Cambridge Audio EXN100 – recenzja

Otóż, o ile oba źródła, to znaczy i 791 i EXN100 są urządzeniami z zupełnie innych półek cenowych oraz całościowo grają na zupełnie innych poziomach jakościowych, to łączy je jedna dość istotna w sumie cecha (a może i dwie – do tej ostatniej pozwolę sobie powrócić nieco później, już w samym podsumowaniu). Chodzi o to, że i w przypadku Moona i Cambridge Audio nawet słuchając dłużej i bardziej wnikliwie nie da się tak z pełną pewnością wytypować rodzaju użytego konwertera cyfrowo-analogowego. Od strony technicznej czy inżynieryjnej jak kto woli świadczy to o doskonałej aplikacji układu przetwornika. Oczywiście nas będzie interesować to, co taka implementacja oznacza od strony brzmieniowej. I to nawet nie chodzi o to, że w tym brzmieniu nie ma praktyczniej żadnych cech, jakie można by przypisać do pierwszych generacji układów delta-sigma. A bardziej o coś zupełnie, zgoła innego.

A konkretnie o to, że brzmienie, jakie oferuje nam streamer Cambridge Audio EXN100 jest w tej, reprezentowanej przez to urządzenie estetyce, de facto kompletne. W sensie takim, że zarówno wszystkie jego obiektywne cechy są na poziomie, jakiego de facto byśmy oczekiwali od źródła w tej cenie. Ale też jest tutaj jeszcze coś, co moim zdaniem jest dużo ważniejsze i de facto sprawia, że dane urządzenie będzie tak na co dzień lepsze od innego w podobnej (albo nieco niższej lub wyższej) cenie. Otóż chodzi mi o taką swoistą transparentność na muzykę, na emocje z niej płynące. Na taki, jak to co poniektórzy za wielką wodą określają, „flow”. Czy też – jeszcze inaczej rzeczy ujmując – muzykalność. Bo najnowszy EXN100 dobitnie pokazuje, ile de facto można wyciągnąć z układów ESS9028K2M przy dobrej aplikacji (podobnie pokazywał to swoją drogą Moon 791 mający układ 9038PRO, stąd do niego nawiązałem wcześniej).

Cambridge Audio EXN100

I to nawet nie w kontekście pewnych wyizolowanych obiektywnych czynników, ale bardziej jeżeli chodzi o całościową spójność, koherencję brzmienia przy zachowaniu odpowiedniego oddechu, detaliczności oraz transparentności całego przekazu. Co interesujące, cechy te są niejako zupełnie naturalnie wplecione tutaj w całość, słychać na EXN100 naprawdę dużo, zwłaszcza przy odpowiedniej konfiguracji toru, ale nie to jest w tym najważniejsze, urządzenie wcale nie rzuca nam tymi detalami w twarz. Natomiast, już tak przechodząc bardziej do konkretów, to Cambridge Audio gra brzmieniem, które jest mocno przestrzenne, szybkie a przy tym zaskakująco wręcz gładkie.

Odsłuchy rozpocząłem od płyty „Movements” Magnusa Birgerssona znanego bardziej jako Solar Fields. Na utworze „Discovering” EXN100 zaprezentował całą masę iskrzących się detali, które były ze sobą świetnie pospinane w domenie czasowej, wszystko tutaj było bardzo spójne a jednocześnie pod pełną kontrolą. Można by powiedzieć, że EXN100 gra świeżo, ale mogłoby to w jakiś sposób sugerować, że gra po jasnej stronie mocy, a jednak tak nie jest. Bo niskie tony były tutaj bardzo dobrze wybudowane, a przy tym zachowujące odpowiednią kontrolę. Przy czym na całej płycie „Movements” dało się wyczuć coś jeszcze innego. Otóż Cambridge Audio gra w rozłożysty a przy tym i w zrelaksowany jednocześnie sposób. Brzmienie ma oddech, takie swoiste odejście, które słychać także w nagraniach z bardzo niskimi elektronicznymi impulsami na basie.

Wynika to poniekąd z bardzo dobrej przestrzenności, z tego, że w tym brzmieniu jest dużo oddechu. A także z tego, że kolejną, dość interesującą przy tym cechą nowego EXNa jest de facto jego barwa. Ta jest, co jeszcze ciekawsze, nieco po kremowej, gładkiej stronie. Nie ma tutaj praktycznie żadnych naleciałości, jakie czasami gdzieś słychać z gorszych aplikacji układów delta-sigma produkowanych przez firmę ESS Technology. A jednocześnie jest przy tym bardzo duża, naprawdę spora ilość wglądu już w samo nagranie. Na utworze „This Love” wokalistki znanej, jako Chlara (album „evo sessions”) słychać było, że mamy zarówno, mocno, wyraźnie, ale i w naturalny sposób umiejscowiony jej głos, jak również całą otoczkę zarówno instrumentalną, jak i aury pogłosowej.

Cambridge Audio EXN100

Trzeba też przyznać, że Cambridge Audio nigdy nie idzie za nadto w stronę nadmiernego rozjaśnienia czy szklistości, nie ma też jakichkolwiek metalicznych nalotów. Ale przy tym jednak pokaże, że taki album, jak „Back to Black” Amy Winehouse nie jest, delikatnie mówiąc, najlepiej zrealizowany w kontekście masteringu. Na EXNie słychać było po prostu, że zakres dynamiczny mógłby być lepszy i coś tutaj się jednak w tej kwestii nie do końca zgadza. Z innej strony zaś patrząc (czy raczej: słuchając) jedna z lepiej zrealizowanych płyt Madonny, czyli oczywiście „Ray of Light” zabrzmiała już znakomicie. Przede wszystkim słychać było tutaj po prostu klasę. Klasę nie tylko samej realizacji Williama Orbita, ale też i brytyjskiego urządzenia, które nie tylko pokazuje różnice pomiędzy pewnymi aspektami technicznymi, ale też na tych lepszych albumach naprawdę zaskakuje i rozwija skrzydła. Na tych gorszych po prostu pokaże, że są pewne niedociągnięcia, ale spokojnie – charakter brytyjskiego streamera jest też tak „ustawiony”, że nie będzie nadmiernych problemów ze zbyt skompresowanymi nagraniami, czy gorszymi z wielu innych powodów realizacjami.