspomnianej już na wstępie technologii K2HD. W tym momencie sprawy stają się trochę bardziej delikatne i akurat niezwykle przydatny okazał się komentarz od producenta odnośnie tego, że warto w tym przypadku użyć trybu „Bit-perfect” w zakresie filtracji cyfrowej. Bo jego zdaniem, właśnie w takiej konfiguracji aktywacja funkcji K2HD przyniesie nam najbardziej zauważalną różnicę. Zacznijmy w tej materii od tego, że licencjonowana od Japończyków technologia z pewnością działa. Jednakże to, w jaki sposób jej działanie odbierzemy będzie zależało od wielu czynników: materiału źródłowego, słuchawek oraz – jak to już zaznaczyłem – od wyboru ustawienia filtra cyfrowego. Jednocześnie K2HD nie sprawi, iż brzmienie stanie się bardziej konturowe, czy też bardziej bezpośrednie – a raczej bogatsze i z bardziej zauważalną aurą pogłosową. W pewnym sensie efekt działania można tutaj porównać – co może się tutaj wydać wręcz dziwne – do przeciwieństwa działania trybu „Bit-perfect”. Co więcej, w brzmieniu można wyczuć, że to zupełnie coś innego, aniżeli kolejne ustawienie filtra cyfrowego. Bo zmienia też tonalność sprawiając, iż jest ona nieco bardziej nasycona. K2HD działa w sposób raczej subtelny, nie są to zmiany na zasadzie niebo a ziemia, lecz są jednoznacznie zauważalne.
Jeżeli zaś chodzi o wspomniane powyżej ustawienia w zakresie filtracji cyfrowej oraz o różnice pomiędzy samymi wersjami „Barów”, to można założyć, że wielu słuchaczy będzie zadowolonych z kombinacji trybu „Bit-perfect” oraz włączonej jednocześnie technologii K2HD. Jednakże, jak wspomniał nam w cytacie Pan Akimoto wcześniej – także kombinacja GTO z K2HD będzie wariantem nad wyraz ciekawym. I chyba brzmieniowo najbardziej charakterystycznym, najbardziej „dopalonym”. A przy tym, jeżeli powyłączamy te wszystkie dodatkowe funkcje, deaktywujemy K2HD oraz ustawimy filtr w tryb „Bit-perfect” – to porównując wszystkie trzy „dongle” ze sobą – także zauważymy spore różnice. Kensei całościowo jest nieco lepszy od Gold Bara, a wersja złota jest z kolei znacznie lepsza od wersji oryginalnej. I proszę mi wierzyć, zwłaszcza różnica między wersją pierwszą, a dwiema pozostałymi – jest dużo większa, aniżeli można by przypuszczać. I przy tym jest na tyle duża, że powinna być idealnym przykładem na to, jak istotna jest w elektronice audio obudowa. Która przecież, jakby nie patrzeć jest jednym z podstawowych elementów chroniących elektronikę przed wszechobecnymi dzisiaj zakłóceniami z zewnątrz.
Jeżeli natomiast porównamy Kensei do jakiegoś lepszego źródła biurkowego w tej cenie, to małe urządzenie od iFi Audio obroni się bez problemów. Porównując go zaś jako źródło – to przykładowo oparty o układ ROHM S.M.S.L. D300 będzie bardziej nasycony, podczas gdy Kensei stanie po stronie precyzji i neutralności. W porównaniu zaś do chociażby Schiita Modi Multibit 2 – to z kolei Kensei będzie mniej bezpośredni, jednak przy tym bardziej subtelny.
iFi Audio GO Bar Kensei – podsumowanie
Ujmę to tak: nie mam wątpliwości, że iFi zrobiło kolejne zaskakująco wręcz dobre urządzenie. To natomiast, czy będzie ono do kogoś przemawiać, czy też nie – będzie już zależeć przede wszystkim od dwóch rzeczy. Po pierwsze od tego, czy sprawdzi się ono w czyjejś sytuacji. A po drugie także od tego, czy będziemy w stanie zaakceptować niemałą przecież cenę za urządzenie, które pozornie jest niewielkie, jednakże jest też na tę chwilę prawdopodobnie najlepszym „dongle’em” na rynku. I o ile pierwszy GO Bar mógł konkurować z biurkowymi odpowiednikami – to Kensei może okazać się lepszy brzmieniowo od wielu z nich. No i mamy tutaj też wisienkę na torcie – czyli technologię K2HD. Już sam fakt, że iFi ją zaimplementowało zasługuje na uznanie i uwagę. Chciałbym ponadto tę technologię zobaczyć w przyszłych przetwornikach marki z Soutport. I już tak podsumowując: różnica w takiej całościowej jakości dźwięku pomiędzy GO Barem a GO Barem Kensei jest na tyle duża, że może ona sama w sobie uzasadniać różnicę w cenie.
Adam Kiryszewski
Cena: 1999 PLN
Dystrybutor: https://21distribution.pl/
Strona produktowa: https://ifiaudio.pl/go-bar-kensei/

