EarMen CH-AMP – recenzja
EarMen CH-Amp to w pełni zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy stworzony przez firmę, która wywołała niedawno sporo zamieszania, wygrywając prestiżową nagrodę EISA za SYSTEM SŁUCHAWKOWY 2022-2023. O ile nagroda była przyznana za cały zestaw, który składał się z innych elementów takich, jak przetwornik cyfrowo-analogowy Tradutto oraz streamer Staccato, to niemniej jednak pokazuje ona, że mamy do czynienia z ciekawym i stosunkowo nowym producentem, który ma swoją siedzibę w Chicago, a wykonuje swoje produkty w Serbii. Co więcej, nie trzeba zerkać na specyfikację tego wzmacniacza, aby zdać sobie sprawę z tego, iż jest to urządzenie nieco odmiennie a przy tym niezwykle interesujące. Jego wymiary są niewielkie, ale to, co możemy zauważyć od razu, i co odróżnia go od wielu innych tego typu urządzeń – to fakt, że wzmacniacz ten składa się z dwóch osobnych elementów.
Zgadza się, flagowy wzmacniacz słuchawkowy EarMena to nie tylko konstrukcja zbalansowana, ale także składająca się z dwóch osobnych obudów. Mniejsza to właściwy wzmacniacz, podczas gdy większa – i zdecydowanie bardziej masywna – to dedykowany zasilacz liniowy. Wrócimy do tego oczywiście później, lecz teraz skupmy się na chwilę na producencie. EarMen to marka stosunkowo nowa, ale tak naprawdę jest ona firmą-córką dobrze znanego i respektowanego hi-endowego producenta Auris Audio. Ta ostatnia z kolei została założona w 2013 roku przez Milomira „Mikiego” Trosica i weszła w bardziej wyrafinowany sektor lampowego audio z bazującymi na lampach wzmacniaczami takimi, jak Headonia, czy Nirvana, która teraz jest już w swojej czwartej wersji. Auris Audio jest też dobrze znany nie tylko ze względu na korzystanie z lamp, ale także z powodu bardzo charakterystycznego wzornictwa, często łącząc naturalne drewno ze skórą. Wystarczy dla przykładu spojrzeć na wzmacniacze takie, jak Adagio 2A3, czy Fortino 88. Duży, bazujący na lampach KT-88 wzmacniacz również posiada, tak przy okazji, dedykowany zewnętrzny zasilacz. Zatem pomysł, aby umieszczać ten kluczowy element każdego urządzenia audio poza obudową z właściwymi układami nie jest niczym nowym dla ludzi stojących za Auris Audio i EarMenem.
Jeżeli natomiast chodzi o tą ostatnią markę, to została ona stworzona, aby być siostrzanym bytem w stosunku do Auris Audio, a jednocześnie tworzyć bardziej, mówiąc ogólnie, przenośne produkty, które jednocześnie byłby bezpośrednią odpowiedzią na szybko zmieniające się potrzeby mobilnego audio. Firma z Serbii rozpoczęła swoją działalność w 2020 roku przenośnym przetwornikiem cyfrowo-analogowym o nazwie Donald DAC. Następnie w tym samym roku pojawił się (mniej lub bardziej) przenośny TR-Amp oraz dwa małe „dongle” USB – Sparrow oraz Eagle. TR-Amp będzie przy tym prawdopodobnie najłatwiejszy do rozpoznania z całej wymienionej grupy, bo ma charakterystyczny jasno-czerwony kolor. Swoją drogą, odważne kolory to także pewien znak rozpoznawczy EarMena – jeden z ich najnowszych wzmacniaczy słuchawkowych (z wbudowanym DACiem) o nazwie Angiel ma obudowę w bardzo charakterystycznym odcieniu niebieskiego.
Wracając zaś do clue tematu, czyli do wzmacniacza CH-Amp – to jest on elementem nowej linii biurkowej, która także składa się, jak to zaznaczono na początku tej recenzji, z przetwornika cyfrowo-analogowego Tradutto oraz streamera Staccato. Podobnie, jak zaznaczono powyżej, to właśnie ten system słuchawkowy składający się z tych trzech urządzeń wygrał wspomnianą nagrodę EISA. Należy też zaznaczyć, że to wzmacniacz słuchawkowy jest najdroższy z całej stawki, bo kosztuje w Polsce ponad 7 tysięcy złotych (teraz jest akurat w wakacyjnej promocji u dystrybutora), podczas gdy przetwornik Tradutto oraz streamer Staccato kosztują odpowiednio około 3 oraz 5 tysięcy złotych. Jednocześnie to CH-AMP wydaje się być najciekawszym z konstrukcyjnego punktu widzenia. Nie tylko dlatego, że nie ma na rynku zbyt wiele wzmacniaczy słuchawkowych z dedykowanym zewnętrznym zasilaczem poniżej kwoty 10 tyś złotych (nie ma ich zbyt wiele tak ogólnie), ale także ze względu na inne, mniej oczywiste wybory konstrukcyjne. Oczywiście, najważniejsze będzie to, jak ten wzmacniacz brzmi, jednakże jest też wiele interesujących i zarazem mniej oczywistych aspektów, na które w przypadku tego akurat urządzenia zwrócić uwagę. Do rzeczy zatem.
CH-AMP – konstrukcja
Wiemy już, że ten konkretny wzmacniacz to konstrukcja składająca się z dwóch elementów. Przyjrzyjmy się zatem najpierw dedykowanemu, zewnętrznemu zasilaczowi. Jest on dość podobny do tego, jaki znajdziemy w przedwzmacniaczu gramofonowym Auris Audio Phonio. Jednakże, zamiast jednego wyjściowego gniazda zasilającego w Phonio z tyłu dołączanego do CH-AMPa PSU-3 znajdziemy aż ich aż cztery. Jedno, oznaczone jako 2X12VDC/1.5A to dedykowane zasianie dla głównej części wzmacniacza, a pozostałe trzy to także gniazda 12V, a ich sumaryczna wydajność prądowa to 1.5A.
To przemyślana decyzja konstrukcyjna, która pozwala poprzez PSU-3 zasilać nie tylko sam wzmacniacz, ale także „towarzyszący” mu przetwornik Tradutto, czy streamer Staccato. W ten sposób możemy zasilać wszystkie trzy urządzenia z jednego zasilacza i wciąż pozostanie nam do dyspozycji jeszcze wolne wyjście zasilające 12V na wypadek, gdyby w przyszłości pojawiło się jakieś dodatkowe urządzenie. Trzy z tych gniazd są dwustykowe (większe, dedykowane dla CH-AMPa jest czterostykowe) i równolegle zasilając Tradutto i Staccato dalej będą mieć pewien zapas mocy.
Zbudowaliśmy zewnętrzny zasilacz liniowy mając ku temu dobre powody. Uzyskaliśmy znacznie więcej miejsca, aby stworzyć dobre zasilanie z zapasem mocy i bardzo niskimi szumami. W ten sposób także zredukowaliśmy interferencje elektromagnetyczne, które mogłyby być problemem dla bardzo czułych IEMów lub słuchawek.
To, na co należy także zwrócić uwagę – to dość spora masa samego PSU-3, która – zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę jego rozmiar – wynosi pokaźne 1.6 Kg. To kolejna ważna istotna kwestia, zwłaszcza w czasach, kiedy wiele producentów opowiada się za lżejszymi, niemalże „piórkowymi” zasilaczami impulsowymi. O ile, oczywiście – efekt finalny, czyli wpływ zasilacza na brzmienie, będzie uzależniony bardziej od pewnych detali oraz całościowej realizacji danego typu (czy to liniowy, czy impulsowy) zasilacza, to jednak pokaźna waga PSU-3 po prostu robi naprawdę dobre wrażenie. I tak, już jako luźniejsza uwaga – zbyt lekkie urządzenia na biurku to także niespecjalnie dobry pomysł, zwłaszcza w czasach, kiedy dostępne i popularne są różnorakie kable o często sporych przekrojach i mało elastycznej konstrukcji.
Jeżeli chodzi o “trudne” słuchawki, to istotnym jest, aby zasilacz posiadał wystarczający zapas mocy dla nagłych skoków natężenia (maksymalna moc/natężenie w krótkim okresie czasu) na jego wyjściu. Innym powodem dla którego zasilacz jest zewnętrzny jest kwestia temperatury, która może mieć wpływ na układy wzmacniające i pogorszyć jakość brzmienia.
Zanim przejdziemy do opisu właściwego wzmacniacza, jest jeszcze jeden dodatek do CH-AMPa, jakiemu należy się osobne omówienie. Mowa o małym pilocie, który może też działać z przetwornikiem Tradutto. Pilot ten pozwala nam kontrolować każdą, poza wyborem poziomu wzmocnienia („Gain”), funkcję wzmacniacza. Oraz każdą funkcję przetwornika Tradutto. Jednakże jeden mały detal w tym precyzyjnie wykonanym aluminiowym pilocie naprawdę zasługuje na uznanie. I jest po prostu genialny.

