To, co w tym momencie naprawdę warto zaznaczyć, to fakt, iż tor analogowy przedwzmacniacza jest w Arcamie SA45 całkowicie zbalansowany. Oznacza to między innymi także to, że jeżeli do brytyjskiego urządzenia podłączymy źródło poprzez wejścia single-ended, to będą one przekonwertowane do postaci zbalansowanej. O ile sama końcówka mocy nie pracuje w trybie zmostkowanym (bo ujemny terminal nie jest aktywny i jest masą), to sam producent wyraźnie mi napisał, że także regulacja głośności jest zbalansowana. Oraz, że jeżeli podłączymy do Arcama jakieś źródło za pomocą wejść XLR i także z XLR na wyjściach skorzystamy, to sygnał cały czas pozostanie w formie zbalansowanej.
Do tego pozwolę sobie jeszcze powrócić, bo teraz warto wspomnieć o kilku innych rzeczach. Arcam SA45 posiada dwa zasilacze. Jeden impulsowy, który aktywny jest w trybie czuwania. Producent zastosował taki akurat jego rodzaj ze względu na zużycie energii. Jest on wyłączany po włączeniu urządzenia oraz ustabilizowaniu się głównego, dużego i liniowego zasilacza. Duży toroidalny transformator posiada osobne uzwojenia dla części niskiej i wysokiej mocy pracującego w Klasie G wzmacniacza. O ile samej Klasie G już wspominałem przy okazji recenzji dużo mniejszej (i także sporo tańszej) integry A25, to pozwolę sobie zacytować informację, jaką dostałem od producenta, jaką przy okazji tej recenzji dostałem. A która bardzo dobrze opisuje to, w jaki sposób Brytyjczycy zaimplementowali ten akurat tryb pracy końcówki mocy:
Nasza implementacja Klasy G jest unikalna. Używamy Klasy G, ponieważ jest ona mniej więcej dwukrotnie bardziej skuteczna, aniżeli konwencjonalna Klasa AB. Ponieważ wzmacniacz pracujący w Klasie G nie utrzymuje maksymalnego napięcia podłączonego do tranzystorów mocy, nie są one termicznie nasycone, co daje nam większy zapas dynamiki, kiedy trzeba. Jak to powiedział założyciel marki Arcam, John Dawson, Klasa G daje nam więcej użytecznej mocy. To także oznacza, że możemy dostarczyć mniej więcej dwa razy więcej mocy z tej samej wielkości transformatora oraz tej samej wielkości radiatora. Klasa G jednakże stawia pewne wymagania odnośnie jej aplikacji. Przełączanie się pomiędzy dwoma szynami zasilania może wprowadzać zakłócenia, która mogą być szczególnie problematyczne, ponieważ nie są harmoniczne (w stosunku do sygnału). Rozwiązaliśmy tej problem poprzez innowacyjny układ typu „lifter” ponoszący lub obniżający napięcie w zależności od poziomu sygnału. Jest on śledzony z zachowaniem 5-voltowego zapasu, zatem nasz wzmacniacz zawsze będzie miał wymaganą moc w zapasie bez niepotrzebnego tracenia jej w postaci ciepła.
Wróćmy jeszcze na chwilę do samej funkcjonalności. Jeżeli chodzi o funkcje sieciowe, to mamy tutaj obsługę zarówno Tidal Connect, jak i Spotify Connect. Oraz najnowszy standard, który zapewne zainteresuje najbardziej wymagających, czyli Qobuz Connect. Mamy ponadto aplikację Radia App, która oprócz dokładnej konfiguracji umożliwi nam odtwarzanie z wielu innych źródeł. Jest też wsparcie dla Apple AirPlay, Google Cast, a niebawem ma się pojawić obsługa Roona. Dodatkowo mamy też łączność Bluetooth w standardzie 5.4. Równie „na bogato” przestawia się zestaw gniazd na tylnej ściance. Znajdziemy nie tylko wejście cyfrowe w najnowszym standardzie HDMI ARC, ale także zbalansowane wyjścia analogowe oraz dwie pary zbalansowanych wyjść XLR. Te ostatnie przeznaczone są do podłączenia dwóch osobnych subwooferów. Tutaj warto wspomnieć o jeszcze jednej, niezwykle istotne funkcjonalności nowego Arcama. Otóż wspiera on korekcję akustyki pomieszczenia Dirac Live. System ten działa w pełnym zakresie częstotliwości oraz umożliwia zarządzanie basem przy użyciu konfiguracji 2.2, czyli dwie kolumny centralne oraz dwa dodatkowe subwoofery. Całości wyposażenia najnowszego Arcama dopełnia wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy obsługujący, co ciekawe, zarówno wkładki MM, jak i droższe i teoretycznie lepsze MC.
Arcam SA45 – brzmienie
Zanim przejdziemy do opisu brzmienia Arcama, chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie. Pierwsza będzie taka, że korzystałem z wyłączonej funkcji Dirac Live. Działanie tego systemu wymaga dużo szerszego opisu i powrócimy do tego w osobnym artykule. Drugą zaś będzie to, że warto dać temu wzmacniaczowi przed przystąpieniem do poważniejszych odsłuchów chociażby kwadrans na osiągnięcie odpowiedniej temperatury pracy. To wzmacniacz w Klasie G, czyli jest to w dalszym ciągu wzmacniacz liniowy, którego końcówki mocy będą zachowywać się optymalnie po osiągnięciu pewnej temperatury pracy. Brytyjskie urządzenie odwdzięczy się nam brzmieniem, które można dość jasno zdefiniować, jako dojrzałe, pełne, a przy tym też mocno rozdzielcze.
Ponieważ wspomniałem też o klasie pracy tego wzmacniacza, także w kontekście jego działania częściowo w Klasie A (bo Klasa G jest de facto rozwinięciem Klasy AB), to chciałbym też wspomnieć tutaj o tym, że Arcam de facto nie ociepla za bardzo brzmienia. To nie jest granie „misiowate”, czy też takie, które można by określić jako nadmiernie ocieplone. Nie znaczy to przy tym wcale, że Arcam gra w jakiś sposób chłodno, natomiast daje się tutaj wyczuć, że to konkretne urządzenie idzie raczej właśnie w stronę przejrzystości oraz wyraźnego kreślenia krawędzi dźwięków, aniżeli w stronę ich zaokrąglania. Jednocześnie SA45 potrafi też słuchacza w naturalny sposób zainteresować barwą. I to właśnie ta barwa zmienia się w tym wzmacniaczu strumieniującym z pierwszym kwadransem od jego włączenia.

