Brzmi to może i zawile, ale (mocno) uproszczając – ta płytka tubka zapewni lepsze, bardziej spójne charakterystyki kierunkowe i niższe zniekształcenia. Tyle w temacie samych przetworników, bo trzeba też powiedzieć kilka słów o zawartej w AE1 Active amplifikacji. Ta jest również ciekawa, chociażby z dwóch powodów. Po pierwsze – jak już wspomniałem – producent skorzystał tutaj ze wzmacniaczy pracujących w klasie AB. Nawet, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że klasa D wciąż się rozwija, to jednak samo podejście Acoustic Energy do tego tematu jest godne uwagi patrząc z szerszej perspektywy. Czyli biorąc też pod uwagę to, że cały tor mamy tutaj w domenie analogowej, beż żadnych dodatkowych manipulacji i konwersji.
Drugą zaś, równie ciekawą decyzję konstrukcyjną tak naprawdę łatwo jest przeoczyć. A jest ona – o dziwo – nie miej ważna w tego typu purystycznej można by rzec konstrukcji od tej pierwszej. Otóż zastosowane w AE1 Active wzmacniacze są dla obu przetworników – niskośredniotonowego i wysokotonowego – dokładnie takie same. W tym aspekcie często zdarza się, że producenci idą tutaj poniekąd na skróty i np. wzmacniacz dla wysokich tonów jest dużo słabszy, i przede wszystkim – ma nieco inną topologię, trochę inną konstrukcję, aniżeli ten, który równolegle dostarcza sygnał do drugiego przetwornika. A tutaj chodzi o jedną rzecz – o to, aby oba te wzmacniacze miały dokładnie taki sam charakter, takie samo spektrum dodawanych do sygnału harmonicznych i były też idealne zgodne fazowo. Proszę zwrócić uwagę, że w przypadku bi-amplifikacji, czyli zasilania w kolumnach pasywnych poszczególnych przetworników osobnymi końcówkami mocy – zaleca się zazwyczaj, aby były one takie samie. I nie jest to zalecenie wyssane z palca, a są ku temu konkretne powody, o jakich pisałem powyżej.
Kończąc tematy techniczne, to jeszcze kilka mniej lub bardziej drobnych uwag. Po pierwsze: mamy drobną regulację poziomu basu i góry w zakresie -2/0/+2dB. Może się ona okazać przydatna w zależności od ustawienia kolumn. Zwłaszcza, jeżeli ktoś może chcieć umieścić je np. na biurku. Same kolumny są zaskakująco wręcz ciężkie, więc warto pomyśleć o dobrych standach. Obudowa jest wzmocniona i ma – zdaniem producenta – być bardzo inercyjna akustycznie.
Port bass-reflex skierowany jest zaś do tyłu. I ma on nietypowy kształt, nie jest okrągły, a podłużny. Ale są ku temu powody, i jeszcze po raz ostatni w tej recenzji pozwolę sobie zacytować producenta:
„Przy tradycyjnym okrągłym porcie, przy wysokich poziomach, strumień powietrza o dużej szybkości formułuje się na środku otworu, oddzielony od głównego przepływu, to zjawisko jest znane i odpowiedzialne jest za znaczną część szumów pochodzących z otworu. W przypadku naszego portu ruch powietrza tłumiony jest przez warstwę powietrza znajdującą się przy ściankach portu, więc nie ma szybkiego przepływu i przez to są niższe zniekształcenia”
Jak więc widać, AE1 Active może i są w pewnym sensie tradycyjne, ale też wiele w nich rozwiązań nieco mniej typowych. I dobrze przemyślanych zarazem.
Acoustic Energy AE1 – brzmienie
Pierwsza rzeczą, jaka zauważalna jest niemalże od razu, już od pierwszych taktów muzyki jest nie tyle stereofonia jako taka, co oderwanie dźwięku od kolumn oraz stabilność i pewnego rodzaju dość charakterystyczna wyrazistość budowania zarówno całej sceny, jak i projekcji źródeł pozornych na niej. To właśnie po tym, jak odważnie AE1 Active budują przestrzeń czuć, że mamy do czynienia z konstrukcją, która wewnętrznie robi coś po prostu inaczej. I nie chodzi tu jedynie o samo oderwanie dźwięku, o jego od kolumn odklejenie. A o coś jeszcze innego. Otóż kolumny te grają dźwiękiem niezwykle, że tak to określę – odważnym. Bynajmniej nie chodzi przy tym o to, że próbują w jakikolwiek sposób udawać większe kolumny. A bardziej o żywość, o energetykę przekazu, która jest na wysokim poziomie.

