Owszem, najniższy bas jest wycofany, mamy też pewnego rodzaju poświatę na wysokich tonach, która czasami pojawia się w tańszych modelach słuchawek planarnych. Jednakże ani jedno, ani drugie nie jest na tyle wyraźne, ażeby w jakikolwiek sposób popsuć całościowy efekt.
Scena generowana przez HE400se jest dobra, albo też bardzo dobra – w zależności, jak na to spojrzymy. I jakie jej cechy będziemy konkretnie brać pod uwagę. Ponownie, biorąc pod uwagę cenę, to z pewnością jedna z największych zalet tych słuchawek. Zwłaszcza dlatego, że jeżeli weźmiemy pod uwagę odtworzenie przestrzeni, to tutaj ujawniają się naturalne można by rzec cechy przetworników planarnych takie, jak chociażby niewymuszona rozdzielczość i „rozklejenie” dźwięków. Słuchając albumu „Convergence” Malii i Borisa Blanka zauważane było, że scena jest bardzo dobrze zogniskowana, chociaż dzieje się to bardziej na środku, aniżeli po bokach. Jednakże – porównując przestrzeń do tego, co oferują słuchawki nauszne w tej cenie – to HE400se są i tak lata świetlne do przodu. Zwłaszcza, jeżeli porównamy przestrzeń do tego, co oferują chociażby słuchawki dynamiczne o zamkniętej konstrukcji. Mam też takie nieodparte wrażenie, że to właśnie naturalnie rozdzielczy i poukładany sposób ogólnej prezentacji sonicznej tych słuchawek bardzo służy aspektom przestrzennym.
Kolejna ciekawa konkluzja pojawiła się podczas odsłuchów utworów z bardziej obfitym basem. Otóż o ile można faktycznie rozwodzić się nad faktem wycofania samego najniższego zakresu, to sam średni i wyższy bas jest już bardzo dobry. Nie ma przede wszystkim żadnego spowolnienia, zamulenia, ma natomiast bardzo dobry kontur, kontrolę i, mówiąc bardziej kolokwialnie, wykop. W zasadzie charakter basu jest tutaj mocno zbieżny z tym, co HE400se oferują całościowo. Czyli jest czytelny, wyrazisty, kontrolowany i otwarty. Utwór „Bass & Drum Intro” kapeli Nils Lofgren Band zabrzmiał w sumie dość spektakularnie. Zwłaszcza, w zakresie reprodukcji bębnów, które zostały pokazane w niezwykle realistyczny, wiarygodny sposób. Zwłaszcza apogeum tego utworu zostało przez HE400se pokazane bardzo realistycznie i sposób kompletnie zaprzeczający ich cenie. Co samo w sobie jest już nie lada wyczynem.
Dochodzimy w ten sposób do największej w sumie zalety HE400se. To ich całościowo otwarty, dość bezpośredni a przy tym czysty charakter. Można oczywiście doczepiać się takiej i takiej cechy, rozbierając je brzmieniowo na elementy pierwsze. Jednakże tutaj, zwłaszcza przy tej cenie liczy się najbardziej przecież całościowe wrażenie.
Podsumowanie
Może pozwolę sobie to ująć w taki sposób – jeżeli odniesiemy cenę HE400se to ilości muzyki, jaką „przepuszczają” one przez swoje przetworniki planarne, to szybko dojdziemy do wniosku, że HE400se mogą być osobliwością w całym świecie słuchawek. I specjalnie nie użyłem tutaj sformułowania „słuchawek budżetowych”. Bo, co także ciekawe, ciekawe jest tutaj to, jak ich niska cena może poniekąd zaburzyć postrzeganie tych słuchawek. Przypomnę kwestię, jaką poruszyłem już wcześniej: co, jeżeli HE400se kosztowałyby dwa razy tyle? Wciąż w sumie zasługiwałyby na rekomendację.
Jest jeszcze jedna refleksja, jaka nieuchronnie wplata się tutaj w podsumowanie tejże akurat recenzji. Dość często jest tak, że drogie urządzenia powodują konotację z wysoką jakością (i w sumie każdy zamożniejszy entuzjasta prędzej, czy później przekona się, że nie jest to do końca prawdą). I jednocześnie sprzęty wycenione naprawdę uczciwie cierpią z powodu doklejania im plakietki z gatunku „to jest za tanie, żeby mogło dobrze grać”. Czy jest to kwestia mechanizmu, który po angielsku nazywa się „diminishing returns”, czy też czegoś innego – to nie czas, ani miejsce, aby to oceniać.
Jednakże mogę w sumie śmiało stwierdzić, że HE400se są czymś więcej, aniżeli takim przykładowym wręcz produktem z gatunku „Best Buy”. Bo mam też takie nieodparte wrażenie, że te akurat słuchawki to taki subtelne, lecz bardzo wymowne pokazanie przez Pana Fang Biana jednej rzeczy. Czyli tego, co się stanie, jeżeli połączymy określenia „słuchawki”, „planarne” i „dostępne dla każdego” w jednym produkcie. Jest tutaj, w tym wszystkim, jeszcze coś nie mniej istotnego. To samo strojenie tych słuchawek, które powinno przypaść do gustu wielu słuchaczom, będąc jednocześnie ciekawym samym w sobie. To ogólnie, pomijając już kwestię ich planarnej konstrukcji, bardzo dobre słuchawki. A już biorąc pod uwagę cenę – co najmniej znakomite.
Best Buy, czy jak to mawiają u nas – Najlepszy Zakup.

