Ta ostatnia umożliwia wysyłanie sygnału z jednego nadajnika Bluetooth do wielu odbiorników. Przy czym „wielu” oznacza tutaj ich nielimitowaną teoretycznie ilość, bo w takim przypadku nadajnik Bluetooth działa trochę jak stacja radiowa, ponieważ nie ma konieczności parowania do niego odbiornika. Co niemniej ważne, Auracast używa kodeka LC3 wspierającego rozdzielczość natywną 48kHz/24bity oraz niską latencję na poziomie 30 ms. Oczywiście potrzebne są urządzenia (odbiorniki) wspierające tę technologię, natomiast sama koncepcja (a zwłaszcza to, że nie trzeba parować odbiorników) jest tutaj naprawdę ciekawa. I to nawet biorąc pod uwagę, że spektrum jej zastosowania może być mimo wszystko ograniczone, bo dla jasności, to trzeba także wspomnieć, że chodzi o wysyłanie a nie odbiór sygnału ze wzmacniacza.
Sam przetwornik cyfrowo-analogowy także został zmodernizowany, natomiast dalej jest on oparty na układzie ESS Technology. Brytyjskie marki często sięgają po ten układ i często też jest tak, że w ich aplikacjach brzmi on po prostu dobrze. Pozwolę sobie jeszcze na taki komentarz tutaj, że seria Sabre akurat może dobrze zgrywać się z amplifikacją Arcama, ponieważ właśnie dobrze użyta oferuje czyste, transparentne brzmienie, które dobrze może pasować do charakteru końcówek mocy w takim wzmacniaczu jak A25. Miałem jeszcze na chwilę powrócić do kwestii wyłączania modułów cyfrowych wtedy, kiedy nie są one potrzebne.
Otóż Arcam w swoich materiałach reklamowych informuje, że wyłącza osobno moduł HDMI, moduł BT oraz moduł DACa w zależności od tego, jak używamy wzmacniacza. Ma to zredukować szumy w zasilaniu, które mogłyby się pojawić od działających układów cyfrowych. Innymi słowy, jeżeli używamy nowej integry Arcama tylko jako wzmacniacza stereo, to wszystkie zbędne układy, przede wszystkim mówię tutaj modułach cyfrowych, są po prostu wyłączone. Reasumując, wszystko zgodnie ze sztuką plus nietypowa, ale interesująca zarazem i potwierdzona w działaniu klasa pracy wzmacniacza. A do tego nowoczesna łączność bezprzewodowa.
Arcam A25 Plus – brzmienie
Zanim przejdziemy do clue tematu, warto wspomnieć o tym, że nowy Arcam jest de facto rozwinięciem modelu modelu A25 (bez “plus” w nazwie). Wzmacniacz ten recenzowany był już jakiś czas temu na łamach hifizone.pl. Pamiętam dość dobrze jego brzmienie, ponieważ jednak nie mam obu wzmacniaczy obok siebie, nie podejmę się ich bezpośredniego porównania. Nie ma to zresztą większego sensu, ponieważ bardziej należy przyjrzeć się nowemu Arcamowi poprzez pryzmat tego, co po prostu oferuje on w swojej klasie cenowej. Ciekawych kontekstów jest tutaj, tak swoją drogą, znacznie więcej.
Przede wszystkim dlatego, że nowy A25 Plus gra na tyle lepiej, że nawet nie mając poprzedniego modelu obok – czuć, że nowa wersja to po prostu lepszy, bardziej kompetentny brzmieniowo wzmacniacz. Przyznam, że wcześniejszy model zapamiętałem jako urządzenie będące po nieco cieplejszej, bardziej miękkiej stronie mocy. A jednocześnie również i takie, które oferowało spore pokłady dynamiki oraz energii na basie. Mówiąc w bardzo dużym skrócie, nowy wzmacniacz rozwija tę koncepcję brzmienia i idzie przy tym w stronę urządzenia oferującego dużo większą transparentność. Producent wspomina też, że dokonał pewnych zmian w układzie wzmacniacza, które powinny wpłynąć na to brzmienie. I moim zdaniem to po prostu słychać.
Interesujące jest przy tym to, że ciekawie wygląda porównanie nowego Arcama do wielu urządzeń opartych o impulsowe końcówki mocy, czyli inaczej rzecz ujmując wzmacniacze w Klasie D. Otóż Arcam oferuje nam możliwości dynamiczne, które jak najbardziej są na poziomie lepszych aplikacji Klasy D, jakie dostępne są w tych przedziałach cenowych. Jednocześnie ma też przy tym kilka ciekawych cech brzmieniowych, do których Klasa D dopiero się – w tych przedziałach cenowych – zbliża. Przede wszystkim pamiętajmy, że Arcam to wzmacniacz z liniowymi końcówkami, dlatego specyfika jego brzmienia jednak zawsze będzie inna od urządzeń pracujących w trybie impulsowym. To, co natomiast mnie najbardziej zaskoczyło w nowym modelu, to po pierwsze nasycenie całego pasma przy zachowaniu ogólnej precyzji i transparentności.

