No i nie zapominajmy – w przypadku Auralica mamy oprogramowanie Lightning DS. Co prawda aplikacja jest tylko dla systemów iOS, ale jest to jedno z najlepszych, najbardziej dopracowanych rozwiązań na rynku. Oczywiście Vega G2.2 wspiera Roona, Tidal Connect, czy oprogramowanie kompatybilne
z OpenHome. Jeszcze taka – zapewne istotna dla niektórych – informacja: w nowej wersji oprogramowania, które ma wyjść niebawem (pod koniec kwietnia 2024) uruchomiona zostanie funkcjonalność wejścia eARC.
Auralic Vega G2.2 – brzmienie
Z Auraliciem historia jest o tyle ciekawa, że pierwsza Vega – jeszcze ta z jakże charakterystycznym żółtym wyświetlaczem – była jednocześnie pierwszym, można by rzec, „poważnym” przetwornikiem cyfrowo-analogowym, jaki trafił do naszej redakcji. Było to ładnych parę lat temu i poprzez pryzmat czasu mógłbym powiedzieć, że znam dobrze to brzmienie. Bo przecież w międzyczasie pojawiła się nie tylko pierwsza Vega z serii „G”, ale także ta z oznaczeniem „G2.1” w nazwie. No i oczywiście były też urządzenia z serii Altair, z bardzo dobrym modelem Altair G2.1 włącznie. Pojawić się może tutaj taka kwestia, czy też bardziej pytanie – czy możemy mówić w przypadku urządzeń marki Auralic o pewnego rodzaju firmowym brzmieniu, ładnie określanym po angielsku, jako „house sound”? W pewnym sensie faktycznie coś jest na rzeczy, bo jeżeli mówimy o pewnym zestawie mocnych, czy też charakterystycznych cech – to tak. Jednocześnie poruszam tę kwestię dlatego, że najnowsza Vega – o ile zachowuje, a nawet rozwija wiele cech, za których słuchacze tak Auralica lubią – to w pewnym sensie gra już inaczej, zdaje się zrywać z pewnymi stereotypami.
Można tutaj mówić i o pewnym, mocno zauważalnym postępie, i o ile nawet nie tyle o odejściu od firmowego brzmienia, co po prostu – o jego ewolucji. Nowa Vega to nadal, w dalszym ciągu połączenie nasycenia, barwy z dość charakterystyczną precyzją i konturem. Lecz przy tym to brzmienie nie tylko bardziej organiczne, niż to, jakie prezentował poprzednik z dopiskiem „G2.1”, ale też i bardziej otwarte, bardziej bezpośrednie, mniej pozbawione narzutu własnego.
Tak się też składa, że całkiem niedawno w redakcji gościł Moon 791, który – co tu dużo mówić – pozostawił po swoje bardzo dobre wrażenie. Było to urządzenie, które w bardzo poważnym stopniu zdejmowało zasłonę pomiędzy słuchaczem a muzyką. I Auralic zdaje się iść właśnie w tę stronę. Przy czym gra też z nieco inną jednak manierą, bo pamiętajmy, że to dalej Auralic i ma w torze wyjściowym firmowe moduły Orfeo pracujące w Klasie A. Jednakże słychać też, że w Vedze G2.2 sekcja cyfrowa dostaje po prostu lepszy sygnał. Innymi słowy rozwiązanie o jakże ciekawej z marketingowego punktu widzenia nazwie Direct Data Recording – zdaje się jak najbardziej działać. Bo Auralic dalej gra w sposób organiczny i nasycony, ale też gra bardziej „tu i teraz” w porównaniu do wersji G2.1.
Powyższe mocno czuć w przestrzeni. Bo o ile wydarzenia na scenie nie są podane „na twarz”, to Vega G2.2 potrafi też bardzo wiarygodnie i – co nie mniej ważne – naturalnie, wyraźnie nakreślić przy tym pozorne źródła dźwięku. Nie ma już wokół nich żadnej mgiełki, i jeżeli nagranie tego wymaga, kiedy przykładowo wokal został w taki sposób zarejestrowany – to Vega G2.1 potrafi punktowo, z dużą precyzją i wyraźnie to pokazać.
Wokal Vanessy Daou w „Sunday Afternoons” zabrzmiał w zdystansowany sposób, był wtopiony w resztę nagrania. Czyli dokładnie tak, jak powinien. I jednocześnie o ile cały utwór został podany w zrelaksowany sposób, to nie było tutaj mowy o żadnym ograniczeniu rozdzielczości. Z kolei płyta Herbiego Hanckocka „Gerschwin’s World”, a w szczególności utwór „Summertime” zabrzmiał bardzo realistycznie, z wyraźnie nakreślonym na scenie wokalem. Z kolei głos Liama Gallaghera na „Wonderwall” Oasis był z kolei podany jeszcze bliżej, bardziej w kierunku słuchacza. Ujmują sprawy w szerszym kontekście – to o ile Auralic Vega G2.2 gra faktycznie po bardziej organicznej stronie, to gra też bardziej otwarcie, namacalnie i bez niepotrzebnego zmiękczenia.
Jest to też brzmienie, w którym można wyczuć dużo energii. I bynajmniej nie chodzi tylko o możliwości Auralica w zakresie niskich tonów – bo do tego jeszcze dojdziemy. Ale bardziej o ogólnie, emocjonalne naenergetyzowanie przekazu. Poruszająco na Vegdze G2.2 zabrzmiał utwór „7 Second” duetu Youssou N/Dour i Neneh Cherry.

