A zanim jeszcze przejdziemy do opisu samego brzmienia, to oddajmy jeszcze na chwilę głos producentowi, bo on sam chyba najlepiej określa to, czym AE100v2 w swojej istocie są:
„Oryginalne AE1 miały reputację bardzo transparentnych głośników potrzebujących dobrego (dużego) wzmacniacza, aby wydobyć z nich to, co najlepsze. Te cechy sprawiały, że nie był to dobry produkt budżetowy, który musi działać dobrze z niedrogim sprzętem w mniej, niż optymalnych pomieszczeniach. AE100 to konstrukcja idąca w stronę zbalansowania, musi być tolerować gorszy tor i być łatwa w ustawieniu, ale wciąż mieć przejrzystość i wgląd w nagranie z czego znane są kolumny AE”
Z rzeczy praktycznych to dodam jeszcze od siebie, że kolumny faktycznie wymagają kilka godzin wygrzania tak, aby klej na zawieszeniu nabrał nieco elastyczności. Ma to wpływ nie tylko na niskie tony, ale na całościowy balans brzmienia, dlatego warto dać tym kolumnom pograć ten jeden-dwa dni, aby przetworniki osiągnęły optymalne parametry pracy.
Acoustic Energy AE100v2 – brzmienie
Zacznijmy od tego, że kolumny te odsłuchiwałem w dwóch konfiguracjach, czyli mając je na biurku oraz w ustawieniu bardziej, można by rzec, klasycznym. Czyli takim, gdzie AE100v2 były ustawione na podstawkach i podłączone do głównego systemu. Opiszę tutaj zatem sumaryczne, wypadkowe wrażenia z odsłuchów, jednakże zwrócę też uwagę na jakże ciekawy scenariusz, kiedy użyjemy podstawkowych kolumn Acoustic Energy, jako pasywnych monitorów bliskiego pola. Jednakże najważniejsze odsłuchy przeprowadzałem w bardziej standardowej konfiguracji i większość uwag będzie miała właśnie do niej odniesienie.
Pierwsza kwestia to generowanie źródeł pozornych i ogólnie pojętej sceny. Otóż, o ile AE100v2 nie są dużymi kolumnami podłogowymi, ani też nie są kolumnami planarnymi i nie będą w związku z tym generować dużych obrazów pozornych – to i tak w tej kwestii zaskakują. Bo jeżeli chodzi o przestrzenność jako taką, oderwanie sceny od kolumn oraz o żywość, ekspansywność i całościową witalność brzmienia – to w tych aspektach jest bardzo dobrze. A biorąc już pod uwagę cenę tych kolumn, to można śmiało i bez naciągania powiedzieć, że jest znakomicie. Przy czym od razu chciałbym tutaj zwrócić uwagę na jedną rzecz. Otóż AE100v2 potrzebują dobrego i dość mocnego przy tym wzmacniacza. To nawet nie o same liczby tutaj chodzi per se, ale bardziej o to, aby wzmacniacz był po prostu dynamiczny. I też odpowiednio, synergicznie do tych kolumn dobrany. Stawiałbym tutaj raczej na konstrukcje neutralne i otwarte w prezentacji zarazem w cenie będącej co najmniej dwukrotnością ceny recenzowanych tutaj kolumn.
Bo, mówiąc kolokwialnie, cały numer z brytyjskimi kolumnami polega na tym, że o ile są to kolumny – jakby nie patrzeć – budżetowe i zagrają one z większością elektroniki towarzyszącej, to też całkiem dobrze się z nią skalują. Chodzi też o to, że im dłużej ich słuchamy, tym bardziej zapominamy, że mamy de facto do czynienia z konstrukcjami po prostu niedrogimi. Acoustic Energy AE100v2 mają po prostu świetnie wyważony zestaw wszystkich obiektywnych cech, których stosunek jest tak dobrany, że – patrząc nie tylko poprzez pryzmat ceny – starają się one w dużej mierze po prostu zniknąć z toru. Proszę mnie przy tym źle nie zrozumieć, bo jeżeli przykładowo postawimy obok nich kolumny kosztujące kilkukrotnie więcej, to usłyszymy, że w wielu kwestiach można lepiej. Jednakże w przypadku podstawowych monitorów Acoustic Energy chodzi tutaj o całokształt. Ten ba być i właśnie – co najważniejsze – jest przekonywujący.
Świetnie zabrzmiała gitara na „Keith Don’t Go” Nilsa Lofgrena. Co ciekawe, nawet przy większych poziomach głośności wszystko było czytelne, wokal też był nie popadał w kierunku żadnych anomalii. Bardzo dobrze oddany był też nastrój, klimat całego nagrania.
Na płycie „Diva” Annie Lennox słychać było, że „setki” mają świetnie spięty środek z górą pasma. I całościowo dobry zakres właśnie średnicy. W zasadzie można tutaj nawet powiedzieć, że jeżeli ktoś chce przykład na dobrze zaaplikowany przetwornik nisko-średniotonowy z papierową membraną – to znajdzie go właśnie w AE100v2.
Bo o ile jest też tak, że w skali bardziej absolutnej, kolumny te minimalnie zmiękczają przekaz i idą w stronę lekkiego uspokojenia przedziału wyższej średnicy i góry, to mają ten zakres też bardzo dobrze „ustawiony”. I proszę mi wierzyć, to akurat bardzo dobrze, bo nie ma nic gorszego, niż niewielki monitor, który ma tendencje do nadmiernej krzykliwości, czy też jakiejkolwiek piaszczystości tego zakresu (która często wynika też z problemów z rezonansami membrany samego przetwornika nisko-średniotonowego).

