KONTRA speakers HO BO LA – recenzja

KONTRA speakers HO BO LA
KONTRA speakers HO BO LA

Kontra Speakers Ho Bo La to całkiem pokaźne, wolnostojące kolumny nowej polskiej firmy z Sieradza. Jej początki sięgają czerwca 2016 roku, kiedy to trójka inżynierów, a przy tym kolegów z pracy, ogarniętych wspólną pasją do urządzeń audio oraz słuchania muzyki, połączyła siły i rozpoczęła prace nad zestawem głośnikowym. Ideą, która im przyświecała, było stworzenie trójdrożnej, wolnostojącej kolumny głośnikowej.

Takiej, która byłaby nie tylko doskonała brzmieniowo, ale i przy tym rzetelnie skonstruowana, także z wykorzystaniem solidnego i dającego powtarzalne rezultaty zaplecza pomiarowego. Warto o tym wspomnieć, bo dzisiaj spotykamy na rynku wiele kolumn, których konstrukcja wciąż pozostawia dość sporo do życzenia, jeżeli spojrzymy na nią bardziej wnikliwie. Tutaj nie chodzi tylko o często wątłą i wątpliwą konstrukcję obudowy, czy dalekie od optymalnego strojenie portu bass-refleks. Co o kwestie bardziej fundamentalne. Przede wszystkim o zachowanie poprawnych zależności fazowych pomiędzy przetwornikami, czy o odpowiednie wyrównanie charakterystyki przenoszenia. Te dwie ostatnie kwestie wcale nie są takie oczywiste, jakby mogło się wydawać. I często stwarzają duże problemy nawet dla konstrukcji, które aspirują do miana czołówki hi-endu.

Wróćmy jednak do kolumn z Sieradza i genezy ich powstania. Inicjatorem stworzenia grupy konstrukcyjnej był Daniel Horabik. Zespół współtworzą Marek Bodanka oraz Rafał Łaski.

KONTRA speakers HO BO LA

Na gruncie doświadczeń w branży elektronicznej, wykształcenia akustycznego, informatycznego i elektrotechnicznego powstała firma KONTRA Speakers. Jak sami mówią: „Nic nas nie pogania, nigdzie się nie spieszymy. Projektowanie kolumn należy celebrować tak, aby nigdy nie zatracić przyjemności z ich tworzenia”. Zgodnie z tą filozofią, powstał model HO BO LA. Nazwa, rzecz jasna, pochodzi od pierwszych dwóch liter nazwisk założycieli. Dlaczego zdecydowali się pokazać szerszej publiczności swoje kolumny głośnikowe? Jak odpowiadają: „Zachęcili nas pozytywnymi opiniami na temat pierwszej wersji projektu serdeczni koledzy i przyjaciele. Koniecznie musimy wymienić w tym miejscu, Jana Zawiasę, który mocno wspierał nas w czasie całego okresu budowy, a także Macieja Tubisa, pianisty duetu „Bolewski & Tubis”, lidera „Tubis Trio”, od którego otrzymywaliśmy rzetelną ocenę brzmienia oraz sugestie korekt. Serdecznie wszystkim Wam dziękujemy!”

Tyle na temat samych początków, tymczasem sama konstrukcja kolumn jest chyba jeszcze bardziej interesująca.

 

KONTRA Speakers Ho Bo La – co w środku?

Pierwszą rzeczą, która od razu rzuca się w oczy, bo widoczna jest po prostu z zewnątrz, to zastosowanie dość unikalnych i niezmiernie rzadko stosowanych przez inne polskie firmy przetworników. HO BO LA opiera się w tym zakresie na rozwiązaniach francuskiej firmy Audax. I to w dodatku na rozwiązaniach niezwykle ciekawych. Zacznijmy od dołu – bas obsługują dwa 20-to centrymentrowe (8”) przetworniki z niezwykle lekkimi membranami z włókna węglowego. Pracują one w obudowie bass-refleks. I tutaj kolejna rzecz warta uwagi – port strojony jest w tym przypadku stosunkowo wysoko, bo w okolicach 40 Hz. Ktoś mógłby tutaj się kłócić, że w przypadku tak dużej obudowy można by zejść niżej. Ale w tym momencie trzeba powiedzieć jedną rzecz – strojenie basu w przypadku HO BO LA idzie w kierunku uzyskania jego jak najwyższej jakości, kontroli, definicji. I tutaj, abstrahując już od rezultatów brzmieniowych (do tych jeszcze dojdziemy) należą się konstruktorom naprawdę duże brawa za to, że poszli inną drogą, nie powielając zazwyczaj stosowanych rozwiązań. Bo, proszę mi wierzyć, takie decyzje konstrukcyjne naprawdę nie trafiają się często. Nagminnie za to stroi się port bass-refleks za nisko, co powoduje takie opóźnienie grupowe, że a i owszem, słychać niski bas, ale co on gra tam sobie gra – tego już nie.

Jednocześnie środek pasma to kolejny ciekawy przypadek rozwiązań unikatowych. Bo nie mamy tutaj do czynienia ani z twardą metalową mebraną, ani też z membraną papierową, czy też dość popularnymi ostatnio plecionkami kompozytowymi. 13 cm głośnik Audaxa ma powierzchnię roboczą wykonaną z Aerogelu. Jest to specjalny materiał, który posiada stosunkowo dużą sztywność, niską masę a przy tym ogromne tłumienie własnych rezonansów. Ergo: nie wymaga super-skomplikowanej zwrotnicy z kilkoma notch-filtrami, żeby zagrał.

KONTRA speakers HO BO LA

Góra pasma to przy tym magnezowa kopułka o tak dobranej skuteczności, że nie posiada ona w swoim torze żadnych rezystorów, co – zdaniem konstruktorów – pozytywnie wpływa na brzmienie oraz sprawia, że góra idealnie integruje się z resztą pasma. Zresztą cała filtracja jest tak zbudowana, że nie posiada, żadnego rezystora szeregowo z przetwornikami. A to z kolei ma zapewnić dobrą i niewymuszoną dynamikę.

Wszystko uzupełniają estetyczne i solidne terminalne głośnikowe i naprawdę znakomicie wyglądające podstawki. Te ostatnie są wycięte poprzez obróbkę CNC z solidnych bloków aluminium i bardziej – szczerze powiedziawszy – pasują do kolumn za pięćdziesiąt a nie za piętnaście tysięcy.

KONTRA speakers HO BO LA

Odnośnie samego wyglądu kolumn wypowiadać się nie wypada, bo wiadomo, że po pierwsze to „de gustibus”. A po drugie to powiem tak: myślę, że jest grono klientów, które chce kolumn wyglądających po prostu klasyczne. I to im wizualnie spodobają się KONTRY. Jest też grupa, która chce „czegoś innego” – i to po prostu uszanujmy. Przejdźmy zatem do części w sumie najważniejszej.

KONTRA Speakers Ho Bo La – brzmienie

Co tu dużo mówić, pierwszą rzeczą, jaka „rzuca się w uszy” jest bas. Niskie tony z HO BO LA są mocne, dynamiczne. A jednocześnie konturowe oraz doskonale zdefiniowane. Jest to bas zestrojony pod kątem uzyskania maksymalnej detaliczności, szczegółowości i definicji, jaką można uzyskać z obudowy bass-reflex. Nie ma tutaj mowy o przeciąganiu wybrzmień, czy o jakimkolwiek „zmuleniu”, spowolnieniu. Na „Precious” Annie Lennox linia basu była dynamiczna i świetnie zróżnicowana. Jednocześnie na tym utworze słychać było także inną, równie istotną cechę tych trójdrożnych kolumn. Otóż, mówiąc kolokwialnie, nie wykładają się one na przełomie środka i góry – nie ma tutaj żadnych przykrych rezonansów i naleciałości, które ten akurat utwór potrafi całkiem skutecznie wzbudzić.

Nawiązując do powyższego, trzeba też zauważyć kolejną, bardziej całościową można by rzec cechę KONTR. Otóż środek pasma jest w tych kolumnach – odważę się użyć tego określenia – monitorowy. I to monitorowy w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Bo analityczność tych kolumn jest na wysokim poziomie, a jednocześnie nie narzuca się. Słychać wiele, ale nie ma sytuacji, kiedy detale, szczegóły dominują nad esencją muzycznego przekazu. Tutaj precyzja przekazu nie wynika z jakiegokolwiek podkreślenia wyższego zakresu środka pasma. Bardziej tej niewymuszonej detaliczności dopatrywałbym się po prostu w skrupulatnej aplikacji bardzo dobrego głośnika aerogelowego. Przetwornik ten naprawdę oferuje unikalne brzmienie, które dla wielu może okazać się po prostu złotym środkiem.

Jednocześnie taki charakter średnich tonów doskonale współgra kontrolowanym i dynamicznym basem o doskonałej artykulacji. Przede wszystkim, dlatego, że te zakresy się wzajemnie uzupełniają charakterami.  Na „Why So Serious” Hansa Zimmera KONTRY pokazują dużo wydarzeń na środku pasma a przy tym wszystko jest jednocześnie podparte solidnym i szybkim basem. Co więcej, można też spotkanie takich kolumn jak te z muzyką filmową podsumować tak, że są one do tego typu repertuaru stworzone. Bo mają dość nietypową, ciekawą wręcz zdolność pokazywania złożonych faktur nagrania, a przy tym mogą zaoferować spory zakres głośności i dynamiki. I to także w zakresie niskich tonów.

KONTRA speakers HO BO LA

Może pozwolę sobie rozwinąć powyższą uwagę. I ujmę to jeszcze inaczej: kolumny te sprawdzą się wszędzie tam, gdzie preferowane i potrzebne jest czytelne a jednocześnie nieprzejaskrawione brzmienie. I gdzie wymagane jest, by to brzmienie było przy tym i dynamiczne i pełnopasmowe. Bo wysoką skuteczność tych kolumn po prostu słychać. Wystarczy posłuchać na kolumnach z Sieradza chociażby „Doin’ It Right” Daft Punk, żeby zrozumieć, o co chodzi. Tutaj wystarczy nawet 20W z lampy, żeby osiągnąć „imprezowe” poziomy głośności.

KONTRA speakers HO BO LA nie mają też problemów ze znikaniem, z generowaniem źródeł pozornych i całościowo sceny. Są przy tym potwierdzeniem tezy, że także duże kolumny potrafią zaoferować intymną, monitorową bliskość o sporej prezencji. A przy tym bez gubienia się w gęstych składach. Niels Frahm „Says” zabrzmiał muzyką oderwaną od kolumn, z gęstą, ciągłą sceną. Ich prezentacja jest relaksująca, z dużą bazą stereo. Przy tym chciałbym tutaj zaznaczyć, że są to mimo wszystko bardziej kolumny do słuchania muzyki, aniżeli do analizowania konkretnych nagrań. W tej ostatniej dyscyplinie są produkty „lepsze”, które bardziej dzielą dźwięki. Lecz proszę tego nie traktować, jako przytyku, a bardziej, jako generalną uwagę. W zasadzie jedną z dwóch, jakie pozwolę sobie mieć do brzmienia tych kolumn. Ta druga dotyczy góry pasma. Nie nie, wysokie tony są całościowo dobre, i przede wszystkim świetnie zintegrowane ze środkiem. Natomiast posiadają bardziej wstrzemięźliwy, uspokojony charakter. I nie są tak wyraziste, wyartykułowane, jak niskie tony. Oczywiście ich poziom będzie w dużej mierze zależał od pomieszczenia, jego akustyki i od reszty toru. Jednakże warto tutaj zwrócić uwagę na to, że HO BO LA to nie są kolumny, które grają bardziej „uśmiechniętą” charakterystyką z wyeksponowanymi, czyli nawet lekko podbitymi skrajami pasma. Bo po prostu tak nie jest. I pomimo tego, że preferowałbym minimalnie lepsza definicję góry – to jednak należy uszanować takie ich strojenie, bo to ono de facto świadczy o klasie tych kolumn.

KONTRA Speakers HO BO LA – kilka słów podsumowania i refleksji

Żeby zbytnio nie przedłużać, to powiem tak – HO BO LA to kolumny niezwykle uniwersalne, a jednocześnie takie, które nie rezygnują w żaden sposób z audiofilskich aspiracji. Proszę mi wierzyć, połączenie doskonałej dynamiki (a w tym także wysokiej skuteczności) z monitorowym, świetnie wyważonym środkiem pasma i subtelną, acz rozdzielczą górą zdarza się rzadko. Co więcej – cała ich uniwersalność brzmieniowa nie jest okupiona żadnym kompromisem, wszystkie aspekty brzmienia są na wysokim poziomie. I to właśnie w dopracowaniu wszystkich aspektów sonicznych, w dopieszczeniu każdego z nich osobno i spięciu ich w jedną, spójną całość dopatrywałbym się największej zalety kolumn z Sieradza.

KONTRA speakers HO BO LA

Sprawa wygląda jeszcze ciekawiej, jeżeli spojrzymy na ich cenę. Bo ta została skalkulowana niezwykle korzystnie. I tutaj bynajmniej nie chodzi tylko o ich sporą, bądźmy szczerzy, wartość materiałową. Oczywiście, to też jest w jakiś sposób ważne. Natomiast to, co jest tutaj naprawdę ważne, że pomimo tego, że jest to stosunkowo młoda firma, to udało się jej zrobić kolumny, które tak omijają wszelkie pułapki, jakie mogą czyhać na konstruktorów, że naprawdę warto o tym wspomnieć.

Bo moja refleksja, i niech to naprawdę da Państwu dużo do myślenia jest taka, że – zwłaszcza w przypadku tego ostatniego elementu toru – bardzo dużo jest na rynku produktów, które starają się braki w jednej kategorii wyrównać usilnym wyśrubowaniem jednego, czy dwóch aspektów brzmienia. Tutaj po prostu wszystko gra. I dlatego to zasługuje nie tylko na pełną rekomendację, ale także na szczególną uwagę, bo wychodzi na to, że czasami warto coś zacząć od początku, aby zrobić to po prostu dobrze. Best Buy.

Adam Kiryszewski

Producent: KONTRA speakers
Cena: 14999 PLN za parę
Strona produktowa: https://www.facebook.com/KONTRAspeakers/

Specyfikacja:

Kolumna głośnikowa o konstrukcji trójdrożnej zoptymalizowana fazowo. Oparta o przetworniki serii REFERENCE legendarnej francuskiej firmy AUDAX. Sekcja niskotonowa to dwa 8 calowe przetworniki o membranach wykorzystujących włókno karbonowe. Za sekcję średniotonową odpowiada 5 calowy głośnik o ultralekkiej membranie aerożelowej. Sekcję wysokotonową obsługuje 25mm przetwornik o membranie magnezowej z silnym napędem neodymowym. Filtracja zbudowana na cewkach firmy JENZEN i MUNDORF oraz kondensatorach MIFLEX AUDIO MKP. Okablowanie oparte jest na przewodach z miedzi beztlenowej. Lutowanie wykonane stopem zgodnym z RoHS (srebro 3%, miedź 0,5 %). Obudowa szkieletowa w technologii sandwich z ultra sztywnym rdzeniem kompozytowym. Impedancja: 4 Omy. Pasmo przenoszenia: 31Hz – 23kHz (70Hz – 22kHz dla +- 1,5 dB) SPL: 93dB (2,83V). Moc znamionowa: 140 W RMS. Waga: 50kg/sztuka.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*