Ruark R610 i Sabre-R – budowa i kwestie praktyczne
Wzornictwo Ruarka od lat jest spójne, firma trzyma się pewnego wytyczonego już jakiś czas nurtu. I tutaj zarówno R610, jak i same kolumny Sabre-r do tego nawiązują. Jednakże po kolei, zacznijmy tutaj od wzmacniacza strumieniującego. R610 jest urządzeniem niewielkim, sporo mniejszym od R410. Jest on na tyle mały, że jeżeli postawimy kolumny obok niego, to przestrzeń zajmowana na – dajmy na to – półce będzie w sumie podobna do tej, jaką zająłby R410. Patrząc poprzez pryzmat szerokości, to R410 ma 59 cm, natomiast zestaw R610 plus Sabre-R zajmie nam jakieś 65 centymetrów. O ile cały sens dzielonego systemu Ruarka będzie polegał na umieszczeniu kolumn w pewnej odległości od siebie, to wspominam o tym, aby zobrazować, że gabarytowo wcale nie mamy do czynienia z czymś, co zajmuje de facto sporo miejsca. Już taki R810 będzie znacznie większym i też nieco innym – o czym dalej – urządzeniem.
Wszystko dzięki temu, że wzmacniacz (przyjmijmy dla uproszczenia takie określenie dla R610) jest doprawdy niewielki, w zasadzie rozmiarami przypominający recenzowany jakiś czas temu Cabasse Abyss. I de facto sam fakt jego wyglądu oraz niewielkich gabarytów może być dla wielu czynnikiem decydującym w wyborze. Bo cały czas miejmy przecież na uwadze to, że R610 możemy podłączyć nie tylko do firmowych podstawkowych kolumn Sabre-R, ale także do wielu innych. Jeżeli zaś chodzi o menu i sterowanie, to we wzmacniaczu Ruarka znajdziemy nie tylko pełną funkcjonalność strumieniującą znaną zarówno z R410, jak i R610, ale także jakże ciekawego i świetnie sprawdzającego się w praktyce pilota RotoDial. Ten ostatni ma nie tylko niecodzienny kształt, ale też łączy się z jednostką centralną za pomocą fal radiowych. Oznacza to, że śmiało możemy sterować R610 bez kontaktu wzrokowego. Ogólnie za pilota oraz sam pomysł na niego należy się brytyjskiej marce zdecydowany plus.
Sam wyświetlacz na urządzeniu jest dość czytelny, a menu – podobnie jak we wcześniej recenzowanych R410 i R810 – jest, że tak kolokwialnie ujmę, nieprzekombinowane. Mamy tutaj obsługę wszystkich głównych platform strumieniujących, łącznie ze wsparciem dla Tidal Connect, Spotify Connect, Apple AirPlay2 i Google Cast. Dodatkowo jest Bluetooth z aptX-HD oraz wejście HDMI wspietające ARC i eARC. Całości dopełnia tuner radiowy DAB/DAB+ i FM oraz wejście gramofonowe dla wkładek MM. Innymi słowy, mamy tutaj pełną funkcjonalność znaną z wcześniejszych „dużych” urządzeń Ruarka i pod tym akurat względem doprawdy trudno jest się do czegoś przyczepić. Jest nawet wejście optyczne oraz wyjście RCA dla Subwoofera.
Bo tak się też składa, że brytyjski producent takowy również posiada od pewnego czasu w swojej ofercie, mowa o modelu RS1. Co więcej, możemy też do całej serii 100 dokupić transport CD o symbolu R-CD100, który można uznać za jedno z najciekawszych wzorniczo urządzeń tego typu. Jako ciekawostkę podam, że R-CD100 łączy się z głównym urządzeniem nie poprzez kabel S/PDIF czy TosLink, ale poprzez USB-C. Jeżeli zaś chodzi o kwestie bardziej techniczne to urządzenia Ruarka korzystają z platformy strumieniującej, której autorem jest jeden ze specjalistów w tej dziedzinie, firma Stream Unlimited. Zapytałem założyciela Ruarka, Pana Alana O’Rourke o genezę takiego rozwiązania i uzyskałem taką odpowiedź:
„Ponieważ chcieliśmy uzyskać pełne wsparcie dla gęstych formatów strumieniujących dla naszej nowej serii 100, musieliśmy znaleźć nowe rozwiązanie. Wstępne rozmowy z firmą Qualcomm były obiecujące, jednakże nie mogli oni zapewnić odpowiedniego wsparcia technicznego dla Wielkiej Brytanii, jakiego potrzebowaliśmy na tamtą chwilę, ani też nie oferowali rozwiązania wspierającego wyświetlacz, który jest bardzo istotnym elementem naszych urządzeń. Dlatego też zdecydowaliśmy się na współpracę z austriacką firmą Stream Unlimited. Oni zrozumieli nasze potrzeby i oczekiwania, a my z kolei doceniliśmy fakt, że wszystko może być odpowiednio dopasowane do tego, czego oczekujemy.”
Kolejną kwestią, o jaką zapytałem, był rodzaj użytej w R610 amplifikacji. Ponieważ mamy tutaj do czynienia nie tylko ze wzmacniaczami w klasie D, ale także z zasilaniem impulsowym do nich. Producent jednocześnie określa na swojej stronie, że „używa najnowszej generacji wzmacniaczy cyfrowych”. Dlatego też zapytałem założyciela marki, Pana O’Rourke, o szczegóły:
„Jest całkiem sporo firm oferujących kompletne rozwiązania w zakresie wzmacniaczy cyfrowych oraz zasilania do nich, jednakże chcieliśmy móc powiedzieć, że skonstruowaliśmy nasz własny wzmacniacz oraz zasilanie, aby mieć kompletną kontrolę (nad rezultatem końcowym). Same układy wzmacniaczy w klasie-D pochodzą z firmy Texas Instruments, które oferują dobre parametry względem mocy oraz efektywności oraz, pomimo tego, że są rozwiązaniem cyfrowym, uważamy, że umożliwiły nam stworzenie bardzo łatwego w odbiorze dźwięku analogowego, który gdzieś umyka w wielu nowoczesnych wzmacniaczach”.

