Recenzja Soundboks 2

Soundboks 2

Głośnik taki, jak Soundboks, recenzowany tutaj już w swojej drugiej wersji, jest doskonałym przykładem na to, jak urozmaicony potrafi być dzisiejszy rynek sprzętu audio. Jednocześnie potwierdza też tezę, że teraz dość często powstaje jakiś produkt, który de facto tworzy nową kategorię, czy też swoją niszę na rynku. Tak też jest i w tym przypadku. W przypadku Soundboksa V2 śmiało można stwierdzić, że ten akurat sprzęt ma ze stereotypowym „głośnikiem Bluetooth” naprawdę niewiele wspólnego.

Co więcej, historia związana z jego powstaniem jest też ciekawa sama w sobie. Otóż mamy w niej trzech młodych Duńczyków, którzy potrzebowali, mówiąc kolokwialnie, imprezowy głośnik na festiwal Rosklide. A że nie znaleźli na rynku nic, co by ich zadowoliło, to postanowili uruchomić na Kickstarterze swój własny projekt. Ten odniósł sukces i teraz mamy już do czynienia z następcą oryginalnego pomysłu.

Sounboks V2 – co to właściwie jest? Czyli kilka słów o budowie i funkcjonalności.

Soundboks V2 to pojedynczy głośnik z wejściem liniowym (opartym o gniazdo mini-jack) oraz odbiornikiem Bluetooth, który posiada kilka, można by rzec, dość specyficznych cech konstrukcyjnych. Takich, których raczej nie znajdziemy pośród większości, nawet przenośnego, sprzętu audio. Otóż może on wytrzymać duże różnice w temperatur, pył, deszcz, śnieg a nawet upadek z pewnej wysokości. Nie musimy się, zatem przejmować, że ktoś przypadkowo wyleje piwo na głośnik
lub stłucze na nim butelkę i w ten sposób zakończy nam imprezę w najlepszym momencie jej trwania.

Jednocześnie, równie „imprezowe” są opcje zasilania. Możemy zasilać Soundboksa przez dołączoną ładowarkę dla akumulatora, ale najciekawszą opcją będzie właśnie działanie z akumulatora. Bo po pierwsze producent deklaruje minimum 40 godzin pracy na jednym ładowaniu. A po drugie – akumulator jest wymienny. Oznacza to, że zawsze można dokupić dodatkowy i uzyskać odpowiednio dłuższy czas pracy. Sam akumulator, który jest wyposażony w uruchamiany przyciskiem wskaźnik naładowania wkładamy w lukę z boku głośnika. Jest on zabezpieczony przed wysunięciem poprzez wtyczkę kabla, i to w zasadzie jedyny element, który można by w tym zakresie poprawić. Cała reszta naprawdę sprawia wrażenie pancernej.

Soundboks 2

O ile funkcjonalność jest tutaj w pewnym sensie mocno ograniczona, to w zasadzie wszystko zostało pomyślane tak, aby nie tworzyć niepotrzebnych komplikacji. Sygnał możemy dostarczyć albo poprzez transmisję Bluetooth, która w tym przypadku działa bez żadnych niespodzianek, albo przez wejście liniowe zrealizowane na gnieździe mini-jack. Urządzenie ma dwa pokrętła, jedno służy do regulacji głośności, drugie natomiast to wyłącznik i jednocześnie wybór trybu pracy.

Bo tych trybów pracy Sounboks ma „aż” dwa. Są one określone jako „Indoor” oraz „Outdoor”. I, jak nietrudno się domyślić, jeden jest dedykowany do pracy
w pomieszczeniach a drugi – w otwartej przestrzeni. Tryby te dość znacznie różnią się charakterystyką, i to nie tylko, jeżeli chodzi o przetwarzanie niskich częstotliwości. Zmienia się tutaj przede wszystkim ogólny balans tonalny oraz w pewnej mierze ogólny charakter dźwięku.

Jeżeli zaś chodzi o konkrety, to tryb „Indoor” oferuje mniej basu i bardziej wyważoną całościowo charakterystykę. Jest on przeznaczony do używania
w pomieszczeniach, gdzie mamy do czynienia z tak zwanym „room lift”, czyli naturalnym podbiciem basu wynikającym z istnienia zamkniętej przestrzeni.

Z kolei tryb „Outdoor” jest przeznaczony do wykorzystania na zewnątrz, gdzie podbicie basu nie będzie generowało takich problemów, jak w zamkniętym pomieszczeniu. Jednocześnie pokazuje on pełne możliwości Soundboxa V2, jeżeli chodzi o generowanie realnego ciśnienia akustycznego w zakresie najniższych częstotliwości.

Soundboks 2

A te są naprawdę bardzo duże. Bo na pokładzie mamy nie tylko dwa 10-cio calowe głośniki niskośredniotonowe i głośnik wysokotonowy o dużej skuteczności. Tutaj bardziej chodzi o to, że za wzmocnienie odpowiada tutaj wzmacniacz w klasie D oferujący trzy razy po 72 waty realnej mocy. I to faktycznie słychać. Połączenie przetworników klasy PA, które same w sobie są bardzo skuteczne z mocnym (ale i nie pobierającym w stanie spoczynku dużo prądu) wzmacniaczem mogło spowodować tylko jedno. Otóż, jeżeli chodzi o maksymalną głośność, Soundboks V2 jest w stanie osiągnąć porażające 122 dB! Tak, to nie pomyłka: sto dwadzieścia dwa decybele. Przy czym jest to realna maksymalna głośność, nie jest ona sztucznie zawyżona przez producenta. Przy tych poziomach głośności nie będzie problemów z nagłośnieniem imprezy plenerowej, a dźwięk będzie słyszalny nawet kilkaset metrów dalej.

Podstawowa różnica pomiędzy Soundboksem a resztą świata

Rozpatrując to, jak Soundboks V2 gra, trzeba wziąć pod uwagę kilka kwestii. Pierwsza jest taka, że jest to – bądź, co bądź – głośnik przenośny. Drugą będzie fakt, że trochę trudno go porównywać z innymi głośnikami bezprzewodowymi odtwarzającymi muzykę przez Bluetooth. Chociażby patrząc poprzez pryzmat jego możliwości w zakresie głośności i ogólnej zdolności do nagłośnienia dużych pomieszczeń. Trzecią z kolei jest niewątpliwie to, że patrząc całościowo – na pewno osiągnięcie stricte audiofilskiej wierności brzmienia nie było tutaj priorytetem. Bo przecież przetworniki, jak i w zasadzie cały głośnik, są zabezpieczone zarówno przed działalnością żywiołów ziemskich, jak i także przed destrukcyjnym działaniem człowieka.

Warto  także zaznaczyć, że o ile różnice pomiędzy trybami „Indoor” i „Outdoor” nie są jakąś przepaścią, to jednak pokazują, że niektóre utwory mające przesunięty w dół balans tonalny mogą lepiej brzmieć na tym pierwszym ustawieniu. Tryb „Outdoor” jednocześnie cechuje ogólnie cieplejsza prezentacja, jeżeli chodzi o całościową barwę dźwięku, oraz większa ilość niskich częstotliwości.

Producent zarzeka się, że Soundboks V2 został zaprojektowany tak, żeby nigdy nie zniekształcał sygnału. Wbudowano w niego cyfrowy wzmacniacz firmy Merus Audio wraz technologią dynamicznego podbicia basu oraz odpowiednio dopasowano wszystkie komponenty do siebie. I to dopasowanie faktycznie sprawdza się
w praktyce. Oznacza to, że nawet przy dużej głośności nie usłyszymy charakterystycznego dla niektórych głośników przesterowania. Ujmując to inaczej: Soundboks V2 dochodzi płynnie do maksymalnej głośności, bez żadnych przykrych efektów.  A w przypadku jej osiągnięcia i próby przekroczenia, czy też pojawienia się, choćby na ułamek sekundy, przesterowania – wyłączy się. Prawdę mówiąc, nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, żeby ktoś przy zdrowych zmysłach potrzebował większej głośności i to nawet organizując na imprezę, w której będzie uczestniczyć dwucyfrowa liczba gości.

No dobra, będzie głośno – ale co z jakością dźwięku?

Moją pierwszą myślą po kilku minutach od uruchomienia Sounboksa było to, że zastosowano tutaj głośniki z rynku pro-audio o wysokiej skuteczności, które posiadają papierowe membrany. Do tego dźwięku słuch się z czasem adoptuje
i o ile można rzec, że Soundboks brzmi w pewnym sensie ciemno, to taki zabieg ma też tutaj swój sens, o czym za chwilę. Proszę też wziąć pod uwagę, że w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z głośnikiem de facto monofonicznym. Tutaj oba kanały stereo są sumowane i odtwarzane przez jedną kolumnę głośnikową. Cała „scena dźwiękowa” ma tutaj tylko wymiar ewentualnej głębi, a o dywagacjach na temat jej szerokości możemy zapomnieć.

Wracając zaś do tego, że Sounboks gra po ciemnej stronie mocy to można śmiało wysnuć tezę, że taka charakterystyka wynika z jednego założenia. Otóż jest to głośnik, który z założenia ma grać z większymi natężeniami dźwięku. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że starano się tutaj uniknąć wszelakich wyostrzeń, które mogłyby przy wyższych natężeniach stanowić problem. Dlatego też całościowy balans tonalny znalazł się po ciemniejszej i cieplejszej stronie. Przy czym nie jest tutaj też tak, że góra pasma jest w jakiś sposób wycięta, bo akurat głośnik wysokotonowy jak najbardziej daje znać o swoim istnieniu, zachowując przy tym ciepłą, przyjemną barwę. Soundboks nie poszedł tutaj akurat na skróty i zastosował sensowną kopułkę wysokotonową, co zresztą słychać. Perkusja na intro w „Take a Look Around” Limp Bizkit faktycznie brzmi lepiej niż się można by spodziewać. Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że brakuje tutaj transparentności w skali absolutnej. Ale jeszcze raz podkreślmy – nie o to tutaj przecież chodzi. Tutaj chodzi o zapewnienie przyjaznego dźwięku, który jest w stanie zapewnić imprezę do białego rana.

Soundboks 2

Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że przy swoich możliwościach w zakresie mocy, dynamiki oraz uderzenia na basie, Soundboks zaskakująco dobrze zachowuje całościową, ogólną atmosferę nagrań. A przy tym jego charakter brzmieniowy sprawi, że najlepiej sprawdzi się w ogólnie pojętej muzyce rozrywkowej. Nie boi się głośnych klubowych brzmień. I w zasadzie właśnie o to tutaj chodzi. Rozpatrywanie tego głośnika w kategoriach stricte audiofilskich trochę mija się z celem, bo tutaj brzmienie jest przykładem pewnego rodzaju dostosowania pod takie, a nie inne zastosowanie.

Dla kogo?

Sounboks V2 kosztuje 3699 pln. Czy to dużo? I tak i nie. Ale jest to jakby kwestia drugorzędna. Bo faktem jest, że na chwilę obecną jest to taki produkt, który de facto tworzy nową kategorię. I póki, co w nie ma w tej kategorii praktycznie żadnej konkurencji. Dlatego też trudno nawet ocenić, czy cena jest wygórowana, czy też nie. Inną zaś kwestią jest to, że już – abstrahując od brzmienia samego w sobie – można odnieść wrażenie, że jest to produkt kompletny, dopracowany, bez rzucających się w oczy wad. Pomyślano nad wszystkim, a producent oferuje nawet do Sounboksa specjalny plecak, dzięki któremu możemy samodzielnie zabrać nasz nabytek dokładnie tam, gdzie chcemy. Nie będzie problemu z zabraniem go na plażę, do ogrodu, czy ogólnie w teren – bo jest zbudowany niemalże jak czołg,
a przetworniki są zabezpieczone przed ogólnie pojętymi warunkami atmosferycznymi.

Jeżeli zaś o brzmienie chodzi to trzeba przyznać, że we wszelakich klubowych, czy też rozrywkowych wariacjach repertuaru muzycznego głośnik ten spisuje się naprawdę dobrze. To jest doniosłe, potężne, i dynamiczne brzmienie. Takie, jakiego mogą oczekiwać ludzie kupujący właśnie taki produkt. Inne podobne głośniki posiadające własne zasilanie brzmią w porównaniu do Soundboksa niemalże rachitycznie. Śmiało można tutaj mówić o produkcie, który de facto stworzył nową kategorię, i jak na chwilę obecną, niepodzielnie w niej panuje.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*