Campfire Audio Solaris – recenzja

Campfire Audio Solaris
Campfire Audio Solaris

Campfire Audio Solaris to słuchawki będące flagowym modelem firmy, która o ile na naszym rynku obecna jest od stosunkowo niedawna, to już zdążyła całkiem nieźle namieszać. Chociażby za sprawą takiego modelu, jak Andromeda. Jednocześnie – co ciekawe – Campfire Audio to także odnoga innej, dużo bardziej znanej firmy: ALO Audio. Ta ostatnia wsławiła się między innymi wzmacniaczami słuchawkowymi opartymi na lampach. Mam tu na myśli chociażby przenośny model Continental. A także stacjonarny i chyba nawet jeszcze bardziej ciekawy Studio Six. Dlatego też warto produkty tej firmy traktować poważnie, bo stoją za nimi ludzie z dużym doświadczeniem w branży.

Wróćmy jednak do samych słuchawek, czyli Solarisów. Wedle zapewnień producenta, posiadają one wszystkie firmowe rozwiązania. A przez to są niejako kwintesencją tego, co technologicznie, i dźwiękowo Campfire Audio osiągnęło do dnia dzisiejszego. Co więcej, mamy tutaj także jakże ciekawy zazwyczaj (acz nie zawsze udany) mariaż przetwornika dynamicznego obsługującego niskie tony ze zbalansowanymi armaturami. Te ostatnie reprodukują środek i górę pasma. Przy czym Solaristy nie są jednocześnie słuchawkami tanim. Bo jakby nie patrzeć, to kosztują jednak te 6499 PLN. Można by się oczywiście sprzeczać, czy to dużo, nie. Należy tutaj jednak nadmienić, że są przypadki, kiedy konkurencja życzy sobie za swoje flagowe produkty w wersji dokanałowej znacznie więcej.

Campfire Audio Solaris
Campfire Audio Solaris

Opakowanie, zestaw i budowa

Campfire Audio zdążył już przyzwyczaić chyba wszystkich, którzy z produktami tej firmy mieli do czynienia do jednej rzeczy. Jeżeli chodzi o takie kwestie, jak opakowanie oraz to, co dostajemy w zestawie to zazwyczaj nie ma się do czego przyczepić. Już nawet najtańszy model Comet posiada eleganckie etui oraz dość spory zestaw akcesoriów. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Dostajemy skórzane, eleganckie i zapinane na zamek błyskawiczny etui. Nie jest to co prawda twardy, plastykowy case, jak chociażby w słuchawkach firmy 64Audio, natomiast nie ma tutaj wątpliwości co do tego, że jest ono solidne i będzie chronić te niekoniecznie tanie słuchawki.

Odnośnie budowy zewnętrznej – bez żadnych zastrzeżeń. Znowu by się chciało powiedzieć: „jak to w Campfire Audio”. Co więcej, oczywiście to kwestia gustu, natomiast słuchawki wyglądają oryginalnie, można pokusić się nawet o stwierdzenie, że kolor współgra z nazwą. Trzeba też nadmienić, że Solarisy po prostu wyglądają na produkt z wyższej półki, w pewnym sensie rzucają się też w oczy. Oczywiście dla jednych będzie to plusem, dla innych minusem. Jednakże tutaj dostajemy „optycznie” to, za co płacimy. A to dla wielu może być też istotny czynnik.

Campfire Audio Solaris

Solaris: pokaz możliwości technologicznych

W kwestiach technicznych mamy tutaj z kolei swoiste tour de force w wykonaniu tej amerykańskiej firmy. Jak już wspomniałem – jest to konstrukcja hybrydowa. A zatem niskie tony obsługuje przetwornik dynamiczny o pokaźnej (jak na konstrukcję dokanałową) średnicy 10 mm. Jest to specjalny driver wykonany w firmowej technologii A.D.L.C. I jest on sprzęgnięty z komorą akustyczną, która nazywa się nie inaczej, aniżeli Polarity Tuned Chamber. Służy ona do bardzo dokładnego dostrojenia warunków pracy przetwornika. A co za tym idzie osiągnieciu dokładnie takiego charakteru basu, jaki zamierzono. Środek pasma obsługuje z kolei przetwornik armaturowy, pracujący w specjalnej konfiguracji z otworem z tyłu. Mamy też podwójne, specjalnie zaprojektowane do tego celu armatury wysokotonowe. Są one, a jakże, wsparte przez kolejny autorski pomysł. Mowa oczywiście o T.A.E.C., czyli Tuned Acoustic Expansion Chamber. Jest to komora, która – podobnie, jak w przypadku głośnika niskotonowego, ma zapewnić optymalne warunki pracy dla przetworników wysokotonowych.

Dużo tej technologii, dlatego teraz kilka słów o ergonomii i wygodzie użytkowania. Słuchawki te są dość pokaźnych rozmiarów i warto to wziąć pod uwagę. Inaczej rzecz ujmując – dla niektórych uszu Andromedy mogą okazać się bardziej przyjazne. Prawdopodobnie koniecznie także będzie precyzyjne dobranie odpowiednich tipsów, jednakże przy słuchawkach w tej cenie i tej klasy jest to chyba oczywista oczywistość. Tak czy inaczej – nie są to słuchawki, które uniwersalnie spasują się z każdymi uszami, i będą raczej z racji swojej wielkości wymagały trochę ekwilibrystki, zanim je odpowiednio dopasujemy. W szczególności chodzi tutaj o reprodukcję niskich częstotliwości. A jest o co walczyć – o czym już poniżej.

Campfire Audio Solaris

Campfire Audio Solaris – brzmienie

Co tu dużo mówić – Solarisy zrobiły duże wrażenie, a jednocześnie zaskoczyły. Bo patrząc chociażby poprzez pryzmat ceny, mogłoby się zdawać, że będą jednak gorsze całościowo od chociażby 64Audio U12t. Nic bardziej mylnego. Przy czym warto tutaj wspomnieć o jednej prawidłowości. O ile i Solarisy i U12t można uznać za udane słuchawki, to jednak reprezentują nieco odmienną filozofię brzmienia. Dlatego postawienie między nimi znaku równości niewiele nam tak naprawdę powie. I może być krzywdzące zarówno dla jednych, jak i drugich słuchawek.

Dużo się mówi o tym, że Campfire Audio Solaris mają bas, jaki zapewnić jest w stanie tylko i wyłącznie przetwornik dynamiczny. Jednakże najciekawszą, najbardziej charakterystyczną cechą ich cechą jest zdecydowanie nie tyle sam bas, co raczej ogólny poziom prezentacji środka pasma. A konkretnie jego charakter połączony z walorami przestrzennymi. W tym także z przekazaniem i aury nagrania i jednocześnie, w tym samym momencie, emocji płynących z muzyki. Są IEMy grające wąsko, szerzej, płycej, czy głębiej, długo można by te cechy wymieniać. Tutaj natomiast mamy do czynienia z połączeniem ogromnej przestrzeni z niesamowitą umiejętnością zagrania dźwiękiem bardziej intymnym. A jednocześnie bezpośrednim, z bardzo wyrazistą, organiczną i nasyconą barwą środka pasma.

Środek pasma – dużo energii

Dochodzimy w ten sposób do kolejnej cechy Solarisów, która zdaje się te słuchawki wyróżniać. Środek jest naturalnie ciepły, a przy tym bardzo energetyczny. Są słuchawki, które mają bardzo dynamiczny, świetny bas a niestety środek pasma za tym nie jest w stanie nadążyć. Przy czym nie chodzi o schowanie, a bardziej o poziom energii. Tutaj średnie tony są może minimalnie „dopalone”, i o tym trzeba też pamiętać . Jednakże właśnie w tym widziałbym jedną z większych zalet i jednocześnie cech szczególnych tych słuchawek.

Co istotne, ten sposób prezentacji nie tylko robi duże wrażenie na początku, ale także i wciąga na dłużej. Jest po prostu uniwersalny muzycznie na dłuższą metę. Warto jednak przy tym pamiętać o tym, że pomimo rozbudowanego basu nie przysłania on w żaden sposób reszty pasma i dlatego Solarisy są niezwykle czułe na to, jak zachowuje się na środku pasma źródło. Ujmując to w innych słowach można rzec, iż charakter środka, który jest wyrazisty i energetyczny może bez ceregieli wykazać wszystkie „cechy szczególne” reszty toru.

Wracając jeszcze na chwilę do kwestii ogólnego charakteru brzmienia, to warto nadmienić, że „Self Control” Laury Brainigan wypadło równie dobrze, jak „Mount Fuji” Hansa Zimmera. Ten pierwszy utwór zabrzmiał z ogromną energią, ładunkiem emocjonalnym a ten drugi z kolei pokazał rozległe plany, zależności między nimi oraz subtelne zmiany barwy. To są słuchawki, które poradzą sobie bez problemu z rozrywkowymi realizacjami. A jednocześnie są na tyle precyzyjne i opanowane, że sprawdzą się także wszędzie tam, gdzie trzeba precyzyjnie operować barwą i detalami.

No i na deser – przestrzeń, która w Campfire Audio Solaris jest przeogromna. Na pewno większa, aniżeli z U12t 64Audio. Chociaż to można zrzucić na karb ogólnej specyfiki brzmienia jednych i drugich słuchawek. Ważne przy tym jest jednocześnie to, że Solarisy potrafią także doskonale skupić brzmienie na środku sceny. Potrafią pokazać szerokie plany, a przy tym posiadają umiejętność bardziej intymnej projekcji wokali.

Campfire Audio Solaris

Campfire Audio Solaris – słuchawki do zadań specjalnych

Tak mówiąc wprost: czuć w dźwięku, że osiągnięcie takiego stuprocentowo monitorowego brzmienia nie było tutaj głównym celem. I to bym właśnie odbierał, jako największą zaletę tych słuchawek. Fakt, bas jest tutaj znakomity, posiada fakturę i taki charakterystyczny „slam”. Taki bas jest chyba nie do osiągnięcia dla przetworników armaturowych, nawet połączonych równolegle w dwa, lub więcej. Jednakże to nie bas tutaj jest głowną atrakcją tak naprawdę. Głównym punktem programu jest tutaj całościowo energetyczny, nasycony barwowo dźwięk z bardzo witalnym środkiem pasma. Na pewno są to słuchawki, których warto w tej cenie posłuchać. Jedyne, co, to trzeba się liczyć z ich wielkością, która w niektórych przypadkach może być problemem. Poza tym – jest jeszcze Campfire Audio Andromeda. Ale to już temat na inną, acz zapewne nieodległą – historię.

Cena: 6499 PLN
Dystrybutor: MIP http://www.mip.bz
Strona Produktowa: https://campfireaudio.pl/produkt/campfire-audio-solaris/

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*