Questyle M15i to najnowsza wersja najlepszego modelu dongle DACa tej dość znanej u nas i obecnej od ładnych paru lat marki. Połączono w niej układ przetwornika cyfrowo-analogowego ESS ES9281 z firmowymi układami SIP. Te ostatnie to wzmacniacze będące autorskim rozwiązaniem producenta, które nazwał „Current Mode Amplification”. I jak sama nazwa wskazuje – działa w domenie prądowej. Do tego mamy moduł zarządzający zasilaniem TOREX no i szybkę, przez którą możemy zobaczyć, co jest w środku. Wejście to USB-C, a wyjścia słuchawkowe są dwa – 3.5 mm niezbalansowane oraz 4.4 mm zbalansowane. Mamy jeszcze przełącznik dwóch trybów wzmocnienia – i to by było tyle. Jako ciekawostkę można dodać, że nie widać nigdzie na płytce żadnych kondensatorów. Samo zaś wykonanie jest bez zarzutu.
Questyle M15i – brzmienie
M15i gra konturowo, ale co ciekawe, nie jest to brzmienie w żaden sposób ani rachityczne, ani też w jakikolwiek sposób ostre. Bo w zasadzie od razu można zauważyć, że ten akurat dongle DAC posiada pewnego rodzaju niesamowitą wręcz – zwłaszcza, jak na urządzenie w tym przedziale cenowym – czystość. Tutaj najprawdopodobniej firmowe układy SIP po prostu świetnie współpracują z przetwornikiem marki ESS Technology. Barwa jest przy tym świeża, ale jest też jednocześnie naturalna. Na płycie z filmu „Spy Game” słychać było, że Questyle nie boi się też skoków dynamiki. Ani spiętrzeń głośniejszych dźwięków – bo na „Operation Dinner Out” wszystko było cały czas pod pełną kontrolą. A jednocześnie M15i potrafi też znakomicie oddać klimat i atmosferę nagrania – właśnie ze względu na dość charakterystyczną i niewymuszoną przy tym, nie narzucającą się bezpośredniość i dokładność brzmienia. Zarówno cichsza pierwsza część, jak i głośniejsze fragmenty na wspomnianym powyżej utworze zostały przekazane bardzo wiarygodnie. I bardziej tutaj było słychać samo nagranie i słuchawki, aniżeli źródło.
Co więcej, jest to też jedna z tych akurat aplikacji układu ESS Sabre, w których słychać większość zalet tego układu (szybkość, detaliczność, zrównoważenie) a nie dają się we znaki stereotypowe cechy tego układu wynikające z problemów po stronie toru analogowego. Nie ma tutaj tej charakterystycznej ostrości czy odchudzonego tonalnie i nienaturalnie ochłodzonego brzmienia, które trapi sporą cześć tańszych urządzeń opartych o przetworniki kanadyjskiego producenta.
Wyraźnie słychać to na dwóch solowych płytach Annie Lennox. Bo na pierwszej z nich („Diva”) a konkretnie na „Precious” i „Money Can’t Buy It” Questyle ani niczego nie wyostrzył, ani też nie zagrał w zbyt matowy, czy też za nadto uspokojony sposób. Nie było tutaj żadnych anomalii, które można by spotkać czasami w przypadku wielu dużo, ale to dużo droższych źródeł. A przy tym barwa była po naturalnej stronie i o ile w tej kwestii droższe DACi mają tutaj więcej do zaoferowania – to w tej cenie jest bez zarzutu. Tak swoją drogą, to powiedziałbym, że M15i to takie nieco pół kroku w bok w stosunku do takiego typowego brzmienia układów ESS. Bo właśnie w utworach, które mogłyby zabrzmieć w jakiś zbyt przenikliwy sposób – nie było żadnych anomalii. Patrząc na prostotę tego przemyślanego układu w M15i znowu nasuwa się myśl, że zastosowane moduły SIP po prostu zdają tutaj egzamin. I to co najmniej na piątkę z plusem.
Porównując, to iFi Audio Gold Bar zabrzmiał tutaj bardziej bogato, w sposób bardziej nasycony, ale z jakby mniejszym spokojem. Dużo się tutaj działo, jednakże to prezentacja Questyle’a sprawiła wrażenie bardziej poukładanej. Co prawda basu było więcej z iFi, lecz jednak całościowo M15i wykazał się brzmieniem po prostu bardziej poukładanym wewnętrznie. Co natomiast ciekawe, pomimo teoretycznie mniejszej ekspresji, to na M15i PRaT, czyli rytm i timing były lepsze.
Sprawy dopiero pogodził GO Bar Kensei, który zaoferował większe bogactwo przy takim samym opanowaniu i uporządkowaniu sceny. Jednakże różnica ta wynikała też z całościowo innego charakteru brzmienia. I M15i o ile może być wzięty za dongle grający bardziej zachowawczo i nieco mniej – w porównaniu do Kensei – energetycznie – to jest jeszcze coś, co moim zdaniem jest nad wyraz istotne. Otóż niewielki dongle DAC Questyle’a ma taką bardzo specyficzną czystość brzmienia. Nie chodzi tutaj nawet tylko o neutralność per se, ale też o bardzo rzadki rodzaj naturalności.
Jeżeli chodzi o możliwości napędzenia słuchawek – to tak długo, jak do M15i nie podłączymy jakichś wymagających planarów – to wszystko będzie dobrze. W przypadku IEMów oraz zdecydowanej większości słuchawek dynamicznych – będzie spory zapas.
Questyle M15i – podsumowanie
Mam wrażenie, że M15i po prostu nie udaje, nie sili się na jakiś zbyt ekspresyjny rodzaj brzmienia, stara się grać tak, aby jego charakter był dyskretny i nie ujawniał się za bardzo. Jednocześnie brzmienie Questyla można też określić – i to niech także będzie istotną informacją – jako będące całościowo ciepłe w odbiorze. Jednakże nie chodzi tutaj o sztuczne ocieplenie, czy też „podgrzanie” przekazu harmonicznymi, co bardziej o bardzo daleko idącą czystość brzmienia. Jest ona na poziomie nieosiągalnym dla wielu biurkowych przetworników droższych od M15i co najmniej dwukrotnie. Jednocześnie jest to – dla mnie – najtańsza dobrze grająca aplikacją jakiegokolwiek z układów marki ESS. M15i gra na tyle dobrze, że jeżeli ktoś mniej wtajemniczony posłucha go tak całkiem przypadkiem, to może się okazać, że będzie bardzo, ale to bardzo zaskoczony. Pełna rekomendacja.
Adam Kiryszewski
Dystrybutor: MIP https://mip.bz/
Cena: 1289 PLN





