SinusAudio 6N13S – recenzja wzmacniacza słuchawkowego

SinusAudio 6N13S
SinusAudio 6N13S

SinusAudio to marka, która gości na łamach hifizone.pl nie po raz pierwszy. Jakiś czas temu miałem okazję zapoznać się z bardzo ciekawymi monoblokami lampowymi opartymi o tetrody KT88. Wzmacniacze te miały nie tylko jakże specyficzny czerwony kolor, ale też i dość unikalną topologię, a przez to i brzmienie. To ostatnie na długo zapadło w pamięci, dlatego też dzisiaj przyjrzymy się innemu wzmacniaczowi tego producenta, który ostatnimi czasy mocno rozwinął skrzydła. SinusAudio od czasu testu wzmacniacza na KT88 poszerzyło swoją ofertę o kilka nowych urządzeń, w tym o kilka lampowych wzmacniaczy słuchawkowych wykonanych w topologii OTL.

SinusAudio 6N13S

Przyjrzymy się tutaj jednej z najprostszych i najmniejszych propozycji firmy SinusAudio. Jest to wzmacniacz oparty na lampy wejściowe ECC82 (12AU7) oraz lampy mocy 6N13S (można także zastosować 6080). Pomimo tego, że jest to – można by rzec – wstęp do oferty, to urządzenie to naprawdę nie ma się, czego wstydzić. Co więcej, może się nawet okazać, że na tle konkurencji propozycja SinusAudio okaże się być nad wyraz atrakcyjną. A może tak być, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę model sprzedaży tej firmy, która preferuje bezpośredni kontakt z klientem, a przez to powinna – przynajmniej w teorii – oferować doskonały stosunek jakości do ceny.

Budowa

Do redakcji trafił wzmacniacz w kolorze czarnym. Jeżeli chodzi o warianty kolorystyczne to dostępne są na stałe w ofercie dwa – czarny oraz biały. Opcjonalnie można także zamówić inny kolor, jednakże trzeba liczyć się z nieco wyższą ceną oraz dłuższym czasem oczekiwania. Wykonanie wzmacniacza zarówno w środku, jak i na zewnątrz jest wyjątkowo schludne. O ile nie ma tutaj żadnych akcentów świadczących o przynależności tego wzmacniacza do elity hi-endu, to nie ma także do czego się przyczepić. Wszystko jest na swoim miejscu i działa tak, jak powinno. Gniazdo słuchawkowe to solidny Neutrik z blokadą. Natomiast gniazda RCA to bardzo dobre CMC. Widać, że tutaj dobór elementów jest w stu procentach zdroworozsądkowy i kupujący płaci za to, co praktycznie decyduje o brzmieniu i funkcjonalności, a nie za dodatkowe ozdobniki.

SinusAudio 6N13S

SinusAudio 6N13S – brzmienie

Opisując brzmienie każdego praktycznie wzmacniacza lampowego, czy to głośnikowego, czy tak, jak w tym przypadku, przeznaczonego do pracy ze słuchawkami należy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze nie tylko sama jakość brzmienia, ale przede wszystkim jego charakter – będzie zależeć od rodzaju zastosowanych lamp. W przypadku tego wzmacniacza SinusAudio mamy możliwość doboru zarówno lamp sterujących, jak i także lamp mocy. I faktycznie, brzmienie można tutaj w pewnym zakresie dość swobodnie modelować. Po drugie – jest to wzmacniacz wykonany w technologii OTL, czyli pozbawiony transformatora wyjściowego. Tego typu wzmacniacze nie tyle mają swój charakter soniczny, co potrafią być bardziej wrażliwe na podłączone do nich słuchawki.

Zacznijmy może od kwestii, chciałoby się rzecz, pryncypialnych. W tym konkretnym przypadku mamy bardzo dobre oddanie naturalnych barw instrumentów. Jest dobre wyważenie pomiędzy ich konturami i wypełnieniem. A patrząc poprzez pryzmat ceny – nawet bardzo dobre.

SinusAudio 6N13S

Porównując brzmienie oferowane przez lampę ze stajni SinusAudio z wyjściem słuchawkowym Myteka Stereo 192 DSD DAC brzmienie na tym ostatnim było generalnie słabsze. Słabsze, w sensie bardziej anemiczne i jednocześnie mniej pełne na wokalach. Wzmacniacz SinusAudio oferuje tutaj nie tylko lepsze wypełnienie na środku pasma, lecz także lepiej oddaje detale na dalszych planach. Można by to porównać do bardziej naturalnego naświetlenia sceny, gdzie jest więcej naturalnego, cieplejszego światła, przez co to, co cichsze, jest bardziej naturalnie definiowane, łatwiejsze w odbiorze. Inna kwestia, że jest to też pochodna pewnego przybliżenia sceny, Mytek gra nieco dalej, tutaj Sinus Audio lekko przybliża pierwszy plan, ale jednocześnie te dalsze są dobrze poukładane, tworzą odpowiednio odseparowane od siebie warstwy.

Odnośnie połączeń ze słuchawkami, to można by powiedzieć wiele, jednak by nie tworzyć niepotrzebnego zamieszania użyjmy dwóch skrajnych przykładów. Otóż w połaczeniu z Fostexem TH-909 może być faktycznie chwilami zbyt miękko. Przy czym nie jest to ani wada tego konkretnego wzmacniacza, ani też słuchawek Fostexa a bardziej kwestia pokrywania się charakterów urządzeń. Tutaj mam nieodparte wrażenie, że membrana z bio-celulozy w wykonaniu Japończyków chyba bardziej lubi się z tranzystorowymi urządzeniami, które rysują kontury bardziej ostro. Tutaj zarówno po stronie wzmacniacza, jak i słuchawek nie możemy narzekać na brak tego wypełnienia. A to oznacza, że czasami możemy w takiej konfiguracji odczuwać przesyt. Ma to też swoje dobre, czasami nawet zaskakujące strony. Depeche Mode „Higher Love” zabrzmiał zaskakująco dobrze, dużo lepiej, niż z Myteka, z bardzo charakterystyczną dla tego utworu barwą. To samo miało miejsce chociażby z „USS Bainbridge” ze ścieżki dźwiękowej z filmu „Captain Phillips”. Ten utwór na połączeniu Sinus Audio wraz z Fostexami naprawdę może się podobać. Ujawniła się tutaj pewna dość ciekawa cecha tego wzmacniacza. Chodzi o bas – o ile ten nie jest może królem precyzji w skali absolutnej i nie rysuje konturów skalpelem, to posiada bardzo naturalną barwę i spory oddech. Schodzi przy tym nisko, mając bardzo charakterystyczne, chciałoby się rzec naturalne i fizjologicznie odejście.

SinusAudio 6N13S

Fostexy TH-909 można tutaj uznać za jeden biegun, natomiast drugi – tutaj nieodparcie nasuwa się MrSpeakers ETHER Flow 1.1. Już po chwili odsłuchu można odnieść wrażenie, że Sinus Audio i Flow 1.1 to sprzęty dla siebie niemalże stworzone. Bo to właśnie z ETHERami ten wzmacniacz rozwija skrzydła. W sumie to nic dziwnego, bo tutaj charaktery się bardziej uzupełniają, zamiast pokrywać. Amerykańskie słuchawki dodają tutaj pewnego rodzaju definicję, zarówno w skali mikro, jak i makro a jednocześnie nie tracimy nic na barwie, która chociaż zupełnie inna, aniżeli w przypadku TH-909 – nie pozostawia wiele do życzenia.

Lampy i ich zmiana w kontekście zmiany brzmienia

Po zmianie z ECC82 Philipsa na RFT i zachowując rosyjskie Svetlany 6N13, jako lampy mocy brzmienie się oddaliło i zrobiło się nieco bardziej konturowe, przejrzyste. Aczkolwiek jestem sobie w stanie wyobrazić, że komuś RFT nie podejdą, bo… po pierwsze „de gustibus”, a po drugie Philipsy, jako sterujące brzmią bardziej gładko, a jednocześnie mniej konturowo. Z kolei RFT na muzyce elektronicznej i w połączeniu z TH-909 mogą dla niektórych wydać się bardziej interesujące. Przy czym zmiana lamp sterujących to nie wszystko. Wraz ze wzmacniaczem dostałem parę lamp 6080 produkcji RCA. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie zmiana lamp końcowych niesie chyba nawet większą zmianę brzmienia, aniżeli sterujących. Lampy RCA brzmią ciemniej, bardziej gęsto, Sylvianie to zupełnie inny świat.

Dochodzimy w ten sposób do kolejnej cechy tego wzmacniacza: otóż wyraźnie reaguje on na zmianę lamp, zarówno sterujących, jak i mocy. Brzmienie zmienia się wyraźnie i nawet mając dwa komplety lamp sterujących i dwa mocy – mamy dość duże pole do popisu, jeżeli chodzi o rezultat końcowy.

Pytanie podchwytliwe, acz może i zasadnicze: ile jest tutaj „lampy w lampie”?

Odpowiem wymijająco: to zależy. Bardziej bym się jednocześnie skupił na tym, czego w brzmieniu tego wzmacniacza SinusAudio nie ma. Otóż nie ma tego specyficznego, chciałoby się rzec „elektronicznego” nalotu, jaki jednak jest obecny w wielu tranzystorowych wzmacniaczach słuchawkowych z tego przedziału cenowego. Nic w tym sumie dziwnego, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że tranzystorowa konkurencja dla SinusAudio w tej cenie będzie zazwyczaj w całości, albo znacznej części oparta o wzmacniacze operacyjne. I te ostatnie niestety w zdecydowanej większości słychać.

SinusAudio 6N13S
SinusAudio 6N13S

SinusAudio 6N13 – czy warto?

Patrząc poprzez pryzmat stosunku ceny do oferowanego brzmienia ten konkretny wzmacniacz SinusAudio jest na tyle dobrą propozycją, że naprawdę warto się z nim zapoznać. Bo dla wielu może okazać się na tyle dobrym, że nie będzie konieczności szukania czegokolwiek innego. Pod względem brzmienia, jako całości oferuje naprawdę sporo. Barwy, wypełnienie – tego mamy pod dostatkiem. Jedyne, o czym należy pamiętać, to o odpowiednim doborze słuchawek, warto tutaj trochę poeksperymentować. Przy czym wcale nie trzeba też daleko szukać, bo nawet na starych poczciwych HD600 Sennheisera zagrał znakomicie. Co więcej, trzeba to jeszcze raz podkreślić: jego cena jest nad wyraz atrakcyjna. Oczywiście, Sinus Audio ma w ofercie droższe modele, wykonane w pełnej konfiguracji dual-mono, ale to temat na inną, w sumie to nieodległą historię. A na tą chwilę – pełna rekomendacja.

Cena: 2200 PLN
Producent: SinusAudio

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*