Hedd Audio Type 07 MKII to najnowsza wersja aktywnych monitorów studyjnych produkowanych przez niemiecką firmę HEDD Audio. Producent ten wsławił się na naszym rynku przede wszystkim dzięki nowatorskim – bo korzystającym z pełnopasmowych przetworników AMT – słuchawkom HEDDPhone One. Na recenzję tych ostatnich przyjdzie jeszcze pora, bo tym razem przyjrzymy się drugim od dołu w ofercie, podstawkowym można by rzec monitorom studyjnym. Najleżą one do głównej linii produktowej, znanej, jako Type MKII. Znajdziemy w niej jeszcze mniejsze, także dwudrożne Type 05 MkII, a także dwa modele trójdrożne. Te ostatnie to Type 20 Mk II oraz Type 30 Mk II, które – ze studyjnego punktu widzenia – można już traktować bardziej, jako monitory średniego pola. Zwłaszcza największy model to już spora konstrukcja dysponująca dwoma głośnikami niskotonowymi i określana przez producenta, jako rozwiązanie bezkompromisowe, przeznaczone do najlepszych studiów nagraniowych.
Jednocześnie tym, co jest w przypadku całej serii monitorów studyjnych tej marki naprawdę warte uwagi, jest to, że firma w każdym modelu stosuje nie tylko jakże charakterystyczny głośnik wysokotonowy AMT (skrót od Air Motion Transformer), ale także kilka innych swoich własnych – całkiem nieźle przemyślanych – rozwiązań.
Dlatego też warto przyjrzeć się niemieckim monitorom bliżej – i to nie tylko od strony ich przydatności do zastosowań stricte studyjnych, ale także patrząc przez pryzmat tego, jak po prostu odtwarzają one muzykę.
Type 07 MKII – konstrukcja, czyli (nie tylko) o głośniku wysokotonowym AMT słów kilka
Jednym z widocznych od razu, charakterystycznych elementów całej serii Type MK II jest głośnik wysokotonowy. Zamiast tradycyjnej metalowej, lub tekstylnej kopułki, czy też bardziej egzotycznej wstęgi mamy tutaj przetwornik znany, jako AMT. Historia głośnika znanego dokładnie, jako Air Motion Transformer sięga tak naprawdę zeszłego wieku. A konkretnie lat 60-tych, kiedy to niemieckiego pochodzenia fizyk, Dr. Oskar Heil wpadł na pomysł skonstruowania zupełnie nowego rodzaju przetwornika audio, który okazał się w jednej kwestii diametralnie różnić od wielu innych przetworników akustycznych. Otóż w przypadku konstrukcji dynamicznych opartych o poruszającą się w polu magnetycznym cewkę, czy też w głośnikach elektro i magnetostatycznych – mamy do czynienia z membranami, które poruszają powietrze w stosunku 1 do 1. Inaczej rzecz ujmując – prędkość membrany będzie się (czy też raczej powinna, ale to temat na inną historię) równać prędkości powietrza. W przypadku AMT mamy do czynienia z membraną przypominającą harmonijkę, która rozszerza się i zwęża w odpowiedzi na zmienny sygnał. I, co istotne, mamy tutaj do czynienia z innym stosunkiem prędkości poruszanego przez membranę powietrza do prędkości samej membrany. W przetworniku opracowanym przez Dr. Heil’a stosunek ten wynosi cztery do jednego. Bezpośrednim tego efektem jest znacznie lepsze oddanie szybkich impulsów przy jednoczesnym zachowaniu sporej powierzchni membrany.
Warto też w tym miejscu wspomnieć o tym, że o ile monopolu na przetworniki AMT firma HEDD Audio nie ma, to jej założyciel, Dr. Klaus Heinz – ten rodzaj przetworników zna doskonale. I to od wielu lat, bo w 1985 roku, po spotkaniu właśnie z Dr. Oskarem Heil’em zainteresował się tą konstrukcją, którą potem po własnych modyfikacjach wprowadził na szerszą skalę. Stało się to po tym, jak Heinz założył w Berlinie firmę A.D.A.M. Audio, która mocno namieszała na rynku monitorów studyjnych właśnie dzięki jakże charakterystycznemu głośnikowi wysokotononowemu, który był zaprojektowany właśnie przez Heinza i nosił nazwę X-ART.
Sama marka HEDD Audio została zaś założona całkiem niedawno – patrząc z szerszej perspektywy – bo w 2015 roku. Nastąpiło to po tym, jak Heinz odszedł z firmy A.D.A.M. Audio, chcąc rozwijać swoje konstrukcje – w tym właśnie AMT – dalej.
Przy czym charakterystyczny głośnik wysokotonowy z harmonijkową membraną to oczywiście nie jedyny „patent”, którym wyróżniają się firmy z Berlina. Najciekawsze i w zasadzie najważniejsze z technicznego oraz – jak się zapewne okaże – sonicznego punktu widzenia rozwiązania są w tym przypadku już mniej rzucające się w oczy. I korzystają z dobrodziejstw technologii DSP, z której HEDD Audio robi całkiem niezły pożytek.
Closed or Ported – czyli bas na dwa sposoby
Przede wszystkim każde kolumny z serii Type MKII posiadają rozwiązanie, które producent określa, jako „CoP”, czyli „Closed or Ported”. Jak sama nazwa wskazuje, oznacza to, iż głośnik nisko-średniotonowy może pracować zarówno w trybie obudowy zamkniętej, jak i także układu bass-refleks. Jednakże zmiana trybu pracy wcale nie odbywa się tylko poprzez zamknięcie kanału rezonansowego. Bo o ile dostajemy odpowiednie zatyczki do portów, to z tyłu kolumn mamy też odpowiedni przełącznik oznaczony, jako „CoP”. Przełącznik ten ma dwa ustawienia („Ported” oraz „Closed”) i zmienia ustawienia procesora DSP, który odpowiednio wyrównuje charakterystykę w zakresie niskich tonów dla trybu „zamkniętego” (a konkretnie podbija o ok. 6dB zakres, w którym normalnie pracuje port bass-refleks).
Innymi słowy – tutaj zmiana trybu pracy odbywa się na dwóch płaszczyznach. Czyli bezpośrednio w domenie fizycznej oraz w domenie cyfrowej, gdzie ma miejsce korekcja charakterystyki. Jednocześnie producent informuje też, że tryb „zamknięty” powinien oferować znakomitą definicję i szczegółowość niskich tonów. Tryb z otwartymi portami bass-refleks jest zaś adresowany do szerszej grupy użytkowników, bo także tutaj będziemy mieć do czynienia z dobrą odpowiedzią impulsową a jednocześnie basu będzie po prostu więcej i – realnie, zakładając, że nie zastosujemy subwoofera – będzie też schodził niżej.
Lineariser® – czyli mówiąć (nieco) po ludzku: wyrównanie fazy między przetwornikami
W przypadku tego akurat rozwiązania marki HEDD należy się – dla mnie obeznanych z techniką – kilka słów wyjaśnienia. Otóż zdecydowana większość kolumn na rynku to konstrukcje wieloprzetwornikowe. Sygnał między nimi jest dzielony za pomocą zwrotnicy. I, już nie wdając się za nadto w detale, efekt nierzadko jest taki, że odpowiedzi impulsowe poszczególnych przetworników – są od siebie odsunięte w czasie. Innymi słowy i mówiąc nieco obrazowo – głośnik niskotonowy gra sobie, a wysokotonowy sobie. W przypadku kolumn pasywnych linearyzacja fazy jest jedną z tych rzeczy, które spędzają sen z powiek wieku konstruktorom. I naprawdę niewielu udaje się osiągnąć finalny produkt, który pomimo zastosowania konstrukcji dwu, czy trójdrożnej – pozwala zachować (uwaga: trudne określenie) stałość opóźnienia grupowego. Czyli pozwala zachować liniową fazę pomiędzy poszczególnymi przetwornikami.
Faktem jest, że w przypadku konstrukcji pasywnych jest to ciężkie w aplikacji i można też zaryzykować, że prym wiodą tutaj zwrotnice pierwszego rzędu. A i to nie zawsze – a poza tym tego typu topologia zwrotnicy często powoduje także inne problemy. A w jeszcze innych sytuacjach – jak chociażby w przypadku zastosowania twardych membran – jest po prostu niemożliwa do zastosowania ze względu na silnie zaznaczony rezonans przetwornika dość blisko pasma pracy.
Jednakże w przypadku kolumn aktywnych – sytuacja wygląda nieco inaczej. A już recenzowane tutaj monitory pokazują, w jaki sposób można do tematu podejść całościowo i rozwiązać problem w elegancki i skuteczny sposób. Otóż HEDD zastosował w całej serii Type MKII procesor DSP przetwarzający sygnał w domenie cyfrowej. Pracuje on z wewnętrzną częstotliwością próbkowania 96 kHz i 24-ro bitową głębią, aby zapewnić odpowiednią rozdzielczość obróbki sygnału. I to właśnie ten procesor odpowiedzialny jest za podział pasma pomiędzy poszczególne przetworniki. W przypadku modelu Type 07 MKII spełnia on tutaj funckję zwrotnicy dwudrożnej. Ale to nie wszystko – bo jego działanie idzie tak naprawdę o wiele dalej. I to właśnie w domenie cyfrowej dzieje się najważniejsza rzecz. Otóż przy ustawieniu z tyłu kolumn przełącznika „Lineariser®” w pozycję „On” wyrównuje on opóźnienie czasowe tak, aby jego wartość mieściła się w granicach 10ms. Zdaniem producenta jest to wartość, która już nie jest przez ludzkie ucho słyszalna. Co więcej, działanie Linearisera powinno skutkować nie tylko polepszeniem odtwarzania transientów, ale też lepszą sceną i ogólnie bardziej naturalnym i wyraźnym zarazem brzmieniem.
Tyle o samych rozwiązaniach technicznych. A teraz, aby rzetelności stało się zadość – rzućmy jeszcze na chwilę okiem na to, co mamy na tylnej ściance tych kolumn. Znajdziemy na niej trzy gniazda i aż 9 pokręteł. I zaczynając od dołu, czyli od gniazd – jest to wejście liniowe w standardzie XLR (zbalansowane), oraz wejście i wyjście cyfrowe w standardzie AES. To ostatnie będzie bardzo dobrym pomysłem, jeżeli mamy przetwornik właśnie z cyfrowym wyjściem zbalansowanym w standardzie AES. Wtedy możemy bezpośrednio skorzystać z cyfrowej transmisji sygnału audio i ominąć jeden stopień konwersji, w tym przypadku analogowo-cyfrowej, jaka zachodzi w samych kolumnach. Właśnie z tego względu nad gniazdami znalazło się pokrętło „ANALOG/AES”, którym – w przypadku właśnie użycia interfejsu cyfrowego – możemy wybrać, który kanał (lewy, czy prawy) ma dana kolumna odtwarzać. Pozostałymi pokrętłami możemy korygować czułość, charakterystykę kolumn w zakresie średnich i niskich częstotliwości. A także, co może być pewną ciekawostką – za pomocą pokrętła „LF RANGE” możemy nie tylko wyciąć najniższe częstotliwości (w przypadku współpracy z subwooferem), ale także poszerzyć ich zasięg w dół. Inaczej rzecz ujmując – możemy poświęcić maksymalną głośność, ale przy tym zyskać trochę najniższego basu. Może to być ciekawa opcja w sytuacji, kiedy mamy kolumny w niewielkim pomieszczeniu i nie potrzebujemy wysokich poziomów głośności (albo z założenia słuchamy relatywnie cicho), a chcemy mieć lepsze rozciągnięcie basu.
Reasumując, w HEDD Audio Type O7 MKII znalazło się całkiem sporo autorskich rozwiązań. I jakby tego było mało, firma całkiem rozsądnie potrafi każde z nich obroni, rozsądnie przy tym argumentując, dlaczego ich działanie powinno przekładać się na praktykę. Informacje, jakie producent z Berlina podaje na temat drugich od dołu kolumn są niezwykle konkretne, pytanie zatem rodzi się – czy brzmienie będzie równie treściwe? Ale to oczywiście nie jedyne pytanie, jakie pozwolimy sobie zadać. Bo o ile faktem jest, że mamy do czynienia z monitorami studyjnymi, to – zwłaszcza mając na uwadze teorię działania układu Lineariser® – niejako z automatu rodzi się pytanie: jak Type 07 MKII sprawdzą się w bardziej, niech profesjonaliści wybaczą mi określenie, audiofilskich odsłuchach?
HEDD Audio Type O7 MKII – brzmienie
Zacznijmy od tego, że mamy tutaj do czynienia z nieco bardziej szczególnym przypadkiem kolumn głośnikowych, bo nie dość, że są one aktywne, to na dodatek mają całą masę możliwości konfiguracji. Dla jasności zaznaczę, że Type 07 MKII były w ustawieniach fabrycznych, czyli wszystkie regulacje charakterystyki na „0”, a jedyne zmiany dotyczyły przełączników „CoP” i oczywiście „Lineariser”. Kolumny stały na podstawkach w odległości około 2.5 od siebie i takiej samej od słuchacza, odsunięte od ściany o kilkadziesiąt centymetrów.
A jeżeli już o samo brzmienie chodzi, to na pierwszy rzut puściłem – dość w sumie standardowo – płytę „Medusa” Annie Lennox. Ten doskonale zrealizowany album świetnie zabrzmiał na Type 07 MKII i od razu pokazał też, że to kolumny studyjne –w jak najbardziej pozytywnym tego znaczeniu. Przede wszystkim na „Don’t Let It Bring Me Down” wokal był bardzo dobrze zaznaczony, co prawda nieco po świeżej stronie, ale właśnie to powietrze dookoła świetnie naświetlało aurę, klimat nagrania. Od razu słychać też było, że górę pasma odtwarza głośnik AMT, bo akompaniująca perkusja miała bardzo dobry nie tylko atak, ale i też wybrzmienie. Co także zwróciło moją uwagę – także przy sporej głośności (jak na takie kolumny, ustawione w zasadzie bardziej, jako monitory średniego pola) – dalej brzmienie miało bardzo dobrą separację. Specjalnie nie czekając, i niejako chcąc Type 07 MKII na czymś wyłożyć (a na dodatek pójść nieco na skróty), postanowiłem zostać przy byłej wokalistce Eurytmics – puszczając „Money Can’t Buy” z płyty Diva. I tutaj Type 07II pokazały pewien swój charakter, pokazały też – że ta płyta brzmi bardziej chropowato od drugiego, chronologicznie rzecz biorąc, albumu Lennox. Co do charakteru – otóż monitory z Berlina grają po minimalnie świeżej, bardziej wyraźnej stronie. Przy czym tutaj reprodukcja basu, do czego zaraz zresztą przejdę, nie ma nic do rzeczy. Bo bardziej chodzi o całościowy charakter przekazu. A dokładniej sprawę precyzując, to z Type 07 MKII jest tak, że niczego nie wygładzają i o ile nie mamy tutaj żadnych przykrych podkolorowań – to kolumny też dość szybko nam pokażą chropowatość, granulację na nagraniu, są po prostu na to czułe. Zwłaszcza, jeśli tyczy się to wyższej średnicy oraz samej góry pasma. Niemniej jednak brałbym to jednak jako zaletę, dlatego też, że HEDDy – zwłaszcza na dobrych nagraniach – niczego nie przykrywają, nie zasłaniają. „Says” Nilsa Frahma pokazał bardzo dobrą równowagę oraz co nie mniej ważne – przestrzeń.
A jeżeli już chodzi o reprodukcję basu, to tutaj należy się na chwilę zatrzymać i pochylić nad możliwościami niemieckich monitorów. Zacznijmy od tego, że nawet pracując w trybie bass-refleks bas jest dobrze kontrolowany i nie ma tutaj mocy o przykrych niespodziankach na zasadzie przeciągania niskich tonów. Sprawy się jednak mają jeszcze ciekawiej po przejściu w tryb closed bo, kontrola basu z dobrej zamienia się we wręcz doskonałą i zmienia się też jego barwa, na bardziej naturalną i konturową. Nie mogłem się oprzeć przed puszczeniem „Why So Serius” Hansa Zimmera, i w sumie dobrze, że to zrobiłem, bo wnioski tutaj są nad wyraz ciekawe. Otóż – Ameryki chyba tym nie odkryje – najlepsza konfiguracja Type 07 MKII w zakresie ustawień odtwarzania basu będzie zależeć od pomieszczenia, natomiast niezwykle ciekawe jest połączenie trybu zamkniętego z dodatkowym poszerzeniem zakresu basu (przełącznik LF RANGE w trybie „roszerszonym”). Takie ustawienie faktycznie może mieć ogromny sens w przypadku mniejszych pomieszczeń, albo kolumn postawionych na biurku, czy też blisko słuchacza. Całościowa maksymalna głośność nam, co prawda spadnie, ale za to jakość basu, jego definicja ale i też rozciągnięcie wzrosną.
Jest jeszcze kolejny istotny aspekt w brzmieniu Type 07 MKII i tak, faktycznie ma on związek z ustawieniem przełącznika „Lineariser”. Różnica tutaj z jednej strony może wydać się subtelna, jednakże każdemu, kto jest zainteresowany tymi kolumnami proponowałbym posłuchać dłuższą chwilę HEDDów z włączonym Lineariserem, a następnie go wyłączyć. To jest podobna zmiana (chociaż nieco mniejsza, ale chodzi o podobnego charakteru całościową poprawę), jak w przypadku recenzowanego kiedyś na łamach tego portalu Chorda M Scaler. Niby nie słychać nic bardzo in plus, ale jednak „coś” jest lepiej. I im dłużej się słucha, tym bardziej człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę, że „z wyłączonym” coś jest de facto mocno „nie tak”. Proszę mi wybaczyć dość kolokwialne wytłumaczenie, ale doprawdy najlepiej oddaje ono naturę działania funkcji Lineariser. Ale żeby nie było, mamy też do czynienia z dość łatwymi do wychwycenia zmianami dotyczącymi przede wszystkim namacalności sceny, zależności przestrzennych oraz, co chyba najciekawsze, lepszego oddania gęstych aranżacji. Na „Killin’ In The Name” wiadomej kapeli – HEDDy w trybie włączonego Lineariser’a zagrały po bardziej natychmiastowo i czyściej zarazem.
Kilka słów należy się jeszcze wysokim tonom. A w zasadzie temu, co reprezentuje sobą stosowany przez firmę głośnik AMT. Przy czym pozwolę sobie tutaj na nieco dłuższy wywód i ujęcie spraw w nieco szerszym też spektrum. Otóż zdecydowana większość głośników – i to nie tylko aktywnych monitorów, jak HEDDy – w tej, ale i wyższej cenie będzie miała kopułkowy głośnik wysokotonowy. Z membraną bądź to metalową, bądź tekstylną. W recenzowanych monitorach mamy za to AMT który, jak każdy przetwornik – ma swój charakter i tutaj też to słychać. Bo nie ma przetworników, które nie mają swojego charakteru, no może za wyjątkiem bardzo egzotycznych rozwiązań znanych, jako „Plasma Tweeter”. Natomiast, już wracając do clue tematu, zmierzam do tego, że słychać tutaj, że góra jest po prostu co najmniej o pół klasy bardziej rozdzielcza, aniżeli moglibyśmy się tego spodziewać, parząc na cenę tych monitorów. Jednakże z tego względu przestrzegałbym przed słuchaniem na Type 07 MKII materiału w złej jakości, ze szczególnym wskazaniem na wszelakie skompresowane formaty. Bo monitory z Berlina, jak na dłoni pokażą nam, że nie tędy droga.
I jeszcze jedna uwaga – HEDDy potrafią wygenerować (z włączonym Lineariserem) całkiem dużą scenę, tylko pamiętajmy zarówno o zapewnieniu im odpowiednich warunków, jak i o tym, aby odpowiednio ustawić w nich korekcję charakterystyki.
Zwięzłe kilka słów podsumowania
Tym razem obędzie się bez zbędnych dywagacji. Bo Type 07 MKII muzykę, jako taką odtwarzają niezwykle wiernie. Są przecież monitorami studyjnymi i poniekąd robić to muszę. Jednakże w tym napakowanym ciekawymi rozwiązaniami całokształcie jest jednak coś jeszcze innego – słuchając HEDDów miałem cały czas wrażenie, że wszystko mi się w tym dźwięku zgadza. I, że biorąc pod uwagę, że mamy za niewiele ponad 9 tysięcy polskich nowych świetnie brzmiące kolumny stereo z wbudowanym wzmacniaczem, do których wystarczy chociażby dobry streamer z regulacją głośności. Owszem, Type 07 MKII mają swój charakter i jest to brzmienie zdecydowanie po bardziej bezpośredniej stronie, ale – zwłaszcza w tych pułapach cenowych – traktowałbym to, jako ogromną zaletę. Dlatego też – rekomendacja.
Adam Kiryszewski




