AVM Inspiration CS 2.3 jest urządzeniem typu „all-in-one” będącym dziełem firmy, której pełna nazwa to Audio Video Manufaktur. Producent ten, mający swoją siedzibę w znajdującym się nieopodal granicy z Francją niemieckim mieście Malsch, rozpoczął swoją działalność w 1986 roku, czyli ponad 30 lat temu. I podobnie, jak wiele innych niemieckich firm z branży audio – będzie zapewne znany wielu audiofilom, którzy nieco dłużej, mówiąc kolokwialnie, „siedzą w temacie”. A już z pewnością tym pamiętającym czasy drukowanych, niemieckojęzycznych periodyków traktujących o ogólnie pojętym temacie sprzętu grającego. Bo właśnie w niemieckich czasopismach takich, jak Audio, czy Stereo AVM pojawiał się swego czasu nad wyraz często, zaznaczając swoją pozycję urządzeń o naprawdę sporej kompetencji brzmieniowej.
A jeszcze inaczej rzecz ujmując – o ile sam brand może nie jest u nas do końca znany i zapewne dla wielu będzie też pewnym novum, to jednak sama marka jako taka ma nieźle ugruntowaną pozycję na rynku. A także spore doświadczenie w projektowaniu i produkcji ambitnych nierzadko urządzeń. Jednocześnie oferta niemieckiej firmy przez ostatnie ponad 30 lat ewoluowała, a sam AVM za sprawą nowego dystrybutora – wrócił na polski rynek. W wachlarzu produktów producenta z Malsch znajduje się cała masa interesujących urządzeń, w tym też takich, które bardzo dobrze wpisują się w najnowsze trendy rynkowe. Doskonałym tego przykładem niech będzie właśnie Inspiration CS 2.3, w którym zintegrowano praktycznie wszystko, co – z punktu widzenia użytkownika – zintegrować było można. A zatem mamy tutaj oczywiście wzmacniacz stereo, streamer oraz przedwzmacniacz – w tym także gramofonowy. Jednocześnie, jeżeli porównamy funkcjonalność niemieckiej propozycji do tego, co „na pokładzie” ma chociażby Moon ACE, czy chociażby tańsze od CS 2.3 urządzenia „all-in-one” serii EVO od Cambridge Audio, to od razu zauważymy dość ciekawą i sporą zarazem różnicę.
Różnicą tą będzie to, że oprócz wszystkich składowych, czy też funkcji urządzenia typu „all-in-one” wymienionych powyżej – Inspiration CS 2.3 ma jeszcze napęd CD. I to w tym przypadku – przynajmniej w teorii – nie byle jaki, bo produkowany specjalnie dla AVMa przez japońską firmę TEAC. Tej ostatniej z kolei bardziej chyba przedstawiać nie trzeba, bo swego czasu zasłynęła słynnymi mechanizmami VRDS, które stosowane były przez tak uznanych hi-endowych producentów, jak chociażby Wadia.
Innymi słowy, o ile AVM Inspiration CS 2.3 kawy nam nie zrobi, to urządzenie to ma tak naprawdę niemalże wszystko, czego moglibyśmy od tego typu sprzętu wymagać. Odmienną oczywiście kwestią będzie tutaj również to, iż samo w sobie tanie nie jest. Obecna sugerowana cena detaliczna (na początek września 2022 roku) wynosi około 25900 polskich nowych złotych. Z jednej strony – nie jest to mało. Z drugiej zaś, chciałbym też zwrócić uwagę na inny, z pozoru mało istotny fakt. Otóż powyżej serii Inspiration AVM ma w ofercie także sporo droższe urządzenia „all-in-one” z serii Evolution oraz Ovation. Przy czym modele z serii 5.3 i 8.3 są o tyle ciekawe i unikalne zarazem, że w ramach integracji szerokiego wachlarza funkcjonalności także dokładają kolejną rzecz, której na próżno szukać gdzie indziej – czyli lampowy stopień liniowy. Patrząc na sprawy z takiej perspektywy, to można powiedzieć jedno. Otóż o ile CS 2.3 może wydać się propozycją sporo droższą od chociażby serii EVO Cambridge Audio, czy tańszych tego typu urządzeń zintegrowanych, to w przypadku AVMa model Inspiration CS 2.3 jest to tak naprawdę wstępem do oferty i początkiem możliwości firmy. A czy początkiem udanym – to z pewnością warto sprawdzić.
Inspiration CS 2.3 – budowa możliwości połączeniowe
Zacznijmy od tego, że AVM mniejszy od standardowych urządzeń o szerokości 44 cm. Bo jego wymiary to 34 (szerokość) na 9.2 (wysokość) na 32.5 (głębokość) centymetrów. Jednocześnie ważąc nieco ponad 7 Kg i mając niezwykle precyzyjnie spasowaną obudowę – sprawia wrażenie niezwykle solidnego. Producent oferuje go w aż pięciu wersjach kolorystycznych: czarnej, srebrnej, lustrzanej srebrnej oraz niebieskiej i czerwonej. Sama obudowa jest niezwykle precyzyjnie spasowana, dlatego też całość sprawia bardzo solidne wrażenie i nowoczesne zarazem wrażenie. Ciekawym akcentem jest tutaj charakterystyczny, obły kształt lewego dolnego rogu obudowy, który nadaje całemu urządzeniu pewnego polotu i optycznej lekkości zarazem.
Z AVM Inspiration CS 2.3 nie w zestawie dostajemy pilota, bo w tym przypadku całe sterowanie odbywa się tutaj za pomocą darmowej aplikacji dla systemów iOS i Android. Jednocześnie możemy też dokupić firmowego pilota RC9, instrukcja wspomina też o modelu RC10, więc możliwość sterowania z pilotem jest, tylko w tym przypadku telefon, bądź najlepiej tablet – będzie po prostu lepszym rozwiązaniem. Sterować urządzeniem możemy też bezpośrednio za pomocą dotykowej, dolnej części wyświetlacza, która – w zależności od trybu pracy – oferuje nam sterowanie odtwarzaczem CD, bądź też strumieniowaniem
Jeżeli chodzi o budowę niemieckiego urządzenia, to w środku znajdziemy nie tylko wspomniany już napęd CD firmy TEAC, ale przede wszystkim zaprojektowaną od zera platformę strumieniującą AVM X-Stream Engine, która współpracuje z przetwornikiem cyfrowo-analogowym opartym o układ ESS Sabre 9038W2M. Z kolei końcówki mocy pracują w klasie D i oparte są o moduły firmy Pascal, do których – zdaniem producenta – skrupulatnie zaprojektowano zasilanie tak, aby „wyciągnąć” z nich jak najlepsze brzmienie. Ze względu na zastosowanie takiej, a nie innej technologii amplifikacji, Inspiration CS 2.3 ma – jak na swoje rozmiary – całkiem pokaźną moc wyjściową, oferując aż 140 wat na kanał przy obciążeniu 8 omów. I jednocześnie zwiększając tę wartość do odpowiednio 240 i 354 wat dla 4 i 2 oma. Przy czym są to deklaracje dość konserwatywne i podane dla końcówek mocy pracujących na około 70% swoich możliwości mocowych. Dlatego też śmiało można założyć, że AVM wysteruje nam zdecydowaną większość kolumn, jakie będziemy chcieli do niego podłączyć.
Jeżeli zaś chodzi o możliwości połączeniowe to w przypadku AVMa możemy natrafić na pewnego rodzaju ciekawostkę. Otóż w Inspiration CS 2.3 nie ma, standardowego można by rzec, cyfrowego wejścia audio typu USB-B. Czyli takiego, jakie spotkamy na tylnej ściance w zdecydowanej większości przetworników cyfrowo-analogowych. Jednocześnie zamiast niego mamy z tyłu, w ramach wejść oznaczonych, jako „DIGITAL IN” wejście USB wejście w standardzie USB-A. Jest ono dedykowane do podłączenia pamięci masowej, z której CS 2.3 może bezpośrednio odtwarzać pliki.
W ramach sekcji „DIGITAL IN” znajdziemy też wejście LAN (RJ45 pracujące z prędkością do 100mbps) oraz, co jeszcze ciekawsze – wejście HDMI ARC. To ostatnie będzie świetną alternatywną dla wszystkich tych, którzy jako jedno ze źródeł dźwięku będą chcieli wykorzystać telewizor. Tutaj połączenie w standardzie HDMI powinno sprawdzić się lepiej, aniżeli często obciążone sporym poziomem jittera złącze TosLink.
Wracając zaś do samych wejść cyfrowych: z pozoru brak wejścia USB może wydać się zastanawiający. Jednakże, jeżeli pomyślimy nad tym przez chwilę – taka decyzja jest ze wszech miar logiczna. Otóż połączenie USB stosuje się najczęściej przy podłączaniu przetwornika cyfrowo-analogowego albo do komputera, albo do streamera. A tutaj przecież streamer – i to w autorskim, o czym dalej, wydaniu – mamy przecież w Inspiration CS 2.3 na pokładzie. Podłączenie z komputerem nie jest nam tak naprawdę potrzebne, bo nawet oglądając filmy, czy chcąc puścić sygnał chociażby z takiego YouTube’a, Netflix’a czy innej aplikacji na telewizorze – możemy użyć gniazda HDMI ARC. I nawet abstrahując od tego, że na tylnej ściance mamy także zestaw wejść i wyjść zarówno S/PDIF, jak i TosLink, to w takim urządzeniu samo wejście USB nie jest nam do szczęścia potrzebne. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że taka decyzja była przemyślana, bo wejścia w tym standardzie nie znajdziemy także w wyższych modelach Evolution CS 5.3 i CS 3.3. Posiadają go dopiero urządzenia z najwyższej serii Ovation, więc sporo droższe. A i tam interfejs ten nie sprawia wrażenia specjalnie istotnego, bo tak naprawdę ginie gdzieś w tle chociażby wejść i wyjść zbalansowanych i całej masy innych gniazd.
Jeżeli zaś chodzi o wejścia analogowe to mamy do dyspozycji dwa liniowe wejścia stereo RCA (każde z indywidualnie regulowanym wzmocnieniem) oraz wejście gramofonowe. To ostatnie wspiera zarówno wkładki MM, jak i MC. Daje też możliwość wyboru obciążenia dla wkładek poprzez włożenie w gniazda RCA oznaczone, jako „LOAD” jednej z trzech par dostarczonych wraz z urządzeniem wtyków, z których każda posiada różną impedancję.
Co więcej, każde z wejść możemy nie tylko niezależnie nazwać, ale też osobno skonfigurować wzmocnienie wstępne, balans, czy filtr typu „loudness”. Inaczej rzecz ujmując, jeżeli chcemy, aby CS 2.3 napędzał nam przednie kolumny w zestawie kina domowego – to jak najbardziej jest taka możliwość. Wystarczy podłączyć przednie wyjście „pre-out” amplitunera kina domowego (albo procesora) do któregoś z dwóch wejść liniowych. W Inspiration CS 2.3 oprócz wejść liniowych nie zabrakło także i dwóch par wyjść. Jedno to wyjście „PRE”, czyli podające sygnał bezpośrednio z przedwzmacniacza, z regulowaną głośnością. Drugie zaś to „LINE” ze stałym poziomem. Pierwsze z tych wyjść będzie idealne do połączenia aktywnego subwoofera (bądź ich pary), drugie zaś – może się przydać, gdyby ktoś wpadł na pomysł chociażby nagrywania sygnału, jaki odtwarza aktualnie AVM.
Warto jeszcze – w temacie połączeń – wspomnieć o gniazdach głośnikowych oraz wyjściu słuchawkowym. Terminale do podłączenia przewodów głośnikowych mają nieco mniejszą całościową średnicę, niż zazwyczaj. Jednakże jest to bez wpływu na użytkowanie, no chyba, że będziemy chcieli podpiąć naprawdę szerokie wtyki widełkowe. Z bananami i całą resztą nie powinno być problemów. Wyjście słuchawkowe zaś to jest w formacie typu mini-jack. Więc w przypadku “dużych” słuchawek będziemy potrzebowali przejściówki.
Streaming i jego funkcjonalność
Możliwości, jakie oferuje nam AVM Inspiration CS 2.3 w zakresie odtwarzania muzyki (i nie tylko) z różnych źródeł, są naprawdę szerokie. Oczywiście mamy na pokładzie wbudowany streamer bazujący na wspomnianej autorskiej platformie o nazwie AVM X-STREAM Engine®. A co za tym idzie, jest obsługa takich serwisów strumieniujących, jak Tidal, Spotify, Qubuz, HighResAudio. Do tego mamy obsługę transmisji AirPlay2 oraz, co równie istotne – Spotify Connect. A także niezwykle istotną w dzisiejszych czasach funkcjonalność Roon Ready. Producent deklaruje również, że pracuje w chwili obecnej nad wprowadzeniem funkcjonalności Tidal Connect. Aplikacja sterująca działa sprawnie, ma też bardzo wiele funkcji, jak chociażby regulacja barwy, balansu oraz ustawianie całej masy różnych rzeczy. W tym aspekcie AVM naprawdę stanął na wysokości zadania i w zasadzie tutaj trudno jest się do czegokolwiek przyczepić.
Wisieńka na niemieckim torcie – transport CD
No i oczywiście, jak już wspomniałem – mamy też napęd CD. Tutaj warto wspomnieć, iż jest to napęd w postaci slotu, nie uświadczymy w AVMie wysuwającej się tacki na płyty w standardzie RedBook. Napęd ten działa bezproblemowo i potrafił odczytać kilkunastoletnie, bardziej porysowane płyty. Oczywiście można by się tu spierać, czy nie lepsza byłaby w takim przypadku tacka, jednakże faktem jest, iż slot wygląda tutaj po prostu bardzo elegancko. A sama obsługa mechanizmu po kilku chwilach praktyki nie sprawia już problemu.
AVM Inspiration CS 2.3 – brzmienie
Pozwolą Państwo, iż zacznę opis brzmienia trochę nietypowo, bo od odniesienia się do konstrukcji niemieckiego urządzenia. Otóż w momencie, kiedy dowiedziałem się, że jest ono oparte o „cyfrowe” końcówki mocy duńskiej firmy Pascal, to – szczerze powiedziawszy – przestałem się spodziewać przysłowiowych wodotrysków. Jak Państwo pewnie zdążyli wywnioskować z całokształtu recenzji na tym portalu nie jestem też specjalnym zwolennikiem technologii amplifikacji w klasie D. Jednakże jest to tylko jedna strona medalu. Bo jest też tak, że są urządzenia, które dość dobitnie pokazują, że sama technologia to jedno, a tak de facto jej implementacja i, ujmując sprawy bardziej po ludzku, „poskładanie wszystkiego w całość” to coś zupełnie innego. I te facto to właśnie to, w jaki sposób producent zastosuje dane rozwiązanie – bywa w niektórych przypadkach kluczowe.
Pozostawiając już pewne, mniej lub bardziej subiektywne, wywody na boku to trzeba powiedzieć jedno: AVM dość skutecznie wywrócił moje wstępne wyobrażenia do góry nogami. Nim jednak przejdę do konkretnego opisu brzmienia, to tutaj nie obędzie się bez jeszcze jednego wtrącenia. Otóż, jeżeli przejrzymy ofertę firmy, to okazuje się, iż jest w niej sporo urządzeń, które posiadają w stopniu liniowym, czyli zapewne wzmocnienia napięciowego, lampy. Inaczej rzecz ujmując – ktoś w niemieckim Audio Video Manufaktur – niezwykle lubi tą technologię. A może nawet bardziej to, co z jej zastosowania może brzmieniowo wynikać.
Bo właśnie nasycenie brzmieniowe w CS 2.3 jest naprawdę znakomite. I jednocześnie – niech to będzie uwaga równie istotna – nie ma tutaj grania samą barwą. Nie uświadczymy tutaj (aż tak silnej) symulacji stereotypowego można by rzec wzmacniacza lampowego w technologii push-pull. Z takim efektem mieliśmy do czynienia w przypadku wielu pierwszych urządzeń w klasie D. I w pewnym sensie miał on ukryć niedostatki wieku dziecięcego tej technologii skutkujące brakiem rozdzielczości, rozłożenia planów oraz problemami na wysokich tonach.
AVM Inspiration CS 2.3 jest tak naprawdę niemalże lata świetlne do przodu. Bo przede wszystkim łączy on granie nasyconą barwą o dość szerokiej już palecie ze sporą dawką precyzji i transparentności. To nie jest granie na przysłowiową „jedną modłę”, aczkolwiek nawet nie o to tutaj chodzi. Bo najważniejszą cechą niemieckiego urządzenia jest to, że po prostu wciąga ono w nagranie. Pisząc to słucham właśnie ścieżki dźwiękowej z filmu „Spy Game” (Harry Gregson-Williams) i utwór „Operation Dinner Out” ma tylko duży ładunek emocjonalny, ale też bardzo dobre oddanie całego pasma no i to, co AMV ma za każdym razem pod dostatkiem – dynamikę.
No właśnie – dynamika. Na tyle, na ile znam z tak zwanych „starych czasów” niemieckie urządzenia z Malsch, to faktycznie nigdy nie grały one w spowolniony, czy też niemrawy sposób. Tutaj właśnie ta zrywność, czy inaczej mówiąc, „chęć do grania” jest bardzo wyraźnie wyczuwalna, bo słychać ją praktycznie na każdym kroku, czy też utworze. I jednocześnie AVM przy tym nie męczy, nie uderza niesprowokowany, nie podkręca sztucznie nagrania. Tutaj entuzjazm objawia się bardziej w zdolności pokazywania zmian dynamicznych, w braku spowolnienia przy większych skokach głośności.
Idąc dalej tropem muzyki filmowej to utwór „Comptine d’un autre été” Yanna Tiersena miał nie tylko odpowiednie nasycenie barwy wiodącego instrumentu, ale zabrzmiał też w sposób niezwykle płynny i wciągający. Inaczej rzecz ujmując tak, jakby można było się tego spodziewać od urządzenia kosztującego tyle, co recenzowany AVM. Jeszcze inaczej sprawy opisując to słychać było, że mamy do czynienia z urządzeniem nie tylko droższym, ale i bardziej rasowym, które potrafi pokazać klasę utworu łącząc wszystkie obiektywne czynniki brzmienia w jedną, koherentną całość. Pozostając jeszcze chwilę przy muzyce filmowej, to z czystej ciekawości włączyłem też „Why So Serious” Hansa Zimmera z wiadomego (chyba…) wszystkim filmu. I tutaj AVM pokazał też kolejną swoją „prawidłowość”. Otóż pochód niskiego basu w tym utworze był oddany znakomicie, tutaj czuć, że odpowiedni zapas mocy zmienia nam zasadniczo to, jak dane urządzenie potrafi nie tyle pokazać najniższe oktawy, co je różnicować i kontrolować zarazem.
Co ciekawe, na utworach z dużą ilością najniższego basu słychać, że w tym zakresie możliwości urządzenia są naprawdę spore. A przy tym bas, także w jego najniższych rejestrach, jest całkiem obfity. Przy czym nie, nie jest też w żaden sposób podbity, czy też nie wychodzi przed szereg, natomiast chciałbym tutaj zwrócić uwagę na to, co jak zawsze bywa w tego typu sprzętach niezwykle istotne. Mowa oczywiście o synergii, w tym przypadku z kolumnami. Otóż AVM potrzebuje kolumn, które pokażą jego możliwości w zakresie basu, i które jednocześnie nie będą miały tego zakresu zbyt podbitego, czy też poluzowanego. Bo na nieodpowiednich głośnikach można odnieść wrażenie, że niskie tony nie posiadają znakomitej kontroli, właśnie ze względu na to, że Inspiration CS 2.3 poczyna sobie w tym zakresie niezwykle odważnie.
Jednakże abstrahując już od najniższych składowych, to w brzmieniu Inspiration CS 2.3 jest jeszcze coś innego. Otóż brzmienie to, jego charakter potrafi dość mocno zmienić się z nagrania na nagranie. Na utworze Tiersena dominowała barwa i płynność, z kolei na „Why So Serious” AVM poczęstował sporą dawką basu oraz dynamiki, nie zapominając przy tym o całej reszcie.
Jedyny przytyk, jaki miałbym do niemieckiej „integry” (w sumie określenie to tyczy się wzmacniaczy zintegrowanych, ale pozwolę sobie tutaj do użyć w odniesieniu do CS 2.3) to fakt, że najwyższe tony są raczej po tej delikatniejszej stronie. Są w charakterze bliższe wzmacniaczom lampowym w topologii push-pull, aniżeli SET. Ich charakter jest bardziej po stronie przyjemności słuchania, aniżeli bezkompromisowej transparentności.
Natomiast to, co zdecydowanie należy w AVM CS 2.3 pochwalić, to – zaskakująco dobre wręcz wejście gramofonowe. Nie dane mi jeszcze było przetestować nowego toru gramofonowego, ale z maksymalnie rozbudowanym Pro-Jectem RPM 1.3 (akrylowy talerz Tizo, docisk Delta Device i wkładka Ortofon 2M blue) miałem wrażenie, że słyszę bardziej charakter gramofonu, aniżeli samego AVMa. Brzmienie na wejściu gramofonowym jest nasycone, ale i też już całkiem precyzyjne, nie są to przysłowiowe “ciepłe kluchy”, bardziej bym się skłaniał nawet ku temu, że idzie w stronę przejrzystości i definicji muzycznego przekazu. Jeżeli zaś chodzi o wyjście słuchawkowe, to spokojnie wystarczy nam ono do podłączenia słuchawek klasy Sennheisera HD600, czy HD650. Z Finalami Sonorous VI AVM sobie poradził bez problemu, lecz mam wrażenie, że lepsza synergia była własnie z kultowym w zasadzie modelem Sennheisera (czyli HD600).
AVM Inspiration CS 2.3 – kilka (bardziej technicznych) refleksji oraz podsumowanie
Specjalnie nie rozkładałem na czynniki pierwsze środka pasma w wydaniu niemieckiego urządzenia. Bo oczywiście można by się rozwodzić na ten temat, tylko jakby nie w tym rzecz. Inspiration CS 2.3 jest już w zakresie średnicy na tyle kompetentny, że tutaj nie ma się tak naprawdę do czego doczepić, nawet w tej cenie. I byłoby to czepianie się tak trochę na siłę, na zasadzie porównań typu „to urządzenie gra tak, a tamto jeszcze inaczej”. Brzmienie na środku, a i owszem, jest po cieplejszej i bardziej nasyconej stronie, jednakże paleta barw jest na tyle szeroka, że nie ma tutaj mowy o ujednolicaniu. A zarazem dostajemy też sporą dawkę wglądu w nagranie. No i po prostu wciągający, pełen entuzjazmu całościowy charakter.
Pamiętajmy też o tym, że AVM to nie tylko samo brzmienie per se, ono jest oczywiście istotnym składnikiem całości, jednak w tym miejscu warto też wspomnieć o niezwykle szerokiej i przemyślanej funkcjonalności niemieckiego urządzenia. W przypadku Inspiation CS 2.3 otrzymujemy tak naprawdę przysłowiowy “pełny pakiet”, i przez taki pryzmat należy też na Inspiration CS 2.3 patrzeć.
Jednakże przewagę przybysza z Malsch nad innymi tego typu propozycjami widziałbym de facto w innym miejscu. Jak napisałem we wstępie opisu samego brzmienia, AVM w sekcji wzmacniającej wspiera się technologią cyfrową. Nie wchodząc już na nadto w techniczne dywagacje oraz wszelkiego rodzaju „święte wojny” to ujmę clue tematu bardziej zwięźle. Realna moc Inspiration CS 2.3 jest tak naprawdę wyższa od zadeklarowanej, a to otwiera nam pewną możliwość, którą dość łatwo przeoczyć. Otóż, jeżeli ktoś chce mieć dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli niewielkie urządzenie typu „lifestyle”, którym napędzi kolumny planarne typu Magnepan, czy Martin Logan (wliczając w to nawet większe konstrukcje), to w końcu ma jak.
Na koniec zakończę tę nieco przydługą recenzję pewną anegdotą. Otóż w rozmowie z dystrybutorem dowiedziałem się, że to właśnie CS 2.3 stanowi znaczną część aktualnej sprzedaży Audio Video Manufaktur Gmbh. Szczerze powiedziawszy wcale mnie to nie dziwi. Z mojej strony pełna rekomendacja. I chyba pora przyjrzeć się serii Ovation. W końcu albo grubo, albo wcale.
Adam Kiryszewski
Cena: 25900 PLN
Dystrybutor: Audio Center Poland https://audiocenter.pl







