Rega Aethos – recenzja

Na „Saltwater” z płyty brytyjskiego producenta rytm był prowadzony bardzo dobrze w skali absolutnej i bezbłędnie patrząc poprzez pryzmat wcale nie takiej małej przecież ceny tego wzmacniacza. Jednocześnie to wcale nie bas przykuł tutaj największą uwagę, ale oddanie klimatu, atmosfery tego nagrania. Wiecie Państwo, są urządzenia, które potrafią mieć znakomity bas, środek, czy jakieś inne bardziej odizolowane i obiektywne aspekty brzmienia. Są też urządzenia, które są (zwał, jak zwał) referencyjne, transparentne i tak dalej, et cetera. Natomiast jeżeli chodzi o Aethosa, to czuć tutaj bardzo wyraźnie, że nie jest to wzmacniacza do zabawy w jakieś referencyjne kombinacje, a po prostu do słuchania muzyki. Tak, wszystko jest tutaj na takim poziomie, na jakim przy tej cenie być powinno, jednakże sama już umiejętność płynnego przeniesienia słuchacza w klimat nagrania jest już naprawdę unikalna. Mało tego, jeżeli o tę akurat cechę chodzi, to tutaj postawiłbym w sumie znak równości pomiędzy Aethosem a Osirisem. Ten drugi dodaje nieco więcej wglądu w nagranie, więcej kontroli i konturu, natomiast jeżeli chodzi nam o sam ogólny „feeling” nagrania, o tworzenie klimatu muzycznego przedstawienia – to co tu dużo mówić, Aethos jest w tym po prostu znakomity.

 

Świetnie zabrzmiała wcale nie taka prosta do zagrania ścieżka dźwiękowa z filmu „Great Expectations”. Tori Amos na „The Siren” się, mówiąc kolokwialnie nie darła, natomiast dało się na tej płycie wyczuć też barwową elastyczność Aethosa. To jest ogólnie ciekawa kwestia i pozwolą Państwo, iż ją ogólnie rozwinę. Bo mogłoby się w sumie wydawać, że ten konkretny wzmacniacz daje nam jakiś tam „narzut” na brzmienie, które przecież powinno się iść w stronę neutralności, drutu ze wzmocnieniem i tak dalej (a tym miejscu każdy sobie może w sumie wrzucić swoje ulubione określenia na to, jak powinien brzmieć wzmacniacz za około dwadzieścia tysięcy złotych). A jednak okazuje się, że każda płyta, każdy album, każda realizacja brzmi inaczej, z inną barwą. Ta jest zazwyczaj dość mocno nasycona, pełna, ale jednak wzmacniacz ten w jakiś przeciekawy sposób potrafi się w tym aspekcie dostosować do nagrania. Głos Beth Gibbons na „Roads” Portishead wcale nie był ani zmiękczony, ani w jakiś sposób ugrzeczniony. Prezentacja Aethosa idzie w stronę pewnego, bardzo interesującego wyważenia pomiędzy neutralnością a tym, co w sumie jest dla nas chyba jeszcze bardziej ważne, czyli naturalnością. Brzmienie ma zawsze swój koloryt, ale nikt tutaj na szczęście nie przesadził ani z temperaturą barwową ani też z gęstością brzmienia.

Z kolei płyta Nilsa Frahma „Spaces” potwierdziła jedynie moje przypuszczenia odnośnie kwestii takich, jak przestrzeń, oddanie planów oraz ogólna hologrania brzmienia. Te są na bardzo wysokim poziomie. Szum na „Says” był nie tylko bardzo sugestywny, ale Aethos tutaj świetnie, gradualnie podnosił poziom emocji i energii w tym nagraniu. Jednocześnie integra Regi w cichszych fragmentach nie wygaszała całego nagrania, bardzo dobrze zachowane były wydarzenia dziejące się gdzieś z tyłu sceny. Wzmacniacz ten zaskakująco wręcz dobrze, zwłaszcza jak na taki rodzaj prezentacji, radzi sobie z oddaniem całego tego, składającego się nierzadko na aurę pogłosową oraz na całościową atmosferę nagrania mikroplanktonu.

Rega Aethos – podsumowanie

Nie będę ukrywał, że wzmacniacz marki z brytyjskiego Southend-on-Sea zrobił na mnie spore wrażenie. Ale to właśnie model drugi od góry, czyli Aethos wydaje się być propozycją w sumie od niego ciekawszą. Bo to jest w sumie tak, że integry w cenie Osirisa to jakby inny poziom nie tylko jakościowy, ale też w samej już kwestii budowy systemu, dla którego taka wzmacniacz zintegrowany będzie punktem centralnym. To jest jedna strona medalu. Druga jest jeszcze bardziej interesująca. Otóż jeszcze zanim wziąłem Aethosa na odsłuchy, to w zasadzie wiedziałem, że ten akurat wzmacniacz może oferować nieco inny zestaw cech, że tak powiem, przewodnich. Wynika to już chociażby z samej jego konstrukcji, chociażby z tego, że Osiris używał innych tranzystorów w stopniach końcowych. Producent zresztą to potwierdził, bo okazało się, że Osiris i Aethos bazują po prostu na różnych układach, na różnych topologiach obwodów wzmacniających. Nic zatem dziwnego, że o ile oba wzmacniacze, poruszając się w ramach pewnej estetyki brzmienia oferują jednak nieco inaczej porozkładane zestawy atrybutów sonicznych.

Rega Aethos

Mam też takie wrażenie, że Rega Aethos to jest ukłon w stronę wszystkich tych, którzy chcą po prostu słuchać muzyki, która zawsze będzie podana w sposób nad wyraz angażujący. A przy tym nie chcą wcale rezygnować z tego wszystkiego, co może im zaoferować dobry, mocny wzmacniacz tranzystorowy. Bo to też jest tak, że na Aethosie po prostu dużo słychać. O ile wzmacniacz ten nie epatuje słuchacza oderwanymi od kontekstu detalami, to jednak dynamika, PRaT oraz ogólne możliwości w zakresie budowania przestrzeni – są także na bardzo wysokim poziomie. Jest jeszcze coś. A w zasadzie to dwie rzeczy, do jakich już na samym końcu tejże recenzji chciałbym nawiązać.

Pierwsza będzie taka, że ze względu na całościowy charakter, Aethos będzie stosunkowo prostym wzmacniaczem do zbudowania całego, bardzo dobrze brzmiącego systemu. Wystarczy dobrać do niego rozdzielcze źródło (chociażby Audiolab 9000N się tutaj powinien sprawdzić znakomicie) oraz już odpowiednie kolumny w zależności od naszych preferencji. I będzie bardzo dobrze, to już będzie takie brzmienie, które będzie zarówno cieszyć, jak i też będzie oferować bardzo wysoki poziom, że tak powiem, techniczny. No i jest jeszcze coś, niby teoretycznie mało istotna rzecz, ale jednak warto o niej wspomnieć. Otóż założyciel Regi, Roy Gandy niedawno przepisał swoje sto procent udziałów na fundusz, którego udziałowcami są wszyscy pracownicy. Zapewnił w ten sposób, że firma pozostanie nadal brytyjska oraz będzie wierna pewnym swoim założeniom. A w dzisiejszych czasach jest to, proszę mi wierzyć, nie do przecenienia. Rega Aethos to taki wzmacniacz z duszą, został on stworzony do tego, do czego w sumie się takie konstrukcje projektuje. Czyli po prostu do cieszenia się muzyką. I w tej roli sprawdza się znakomicie. Pełna rekomendacja.

Adam Kiryszewski

Dystrybutor: 21Distribution https://21distribution.pl/
Cena: 17999 PLN