Final D8000 i D8000 Pro – recenzja porównawcza

Final D8000 D8000 Pro
Final D8000 (z lewej) i D8000Pro (z prawej)

Final Audio D8000 oraz D8000 Pro to słuchawki planarne posiadające przetworniki oparte o autorską technologię AFDS – Air Film Damping System. Są one produkowane przez japońską firmę, której tradycja sięga tak naprawdę aż do 1974 roku. Wtedy to Kanemori Takai założył firmę on nazwie „final”.
Pierwszym jej produktem była wkładka gramofonowa o unikalnej, jak na tamte czasy budowie. Posiadała cewkę z drutem nawiniętym w kształcie cyfry 8 oraz igłę wykonaną z jednokaratowego diamentu. Wkładka ta od razu zdobyła uznanie słuchaczy za realizm przekazu. Od tamtej pory „final” sprzedawał głownie gotowe systemy audio na konkretne zamówienie. Oferując przy tym praktycznie wszystko od wkładek gramofonowych, poprzez wzmacniacze, aż po głośniki. Kolejny zwrot akcji nastąpił w 2007 roku, kiedy to dzięki zewnętrznemu finansowaniu założono firmę S’NEXT, która stała się właścicielem marki „final”. Dwa lata później – czyli w 2009 roku – rozpoczęto produkcję i sprzedaż słuchawek pod marką „Final Audio Design”.

Trochę to może wydać się zawiłe, natomiast istotnym jest fakt, że ludzie stojący za recenzowanymi tutaj słuchawkami to osoby z bardzo konkretnym zapleczem nie tylko produkcyjnym, ale przede wszystkim merytorycznym. Inną zaś kwestią jest również to, że recenzowane tutaj słuchawki, a w szczególności ich pierwsza, można by rzec „zwykła” wersja – cieszą się jak najlepszą opinią pośród tych, którzy ich słuchali. A że w tym roku wyszła ich nowa wersja – „Pro” – to bym bardziej warto przyjrzeć się im obu równocześnie. Bo może okazać się, że rezultat takiego porównania będzie ciekawszy, aniżeli mogłoby się wydawać.

Final D8000

Air Film Damping System – autorskie przetworniki

Final D8000 oraz D8000 Pro to słuchawki z – jak sama nazwa wskazuje – serii „D”, na którą składają dwa omawiane tutaj modele. Łączy je właśnie wykorzystanie autorskich przetworników AFDS, które firma Final reklamuje, jako „wynalezienie przetwornika planarnego na nowo”. Przede wszystkim chodzi o to, że membrana jest tutaj tłumiona przez cienką warstwę powietrza – stąd określenie „Air Film” w nazwie przetworników. Takie rozwiązanie ma zapewnić lepszą reprodukcje niskich częstotliwości przy zachowaniu wszelkich zalet technologii planarnej.

Jednocześnie, poza faktem, iż membrana ta jest o ok. 1/3 lżejsza, aniżeli podobnej średnicy membrany w słuchawkach dynamicznych, to ma ona także jedną, dość szczególną cechę. Otóż cewka jest wytrawiona bezpośrednio w membranie, nie jest ona w żaden sposób do niej doklejona, jak to ma miejsce w konstrukcjach dynamicznych. A przez to możliwe było wyeliminowanie jednego z elementów, który znacznie pogarsza właściwości mechaniczne, a przez to i brzmienie. Mowa oczywiście o kleju łączącym poszczególne elementy układu drgającego.

W obu modelach D8000 mamy do czynienia ze słuchawkami otwartymi, gdzie muszle są wykonane z kompozytu aluminiowo-magnezowego. Uzyskano dzięki temu pożądaną sztywność całej konstrukcji, która ma z kolei zapewnić optymalne warunki pracy dla przetworników. A wszystko to ma oczywiście przełożyć się na znakomite brzmienie. Faktem jest, że wielu producentów używa podobnej argumentacji, jednakże biorąc D8000 do ręki faktycznie czuć, że ich wykonanie jest solidne. Co ciekawe, pomimo ich masy, wynoszącej 532gramy, nie czuć ich na głowie. Ergonomia stoi tutaj na wysokim poziomie.

W tym momencie warto zwrócić uwagę na kolejną cechę D8000. Otóż używają one padów o konstrukcji półotwartej. Ujmując rzecz bardziej kolokwialnie – są to „oddychające” pady, które nie izolują kompletnie od otoczenia, pozwalają też na pewną wymianę powietrza. Co ciekawe, według materiałów reklamowych firmy sama konstrukcja przetworników uwzględnia zastosowanie takiego, a nie innego rodzaju padów, które mają zapewnić jak najlepszą równowagę pasma. Ale tutaj mają też one dodatkowo inną zaletę. Abstrahując już od wymiany powietrza z otoczeniem, co może mieć zbawienne skutki w lecie, nie mamy w tym przypadku efektu nadmiernego ciśnienia w komorze pomiędzy uchem a membraną. I śmiem podejrzewać, że to jest też kolejna cecha, która może składać się na jakże pożądany efekt, który można scharakteryzować, jako „brak słuchawek na głowie”.

Zanim przejdziemy do opisu brzmienia, jeszcze tylko kilka słów o tym, co dostajemy w zestawie. Otóż w każdym przypadku mamy twardy, funkcjonalny futerał. Co ciekawe, w przypadku wersji Pro jest on mniejszy, niż w pierwowzorze.

Z wersją D8000 dostajemy dwa przewody z miedzi OFC o długościach 1.5 i 3 metry oraz stojak na słuchawki. W przypadku zaś wersji Pro otrzymamy ten sam kabel 1.5m z miedzi OFC, jednakże ten trzymetrowy będzie już wykonany z posrebrzanej miedzi OFC. I taki a nie inny zestaw w przypadku tejże wersji sprawia, że pomimo wyższej ceny, nie są one tak naprawdę droższe, jako słuchawki, bo sam posrebrzany kabel producent wycenia na 2400 PLN.

Final D8000 Pro

D8000 i D8000 Pro – brzmienie

Myślę, że w przypadku słuchawek takiego, powiedzmy to wprost, kalibru, jak D8000 warto zacząć opis brzmienia od jednej, dość istotnej kwestii. Otóż niezależnie od tego, czy weźmiemy na tapetę „zwykłą” wersję D8000, czy też ich odmianę z „Pro” w nazwie, to oba modele po prostu grają muzykę. To już jest ten poziom, że o ile oczywiście można, a nawet – w przypadku tej półki cenowej tym bardziej trzeba – się rozwodzić nad poszczególnymi zobiektywizowanymi aspektami prezentacji, to jednak warto zwrócić uwagę na ich soniczną kompletność. Są to przede wszystkim słuchawki oferujące unikalny, specyficzny (ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa) balans tonalny. Mają niezwykle naturalny, wciągający sposób prezentacji. Określiłbym go tak, jako bardzo przystępny, niemalże fizjologiczny. A przy tym wszystkie aspekty reprodukcji naprawdę są na bardzo wysokim poziomie, jeżeli przyjrzymy im się z osobna.

Na płycie Philla Collinsa „Hello, I Must Be Going” (2016 Remaster), a konkretnie na utworze „I Don’t Care Anymore” D8000 doskonale przekazują atmosferę nagrania. Pokazują też wyraźnie to, co z tyłu, gdzieś w tle. Jednocześnie odbywa się to bez jakiegokolwiek śladu ponadnaturalnego naświetlenia szczegółów, które jednak zawsze są obecne.

Oczywiście, można by stwierdzić, że Final D8000 są pół kroku w stronę brzmienia wypełnionego, nasyconego, lecz tutaj bardzo dużo nam zmieni źródło. No i tutaj właśnie pojawiają się dwie kwestie. Otóż po pierwsze mamy już dwie wersje D8000, a po drugie obie nie tylko wyraźnie się skalują jakością brzmienia z torem, ale także jednak oferują nieco odmienny koloryt brzmienia, który jednak dalej pozostaje w obrębie pewnej jego stylistyki.

Przykładowo utwór Bjork „Hyper-Ballad” na dobrym źródle, jak chociażby Burson Conductor 3 pokazuje dość wyraźnie różnice. Przede wszystkim inaczej rozłożone są akcenty. Obie wersje także inaczej operują basem. Tutaj po prostu słychać, że oba modele dostrojono w odmienny sposób. Jednakże inherentną cechą obu wcieleń D8000 jest ich niczym niewymuszona muzykalność. Tu nawet nie chodzi o to, że są pozbawione jakichś przykrych podkolorowań, artefaktów. Bardziej chodzi o to, iż o ile słyszymy ich pewnego rodzaju – kolokwialnie mówiąc – nasycony charakter, to nic nie wchodzi w drogę muzyce.

Odmienną kwestią jest jednakże to, że faktycznie wersja Pro z muzyką rozrywkową „dogaduje się” lepiej, aniżeli wypuszczony na rynek dwa lata wcześniej oryginał. O ile lepiej to już będzie zależeć i od toru i od indywidualnych preferencji. Jednakże utwory pokroju chociażby Bomfunk MC’s „Turn It Up” właśnie na białych D8000 brzmią lepiej. Z nieco większą ilością energii, separacji i kolokwialnie mówiąc – światła pomiędzy dźwiękami. Można też pokusić się o tezę, że D8000 mają ogólnie żywsze, jaśniejsze brzmienie. I większy nacisk na wyższy środek pasma.

Burson Conductor 3 Reference

Bardziej konkretnie porównując D8000 z D8000 Pro…

Na Orbial „Lush 3-1” D8000 mają głębszy bas i lepszą, lepiej rozciągniętą górę pasma. Pro są z kolei bardziej konturowe, a jednocześnie góra jest minimalnie bardziej metaliczna. Utwór Daft Punk „Doin’ It Right” potwierdził obserwacje odnośnie basu – pierwsza wersja schodzi niżej, Pro są z kolei znowu bardziej konturowe w tym zakresie.

Z Massive Attack „Teardrop” miałbym chyba większy problem, gdybym miał wybrać te konkretnie lepsze. D8000 ma miększy całościowo środek pasma na wokalu, a góra zdaje się mieć złocistą poświatę. Wysokie tony w wersji pro kojarzą się zaś z poświatą bardziej „srebrną”, są też kreślone bardziej wyraźną kreską. W przypadku tego konkretnego utworu z płyty „Mezzanine” pozwolę sobie na jeszcze jedną, istotną i chyba wiele mówiącą uwagę. Otóż bas na tym utworze ma całościowo większą masę na… pierwszej wersji D8000.

Obserwację odnośnie basu można rozwinąć poprzez jeszcze jedną analogię. W utworze „I Don’t Care Anymore” Philla Collinsa bębny na pierwszej wersji brzmiały z większym podkreśleniem drewnianego rezonansu. W wersji Pro brzmiały, jakby ktoś minimalnie naciągnął skórę. Nie mi oceniać, czy to duża różnica czy nie, jednakże faktem jest, iż w kontekście także reszty toru, może ona wywołać zupełnie różne odczucia.

Idąc z porównaniami dalej, teraz zrobi się naprawdę ciekawie. Wokal Tori Amos na „The Siren” (znakomita ścieżka dźwiękowa z filmu Great Expectations) zdecydowanie wolałem na wersji Pro. Z kolei pierwsza wersja na „Says” Nilsa Frahma naprawdę nie pozostawiła złudzeń, co do swojej wyższości w tego akurat typu repertuarze. Przede wszystkim na korzyść przemawia pełniejsze brzmienie oraz zupełnie inna charakterystyka basu. Która wychodzi najdobitniej, o dziwo (a może i nie?) właśnie przy takiej muzyce.

Skalowalność ze sprzętem

To kolejna istotna cecha, którą – zmierzając nieuchronnie do podsumowania – trzeba podkreślić. D8000 całkiem nieźle zagrały już z Myteka Stereo 192 DSD, chociaż czuć było tutaj niezrealizowany potencjał. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o tonalność i całościową jakość wysokich tonów. Na Conductorze 3 wyraźnie słychać w brzmieniu właściwe już, należne nasycenie. No i oczywiście inny, zmierzający już bardziej w stronę hi-endu, charakter. Co ważne, mam wrażenie, że znaczną część swoich możliwości brzmieniowych Final D8000 uzyskują już z takimi źródłami, jak Burson, czy Mytek Brooklyn Bridge. A z droższymi będzie jeszcze lepiej.

Final D8000 Pro
Final D8000 Pro

Final D8000 – tytułem podsumowania

Specjalnie nie pisałem o tym, jaki te słuchawki mają środek, bas, czy też wysokie tony. Bo tutaj zupełnie nie o to chodzi. W swojej stylistyce brzmieniowej, w tym, co najwidoczniej w założeniu miały oferować – są to słuchawki kompletne. Pierwsza wersja, czyli D8000 będzie opcją dla wielu bardziej bezpieczną. Pro natomiast to słuchawki chyba nawet jeszcze bardziej wyczynowe, bardziej bezpośrednie.

Proszę jednak pamiętać, że przy różnicach na tym poziomie, a jest to poziom tak naprawdę dźwiękowej stratosfery, trzeba brać poprawki na punkt odniesienia przy wartościowaniu tych różnic. Bo dla każdego może być on inny. To po pierwsze. Po drugie porównanie obu modeli może być naprawdę cennym doświadczeniem.

Doświadczeniem dobitnie wskazującym, że słuchawki z tej samej galaktyki, świecące równie jasnym blaskiem, mogą jednak mieć ten blask o różnym kolorycie i wywoływać jednak inne emocje. Jednakże, jeżeli chodzi właśnie o tych emocji wywoływanie to spisują się one w tym przypadku na zdecydowaną szóstkę w szkolnej skali ocen.

Cena: 15299 PLN (wersja D8000), 17299 (wersja D8000 Pro)
Dystrybutor: Fonnex https://www.fonnex.pl/

2 Komentarze

  1. To zależy, czy mówimy o D8000, czy o D8000Pro. No i jest jeszcze kwestia tego, jak taki zestaw się wpisze w indywidualne preferencje oraz repertuar 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*