Amphion Argon1 – recenzja

Kilka słów o konstrukcji

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Argon1 to nieco mniejsza, przeskalowana w dół wersja modelu Argon3S, jednakże są pewne dwie cechy konstrukcyjne, które mogą sprawić, że będą to trochę inne kolumny. Inne w sensie takim, że nie tylko chodzi tutaj o same rozmiary, ale też o sposób ich działania oraz potencjalnie nieco inne rozłożenie akcentów brzmieniowych. Przede wszystkim w Argonach1 mamy obudowę typu bass-reflex, podczas gdy większa wersja 3S miała z tyłu membranę bierną. Dodatkowo w „jedynach” otwory możemy zatkać dołączanymi do zestawu zatyczkami z gąbki. A to z kolei sprawi, że będziemy mieli efektywnie kolumny pracujące w obudowach zamkniętych ze wszystkimi tego skutkami. W teorii takie rozwiązanie dla samej jakości (ale już nie ilości) basu będzie najlepsze – ale to wcale nie takie proste, do czego zresztą jeszcze wrócimy.

Natomiast drugą kwestią jest też to, że mamy tutaj przetwornik nisko-średniotonowy z metalową (a dokładnie aluminiową) membraną o średnicy 5 i ¼ cala. W przypadku modelu 3S było to o cały cal więcej (6 i ¼). Oznacza to mniejszą powierzchnię membrany, ale też i – teoretycznie – lepsze przetwarzanie środka pasma. Jednocześnie częstotliwość podziału nie uległa zmianie, bo dalej jest to 1600 Hz, co jest zresztą wspólne dla całej serii Argon. Wróćmy jednak do samego basu. To, co tutaj się zmieniło, i co może być istotne, to fakt, że mamy pomiędzy modelami Argon1 i Argon3S różne sposoby działania kolumn w zakresie „wspomagania” niskich częstotliwości. Bo w większym modelu mamy na stałe „załączoną” membranę bierną, natomiast w „jedynkach” możemy wybrać pomiędzy bass-refleksem a obudową zamkniętą.

Amphion Argon1

Ma to dość istotne znaczenie w szerszym, że tak to ujmę, kontekście. Otóż, paradoksalnie, to Argon1 może być kolumną bardziej elastyczną, jeżeli chodzi o bas. Także przy założeniu, że będziemy chcieli rozbudować system o jakiś lepszy (niekoniecznie przy tym drogi) subwoofer. A ten ostatni – z wielu względów – w sumie najlepiej, jakby był właśnie w obudowie zamkniętej. I w takim przypadku widziałbym możliwość pracy Argonów1 w konfiguracji z zamkniętymi otworami bass-refleks, jako niezwykle przydatną. Bo wtedy, w takiej konkretnej konfiguracji częstotliwość podziału pomiędzy kolumnami a subwooferem będzie nadal wystarczająco niska, natomiast już sama jakość basu – powinna być znacznie lepsza. Mam tutaj na myśli chociażby odpowiedź impulsową, ale nie tylko, bo w przypadku obudowy zamkniętej (i mówię tutaj zarówno o samych kolumnach, jak i o subwooferze) będzie lepiej współpracować ze zjawiskiem znanym, jako room-lift.

Amphion Argon1

Tyle, jeżeli chodzi o sam bas. Natomiast zwróćmy uwagę na niezwykle niską, bo wynoszącą 1600 Hz częstotliwość podziału. Oraz na zastosowanie rzadko w sumie spotykanego materiału membrany w przetworniku wysokotonowym. Bo użyto tutaj tytanu, który kiedyś był bardziej popularny, a dzisiaj częściej stosuje się aluminium, czy chociażby różne stopy magnezu (czasami też beryl, który z wielu powodów jest wypierany przez TPCD). Zapytany „dlaczego tytan, a nie alumiunim czy magnez” Anssi Hyvonen z Amphiona odpowiada nam tak:

„Kiedy ktoś zostaje postawiony przed tego typu decyzjami, gdzie mierzalne różnice mogą być niewielkie lub nieznaczne dla ludzkiego ucha, jedyną opcją będą odsłuchy. Słuchaliśmy wszystkich alternatyw takich, jak aluminium, tytan, magnez etc. I tytan sprawdził się sonicznie najlepiej w naszej aplikacji. Jeżeli chodzi o kwestię pomiarów a odsłuchy to nasza filozofia jest podobna do tej, jaką wyznawał legendarny Rupert Neve, który kiedyś powiedział, że doskonałe pomiary nie oznaczają automatycznie świetnych osiągów (brzmieniowych). Nie oznacza to, że pomiary nie są ważne. Jeżeli produkt nie ma dobrych pomiarów, nie będzie działał dobrze z jakimkolwiek rodzajem materiałów. Jednakże świetnie wyglądające pomiary nie oznaczają, że będzie brzmieć dobrze.”