Auralic Vega G2.2 – recenzja

Rozwodzę się nad tym nie bez kozery, bo patrząc tak nieco pobieżnie, to można by powiedzieć, że te zmiany są, ale nie są one w jakiś szczególny sposób rewolucyjne. Jednakże jeżeli spojrzymy na nie bardziej od strony tego, jak mogą one de facto wpłynąć na brzmienie – to nagle może okazać się, że Pan Xuanqian Wang doskonale wie co robi. I wie też, w jakim kierunku idzie. Bo de facto jest to logiczna kontynuacja kierunku obranego zapewne jeszcze podczas projektowania pierwszego, recenzowanego parę lat temu na łamach tego portalu przetwornika Vega, jeszcze bez litery „G” w nazwie.

Auralic Vega G2.2 –  co nowego?

Przechodząc już do konkretów, to w modelu Vega G2.2 mamy technologię Direct Data Recording (DDR) oraz Fusion DAC. Oczywiście są to określenia, jakby nie patrzeć, po części także marketingowe, dlatego pozwolę sobie wyjaśnić, co one od strony technicznej oznaczają. I zacznę od tego drugiego rozwiązania, bo jest ono poniekąd kontynuacją tego, co Auralic rozpoczął jeszcze za czasów pierwszego przetwornika Vega. W tamtych czasach Pan Wang użył zewnętrznego, opracowanego razem ze szwajcarską firmą Archwave AG procesora o nazwie Sanctuary, który pełnił de facto rolę filtru cyfrowego. Inaczej rzecz ujmując – Auralic „wyszedł” z filtracją z w domenie cyfrowej z właściwego układu DAC (który takową ma zazwyczaj wbudowaną, zakładając, że mówimy o układach delta-sigma) do zewnętrznej, dedykowanej kości. I potem kontynuował tę tradycję zarówno w urządzeniach z serii G1 (potem G1.1) oraz G2.

Innymi słowy, a przy tym bardziej obrazowo rzecz ujmując: o ile producent ten korzysta z układów delta-sigma, to już od samego początku, to znaczy właśnie od pierwszego przetwornika Vega – ich implementacja była mocno, że tak się wyrażę „customowa”. I, jak to widać po kolejnych iteracjach flagowych przetworników – z każdym kolejnym urządzeniem Auralic korzysta z układu przetwornika w coraz mniejszej części. Po kolei wyprowadzając nie tylko filtrację w domenie cyfrowej, ale także i kolejne, dość istotne elementy cyfrowego toru audio poza tę kość. Technologia Fusion DAC jest poniekąd kulminacją tego procesu, bo w tym przypadku Auralic korzysta jedynie z ostatniego elementu tego układu, czyli drabinki rezystorowej (bo takowa także w przetwornikach typu delta-sigma de facto jest obecna, aczkolwiek to temat na osobną historię). Pomijana jest tutaj wewnętrzna pętla PLL w układzie DAC, wspomniany filtr cyfrowy oraz układy odpowiedzialne za nadpróbkowanie.

Sam Xuanquian Wang zapytany o tym, jak się ma ta technologia do rozwiązania zastosowanego w Vedze G2.1 tak:

„Vega G2.1 nie posiada technologii Fusion DAC, technologia ta bazuje na rozwiązaniach i doświadczeniu z Vegi G2.1, są to podobne, lecz nie takie same rozwiązania”.

Drugą z nowości, czy też technologii, jaką spotykamy w Vedze G2.2 po raz pierwszy – jest rozwiązanie o nazwie Direct Data Recording. Polega ono na tym, że dane audio są najpierw rejestrowane w pamięci platformy Tesla G3 pod postacią binarną, a następnie są przetwarzane i wysyłane dalej, ale już z nowym sygnałem zegara, który jest wygenerowany przy użyciu dwóch dedykowanych oscylatorów – jednego dla częstotliwości 44.1 kHz (i wielokrotności), drugiego dla 48 kHz (i wielokrotności). Jeżeli zaś chodzi o sam zegar, to tutaj także nastąpiła zmiana, bo mamy tutaj oznaczenie 60s zamiast 72s, jakie było w Vedze G2.1. Co także istotne, oba oscylatory są termiczne (TCXO – temperature compensated crystal oscillator) C kontrolowane dla zapewnienia stabilnych parametrów w trakcie działania. Innymi słowy, to najlepsze, czego można użyć – oprócz oczywiście opartych chociażby o rubid tak zwanych zegarów atomowych, czy też rozwiązań typu DDS.

A tak całą technologię Direct Data Recording opisuje pan Wang:

„DDR pozwala naszemu urządzeniu działać, jako rejestrator cyfrowy, nagrywający sygnał wejściowy w postaci binarnej w pamięci platformy Tesla G3 bez informacji zegara (czyli będąc odpornym na jitter przychodzący), sygnał będzie przetworzony i przesłany do DACa korzystając z własnej częstotliwości zegara w DACu. Nie używa się pętli PLL a częstotliwość wejściowa i wyjściowa pamięci DDR nie są zsynchronizowane. To zupełnie inne rozwiązanie, aniżeli typowa kolejka FIFO”.

Nie wdając się już za bardzo w typowo techniczne dywagacje, chciałbym zwrócić uwagę na ostatnie zdanie. Tutaj nie mamy do czynienia z takim prostym buforem w pamięci, a w zasadzie z kompletnym – zwał, jak zwał – reclockerem. To tego oczywiście pozwolę sobie jeszcze powrócić, bo żeby nie przedłużać, to wspomnijmy jeszcze dla porządku o tym, co w wersji G2.2 jest w sumie takie samo, ale warte jest adnotacji.

Auralic Vega G2.2

Otóż mamy tutaj chociażby podwójną obudowę, gdzie zewnętrzna jej część jest wykonana z aluminium, natomiast wewnętrzna to już pokryta niklem miedź. Do tego mamy podstawę o wysokiej masie oraz specjalne, antywibracyjne nóżki. Inaczej rzecz ujmując – zadbano zarówno o izolację od zakłóceń elektromagnetycznych, jak i także od tych bardziej mechanicznych, czyli od wibracji. Mamy tutaj też – podobnie jak w wersji G2.1 – izolację galwaniczną pomiędzy newralgicznymi sekcjami urządzenia. Oraz zasilacz Purer Power o szumie nie przekraczającym 1uV.