Burl Audio B2 Bomber DAC – recenzja

Burl Audio B2 Bomber DAC

Kalifornijska firma BURL AUDIO jest firmą znaną na rynku pro-audio i jednocześnie niemalże zupełną terra incognita dla audiofili. Jest to o tyle ciekawe, że jej produkty cieszą się raczej opinią takich, które niekoniecznie grają studyjnie w stereotypowym tego słowa znaczeniu. Pierwszą rzeczą, na jaką można by się natknąć w kontekście recenzowanego tutaj przetwornika cyfrowo-analogowego B2 Bomber DAC będzie najczęściej to, że – uwaga – „gra, jak taśma”. Patrząc poprzez taki pryzmat tym bardziej warto przyjrzeć się mu bliżej, i sprawdzić, jak to jest w rzeczywistości. Bo jeżeli to prawda – to może być ciekawie.

B2 Bomber DAC – budowa i kwestie techniczne

Wystarczy jeden rzut oka na B2 Bomber DAC i oczywistym jest, że to urządzenie ze studyjnym rodowodem i właśnie do studia dedykowane (ale o tym za chwilę). Zacznijmy od regulacji głośności na wyjściach analogowych. O ile poziom jest regulowany, to jest on regulowany tylko w od -18 do -8dB, czyli w zakresie 10 dB. I o ile taka regulacja może być przydatna (zwłaszcza w studio) to nie sprawdzi się, jeżeli B2 Bomber DAC podłączymy bezpośrednio do końcówki (czy też końcówek) mocy. Będzie potrzebny albo przedwzmacniacz (i to naprawdę dobry), albo też regulacja w samych końcówkach, czy też gdzieś „po drodze”. To po pierwsze.

Po drugie – od razu trzeba napisać, że B2 Bomber DAC nie ma wejścia USB. Jednocześnie jest też wersja, która obsługuje protokół DANTE. I wtedy możemy podłączyć komputer poprzez sieć Ethernet. Mamy natomiast oczywiście typowe złącze koaksjalne S/PDIF, optyczne TosLink oraz – co dobitnie świadczy o studyjnym pochodzeniu – aż dwa złącza cyfrowe AES/EBU.

Oprócz tego mamy naprawdę znakomity, chciałoby się rzec urzekający, wyświetlacz poziomu sygnału. Jest on zrealizowany na LEDach i, proszę mi wierzyć, w rzeczywistości wygląda dużo, dużo lepiej, aniżeli na zdjęciach.

Na przedniej ściance z prawej strony znajdują się także dwa selektory: wyboru źródła sygnału zegara oraz wyboru częstotliwości próbkowania. Warto to zaznaczyć, gdyż urządzenie posiada zarówno jedno wejście, jak i dwa wyjścia Word Clock. Ergo: jest w stanie służyć, jako generator sygnału zegara. Jest także w stanie także synchronizować się do zegara zewnętrznego. Trzeba tylko zwrócić uwagę na coś, co może nie dla wszystkich będzie oczywiste. Otóż operując ustawieniami zegara trzeba znać teorię i wiedzieć, co się robi. Bo w przeciwnym wypadku możemy słuchać, mówiąc kolokwialnie, „gorszej wersji”. I przy tym nawet nie zdawać sobie z tego sprawy.

Burl Audio B2 Bomber DAC

Szczgół w istocie ważny – Dante

Faktycznie, Burl Audio B2 Bomber DAC wejścia USB nie posiada. I patrząc poprzez pryzmat tego, można by uznać, że nie jest urządzeniem, jeżeli chodzi o funkcjonalność przyłączeniową, nazbyt nowoczesnym. Nic bardziej mylnego. B2 można zamówić z wbudowaną kartą obsługującą sieciowy protokół przesyłu audio Dante. Patrząc poprzez pryzmat ceny tej karty w kontekście ceny urządzenia, a jest to około 10% ceny urządzenia – to właśnie wersja z wbudowaną kartą Dante wydaje się być zdecydowanie bardziej atrakcyjna.

Cały, mówiąc kolokwialnie, numer z interfejsem Dante polega na tym, że to nie jest sam interfejs per se ale właściwie standard przesyłu danych audio po sieci . Co więcej, patrząc od strony stricte technicznej, może okazać się, że jest on de facto bardziej dedykowany do audio, aniżeli USB samo w sobie. Oczywiście takie rozważania są poza spektrum tej akurat recenzji, natomiast warto mieć to na uwadze.

Inną zaś kwestia jest tutaj konfiguracja samego połączenia pomiędzy B2 Bomber DAC a komputerem z zainstalowanym chociażby Dante Virtual Soundcard. Rzetelność wymaga, aby zaznaczyć, że najlepiej mieć tutaj dedykowany router oraz trzeba zwrócić uwagę na kilka detali. Inaczej rzecz ujmując – nie jest to coś, co robi się „od razu”. Po prostu wymaga chwili czasu i pewnej wiedzy. Na szczęście w tym zakresie dystrybutor oferuje pełne wsparcie. Dlatego też B2 można także z powodzeniem używać w domu, w systemie stricte audiofilskim.

Burl Audio B2 Bomber DAC

No to jak w końcu gra Burl Audio Bomber B2 Bomber DAC?

Pisząc o brzmieniu B2 chciałbym tutaj zaznaczyć pewną prawidłowość, która akurat w przypadku tego przetwornika zdaje się aż rzucać w oczy (czy też uszy, jak kto woli). Otóż obiegowe opinie to jedno, a to jak urządzenie gra i co z tego wynika tak naprawdę to drugie.

I o ile te opinie zazwyczaj się jednak z czegoś biorą, to należy brać pod uwagę, że są one zazwyczaj wypadkową wielu czynników. Czynników w dodatku tak różnych, że często dane przymiotniki określające brzmienie mogą w naszych realiach prowadzić do zupełnie odmiennych, aniżeli czyjeś, konkluzji.

Z B2 Bomber DAC jest trochę tak, jak z recenzowanym swego czasu DACiem Auralic Vega. Tylko, że tutaj mamy sytuację jeszcze ciekawszą i bardziej wyrazistą. Bo o ile Bomber DAC też gra, można by rzec z analogową manierą, to robi to jednak w inny sposób. Robi to też bardziej dosadnie, aniżeli skądinąd bardzo dobry DAC Auralica. Jednakże nie to jest w tym wszystkim najciekawsze. Najciekawsze jest to, ze pomimo całego kolorytu, jaki Bomber DAC ma niejako w swoim DNA, przy całej jego brzmieniowej ekspansywności, to sprawia na dłuższą metę wrażenie urządzenia jednak bardziej uniwersalnego od wielu źródeł cyfrowych. Zwłaszcza takich, które poniekąd za wszelką cenę starają się grać neutralnie.

Pamiętajmy tutaj o jednej kwestii – Bomber DAC kosztuje w tym momencie około 12 tysięcy złotych. Konkurencja w tym zakresie wcale nie jest mała. Jest trochę tańszy Mytek Brooklyn DAC+, który jest bardzo dobrą propozycją. Jest też kilka innych, droższych urządzeń. Przy czym warto zaznaczyć, że DAC+, o ile gra bardzo dobrze, to także ma swój charakter. Inaczej rzecz ujmując: uważam, że w tym przedziale cenowym tak naprawdę każde urządzenie będzie mniej, lub bardziej, coś wnosić do toru.

Czyżby faktycznie grał „jak taśma”?

Przede wszystkim: B2 gra z nasyconą, analogową barwą. Jest to też barwa, która jest wyrazista. Zwłaszcza, że wysokie tony tutaj nie dają za wygraną i potrafią zaatakować, kiedy trzeba.

Ich równoważnikiem jest bas, który zdecydowanie zasługuje na osobny opis. Otóż, pośród urządzeń w podobnej cenie zakres ten się dość mocno wyróżnia. Przede wszystkim swoją barwą, dynamika i rozciągnięciem. Po prostu BURL dużo w tym zakresie pokazuje i robi to zarówno z dużym rozmachem, jak i lekkością. Wynika to poniekąd z jego charakteru brzmienia. Na torze, który odpowiednio, bez zniekształceń jest w stanie odtworzyć niski i najniższy zakres pasma, różnica pomiędzy Bomberem a wieloma DACami z tego, i nie tylko tego poziomu cenowego, będzie spora. B2 przekazuje bardzo wiele informacji sub-basowych, które przy innym źródle mogą gdzieś umknąć. Środek pasma jest przy tym podany z analogową manierą, z pewnym odejściem. Jest jednocześnie bardzo płynny. Właśnie ta cecha brzmienia jest czymś, co również wyróżnia ten przetwornik. I zapewne stąd bierze się opinia, że „brzmi, jak taśma”.

Scena i budowanie planów

Należy też zwrócić uwagę, że sposób prezentacji środka pasma wynika z całego, ogólnego charakteru urządzenia. W tym także ze sposobu budowania sceny. I w tym przypadku nie sposób opisać jednego bez zwrócenia uwagi na drugie. Otóż B2 generuje bardzo szeroką i głęboką scenę dźwiękową i pomimo takiego a nie innego charakteru barwy wcale nie gubi żadnych informacji. A wręcz przeciwnie. Zaskakujące może być zwłaszcza to, jak B2 Bomber DAC jest w stanie pokazać zależności fazowe na nagraniu. Oraz to, jak rozkłada plany. Tutaj właśnie środek pasma nie jest podany „na twarz”, lecz jednocześnie w żaden sposób nie ma się wrażenia, że jest w jakiś sposób wycofany. Przy czym stereofonia, przestrzeń w B2 to są hektary, bo BURL nie idzie też w zbliżenie, zwężenie sceny, a w bardziej w rozkładanie planów przed słuchaczem. I tutaj taka uwaga: mam wrażenie, że pełnię możliwości tego akurat urządzenia w zakresie budowania sceny pokażą dopiero głośniki (czy też monitory studyjne), które prawidłowo oddają zależności fazowe.

Co ciekawe, przy analogowym charakterze brzmienia, B2 Bomber DAC ma jeszcze inną, niejako genetycznie uwarunkowaną cechę – dynamikę. Także w tym zakresie również wyróżnia się na tle innych urządzeń. Natomiast wiele tańszych przetworników, czy też takich, które mają brzmienie dynamicznie przygaszone – w porównaniu do BURLa – może zagrać wręcz niemrawo, rachitycznie.

Burl Audio B2 BOMBER DAC – kilka słów na koniec

Można śmiało powiedzieć, że jest to takie urządzenie, które niezależnie od tego, czy wpisze się w czyjeś preferencje, czy też wymagania, to pozostanie w pamięci. Pomijając już kwestie funkcjonalności, to faktycznie „gra jak taśma”, przy czym jednocześnie w pewien sposób – trudno się oprzeć takiemu stwierdzeniu – bombarduje pewne utarte schematy. Przyznam, że brzmiene B2 przypomina mi brzmienie wysokich modeli przedwzmacniaczy firmy YBA sprzed wielu lat. Przedwzmacniacze te kosztowały swego czasu tyle, co dobry samochód i przy zachowaniu wszystkich podstawowych, obiektywnie istotnych cech brzmienia, takich, jak neutralność, przejrzystość i tak dalej, jednak dodawały do tego brzmienia jedną istotną cechę. Otóż chodzi o ogólnie pojętą witalność. Ma się wrażenie, jakby ktoś do brzmienia czegoś dosypał. Jednocześnie w żaden sposób nie przeszkadza to w jego obiektywnym odbiorze. Wszystko wciąż jest na swoim miejscu. Natomiast, jeżeli chodzi o barwę i płynność brzmienia, to jest o – w tej cenie – bardzo wysoki poziom. Rekomendacja.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*