Cabasse Java MC40 – recenzja

Cabasse Java MC40

Cabasse Java MC40 to kolumny głośnikowe francuskiej marki, która całkiem niedawno gościła na łamach hifizone.pl. Było to przy okazji recenzji urządzenia „all-in-one” o nazwie Cabasse Abyss, które okazało się nie dość, że całkiem kompetentne, to ponadto posiadało wbudowany procesor DSP z profilami korekcji do praktycznie wszystkich modeli aktualnie produkowanych kolumn francuskiego producenta.

Cabasse Abyss był niewątpliwie ciekawym ujęciem tematu, jednakże to właśnie kolumny głośnikowe marki z Plouzané – a przynajmniej znaczna ich część – są z jednego powodu same w sobie niezwykle interesujące. A to za sprawą pewnego ich „znaku rozpoznawczego”, jakim niewątpliwie jest jakże charakterystyczne rozwiązanie w zakresie głośników średnio-wysokotonowych. Mowa oczywiście o przetworniku koaksjalnym noszącym nazwę SCS (Spatially Coherent Source). Przetwornik ten – w różnych wariacjach – znajdziemy niemalże w każdych kolumnach tej marki. Albo jeszcze inaczej: łatwiej w sumie określić, gdzie tego wspomnianego „koncentryka” nie uświadczymy. Bo nie ma go w zasadzie jedynie w typowo budżetowych, najtańszych modelach firmy. Chociaż i tam – a za przykład podajmy chociażby takie modele, jak Antigua MC170, czy Jersey MC170 – znajdziemy głośnik współosiowy, aczkolwiek w wersji uproszczonej, która nie jest okraszona nazwą SCS. O ile do tego, czym różni się określane przez trzyliterowy skrót rozwiązanie od takiego typowego, czy też bardziej klasycznego przetwornika współosiowego oczywiście dojdziemy, to zwróćmy uwagę na jeszcze inną kwestię.

Otóż Cabasse, jako marka – może pochwalić się całkiem interesującą historią. A także ogromnym, zdobytym na przestrzeni lat doświadczeniem w zakresie konstruowania właśnie przetworników współosiowych. Bo pierwszy taki, mówiąc bardziej kolokwialnie, głośnik – Georges Cabasse skonstruował w 1952 roku, czyli przeszło 70 lat temu. Był to przetwornik współosiowy do systemów kinowych Cinemascope. Jednocześnie sam przetwornik SCS, jako taki – miał swoją genezę „nieco” później, bo w 1992 roku w referencyjnym i jakże charakterystycznym modelu „Atlantis”.

Cabasse TC21
Cabasse TC21

I nie bez kozery użyłem w poprzednim zdaniu określenia „modelu”, bo jakoś rzeczownik „kolumny” do tych ostatnich wybitnie nie pasuje. Co, jak co, ale trzeba francuskiemu producentowi przyznać, że polotu – przynajmniej w zakresie designu – mu nie brakuje. Wróćmy jednak na chwilę do samego przetwornika SCS, jaki zastosowano swego czasu w Atlantisach. Otóż był to TC21, który de facto na jednej osi integrował aż trzy przetworniki pokrywające pasmo od 200 do 20000 Hz.

Cabasse TC22
Cabasse TC22

Sama koncepcja trójdrożnej – bo tak w sumie można go nazwać – konstrukcji współosiowej była następnie przez Cabasse sukcesywnie rozwijana. I przykładowo w takich Baltic II znalazł się już TC22, który pokrywał pasmo od 80 Hz do 20 kHz. Kulminacją tego rozwoju stał się oczywiście flagowy model La Sphere, gdzie mamy już do czynienia z QC55, czyli integracją aż czterech przetworników na jednej osi.

Cabasse Java MC40 – konstrukcja

Zejdźmy jednak trochę na ziemię i przyjrzyjmy się właściwemu obiektowi tejże recenzji. Java MC40 to – tutaj już bardziej mogę użyć tego określenia – kolumny trójdrożne i jednocześnie posiadające także trzy przetworniki. Idąc od góry znajdziemy pierwszy, i będzie to koncentryczny BC10. Jest od uzupełniony w zakresie niskich częstotliwości o dwa przetworniki o średnicy 17 cm posiadające symbol 17MD18LB1. Do nich jeszcze wrócimy, bo najpierw trzeba zwrócić uwagę na jedną, dość istotną rzecz. A są nią stosunkowo wysokie częstotliwości podziału. O ile w obrębie samego BC10 częstotliwość podziału pomiędzy wysokotonową kopułką a (nie do końca, o czym już za chwilę) pierścieniową membraną średniotonową wynosi 3400 Hz, co jeszcze nie jest wartością aż tak wysoką – to już częstotliwość podziału pomiędzy wspomnianym zespołem koncentrycznym a pozostałymi przetwornikami wynosi stosunkowo wysokie i w sumie rzadko dzisiaj spotykane 900 Hz.

Inaczej rzecz ujmując, Cabasse Java MC40 to także pełnoprawne kolumny trójdrożne także w sensie takim, że ich przetwornik średniotonowy przetwarza de facto tylko pasmo od około 900 Hz do 3.4 kHz. Warto także zwrócić uwagę na to, że w tym konkretnym przypadku przetwarzający środek pasma element przetwornika BC10 ma także niecodzienną konstrukcję. Nie jest to typowy stożek, a bardziej klasyfikuje się jako przetwornik pierścieniowy. Przy czym, żeby było jeszcze ciekawiej, część jego membrany jest schowana za otaczającą przetwornik wysokotonowy tubką. I w tej przesłoniętej części ma z kolei kształt stożka, zatem sumarycznie geometria tego przetwornika nie daje się tak do końca jednoznacznie zaszufladkować. Mało tego, trzeba tutaj wspomnieć o kolejnych dwóch ciekawych detalach.

Cabasse Java MC40

Po pierwsze – stosunkowo duża jest średnica samej cewki, bo wynosząca spore 44 mm. Po drugie zaś zawieszenie napędzanej nią membrany jest sztywne. Takie zawieszenie przy tak wysokiej częstotliwości podziału (pomiędzy głośnikami niskotonowymi a sekcją średniotonową w „koaksjalu”) nie powinno w sumie dziwić, bo o ile faktycznie będzie implikować wysoką częstotliwość rezonansową, to w tym przypadku, przy tak wysokiej częstotliwości podziału – raczej nie będzie to mieć aż tak dużego znaczenia. Istotnym z kolei będzie jednak fakt, że taka filozofia przypomina nieco to, co kiedyś można było spotkać właśnie w dedykowanych przetwornikach średniotonowych nawet nie tyle konkurencyjnego, co bardziej komplementarnego dla Cabasse i – ależ oczywiście – także francuskiego JMLaba. Mowa nawet nie tylko o serii Audiom, co chociażby o takich przetwornikach, jak 5K413S. Często spotykane w nich było połączenie sztywnego – i to zazwyczaj albo „harmonijkowego”, albo płaskiego zawieszenia z dość dużą średnicą (jak na średnicę i rodzaj przetwornika) cewki. Albo też, przy bardziej „klasycznym” zawieszeniu przetworniki te miały i stosunowo dużą cewkę i też wysoką częstotliwość rezonansową. Implikowało to chociażby wysoką skuteczność oraz zdolności dynamiczno-mocowe oraz implikowało użycie danego przetwornika, jako typowo średniotonowy. I jednocześnie było całkowicie przeciwstawną koncepcją do tego, co reprezentowały sobą przetworniki takich duńskich firm, jak chociażby Scan-Speak, czy Audio Technology.

Zwracam na to uwagę nie tylko po to, aby pokazać, iż Francuzi od lat robili pewne rzeczy po swojemu. Tylko bardziej, żeby podkreślić pewną konsekwencję, jaką Cabasse pokazało na przestrzeni – jakby nie patrzeć – wielu lat. Wielu, bo przypomnijmy, że pierwsza wariacja przetwornika Spatially Coherent Source powstała 1992 roku, czyli ponad 30 lat temu. A teraz popatrzmy nie tylko na recenzowane tutaj Javy, ale chociażby na bardziej lifestylowe Rialto, czy też wyższe w hierarchii wolnostojących głośników Murano Alto. W każdym jednym przypadku znajdziemy jakaś wariację właśnie na temat przetwornika koncentrycznego. I o ile w takich Rialto nosi on już nazwę BCI i wygląda też nieco inaczej, to nie zmienia to jakże oczywistego faktu, że Francuzi z tego rozwiązania na przestrzeni lat nawet nie tyle, że nie zrezygnowali, co je w dalszym ciągu rozwijają. I nie tylko Javy, ale także właśnie nowsze, bardziej lifestyle’owe produkty są tego niezbitym dowodem.

I jeszcze w kwestii różnic – o ile zarówno koncepcja SCS, jak i BCI to technicznie przetworniki współosiowe, to jednocześnie mocno różnią się one całościową geometrią od wielu innych tego typu przetworników, jakie spotkamy na rynku. Przede wszystkim mamy tu do czynienia niejako z „wypchnięciem” otaczającego wysokotonową kopułkę przetwornika wysokotonowego. Wystarczy zresztą spojrzeć nie tylko na flagowe La Sphere, ale właśnie nawet na Rialto, żeby zauważyć, w jaką stronę pod względem geometrii idą Francuzi. Tak z technicznego punktu widzenia to wspomniane Antigua MC170, czy Jersey MC170 też są „współosiowe”, bo cewki przetworników są na jednej osi – ale wystarczy rzut okiem na przedmiot tej recenzji i od razu będzie widać, że to nie to samo.

Cabasse Java MC40

A jeżeli już chodzi o bardziej klasyczne rozwiązania w zakresie przetworników, to dwa „niższe” w Java MC40 mają średnicę 17 cm i membranę z materiału o nazwie „Duocell”. Materiał ten jest stosowany przez Cabasse od wielu lat, i jest też w pewnym sensie kolejnym znakiem rozpoznawczym tej marki. Bo charakterystyczne białe membrany spotkamy zarówno w sekcjach średniotonowych, jak i przetwornikach średnio-niskotonowych tego producenta. Wykorzystanie różnych wariacji materiałów sztucznych w membranach to także jedna z wizytówek francuskiej marki. Kopułka wysokotonowa ma według specyfikacji średnicę 27 mm (realnie nieco mniejszą, bliżej ok 22 mm) i jest wykonana… właśnie – dobre pytanie, z czego? Tutaj także mamy do czynienia z jakimś rodzajem „sztucznego” materiału, jednakże producent tego już tak konkretnie już nie podaje. Kopułka jest jednocześnie otoczona mającym 5 cm średnicy falowodem, który odpowiednio formuje jej charakterystyki kierunkowe, no i zwiększa skuteczność.

Jeżeli zaś chodzi o same obudowy to tutaj jest już bardziej klasyczne. Do redakcji dotarła wersja czarna matowa, do wyboru jest jeszcze biała i czarna z lakierem fortepianowym. To oczywiście kwestia gustu, natomiast białe membrany ciekawie wyglądają na tle czarnej obudowy – wiele osób pytało się mnie „co to za kolumny”, bo faktycznie ten kolor membran zdarza się nieczęsto. Boczne ścianki obudowy są przy tym zakrzywione, co dodaje im nieco smukłości. Same kolumny zaś są stosunkowo wysokie – mają 110 cm wysokości. I tak kolokwialnie rzeczy ujmując, dostajemy „dużo głośnika”, bo tutaj całkowita wielkość kolumny jest już dość pokaźna. Głośniki niskotonowe pracują w konfiguracji obudowy bass-refleks, a sam port promieniuje w dół – w podstawę, która jest od właściwej bryły kolumn odsunięta o dobre 4 cm. Takie ukierunkowanie portu wzmacnia z jednej strony jego działanie, z drugiej w pewnym sensie uniezależnia ono bas od umiejscowienia kolumn. Rozwiązanie to wcale nie jest takie rzadki, bo spotkać je można było chociażby w recenzowanych wcześniej kolumnach Audiovector R3 Avantgarde. I jeszcze jedna rzecz – terminale są pojedyńcze, także w tym konkretnym przypadku – nici z bi-wiringu.

Cabasse Java MC40

Cabasse Java MC40 – brzmienie

Francuskich kolumn słuchałem przede wszystkim w dwóch konfiguracjach. Pierwszą z nich był ten sam system, jakiego używam do odsłuchu wszystkich innych kolumn głośnikowych. W drugim wariancie natomiast – Javy były podłączone do urządzenia „all-in-one” Cabasse Abyss, w którym aktywny był profil korekcji właśnie dla nich. I o ile część spostrzeżeń było wspólnych i korelujących ze sobą, to także ta druga konfiguracja jest o tyle istotna, że niewiele jest na rynku systemów (uogólniając) wzmacniacz-kolumny, gdzie w tym pierwszym uwzględniono możliwość korekcji charakterystyki właśnie pod dany model głośników. Skupmy się zatem najpierw na całościowym charakterze, jaki Java MC40 prezentują, by potem zwrócić uwagę na to, jak współpracują one z Abyssem. I co zmienia się w takiej konfiguracji.

I jeszcze jedno, tak tytułem nakreślenia całościowego obrazu tych kolumn: Cabasse zawsze były kolumnami charakterystycznymi i ciekawymi zarazem. Ma to oczywiście swój związek ze specyfiką zastosowanego przetwornika koncentrycznego SCS. I chodzi mi tutaj nie tylko o generowaną przez nie przestrzeń – bo ten aspekt będzie tutaj oczywiście wizytówką tych (i nie tylko tych) kolumn. Chodzi także o takie aspekty, jak barwa, dynamika oraz ogólna witalność brzmienia.

Zacznijmy jednak właśnie od wspomnianej przestrzeni. Głośnik koncentryczny zapewnia spójne relacje fazowe nie tylko na osi głównej – ale także, co niemniej ważne, pod różnymi kątami. I to po prostu słychać od razu. Jednocześnie chciałbym tutaj postawić też dość ważne pytanie, czy też zwrócić uwagę na pewną „genetyczną” właśnie cech kolumn Cabasse, do której jeszcze w podsumowaniu powrócę. Otóż pytanie, jakie może dość szybko się pojawić będzie takie, czy to Cabasse w zakresie przestrzenności robią „coś inaczej”, aniżeli większość kolumn, czy też właśnie kolumny o bardziej klasycznej konfiguracji przetworników w tym zakresie niedomagają? Przy czym nie chodzi mi wcale tutaj o takie aspekty, jak wielkość, szerokość czy głębokość sceny. I nawet też nie o takie, jak generowanie pozornych źródeł. A o coś zupełnie innego.

Cabasse Java MC40

Otóż Cabasse Java MC40 posiadają, tak mówiąc bardziej po ludzku, „umiejętność znikania”. Sposób generowania przestrzeni jest naturalny, chciałoby się rzec całościowy. I właśnie ta naturalność, sugestywność jest tutaj cechą przewodnią, a reszta wspomnianych powyżej obiektywnych czynników, jakimi można by określić sposób budowania sceny – to jedynie pochodne.

Sugestywność budowania sceny jest w Java MC40 dodatkowo potęgowana tym, że kolumny te są nasycone barwowo. Grają w dociążony sposób, ale bynajmniej nie chodzi mi o przesunięcie ciężaru w dół pasma, a bardziej o to, że grają dźwiękiem nasyconym, bliskim i żywym. Płyta „Amused to Death” Rogera Watersa zabrzmiała w sugestywny, angażujący sposób. Efekty przestrzenne, które najwyraźniej miały zrobić wrażenie, takie wrażenie robiły. To samo na Portishead „Dummy”. Kolumnom tym nie robi różnicy, czy pewne efekty przestrzenne dzieją się w zakresie lewo-prawo, czy też przód-tył, one je po prostu przekazują. Na „Roads” głos Beth Gibbons był precyzyjnie zawieszony w przestrzeni, a przy tym tutaj był też pokazany w kontekście całego obrazu muzycznego. Słuchając Cabasse miałem wrażenie, że część kolumn, które ten wokal bardzo precyzyjnie potrafią zogniskować robiły to w jakiś ponadnaturalnie sztuczny sposób.

Cabasse Java MC40

Rzecz w tym, że o ile Cabasse nie mają ciągot monitorowych, nie idą w stronę oddzielania poszczególnych dźwięków laserem, to już bardzo dobrze pokazują odległości na scenie. I przy tym nie uśredniają – za nadto – nagrań. Oczywiście, mają pewnego rodzaju swój charakter, bo w zasadzie każde kolumny w tej (i nie tylko tej) cenie jakiś jednak będą mieć. Natomiast obiektywnie rzecz ujmując to ich wyrównanie jest zaskakująco, jak na tak energetyczny przekaz dobre. I też, tak szczerze powiedziawszy: spodziewałem się, że akurat te kolumny będą swój charakter bardziej narzucać. Jednocześnie o ile sama neutralność faktycznie nie była tutaj zapewne jakimś celem nadrzędnym, to już naturalność brzmienia tych kolumn, ogólnie pojęta „strawność” ich prezentacji – znajduje się na wysokim poziomie. Oczywiście pomaga w tym wszystkim naturalna prezentacja sceny, to w zasadzie właśnie z generowania sceny, źródeł pozornych wszystko się tutaj wywodzi. Ale też jest jeszcze inna strona medalu.

Otóż Cabasse Java MC40 grają też dźwiękiem bogatym. Chodzi mi zarówno o nasycenie barwy, jak i o całościowo ułożony „środek ciężkości” w zakresie tonalności tych kolumn. Średnica jest nieco dociążona od dołu i raczej nigdy nie zabrzmi zbyt rachitycznie, jej przełom z górą jest z kolei minimalnie wycofany. Do tego mamy mocny, dynamiczny bas, który jest ustawiony po środku na skali pomiędzy rozciągnięciem a kontrolą, ale minimalnie po stronie tego pierwszego. Niskie tony dobrze wkomponowują się przy tym w całościowy charakter tych kolumn i powinny sobie poradzić z każdym repertuarem. Są minimalnie po stronie ekspansji i dynamiki, zaznaczając swoją obecność w nagraniach. A jednocześnie nie ma się wrażenia, że jest ich za dużo, czy też, że brzmienie jest przesunięte w stronę basu. Bo na drugim biegunie pasma mamy z kolei wysokie tony, które dość sprawnie poczynają sobie w ich najwyższym zakresie. Otwierają one brzmienie tych kolumn i, co ciekawe, to właśnie entuzjastyczne, acz wciąż w dobrym guście, skraje pasma sprawiają, że te kolumny brzmią też nad wyraz otwarcie, rześko i dynamicznie. Środek oczywiście to domena głośnika współosiowego, i o ile słychać, że – jak już wspomniałem – monitorowe brzmienie nie było wcale głównym celem konstruktora, to jednocześnie wersja, jaką nam Javy proponują jest nie dość, że jest niezwykle przyjemna w odbiorze, to jednocześnie znakomicie pasuje do charakteru przestrzeni oferowanej z przetwornika BC10.

Cabasse Abyss i system DEAP z Java MC40

W tej kwestii najpierw drobna, acz istotna uwaga – odnosząc się do wpływu na brzmienie systemu DEAP za porównanie wziąłem to samo źródło, czyli Cabasse Abyss, ale z wyłączonym profilem korekcji dla kolumn. Wiadomo przecież, że biorąc zupełnie inną, dajmy na to kilkukrotnie droższą elektronikę, jako wzorzec – określenie, w jaki sposób realnie działa opracowany przez francuzów system korekcji w Abyssie – mogłoby nie mieć większego sensu.

No i tak – pierwszą rzeczą, jaką zauważymy od razu będzie lepsze zrównoważenie, brzmienie z włączoną korekcją jest ogólnie bardziej poukładane i czytelne. Tutaj wróciłem do albumu Portishead, ale już nie „Dummy”, a „Humming”. I wyraźnie słychać było, że DEAP wyrównuje pasmo, usuwają pewne lokalne zafalowania charakterystyki. Ale – uwaga – pierwsze wrażenie było też takie, że nie dzieje się to w jakiś spektakularny, czy też ponadnaturalny sposób. Bo tak naprawdę działanie tego systemu jest – w zakresie samej charakterystyki – dość dyskretne. Pomijam tutaj oczywiście sytuację, kiedy źle (to znaczy niezgodnie z rzeczywistością) wybierzemy w aplikacji ustawienie kolumn. I podamy na przykład, że stoją one daleko od ścian, podczas, gdy de facto będą blisko – bo wtedy uzyskamy dominację niskich częstotliwości. Wracając zaś do zamierzonego efektu – DEAP przede wszystkim w Javach MC40 porządkuje górę pasma, a konkretnie wyrównuje drobne, acz słyszalne jednak zafalowanie właśnie na przełomie góry i środka. Na albumie Annie Lennox „Medusa”, a już zwłaszcza na utworze „Don’t Let It Bring You Down” – było to zauważalne. To świetnie nagrana płyta, która z włączonym DEAP zabrzmiała jeszcze lepiej, przede wszystkim czyściej i też bardziej studyjnie, acz w pozytywnym sensie.

Cabasse Java MC40

Jednocześnie, i to także należy uznać za cenną informację – działanie korekcji przy jej włączeniu nie jest aż tak zauważalne, jak przeskok w drugą stronę. Innymi słowy, producent tutaj nie przesadził ze zbytnim „ugrzecznieniem” kolumn za pomocą elektroniki. Nie ma tutaj mowy o ingerencji w całokształt, a bardziej o pewnych lokalnych, punktowych korekcjach, które tylko poprawiają brzmienie kolumn.

Cabasse Java MC40 – podsumowanie z nieco innej strony

Pozwolę sobie przytoczyć w tym miejscu pewną anegdotę. Otóż Javy MC40 trafiły do redakcji niejako przy okazji. Bo po to, aby przetestować działanie systemu DEAP w recenzowanym wcześniej urządzeniu „all-in-one” francuskiego producenta. Trochę też, znając markę z lat, jak popularne u nas były modele takie, jak Iroise 500 – byłem ciekaw, czy jest to dalej to samo brzmienie, ten sam jego całościowy charakter. Odpowiedź brzmi: jak najbardziej, z tym, że mam też takie nieodparte wrażenie, że na przestrzeni lat francuzi doszli do wniosku, że przestrzenność i energetyczność przekazu to nie wszystko i kolumny powinny trzymać poziom także na wielu innych obiektywnych płaszczyznach.

Cabasse Java MC40

Jednak zanim przejdziemy do takiego końcowego podsumowania, to żeby lepiej nakreślić, czym Cabasse Java MC40 są, to przytoczę dwa potencjalne zestawienia systemowe, w jakich te kolumny bym widział. Pierwsza konfiguracja, to zestawienie z Abyssem. To dość oczywiste. Otrzymujemy dobrze grający system, który jest prosty w użyciu, a przy tym – jeżeli o elektronikę chodzi – nie przyprawi bólu głowy wszystkim tym, którzy nie chcą się bawić w bardziej ambitne okablowanie, dopieszczanie każdego elementu systemu i tak dalej. Jednakże tak naprawdę ciekawsza wydaje się druga ich konfiguracja. Otóż widziałbym je także (a może nawet bardziej) z droższą od nich elektroniką, która oferuje duże pokłady transparentności i holografii przekazu, a to wszystko okrasza minimalnie lampową – ale bez przesady – barwą. Cabasse posiadają na tyle wysoką skuteczność, że tutaj w miarę sprawny mocowo SET (na 845 albo 211) już wchodzi w grę, a takie zestawienie w zakresie przestrzeni i sugestywności przekazu potrafi już mocno zadziwić.

Segment cenowy, w jakim francuskie kolumny się znajdują jest niewątpliwie mocno zagęszczony. Kolumn głośnikowych w cenie około 11 tysięcy złotych za parę jest tak naprawdę do wyboru, do koloru. I o ile konkurencja jest tutaj spora, to Javy się bronią, bo ich brzmienie pozostaje cały czas w zgodzie z muzyką. No i mamy firmowy zestaw przetworników koncentrycznych, który po prostu działa. Jednakże największą zaletą tych kolumn, co zapewne wielu w tym momencie zaskoczy, wcale nie jest przestrzeń. To bym postawił na drugim miejscu. Albowiem ich największym atutem jest poziom zaangażowania muzycznego, jaki potrafią zaoferować. Wiele dużo droższych kolumn może francuskim kolumnom tego pozazdrościć. Z mojej strony gorąca rekomendacja.

Adam Kiryszewski

Dystrybutor: Audio Center Poland https://audiocenter.pl
Cena: 10900 PLN za parę