Cambridge Audio EXN100 – recenzja

Cambridge Audio EXN100 – budowa i funkcjonalność

Zacznijmy od tego, co widać na zewnątrz. Przede wszystkim stylistyka jest typowa dla Cambridge Audio, czyli z jednej strony dość nowoczesna, z drugiej zaś lekko jednak stonowana. To, na co należy zwrócić uwagę od razu, to większy aniżeli w modelu CXN100 wyświetlacz, bo tutaj ma on przekątną 4.76 i jest przy tym dość wyrazisty. Ogólnie seria EXN (bo w jej skład wchodzi przecież jeszcze wzmacniacz) nie różni się designem jakoś wybitnie od serii niższej. Co w sumie jest raczej dobrym prognostykiem, bo może (ale też w sumie wcale nie musi) to oznaczać, że wszystkie zmiany i ulepszenia mają miejsce w środku urządzenia. No i właśnie, zapytałem się u źródła, czyli w samym Cambridge Audio odnośnie genezy powstania nowej serii, a w szczególności nowego odtwarzacza strumieniowego. I uzyskałem taką oto odpowiedź:

Wiedzieliśmy, że doszliśmy do miejsca z CXN100 gdzie brzmienie było świetne, jednakże można było uzyskać jeszcze lepsze osiągi z przetwornika ESS, jeżeli poświęcilibyśmy więcej zasobów inżynieryjnych, aby dostroić tor wyjściowy. Chcieliśmy też zamieścić złącze HDMI eARC, aptX HD oraz bardziej solidną obudowę, która umożliwiła zamontowanie większego o 25% wyświetlacza, co spowodowałby, że cena CXN100 byłaby znacznie poza założoną – rozwiązaniem były dwa produkty w dwóch cenach.

Cambridge Audio EXN100

O ile takie rzeczy, jak większy wyświetlacz, bardziej solidna obudowa i tak dalej mogą być ważne, to naprawdę istotnym dla nas powinno być to, co de facto zmieniło się w torze audio. Bo to właśnie te zmiany, czasami drobnych może, lecz i przy tym istotnych detali już w samym torze audio mogą sprawić, że dane urządzenie będzie po prostu brzmieć lepiej. Dlatego też zapytałem o to, co konkretnie w tym torze audio się – w porównaniu do CXN100 – zmieniło:

Główną różnicą są alternatywne op-ampy w stopniu wyjściowym układu DAC oraz buforze. Ponadto dokonano pewnych zmian w układach stabilizatora napięcia oraz układzie napięcia referencyjnego dla układu przetwornika cyfrowo-analogowego. Te zmiany mogą się wydawać małe, jednakże sprawiają naprawdę realną różnicę, jeżeli chodzi o brzmienie.

W tym miejscu naprawdę warto zamieścić kilka słów komentarza. Otóż często się słyszy, że tor bazowany (mówię tutaj o samym układzie wyjściowym DACa, czyli o stopniach konwersji prądowo-napięciowej, czy też stopniach filtracji dolnoprzepustowej) na wzmacniaczach operacyjnych będzie gorszy od tego zrealizowanego na elementach dyskretnych. Albo też, że od obu tych opcji jeszcze lepszy będzie tor całkowicie lampowy. A przecież wszystko tak naprawdę zależy od konkretnej implementacji. I to także w jakże istotnym kontekście tego, jaki został zastosowany układ samego przetwornika cyfrowo-analogowego. Wspominam o tym dlatego, że w przypadku EXN100 (jak i także wcześniejszego CXN100) zastosowano tutaj układ ESS ES9028Q2M.

Cambridge Audio EXN100

Aby za bardzo nie komplikować i nie wdawać się w dywagacje na temat tego, jak poszczególne architektury przetworników typu delta-sigma wpływają nie tyle na brzmienie, co na konieczność zastosowania takiego, a nie innego toru wyjściowego już za samym przetwornikiem, to chciałbym zwrócić uwagę na jedną dość istotną rzecz. Otóż modulatory w układach ESS są tak skonstruowane, że wymagają one bardzo szybkiego toru zaraz za przetwornikiem, a taki de facto najlepiej jest zrobić (mówiąc kolokwialnie, w normalnych pieniądzach) właśnie na wzmacniaczach operacyjnych. Wspomniane modulatory w scalakach marki ESS nie mają pewnych wad, które bardzo często występują w układach delta-sigma, lecz jednocześnie stawiają pewne (dość spore) wymagania właśnie, jeżeli chodzi o parametry toru wyjściowego za samym przetwornikiem.

Jest to też w sumie jednym z powodów, dla którego źródła cyfrowe oparte właśnie na układach firmy ESS Technology potrafią zagrać po prostu źle, średnio albo też bardzo dobrze. I to wszystko w zależności od konkretnej ich aplikacji. Dlatego też takie akurat zmiany, jakie poczyniło Cambridge Audio należy traktować jako de facto ważne i mogące mieć większy de facto wpływ na samo brzmienie, aniżeli można by w sumie oczekiwać. Analogicznie, zwróciłbym też uwagę na zmiany w układzie napięcia referencyjnego. Bo to taki łatwy w sumie do przeoczenia szczegół, nikt o tym specjalnie marketingowo nie pisze, ale równie tak naprawdę istotny dla efektu końcowego, jak sam tor wyjściowy.