Rega Aethos – recenzja

Rega Aethos – budowa oraz decyzje konstrukcyjne

O ile Aethos jest mniejszy, lżejszy i zdecydowanie bardziej smukły od Osirisa, to mamy w tym przypadku wciąż do czynienia z całkiem pokaźnym urządzeniem. To, co robi wrażenie, to fakt, że wzmacniacz się wydaje być tak naprawdę cięższy, aniżeli de facto jest w rzeczywistości. A przyczynia się do tego jego obudowa, która jest bardzo sztywna i sprawia wrażenie bardzo jednorodnej. Piszę o tym, bo przecież mam porównanie i sporo, głównie tańszych, wzmacniaczy przy ustawianiu ich na półce do odsłuchu sprawiała w takim organoleptycznym kontakcie wrażenie, że tak to dyplomatycznie pozwolę sobie ująć, bardzo, ale to bardzo różne. Tutaj po prostu obudowa sprawia wrażenie monolitu i przypomina mi niektóre japońskie wzmacniacze klasy hi-end, które już przy pierwszym kontakcie, jeszcze przed ich podłączeniem sprawiają wrażenie po prostu solidnych.

Rega Aethos

Jeżeli zaś chodzi o wybór materiałów, to także i w przypadku Aethosa mamy, oprócz precyzyjnie obrobionych bloków aluminium, przedni panel z akrylu, na którym umieszczono wszystkie niezbędne przyciski, gniazdo słuchawkowe oraz pokrętło głośności. A także jakże charakterystyczne, świecące się na czerwono logo producenta. Ogólnie jest to trochę nawiązanie do klasyki, jednakże wzmacniacz jest dość smukły i estetycznie powinien odnaleźć się w szerokim spektrum zarówno sprzętu towarzyszącego, jak i w różnych wystrojach. Jeżeli chodzi o tylną zaś ściankę, i o ile nie ma już wejścia typu XLR, które można było spotkać w Osirisie, to jednak wejść analogowych jest bez liku. Jest też wyjście do nagrywania oraz bezpośrednie wejście na końcówkę mocy. Zaciski głośnikowe są dość solidne, przy tym pojedyncze, jednakże bez jakichś szaleństw czy ekstrawagancji w tym zakresie. Jednocześnie z Aethosem nie dostajemy dedykowanego kabla Regi a jedynie taki zwykły, można by rzec, że komputerowy przewód. W komplecie jest jednak systemowy pilot Solaris, który z kolei jednak nieco przypomina stare czasy, gdzie jeden pilot sterował całym systemem danego producenta. Nie widziałbym w tym niczego złego, wspominam jedynie, że sprawy w tym zakresie wyglądają tak a nie inaczej. Ogólnie samo wykonanie można ocenić jak najbardziej na plus z tą uwagą, że ludzie oczekujący czegoś, co będzie bardzo hi-tech może powinni poszukać w innym miejscu. Natomiast ci poszukujący bardziej tradycyjnych, czy też klimatycznych urządzeń powinni być z kolei jak najbardziej zadowoleni. Tyle o tym, co z zewnątrz, teraz przyjrzyjmy się samej konstrukcji elektronicznej Aethosa.

Rega Aethos

To wzmacniacz pracujący w klasie AB, z liniowym zasilaniem oddający – według specyfikacji producenta – po 125W na kanał przy obciążeniu 8 omów. Oraz po 156 wat na kanał przy obciążeniu 6 omów. Co ciekawe, producent nie podaje tutaj mocy dla impedancji wynoszącej 4 omy, ale to w sumie drugorzędne, bo nie mówimy tutaj o końcówce mocy mającej napędzić duże kolumny planarne do bardzo wysokich poziomów. Dla każdych innych kolumn taka moc powinna być wystarczająca, a i z mniejszymi elektrostatami czy magnetostatami Aethos powinien sobie poradzić. O ile Osiris był taką pełnoprawną konstrukcją typu dual-mono, czyli miał dwa osobne zasilacze i dwa transformatory w jednej obudowie, to tutaj już jest inaczej. Bo tutaj już mamy jeden, za to bardzo dużych rozmiarów, transformator. Zapytany o ten aspekt, Ashton Wagner z Regi odpowiada nam tak:

Układy wzmacniacza mocy są zasilane z osobnych układów, które są zasilane poprzez osobne uzwojenia we wspólnym transformatorze