Cabasse Abyss to urządzenie typu „all-in-one”, czyli integrujące w jednej obudowie odtwarzacz strumieniowy, przetwornik cyfrowo-analogowy, oraz wzmacniacz dla kolumn głośnikowych. Jednocześnie nowy produkt francuskiej marki trudno jest pomylić z innym sprzętem o podobnej funkcjonalności. A to ze względu nie tylko na nieco mniejszych rozmiarów formę, ale też z uwagi na jakże charakterystyczne wzornictwo, z niewątpliwie wyróżniającym się okrągłym wyświetlaczem na przednim panelu. Warto też już na wstępie nadmienić, że sam producent, spod ręki którego wyszło opisywane w tej recenzji urządzenie jest przypadkiem niezwykle interesującym, nawet jak na jakże ciekawą i zróżnicowaną zarazem branżę audio. Otóż markę Cabasse założył w 1950 roku Georges Cabasse i przez długie lata firma specjalizowała się przede wszystkim w kolumnach głośnikowych. A przy tym stała się już wiele lat temu rozpoznawalna za sprawą swojego autorskiego rozwiązania, czyli przetworników koaksjalnych. Integrowały one głośniki średniotonowe oraz wysokotonowe w jednej osi, jednakże konstrukcyjnie i także koncepcyjne dość mocno różniły się od tego, co proponowały inne firmy stosujące rozwiązania współosiowe. Wystarczy chociażby popatrzeć na współosiowe przetworniki KEFa, czy japońskiego TADa, a potem przyjrzeć się przetwornikom w kolumnach Cabasse, żeby zauważyć pewne różnice.
Jedną z tych – w sumie najbardziej widocznych – różnic był chociażby sposób mocowania przetworników względem siebie. Bo jeżeli popatrzymy na to, co robili Brytyjczycy, czy chociażby TAD w swoich przetwornikach koaksjalnych – to Cabasse szedł jednak w nieco inną stronę. A konkretniej: umieścił głośnik średniotonowy również dookoła „dookoła” wysokotonowego (jak w KEF-ie, czy właśnie w przetwornikach japońskiego TAD-a), ale ten ostatni był tutaj, jakby wypchnięty bardziej na zewnątrz. Doskonałym tego przykładem są chociażby aktualnie produkowane Murano Alto, chociaż sama koncepcja jest jeszcze bardziej oczywista, jeżeli przyjrzymy się flagowym (i mającym także dość „flagową” cenę kilkuset tysięcy złotych) kolumnom „La Sphere”, które – nomen omen – wzorniczo z takimi typowymi „kolumnami” głośnikowymi mają niewiele wspólnego.
Jeszcze nawiązując do najdroższego aktualnie produktu tej marki, to trzeba producentowi z francuskiego Plouzané przyznać, że – z tego co mi przynajmniej na tę chwilę wiadomo – to oferuje w kolumnach „domowych” jedyny na świecie przetwornik koaksjalny w technologii „tri-axial”, czyli integrujący aż trzy głośniki na jednej osi. I znalazł on swoje miejsce właśnie we flagowych La Sphere. Owszem, są inne marki, które integrują sekcję średnio wysokotonową po środku głośnika niskotonowego – jak chociażby ME Geithain – ale już nie można o nich powiedzieć, że wszystkie przetworniki są w jednej osi.
Dlaczego natomiast o tym piszę przy okazji recenzji urządzenia, które kolumnami głośnikowymi, jakby nie patrzeć, nie jest? Otóż Cabasse jest producentem dość unikalnym, robi pewne rzeczy zupełnie „po swojemu”, jednakże nie można mu odmówić technologii oraz tego, że podchodzi do tematu reprodukcji audio na poważnie. I też, już wracając do samego urządzenia, którego nazwa może kojarzyć się pewnym filmem Jamesa Camerona, jeżeli ktoś zna francuską markę właśnie z wyposażonych w przetworniki koaksjalne kolumn głośnikowych – to okrągły wyświetlacz będzie budził pewne skojarzenia właśnie z kolumnami (a konkretnie przetwornikami) tego producenta. Bo motyw okręgu, czy też kuli pojawia się u niego nad wyraz często.
A przy tym, wiedząc, co Cabasse ma na swoim koncie, łatwiej też będzie nam zrozumieć, czym Abyss tak naprawdę jest. Oraz do kogo jest adresowany. Bo przyznać trzeba, że nawet „na papierze” – to niewielkich rozmiarów urządzenie ma do zaoferowania całkiem sporo, a ponadto posiada też kilka ciekawych rozwiązań, jak chociażby system DEAP, do którego jeszcze powrócimy. No i jest przy tym całkiem sensownie wycenione, bo w chwili obecnej (kwiecień 2023) należy za niego zapłacić około ośmiu tysięcy złotych.
Cabasse Abyss – kilka słów o designie oraz konstrukcji
Jak już wspomniałem, Abyss zalicza się do urządzeń, w których postawiono na nieco mniejszą. Urządzenie ma szerokośc 24.5 centymetra, przy 10 cm wysokości oraz 21 cm głębokości przy wadze około 3.5 kg. A ze względu na wykonaną z precyzyjnie ze sobą połączonych bloków aluminium obudowę – sprawia dość solidne wrażenie. Przednia ścianka zdominowana jest przez dotykowy (no i oczywiście, jak wspomniałem, okrągły) wyświetlacz. Oprócz niego znajdziemy tylko przycisk odpowiedzialny za włączanie i wyłączanie urządzenia oraz gniazdo słuchawkowe. Oba te elementy mają kolor obudowy, są dyskretnie wkomponowane w całość, co sprawia, że tak naprawdę z przodu naszą uwagę zajmie tylko wyświetlacz. No i dość sporych rozmiarów napis „Cabasse”.
Tylna ścianka jest już nieco bardziej zapełniona i oprócz standardowych elementów takich, jak chociażby dwa wejścia analogowe, wejście USB, optyczne, czy terminale głośnikowe – należy zwrócić uwagę na dwa, dość przydatne w potencjalnym spektrum zastosowań Abyssa, dodatki. Pierwszy to wejście HDMI dla sygnału chociażby z telewizora, drugi zaś to wyjście RCA dla subwoofera. To ostatnie wyśle nam sygnał z przedwzmacniacza, zatem z regulacją głośności i sprawi, że w stosunkowo prosty sposób będziemy mogli rozszerzyć możliwości całego systemu w zakresie najniższych tonów, jeżeli zajdzie taka potrzeba.
Z siecią z kolei możemy połączyć się za pomocą kabla, lub po Wi-Fi, przy czym w tym ostatnim przypadku antenę zintegrowano wewnątrz. Patrząc na sprawy humorystycznie, najwidoczniej producent uznał, iż nie będzie swojemu urządzeniu przyprawiał rogów. Faktem natomiast jest, że w tej kwestii nie ma odnotowałem problemów z połączeniem, Wi-Fi działało cały czas stabilnie i bez niespodzianek. Jeszcze gwoli ścisłości – gniazdo USB, jakie znajdziemy z tyłu, to złącze typu „host”, czyli przeznaczone dla pamięci masowych, nie podłączymy do niego np. komputera. Nie ma zresztą takiej potrzeby ze względu na to, że urządzenie posiada nie tylko wbudowany streamer, ale i wejście HDMI. Generalnie rzecz ujmując, to jeżeli chodzi o możliwości przyłączeniowe – Cabasse stanął tutaj na wysokości zadania. I też potwierdza ogólną tendencję, aby w urządzeniach posiadających zarówno wbudowany streamer, jak i łączność sieciową rezygnować z interfejsu typu USB Audio Class 2.0.
Wspomnijmy jeszcze o sekcji wzmacniacza w Cabasse – w tym przypadku mamy końcówki mocy pracujące w klasie D. Dlatego z tak niewielkiego urządzenia mamy do dyspozycji po 120W na kanał dla obciążeniu 8 omów oraz odpowiednio po 215W dla czterech. Do tej części Abyssa pozwolę sobie jeszcze wrócić później, na razie przejdźmy do sekcji przetwarzania cyfrowego, której w tym przypadku należy się szersze omówienie.
DFE, DEAP – czyli o nowoczesnym DSP słów kilka
Jeżeli przyjrzymy się nieco uważniej materiałom reklamowym firmy Cabasse odnoszącym się do recenzowanego tutaj urządzenia, to trudno będzie nie zauważyć takich określeń, jak „Digital Fidelity Enhancement” („DFE”), czy też „Digital Enhancement of Acoustical Performance” („DEAP”). Oba te systemy korzystają z wbudowanego w Abyssie układu DSP i przetwarzają sygnał tak, aby efekt finalny był jak najbardziej zoptymalizowany pod pomieszczenie, podłączone głośniki, no i oczywiście – gust słuchacza. Jednakże działanie tych dwóch systemów, a już zwłaszcza spektrum ich zastosowań – różnią się dość znacząco od siebie. Pierwszy z systemów, DFE możemy ustawić w zakresie od -18 do 18 (samo 0 tutaj, o dziwo, także oznacza, że system jest aktywny, co zresztą słychać) – i zmienia on brzmienie nie tylko w zakresie jego całościowej temperatury oraz tonalności, ale także w kwestii dynamiki oraz ogólnego charakteru brzmienia. Przy czym wcale nie traktowałbym tego systemu, jako analogii do, mówiąc kolokwialnie „polepszaczy brzmienia” znanych z niektórych starszych urządzeń, które wspierały jeszcze tylko i wyłącznie formaty stratne. Bo działanie DFE jest tutaj szersze i bardziej bym widział jego użycie w sytuacjach, kiedy mamy kolumny wymagające dodatkowego ożywienia (bądź na odwrót), czy też po prostu, jeżeli chcemy dostosować finalny efekt do naszych preferencji.
Drugi z systemów, DEAP, jest już o wiele ciekawszy, przy czym jego głowne działanie ogranicza się tylko i wyłącznie do zastosowania z kolumnami francuskiego producenta. Bo „Digital Enhancement of Acoustical Performance” to nic innego, jak korekta w domenie cyfrowej sygnału pod konkretny model kolumn marki Cabasse. Przy czym wcale nie chodzi tutaj tylko o wyrównanie charakterystyki przetwarzania, co również o optymalizację zakresu dynamicznego, także w zakresie niskich tonów. Zresztą, każdy, kto zna firmę Cabasse będzie wiedział, że równe, jak stół pasmo nigdy nie było celem nadrzędnym tego producenta. Za to ekspresja, dynamika i emocje – już jak najbardziej.
To, co jednak w przypadku działania systemu DEAP może okazać się niezwykle ważne, i będzie miało szersze, aniżeli w zestawieniu z kolumnami Cabasse zastosowanie – to wybór umiejscowienia kolumn. W sensie takim czy podłączone głośniki (już niekoniecznie marki Cabasse) stoją blisko ściany, w rogu pomieszczenia, czy też np. w bardziej otwartej przestrzeni, z dala od większych powierzchni. Bo przykładowo tym drugim przypadku Abyss z pomocą wewnętrznego DSP wzmocni nam bas. Mamy też do dyspozycji funkcję wyrównania czasowego pomiędzy kolumnami, która może być przydatna, gdybyśmy z jakichś przyczyn nie mogli tych kolumn ustawić w tej samej odległości od punktu odsłuchu.
Jeżeli zaś chodzi o kontrolę nad działaniem tych systemów, jaki także o całościowe sterowanie odtwarzaniem – to do dyspozycji mamy firmową aplikację StreamCONTROL. Umożliwia ona także użycie urządzeń marki Cabasse w systemach multi-room, czy chociażby sterowanie głosowe. Jeżeli zaś chodzi o działanie samej aplikacji – to nie odnotowałem żadnych, mówiąc kolokwialnie „przygód”, pracowała ona stabilnie, przynajmniej pod systemem iOS.
Cabasse Abyss – brzmienie
Pierwszą uwagą dotyczącą brzmienia w przypadku urządzenia takiego, jako Cabasse Abyss niech będzie to, że dość istotnym jest, aby przy pierwszym uruchomieniu odpowiednio skonfigurować system DEAP, wybierając w nim takie ustawienie kolumn, jakie de facto mamy w swoim pomieszczeniu. Należy też wyraźnie zaznaczyć, że za pomocą systemu DFE możemy też charakter małego urządzenia Cabasse w dość szerokim zakresie modyfikować. Jednocześnie uprzedzając uwagi potencjalnych purystów – nie widziałbym w tym akurat przypadku nic złego. Bo jeżeli spojrzymy na to, że Abyss to także produkt w dużej mierze typu lifestyle (acz wciąż z aspiracjami w kierunku odtwarzania muzyki w wyższej jakości), to lepiej, że taka funkcjonalność jest, aniżeli gdyby jej nie było.
I nim przejdziemy do meritum, to tylko nadmienię jeszcze, że markę Cabasse znam z czasów, kiedy produkowała ona takie modele, jak chociażby będący (w tamtych czasach) gdzieś w środku stawki, a przy tym dość popularny model Irose 500. Mniej więcej wtedy, pod koniec lat 90-tych i nieco później producent ten wsławił się nie tylko użyciem przetworników koncentrycznych, ale też połączeniem przestrzenności oraz ekspresyjnego, żywego brzmienia. Lecz przy tym brzmienia, które wciąż zachowywało wszystkie cechy, że dźwięku – że się tak wyrażę – audiofilskiego.
Dlatego też kiedy na przysłowiowy „pierwszy ogień” puściłem dość dobrze znaną mi płytę „Diva” Annie Lennox to – przy wyłączonym systemie DFE – znajdujący się po bardziej ekspresyjnej stronie sposób prezentacji wcale nie mnie jakoś specjalnie nie zdziwił. I o ile nie było tutaj jakichś większych odchyłek od neutralności, to warto jednak wspomnieć o kilku prawidłowościach. Po pierwsze bas: w tym przypadku, nawet przy optymalnej konfiguracji ustawienia DEAP – będzie on, o ile może nie dominujący, to raczej zawsze wyraźnie zaznaczony. Tutaj po prostu słychać jedną z niezaprzeczalnych, jakby nie patrzeć, zalet klasy D. Ergo: czytelność, rozciągnięcie i kontrola na basie jest bardzo dobra, a biorąc poprawkę na cenę Abyssa – znakomita. Jeżeli zaś chodzi o resztę pasma – to na całej płycie „Diva” zarówno środek, jak i góra były po nieco bardziej ekspresyjnej, dźwięcznej stronie.
A przy tym wraz z tą ekspresyjnością wiążę się także to, w jaki sposób Abyss buduje przestrzeń. Jest ona bliska, zwłaszcza pierwszy plan. Ogólnie cały czas można odnieść wrażenie, że Abyss gra dźwiękiem nie tylko żywym, ale i też – za sprawą dość śmiało poczynającej sobie góry pasma – także i obecnym. Jednocześnie, nieco wbrew nazwie, francuskie urządzenie nie generuje głębokiej, niczym Rów Mariański (czy już nawet recenzowany wcześniej, skądinąd kilkukrotnie droższy Moon 600i V2) sceny. Ale też, właśnie dzięki tej obecności, nie pozostawia nam w tej kwestii jakiegoś specjalnego niedosytu. A żeby było ciekawiej, to dla przykładu dość dobrze zrealizowane utwory takie z bardziej rozrywkowym repertuarem, jak „Haunted”, czy „Partition” Beyonce – potrafią na Abyssie zakgrać wręcz spektakularnie.
Godne pochwały jest również to, że o ile Abyss, a i owszem – ma swój charakter, to też reprodukcja wysokich tonów nie przypomina już pierwszych generacji wzmacniaczy w klasie D. Na „Everywhere” Fleetwood Mac można było wyczuć ten charakterystyczny sznyt tonalny całego albumu „Tango In The Night”. A sam wspomniany utwór podany był płynnie i właśnie z tą jakże charakterystyczną dla tej płyty barwą.
Z kolei płyta „Post” Bjork, a w szczególności „Hyperballad” zabrzmiał na Abyssie naprawdę bardzo dobrze. Nie tylko z odpowiednio kontrolowanym, silnym basem, ale też z ekspresyjnym, dobrze umieszczonym w przestrzeni wokalem. Małe urządzenie z Francji dobrze radzi sobie z taką muzyką, bo dobrze też przenosi energię w nagraniu.
Swoją drogą, po przesłuchaniu kilku starszych albumów z muzyką z lat 70-tych i 80-tych, głównie w wersjach „Remaster” mam takie wrażenie, że w przypadku Cabasse kluczem do brzmienia (biorąc oczywiście także poprawkę na cenę) bardzo dobrego, a nie tylko dobrego – będzie tutaj całościowa synergia. I w tym momencie dochodzimy do nieco zaskakującego w tym momencie wniosku. Bo tą synergię jest właśnie w stanie – w dość sporym zakresie – zapewnić nam wbudowany system DFE. Jego działanie może być albo dość subtelne, albo też bardzo wyraźne, w zależności od ustawienia, natomiast faktem jest, że w pewnych połączeniach – może się okazać naprawdę przydatny.
Cabasse Abyss – dla kogo?
Przyznam szczerze, że od pewnego czasu czekałem na urządzenie, o którym będę mógł napisać, że w jego konkretnym przypadku zastosowanie chociażby wzmacniacza w klasie D naprawdę ma sens. No i właśnie, trochę nieoczekiwanie, to właśnie tym sprzętem, gdzie nie tylko klasa D, ale też dodatkowe przetwarzanie sygnału w domenie cyfrowej jest uzasadnione – jest właśnie Cabasse Abyss.
Spójrzmy może na sprawy z nieco szerszej perspektywy. Francuskie urządzenie zintegrowane to produkt, jakby nie patrzeć, w dużej mierze także lifestyle’owy. I o ile nie ma on aspiracji na poziomie lampowych wzmacniaczy single-ended, to wcale nie oznacza to, że nie ma też aspiracji audiofilskich. Bo te jak najbardziej zdradza. Tyle, że tutaj Cabasse – co zresztą wcale mnie jakoś specjalnie nie dziwi – poszedł nieco inną drogą. I to wcale nie drogą na skróty, bo podszedł do tematu dość kompleksowo. Mam tutaj konkretnie na myśli implementację przetwarzania sygnału w domenie cyfrowej, która w realnych warunkach po prostu działa.
Abyss to przy tym także urządzenie, które ma dobrze grać, komponować się z przestrzenią, a jednocześnie być przyjazne w użytkowaniu na co dzień. No i oczywiście płynnie integrować funkcjonalność strumieniowania audio oraz wzmacniacza w jednej, na dodatek niewielkiej obudowie. I faktycznie, z tych zadań wywiązuje się naprawdę dobrze. Na tyle dobrze, że każdy, kto szuka urządzenia „all-in-one” właśnie w tej formie (także, jeżeli chodzi o niewielkie rozmiary) – powinien wziąć nowy produkt marki Cabasse pod uwagę.
Jest jeszcze jedna rzecz, o jakiej warto, a w zasadzie nawet trzeba wspomnieć. Otóż w ustawieniach aplikacji „StreamCONTROL” znajdziemy całą listę kolumn marki Cabasse, pod które przygotowano odpowiednie profile w sekcji przetwarzania cyfrowego w Abyssie. Co ciekawe, na wspomnianej liście znajdziemy nie tylko same kolumny, ale także zestawy kolumny plus subwoofer. Wybór jest niezwykle szeroki, i znajdziemy takie modele, jak chociażby podstawkowe Antigua MC170, Minorca MC40, Murano czy wolnostojące Java MC40, Jersey MC170 oraz wiele innych. Po wybraniu konkretnego modelu system DEAP zoptymalizuje nam sygnał tak, aby całościowy efekt był jak najlepszy. Do tego tematu jeszcze powrócimy, natomiast teraz można powiedzieć tak: na pewno Abyss jest kolejnym ciekawym urządzeniem typu „all-in-one”, które można, a nawet trzeba dodać do listy potencjalnych kandydatów, jeżeli szukamy sprzętu tego typu. Bo właśnie oprócz brzmienia oraz formy – należy się francuskiemu producentowi spore uznanie za odważną aplikację swoich rozwiązań w zakresie akustyki. Dlatego do zestawienia Abyssa z kolumnami Cabasse jeszcze powrócimy. A na teraz – rekomendacja.
Adam Kiryszewski
Dystrybutor: Audio Center Poland
Cena: 8190 PLN




