Podobnie, jak wcześniejszy Inspiration, AVM CS 5.3 może komunikować się z siecią zarówno poprzez złącze LAN, jak i za pomocą dwóch anten, które mocowane są przy górnej krawędzi obudowy. W tej części, można by powiedzieć, że właśnie „cyfrowej” – mamy jeszcze dwa porty, oznaczone, jako „RC OPTION” oraz „USB A”. Ten pierwszy służy do podłączenia opcjonalnego, działającego na fale radiowe pilota, do drugiego – możemy podłączyć pamięci masowe takie, jak dysk twardy lub pendrive.
Jeszcze ciekawiej wyglądają sprawy po „analogowej” stronie tylnej ścianki, czyli tam, gdzie mamy wejścia i wyjścia liniowe (i nie tylko, o czym już za chwilę). Tutaj z kolei górny rząd reprezentuje wejścia, dolny zaś – wyjścia. I, patrząc od góry – mamy wejście przedwzmacniacza gramofonowego, trzy wejścia liniowe oraz jedno zbalansowane XLR. W dolnym rzędzie, nie licząc złącza masy dla gramofonu – mamy wyjście liniowe o stałym poziomie oraz dwa wyjścia z przedwzmacniacza – jedno niezbalansowane, drugie już w postaci gniazd XLR.
Gołym okiem widać zatem, że różnic jest sporo. I tu nie chodzi tylko o lampy, ale chociażby o sam fakt możliwości użycia połączeń zbalansowanych. Zresztą – same lampy są w zbalansowanej części urządzenia, co najlepiej opisuje Udo Besser, właściciel AVMa:
„Lampy są w części zbalansowanej, to jest różnica w stosunku do CS 2.3, który posiada tylko niezbalansowane wejścia i wyjścia. Możliwość zastosowania modułu lampowego to oczywiście najbardziej widoczna różnica.”
Co więcej, Besser zwraca uwagę na kilka innych detali:
„Stopień wzmacniacza mocy jest także sporo lepszy i znacząco mocniejszy, niż w CS 2.3 (350W/kanał). Ponadto, mamy zaawansowany stopień lampowy, który umożliwia wybór impedancji i pojemności z poziomu aplikacji RXC. Podsumowując: przy dodatkowym budżecie, otrzymasz lepsze rezultaty brzmieniowe z CS 3.3 i zwłaszcza z CS 5.3. Oba urządzenia z serii Evolution to High-End w jednej obudowie”.
Wracając zaś to możliwości połączeniowych: jeżeli ktoś, kto zdecyduje się na takie urządzenie, będzie chciał je rozbudować o końcówki mocy połączone zbalansowanym przewodem – to producent daje nam taką możliwość. Tak samo, gdyby ktoś wpadł na pomysł dodania zewnętrznego źródła z wyjściami zbalansowanymi – to tutaj także droga wolna. Ponadto nie musimy już podłączać telewizora poprzez nieco archaiczny, jakby nie było, interfejs TosLink – bo mamy przecież wejście HDMI ARC. Wejścia XLR mogą także służyć jako wejścia przelotowe dla systemu kina domowego. Także w tym zakresie – AVM pomyślał o praktycznie każdym możliwym scenariuszu.
Z takich kolejnych, bardziej praktycznych rzeczy – wyświetlacz jest monochromatyczny, dotykowy, ale i minimalistyczny zarazem. Pod nim znajdziemy slot na płyty CD. Napęd, jaki tutaj zastosowano to japoński Teac, który od lat jest specjalistą w tej dziedzinie. Oczywiście, można by się w tej cenie pokusić o wyświetlacz kolorowy, aczkolwiek podejrzewam, że to nie o koszty tutaj chodziło, a bardziej o zachowanie dyskretnego charakteru urządzenia.


