Amphion Argon1 – recenzja

 

Najważniejsze jest jednak to, że nie mamy w tym konkretnym przypadku wrażenia, iż uczestniczymy w jakimś kompromisie. Zapewne dlatego na Royksopp „Alpha Male” rytm był bardzo dobrze akcentowany. Jednocześnie Amphiony pokazały na albumie norweskiej kapeli coś jeszcze innego – zwłaszcza w zakresie środka pasma. Całe brzmienie było tutaj żywe, sporo się działo na scenie, czuć było, że środek pokazuje tutaj dużo informacji, ale też i dużo muzyki, a wszystko jest w odpowiednich proporcjach. Zmieniając na chwilę repertuar, głos Anity Lipnickiej na „Sleight of Hand” ze skądinąd znakomitej płyty „Elf” zespołu Varius Manx zabrzmiał bardzo dobrze. Zwłaszcza, jeżeli weźmiemy poprawkę na cenę kolumn oraz to, że jest to kolejna płyta, która potrafi zabrzmieć czasami nieco krzykliwie w pewnych konfiguracjach toru. A już zwłaszcza na niektórych kolumnach, gdzie konstruktor zostawił jakieś nieczystości w okolicach częstotliwości podziału pomiędzy przetwornikami. Albo za nadto zaakcentował okolice podziału.

Amphiony bardzo dobrze radzą sobie także i ze spokojniejszą muzyką. „Verses” duetu Ólafur Arnalds i Alice Sara Ott zabrzmiał z bardzo dobrym zachowaniem proporcji, płynnością i bogatą barwą. A jednocześnie słychać było też bardzo dobre zrównoważenie i otwartość. Bo przy całej swojej agnostyczności, obojętności na repertuar, Amphiony nie są też kolumnami grającymi w jakikolwiek sposób mdło, co często zdarza się w przypadku kolumn z metalowymi membranami, gdzie z kolei użyto skomplikowanej zwrotnicy, aby usunąć rezonanse metalowych membran. Z którymi tutaj poradzono sobie poniekąd w inny sposób – czyli stosując niską częstotliwość podziału.

Amphion Argon1

Amphion Argon1 – podsumowanie

Przyznam, że tych akurat kolumn słuchałem dość długo, znacznie dłużej, aniżeli robię to zazwyczaj. Złożyło się na to kilka czynników, jak chociażby okres wakacyjny. Ale mniejsza o to, bo zmierzam do tego, że to właśnie przy okazji odsłuchów tych konkretnych kolumn zrozumiałem, dlaczego Amphiony mają tak dobrą reputację… w studio. Otóż, wbrew obiegowym opiniom to wcale nie jest tak, że kolumny „studyjne” mają grać monitorowo i tyle. Ich ma się także dać słuchać przez dłuższy okres czasu bez obawy o przysłowiowy ból głowy. Wspominam o tym dlatego, że o ile mamy tutaj do czynienia z wersją bardziej domową, czy też – jak kto woli – audiofilską, to te akurat kolumny są nad wyraz, że tak powiem, długodystansowe.

Są też w pewnym sensie ciekawą antytezą męczącego brzmienia wszystkich tych kolumn, gdzie zaimplementowano przetworniki z metalowymi membranami niespecjalnie wiedząc, jak to zrobić dobrze. Jednocześnie zaskakujące jest też to, jak wiele Argony z jedynką w nazwie oferują z brzmienia większego i droższego modelu 3S. I, szczerze powiedziawszy, jeżeli chcemy docelowo rozbudować system o jakiś dobry subwoofer, a chcemy kolumn podstawkowych – to właśnie „jedynki” mogą się okazać świetną propozycją. Ale i bez tego – to po prostu bardzo dobre kolumny, w pełni zasługujące na rekomendację.

Adam Kiryszewski

Dystrybutor: VOICE https://voice.com.pl
Cena: 6690 PLN za parę