Recenzja Fostex TH-900 mkII i TH-610 – porównanie

Fostex TH-900 TH-610

Fostex. Firma znana głownie z trzech rzeczy. Po pierwsze z dość charakterystycznych przetworników głośnikowych, które dobrze znane są na rynku DIY. Drugą jest ogólnie pojęty sprzęt dla użytkowników z branży pro-audio. Trzecią natomiast jest coraz ciekawsza oferta produktów kierowanych na rynek konsumencki. A tutaj zdecydowanie wyróżnia się linia planarnych i dynamicznych słuchawek nausznych. Japońska firma poczyna sobie coraz śmielej także i na tym, jakże dynamicznym, rynku. Dowodem tego jest chociażby nowa wariacja na temat znanych planarnych słuchawek T50RP, czyli posiadające muszle z egzotycznego drewna T60RP. Innym przykładem mogą być najnowsze TH-909, będące otwartą wersją dobrze rozpoznawalnych TH-900, teraz dostępnych już w wersji MkII. Jeżeli zaś o TH-900 mowa i skoro już jesteśmy przy zamkniętych, dynamicznych słuchawkach tej japońskiej firmy, to trudno także pominąć TH-610. Bo to także one, razem z TH-900 (MkII) tworzą trzon oferty słuchawek zamkniętych z napisem „Fostex”, jakie dedykowane są bardziej wymagającym słuchaczom.

Bio-celuloza – słowo klucz

Co więcej, zarówno TH-900 (mkII), jak i sporo, bo ponad dwukrotnie tańsze TH-610 mają jedną, wspólną i przy tym jakże istotna cechę konstrukcyjną. Otóż oba modele posiadają membrany z materiału, który producent określa, jako „Biodyna”. Materiał ten wywodzi się bezpośrednio ze słynnej bio-celulozy. Dlaczego słynnej? Ano, dlatego, że właśnie bio-celuloza była zastosowana we flagowych swego czasu słuchawkach Sony MDR-R10. A to właśnie one, choć już nie produkowane, aż do dzisiaj uważane są za jedne z najlepszych słuchawek dynamicznych na świecie. Oczywiście, można by się tutaj spierać, na ile materiał stosowany przez Fostexa jest do samej bio-celulozy podobny. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym przypadku coś jest na rzeczy, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że firma ta znana jest z dość ciekawych i niekonwencjonalnych rozwiązań. Przykładem tego niech chociażby głośnik basowy FW800, który ze swoją średnicą, wynoszącą niebagatelne 80 cm, jest po prostu unikatem.

Patrząc poprzez taki a nie inny pryzmat, niewątpliwie warto zainteresować się powyższymi propozycjami Fostexa. Zarówno TH-900 mkII, jak i TH-610 są już trochę na rynku i każde z nich doczekały się swoich recenzji. Przy czym nie zmienia to faktu, że warto byłoby je zestawić obok siebie i porównać bezpośrednio, nawet pomimo różnicy cenowej. Bo wnioski, jakie się z pewnością pojawią, mogą być bardzo ciekawe.

Budowa i wykonanie

Trudno jest oprzeć się wrażeniu, że kupując japońskie produkty audio klasy premium, praktycznie zawsze, jakość wykonania będzie odzwierciedlać ich cenę. Przykładem tego niech chociażby będzie oferta takich firm, jak Luxman, Accuphase, czy Esoteric. Nie zapominajmy też o elektrostatycznych słuchawkach Staxa. A w szczególności o znakomicie wykonanych wzmacniaczach do nich.

Nie inaczej jest w przypadku słuchawek Fostexa. Zarówno w przypadku TH-610, jak i TH-900 mkII wykonanie jest na bardzo wysokim poziomie. Oczywiście można by się pokusić o stwierdzenie, że droższy produkt Fostexa prezentuje się bardziej efektownie, i będzie to prawdą. Co nie zmienia też faktu, że i tańsze TH-610 nie mają się tutaj czego wstydzić. Jednocześnie w obu przypadkach dostajemy słuchawki w adekwatnym do ceny, schludnym opakowaniu. W obu zestawach znajdziemy, oprócz słuchawek, odpowiedni kabel oraz porządny worek na słuchawki, wykonany z grubego materiału.

Fostex TH-900

Przy czym warto pamiętać też o jednej rzeczy. Producent dołącza do słuchawek kabel z wtykiem 6.3mm. Jeżeli więc będziemy chcieli podłączyć, czy to TH-900 mkII, czy TH-610 do jakiegoś źródła z gniazdem 3.5mm, musimy się o taki kabel, bądź przejściówkę zatroszczyć we własnym zakresie. To samo tyczy się połączeń zbalansowanych. Jest to jednak w pełni zrozumiałe, gdyż w obu przypadkach użytkownik może pokusić się o zakup jakiegoś specjalnie dopasowanego do słuchawek i toru kabla.

Wygoda użytkowania

Tutaj bez większych zastrzeżeń, lecz z jedną uwagą. Proszę pamiętać, że są to słuchawki zamknięte, cyrkulacja powietrza w środku muszli jest ograniczona. Dlatego latem, w gorących pomieszczeniach mogą, mówiąc kolokwialnie, „grzać uszy”. Inną zaś kwestią jest to, że oczywistym chyba jest, że tej klasy słuchawki warto samemu przymierzyć i odsłuchać przed zakupem. Pady w TH-900 mkII są wygodniejsze, aniżeli w tańszym modelu, co w sumie nie powinno dziwić.

TH-900 mkII i TH-610 – porównanie z nieco innej perspektywy

Nie bez kozery zestawiam te oba, różniące się przecież tak bardzo ceną modele obok siebie. Bo biorąc pod uwagę to, że ich przetworniki korzystają z tego samego materiału membran, można by zakładać, że ich brzmienie będzie miało jakiś wspólny mianownik. Co więcej, sugerować może to taka sama w obu przypadkach konstrukcja – w obu przypadkach zamknięta. Jednak zaręczam, że o ile można doszukać się pewnych podobieństw, to różnic jest znacznie więcej. I nie wynikają one tylko z samej różnicy w cenie, a bardziej z ogólnie pojętego charakteru. A także, mówiąc kolokwialnie, przepisu na brzmienie.

Fostex TH-900 TH-610

Żeby było ciekawiej, można też odnieść wrażenie, że Fostex dostroił jedne i drugie słuchawki nieprzypadkowo, bo jakoś trudno sobie wyobrazić, żeby można było zamienić je charakterem. To znaczy, żeby droższe TH-900 mkII posiadły charakter TH-610 i vice versa. Oczywiście, jest to dość śmiała teza, ale postarajmy się przejść przez wszystkie aspekty brzmienia obu produktów japońskiej marki po kolei.
I zobaczmy, jakie wnioski się nasuną.

Przede wszystkim słuchawki różni to, że mamy tutaj do czynienia z zupełnie innym rozłożeniem akcentów. Co więcej, pierwszą rzeczą, jaka od razu się nasuwa na myśl, kiedy założymy TH-900 mkII bezpośrednio po TH-610 będzie dużo większa separacja. Jest to poniekąd oczywiste, parząc przez pryzmat ceny, jednak naprawdę różnica jest bardziej w skali galaktyk, aniżeli układów planetarnych.

Co TH-900 mkII robią lepiej?

Kolejną rzeczą, jaka zwróci naszą uwagę w TH-900 mkII po obcowaniu z tańszym modelem będzie wyraźnie lepsze oddanie impulsów basowych. Bas z droższych japońskich słuchawek jest dość, można by rzec specyficzny. Złośliwi mogliby powiedzieć, że TH-900 grają „rozrywkowo” ale to będzie najwyżej półprawdą. Faktycznie bas jest silny, mocno zaznaczony i brzmienie jest skoczne, natomiast jest to też bas silny i szybki, i nie zachodzi na średnicę tak mocno, jakby mogło się wydawać. Chociaż ta ostatnia cecha wynika też nie tylko z charakterystyki, ale też
z ogólnej ogólnej rozdzielczości oraz charakteru dźwięku.

Fostex TH-900

Na utworze Depeche Mode „Higher Love” bardzo wyraźnie tą różnicę w charakterze słychać. Otóż w TH-610 brzmienie jest bardziej scalone, mniej rozłożone na boki. Przestrzeń i aura pogłosowa jest generowana bardziej na zasadzie eufonii samych słuchawek, aniżeli tego, co zarejestrowano na nagraniu. W TH-900 mkII mamy do czynienia z brzmieniem bardziej transparentnym, o szerokiej scenie a jednocześnie basie zdolnym oddać niskie i bardzo niskie syntetyczne impulsy.

Na płycie Hansa Zimmera ze ścieżką dźwiękową z filmu „The Dark Knight” można zaobserwować kolejne prawidłowości. W „Rory’s First Kiss” TH-610 prezentują całkiem mocny bas, który nie przeszkadza tutaj w nagraniu.

TH-610 – spora dawka eufonii

A jednocześnie patrząc poprzez pryzmat tonalności wszystko się prawie zgadza. Prawie, bo nie tylko na tym utworze można zauważyć pewną wrodzoną można by rzec cechę TH-610. Otóż są one w pewnym sensie mocno eufoniczne. Zakładając je na głowę bezpośrednio po chociażby elektrostatycznych Staxach SR-507 można się przez chwilę zastanawiać, czy aby wszystko jest z połączeniem w porządku. Ergo: tańsze Fostexy stosują pewien zabieg. Zabieg polegający na pewnym dobarwieniu i doelektryzowaniu nagrania. Co przy tym ciekawe, zabieg ten w większości przypadków się sprawdzi.

Sprawdzi tak długo, jak długo nie założymy na głowę TH-900 mkII, które robią to niby trochę tylko inaczej, jednakże efekt końcowy jest zupełnie inny. I znajduje się też w kompletnie innej klasie brzmienia.

Fostex TH-610

Przy czym TH-900 mkII nie są też wcale całkowicie pozbawione anomalii. Na płycie Annie Lennox „Medusa” a konkretnie na utworze „Don’t Let It Bring Me Down” słychać pewne wyostrzenie w głośnych fragmentach. Dzieje się to na przełomie środka i góry, natomiast jest to też zależne od podłączonego do TH-900 mkII wzmacniacza. Z kolei utwór ten jest dużo gładszy na TH-610 a sam wokal jest bardziej nosowy.

Jednakże wokale na TH-900 mkII są zdecydowane bardziej ulokowane, zawieszone w powierzu. Mają dużo więcej cech niezależnego aktu. Mają też znacznie lepszą ogólną definicję.

Jeżeli już jesteśmy przy dawnej wokalistce zespołu Eurytmics, to trudno oprzeć się, by nie odsłuchać płyty „Diva”. A w szczególności utworu „Money Can’t Buy It”. I tutaj prym wiodą bez dwóch zdań TH-900 mkII. Szczerze powiedziawszy mocno i szybko prowadzony bas, oraz bardzo wyraźnie zawieszony w przestrzeni wokal robią spore wrażenie. W przypadku TH-610 można by się tutaj pokusić o tezę, że barwa instrumentów na środku pasma jest równie dobrze zachowana, jednakże bas nie ma już tutaj ani takiej siły, ani takiego impulsu. Na innych, podobnych utworach można zauważyć pewne braku z zejściem basu w TH-610 w skali absolutnej.

Nasuwa się pewna analogia

Otóż TH-610 to taki średniej klasy, niezbyt drogi roadster, który czaruje, ma dać przyjemność, ale też całkiem dobrze trzyma się drogi. Można by je przyrównać do znanej miłośnikom motoryzacji Mazdy MX-5, gdzie liczy się klimat a nie osiągi same w sobie. Nie znaczy to przy tym, że to ostatnie są jakieś złe – tutaj po prostu chodzi o coś innego.

TH-900 mkII to z kolei rasowy samochód sportowy. Trzyma się lepiej drogi, jedzie bardziej po szynach a do tego lubi pokazać moc, tutaj ją wyraźnie czuć. Przy czym w tym przypadku też mamy odpowiedni klimat, pewną dawkę swoistej atmosfery, ale już z większą dawką adrenaliny.

Fostex TH-900

Wracając już na grunt audio można rzec, że w obu modelach słychać charakterystyczną barwę dźwięku. Tutaj potwierdza się jednak teoria, że każdy materiał ma swoją, mniej lub bardziej, lecz jednak unikalną sygnaturę. Jest to barwa dość, można by rzec unikalna, zdecydowanie po stronie nasycenia. I naprawdę może się podobać.

Jednocześnie porównując oba modele Fostexów do innych słuchawek, można zauważyć jeszcze inne prawidłowości. Są do może dość oczywiste rzeczy, lecz warto dla zasady o nich wspomnieć.

Fostex a reszta świata

Przykładowo, żadne z tych Fostexów nie będą miały sceny takiej, jak chociażby Sennheisery HD-800. Słuchawki elektrostatyczne będą miały zaś miały brzmienie prezentujące inne walory. Staxy przykładowo będą brzmiały bardziej ulotne, z mniejszą ilością tkanki pomiędzy konturami dźwięku. Swoją drogą – Fostexy mogą być dobrą równowagą dla tych wszystkich, którzy już mają Staxy i szukają po prostu „czegoś innego”, tak dla równowagi.

Można też znaleźć na rynku słuchawki z mocniejszym basem, albo lepszą górą. Jednakże zarówno TH-900 mkII, jak i tańsze TH-610 mają pewnego asa
w rękawie – barwę. Droższe Fostexy dodają do tej barwy kilka obiektywnie, technicznie ważnych cech. Cech takich, jak separacja, dynamika siła basu, czy szerokość sceny. Oczywiście, jak na słuchawki zamknięte, pamiętajmy o tym.

Prawdą jest, że TH-900 mkII są dużo lepsze. Są też ponad dwa razy droższe. Tymczasem w cenie 2500 PLN TH-610 ma naprawdę dużo do zaoferowania. Jest to jedna z ciekawszych propozycji w tej cenie, zwłaszcza dla osób, które szukają tej akurat estetyki brzmienia. Z TH-900 mkII warto też się zapoznać, bo, jeżeli chodzi o wyższej klasy słuchawki zamknięte, to nie można ich pominąć. Połączenie barwy oraz cech takich, jak separacja, szerokość sceny (jak na słuchawki zamknięte), czy wreszcie możliwości w zakresie basu sprawiają, że warto ich posłuchać. Nawet, jeżeli to nie do końca czyjaś szkoła brzmienia. Owszem, faktycznie ich brzmienie jest nieco rozrywkowe i zdaje się stawiać pewne audiofilskie dogmaty do góry nogami. Lecz proszę mi wierzyć, jest to rozrywka na naprawdę wysokim poziomie.


Cena: TH-610: 2499 PLN, TH-900 mkII: 6499 PLN

Dystrybutor: MIP www.mip.bz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*