EarMen Tradutto – recenzja

Wracając już do samego Tradutto – na przednim panelu znajdziemy wyświetlacz z dwoma przyciskami po każdej jego stronie. Są one odpowiedzialne za, odpowiednio: włączanie i wyłączanie urządzenia, parowanie Bluetooth oraz wybór źródeł. Sam zaś wyświetlacz jest podobny do tego, jaki spotkamy w CH-Ampie: ma lekko niebieskawy, nienarzucający się kolor. I bardzo dobrze dobraną jasność, bo widać wszystko, co pokazuje – a jednocześnie nie będzie nam oświetlał całego pokoju w nocy. Taką samą jasność ma zresztą wyświetlacz w w CH-Ampie i oba urządzenia po prostu wyglądają dobrze razem, zatem nic dziwnego, że często można je spotkać w takim zestawieniu. Jeżeli chodzi o parowanie Bluetooth – działa, jak powinno, także tutaj bez uwag.

EarMen Tradutto

To, na co chciałbym tę uwagę jednak zwrócić, to fakt, że jeżeli nabywamy sam przetwornik, to Tradutto dostajemy wraz z małym zasilaczem w formie większej wtyczki. Proszę mnie tutaj źle nie zrozumieć, to wcale nie jest tak, że Tradutto z tym zasilaczem brzmi źle, bo daleko mu do tego – ale, jak to ma miejsce w przypadku wielu przetworników, możemy tutaj uzyskać sporą różnicę w jakości stosując liniowy zasilacz. Przetwornik Earmena wymaga napięcia 12V, więc taki akurat będzie stosunkowo łatwo znaleźć. Do tego tematu wrócimy jeszcze później, bo teraz pora skupić się na innym ważnym (kto wie, czy nie najważniejszym) aspekcie: właściwej konstrukcji elektronicznej oraz wyborze układu przetwornika w Tradutto. Oba te aspekty są oczywiście ze sobą związane i w tej części tejże recenzji chciałbym zatrzymać się na chwilę i pozwolić sobie na małą, ale tak naprawdę niezwykle istotną w kontekście tejże recenzji – dygresję. Otóż jest tak, że mamy w całym tym, mówiąc kolokwialnie „audio” bardzo wiele stereotypów i uprzedzeń. Ludzie często widzą dany typ przetwornika w kolumnach głośnikowych lub też dany układ konwertera cyfrowo-analogowego i mają tendencję, aby z góry przypisywać takiemu rozwiązaniu jedną ze stereotypowych sygnatur brzmieniowych.

Oczywiście, jest wiele przypadków, w których takie konotacje mogą się sprawdzić, jednakże trzeba mocno zaznaczyć, jak istotny jest sposób implementacji danego elementu dla efektu końcowego. Swego czasu widziałem nawet pewną notę aplikacyjną jednego z dużych producentów układów DAC, w której wyraźnie zaznaczono, że sam układ to – patrząc procentowo – poniżej 50% wpływu na całościowy rezultat. W dzisiejszych czasach wiemy też, że jest bardzo wiele czynników konstrukcyjnych, które decydują efekcie finalnym: eliminacja zakłóceń typu „jitter”, zasilanie, stopień konwersji prądowo-napięciowej (I/V) i wiele innych – mniej lub bardziej, lecz wciąż ważnych – aspektów. Specjalnie zwracam na to uwagę, ponieważ – jak Państwo sami później wywnioskują – niewielkie jest w przypadku Tradutto podobieństwo pomiędzy jego charakterem a stereotypową sygnaturą brzmieniową układów ESS opartych o architekturze Hyperstream, jaka utrwaliła się (sygnatura oczywiście) w zbiorowej świadomości większości audiofilów.

W tym momencie zapewne można już zgadnąć, że EarMen Tradutto oparty jest o układ właśnie amerykańskiej marki ESS Technology – konkretnie jest to ES9038Q2M. Ta akurat kość stosowana jest w bardzo szerokim spektrum urządzeń, nie tylko samych przetworników cyfrowo-analogowych per se, ale także w odtwarzaczach przenośnych i w wielu innych sprzętach audio. Także tych, które aspirują do miana hi-endu. Układ ten był także stosowany w recezowanym przeze mnie jakiś czas temu przetworniku Pro-Ject Pre Box RS2 Digital, kosztującym ponad trzy razy tyle, co Tradutto. Jeżeli zaś chodzi o interfejs USB, mamy tutaj innego, znanego zawodnika: mowa o układzie XMOS XU216. To 16-to rdzeniowy wariant o mocy obliczeniowej 2000 MIPS i odpowiada on za komunikację USB. A także za dekodowanie wszystkich MQA-podobnych formatów (MQA, MQA Core i OFS).

EarMen Tradutto

Najbardziej interesującymi, jednakże – będą te mniej oczywiste rozwiązania. A już zwłaszcza te, które nie będą w taki prosty sposób widoczne, a przy tym wciąż mogą mieć wpływ, i to nie mały, nie tylko na sygnaturę brzmieniową, ale wręcz na całościową jakość tego brzmienia. Weźmy za przykład powlekaną złotem płytkę drukowaną. Jest to rzadko spotykane rozwiązanie nawet w droższych urządzeniach, a co dopiero w przetworniku kosztującym poniżej 3 tysięcy złotych. Oferuje ono, zdaniem producenta, nie tylko bardziej płaską powierzchnię, która jest lepiej przystosowana do nowoczesnych komponentów, ale także lepsze parametry elektryczne.