Arcam SA45 – budowa i funkcjonalność
Zacznijmy od tego, co widać z zewnątrz. Przede wszystkim flagowy zintegrowany Arcam jest znacznie większy od wielu tego typu urządzeń. Zdaje się jakby odchodzić od koncepcji takiej, że wszystkie te sprzęty typu „all-in-one” mają być jak najmniejsze, jak najsmuklejsze i w dodatku posiadające wyświetlacze, które są albo małe, albo co najwyżej o średniej wielkości. Arcam w modelu SA45 zastosował wyświetlacz o przekątnej 8.8 cala, czyli o wielkości bardziej znanej nam z tabletów (i to tych większych), aniżeli z ogólnie pojętych urządzeń audio. Oznacza to, że wyświetlane na nim zarówno okładki albumów, jak i też inne dane będą czytelne nawet ze sporej odległości. Koncepcja ta przypomina mi nieco to, co ładnych parę lat temu wymyślił Mark Levinson w niektórych swoich urządzeniach, gdzie zastosował bardzo duże wyświetlacze, które wydawały się po prostu nazbyt przewymiarowane. Tymczasem chodziło o prosty aspekt funkcjonalny, a konkretnie o to, aby wyświetlane wartości były po prostu czytelne z większej odległości. Trudno jest mi oprzeć się wrażeniu, że Arcam poszedł także i tą drogą. Bo faktycznie siedząc z tych kilku metrów, to po prostu na SA45 widać, jakiego albumu okładka jest wyświetlana. I o ile wyświetlacz nie jest w tym przypadku dotykowy, to należy tutaj producenta już zdecydowanie za jego wielkość pochwalić.
A jeżeli już przy gabarytach jesteśmy, to trzeba też zaznaczyć, że – jeżeli chodzi o model SA45 tak patrząc całościowo – to są one całkiem spore. W tym momencie od razu pewna uwaga praktyczna. Otóż urządzenie ma nie tylko wysokość niemalże 15 centymetrów, co także otwory wentylacyjne na górnej ściance, bliżej przodu obudowy (bo tuż za wyświetlaczem umieszczono w środku naprawdę sporych rozmiarów radiator). Dlatego też raczej nie jest to urządzenie, które można „wcisnąć” gdzieś w półkę, ono powinno stać raczej na niej, albo z zachowaniem dobrej wentylacji. Ponadto SA45 waży jednak te 17 Kg i to też trzeba wziąć pod uwagę. Jednocześnie jego wzornictwo jest takie, jak widać, jest tożsame z nową linią Radia Arcama i o ile będzie to oczywiście kwestia indywidualnego gustu, to może się podobać. Swoją drogą, rozumiem decyzję producenta, żeby nie implementować dotykowego wyświetlacza, bo dzięki temu pozostaje on wolny od różnych śladów, które mogłyby po prostu psuć stronę wizualną. Jeżeli zaś o stronę brzmieniową chodzi, to zacznijmy od kilku istotnych kwestii technicznych. Przede wszystkim, w SA45 od podstaw zaprojektowano moduł platformy strumieniującej. Zapytany o ten aspekt producent przesłał mi szersze wytłumaczenie:
Cały hardware jest zupełnie nowy. Płaszczyzna masy znajdująca się na całej płytce drukowanej zapewnia zarówno uziemienie dla częstotliwości radiowych, jak i niską impedancję, która jest istotna
Płaszczyzna masy znajdująca się na całej płytce drukowanej zapewnia zarówno uziemienie dla częstotliwości radiowych, jak i niską impedancję, która jest istotna dla zachowania integralności zasilania, zamiast stosowania masy połączonej od jednego urządzenia do drugiego. Płaszczyzna masy jest także rozdzielona w okolicach układów DAC i ADC aby zapobiec prądom powrotnym przed zanieczyszczeniem czułych części analogowych w DAC i ADC. Odkryliśmy, że ma to wpływ na jakość dźwięku, dlatego ważne jest, aby zrobić to dobrze.
Oczywiście wszystko się tutaj zgadza, odpowiednie prowadzenie masy jest doprawdy niezwykle istotne. I o ile są tutaj różne rozwiązania, bo niektóre brytyjskie marki stosują przykładowo prowadzenie masy w topologii gwiazdy (gdzie zbiega się ona do centralnego punktu), to w przypadku takiego urządzenia, jak SA45 poprowadzenie osobnej warstwy z masą na obszarze całej płytki drukowanej jak najbardziej ma sens. Bo nie tylko zapewnia lepsze zasilanie (o de facto mniejszej impedancji), ale też powinno zapewnić także mniejsze szumy, w tym te wynikające z jakże powszechnych dzisiaj interferencji EMI/RF. Wyeliminowanie tego ostatniego jest o tyle istotne, że zastosowano tutaj układ przetwornika cyfrowo-analogowego o bardzo dobrych mierzalnych parametrach, czyli ESS ES9027Pro. Jest to najnowsza, „druga od góry” wersja tych układów. Co jednocześnie istotne, to trzeba zaznaczyć, że Arcam użył tutaj wersji „Pro”, czyli właśnie przeznaczonej dla sprzętów stacjonarnych, a nie dużo tańszych układów posiadających desygnację „K2M” lub „Q2M” na końcu, które de facto przeznaczone są do urządzeń przenośnych. Tak aplikację tego układu opisuje sam producent:
Korzystamy z ośmiokanałowego układu ESS ES9027Pro, który posiada różnicowe (zbalansowane) wyjścia dla każdego kanału. Łączymy te wyjścia dla uzyskania czterech kanałów (Lewy, Prawy, Sub 1, Sub 2). Łączymy równolegle wyjścia dla Lewego i Prawego kanału, co w teorii, jeżeli źródła szumów są nieskorelowane, pozwala na polepszenie stosunku sygnału do szumu o 3dB. Także nasze pomiary to potwierdzają. To wyjście różnicowe pozostaje w takiej formie w całym torze analogowym. Korzystamy także z niskoszumnych stabilizatorów napięcia ESS9311W wraz z niezależnymi zasilaczami liniowymi dla lewego i prawego kanału układu przetwornika cyfrowo-analogowego.

