Moon 250i v2 – recenzja

W przypadku 250i v2 Moon idzie wzorniczo nieco w stronę minimalizmu, jednakże nie rezygnując też z elegancji. Nie jest to taki pierwszy lepszy „klocek”, tylko wzmacniacz, który zdradza też swoim wyglądem, że jednak mamy do czynienia z urządzeniem poważniejszej marki. Zresztą wystarczy popatrzeć na tylną ściankę, aby zobaczyć napis informujący o tym, że 250i v2 został wykonany w Kanadzie.

Moon_250i_v2

Urządzenie jest także zaskakująco ciężkie, do czego zapewne przyczynia się sporych rozmiarów transformator toroidalny znajdujący się – patrząc od przodu urządzenia – po jego lewej stronie. Zasilanie jest w przypadku Moona, w szczególności jeżeli chodzi o transformator, przewymiarowane. Zwróćmy tutaj uwagę, że wzmacniacz ten, oferując 50W na kanał na obciążeniu 8 omów – podwaja tą wartość do 100W przy 4 omach. A to z kolei właśnie świadczy o możliwościach prądowych zasilacza.

Samo wykonanie jest także bez zarzutu, tutaj czepianie się czegoś byłoby zdecydowanie na siłę. Jedyna rzecz, która sugeruje nam, że nie jest to wzmacniacz z półki stricte hi-endowej to zaciski głośnikowe. Przy czym nie chodzi mi o samo ich działanie, bo są one de facto solidne i po prostu spełniają swoją funkcję.

Moon_250i_v2

I jeszcze jedno, Moon wygląda w rzeczywistości równie dobrze, jak na zdjęciach – a z tym także różnie bywa.

Kilka słów o konstrukcji

Jak już wspomniałem, Moon 250i v2 to wzmacniacz zintegrowany, zrealizowany według klasycznej można by rzec koncepcji wzmacniacza liniowego, bez żadnych specjalnych udziwnień, dodatkowych funkcji, transmisji Bluetooth i tak dalej. Jedyne, co znajdziemy tutaj ponadprogramowego, to wejście na przedniej ściance dla odtwarzacza przenośnego. Jest ono oznaczone, jako „MP in” i znajduje się ono tuż obok wyjścia słuchawkowego – to już jest w jak najbardziej klasycznym wydaniu, czyli z gniazdem 6.35mm.

Przy czym wzmacniacz ten to – jak oznaczenie “v2” w nazwie wskazuje – druga wersja najbardziej przystępnej cenowo integry kanadyjskiego producenta. I w porównaniu do poprzedniego wariantu zawiera kilka ulepszeń oraz jeden istotny dodatek. Tym ostatnim jest oczywiście przedwzmacniacz gramofonowy dedykowany dla wkładek typu MM (Moving Magnet). Jest on częściowo bazowany na firmowym dedykowanym preampie 110LP v2. Tak o nim pisze Costa Koulisakis z Moona:

„Stopień gramofonowy jest faktycznie oparty o ten sam ogólnie układ i filozofię, jak w 110LP v2, jednakże jest on nieco uproszczony i dodatkowo obsługuje tylko wkładki MM – nie ma sekcji MC. Stanowi to kontrast w stosunku do 110LP v2, który nie tylko wspiera wkładki MC, ale także całą masę ustawień. Stopień phono w 250i v2 jest przygotowany według najbardziej popularnych ustawień i ma być w swoim zamyśle „plug-and-play””

Oczywiście stopień gramofonowy to jedno, natomiast – w stosunku do pierwszej wersji – są jeszcze inne zmiany. Tutaj trzeba zwrócić uwagę na to, że sekcja wyjściowa nie ma w 250i v2 klasycznego radiatora. Tranzystory mocy są przykręcone bezpośrednio do spodu obudowy. A ponieważ ta z kolei nie nagrzewa się znacznie, można by wywnioskować, że prąd spoczynkowy tranzystorów mocy jest stosunkowo niski. Nic bardziej mylnego – ponownie zacytujmy Costę Kolulisakisa z Moona:

„Tak naprawdę – to podobnie, jak jego poprzednik, 250i v2 wciąż pracuje w Klasie A do około pięciu watów mocy. Istotną rzeczą, jeżeli chodzi o konstrukcje naszych wzmacniaczy jest to, chłodzenie jest wystarczająco duże, co pomaga wzmacniaczowi pracować chłodniej, niż większość (innych konstrukcji – przyp. Red.). Jako że 250i v2 ma dwa bipolarne tranzystory wyjściowe na kanał, chłodzenie przy użyciu dolnej części obudowy jest bardziej, niż wystarczające.”