Roksan Atessa Streaming Amplifier – recenzja

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Roksan Atessa to wzmacniacz zintegrowany, który – oprócz streamera opartego o system BluOS – charakteryzuje się też niebanalnym wzornictwem. Jednocześnie jest to też urządzenie jednej z najbardziej charakterystycznych brytyjskich marek, która powstała w 1985 roku i swego czasu zasłynęła chociażby gramofonem o jakże charakterystycznej nazwie Xerxes. Kilka lat temu właścicielem marki został inny brytyjski producent, czyli Monitor Audio, który wykupił markę założoną swego czasu przez Touraja Moghaddama, wyciągając ją z problemów finansowych. I tchnął w tego producenta nowe życie.

Będąca przedmiotem tej akurat recenzji Atessa jest produktem o tyle ciekawym, że jest to de facto jedyny na tę chwilę (koniec 2022 roku) model firmy, który scala w jednej obudowie wzmacniacz zintegrowany ze streamerem. Przy czym część odpowiedzialna za streaming oparta jest o dość znaną i dopracowaną platformę strumieniującą BluOS. Warto też zwrócić uwagę na to, że seria Atessa zawsze była jednym z trzonów oferty firmy. I była też adresowana do wszystkich tych, którzy oczekują dobrego brzmienia w stosunkowo rozsądnych pieniądzach. A jeżeli już przy tych pieniądzach jesteśmy – to Roksan Atessa Streaming Amplifier wyceniony jest u nas na nieco powyżej 9 tysięcy złotych. Innymi słowy, jest to sprzęt sporo tańszy od chociażby recenzowanego niedawno wzmacniacza o podobnej funkcjonalności, jakim jest Moon ACE, acz wciąż droższy od propozycji bardziej mainstreamowych producentów. Co ciekawe, zarówno Moon, jak i Roksan posiadają „analogowe” końcówki mocy, czyli nie uświadczymy tutaj żadnej klasy D, która coraz częściej trafia do urządzeń o tym poziomie integracji.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Jest jeszcze inna kwestia. O ile wiadomo, że de gustibus non disputandum est, to jednak trzeba też zwrócić uwagę na to, że wzornictwo tego urządzenia jest dość charakterystyczne i ciekawe zarazem. A biorąc też pod uwagę niewątpliwą tradycję marki, także w zakresie konstrukcji wzmacniaczy zintegrowanych – można śmiało mieć pewne oczekiwania także i w stosunku do brzmienia. Jest też jeszcze jeden dość ciekawy i być może istotny w tym wszystkim detal. Otóż Atessa Streaming Amplifier dostał nagrodę EISA 2022-2023, i to właśnie w kategorii „wzmacniacz strumieniujący”. Dlatego też warto się nad tym urządzeniem pochylić nieco i przyjrzeć się temu, co ma ono – oprócz swojej niebanalnej stylistyki – do zaoferowania.

Roksan Atessa Streaming Amplifier – budowa i funkcjonalność

Przede wszystkim ten model Roksana jest niemalże bliźniaczo podobny do wzmacniacza zintegrowanego z serii Atessa. „Niemalże” dlatego, że jednak jest pewna cecha, która pozwoli od razu te urządzenia od siebie odróżnić. Mowa o trzech przyciskach po lewej stronie przedniego panelu, które w wersji ze streamingiem są obecne, a w „zwykłej” integrze – ich nie ma. Przyciski te pozwalają na podstawową kontrolę nad odtwarzaną aktualnie muzyką, są do tego w ciekawy sposób podświetlone po bokach. A jeżeli już przy wyświetlaczach jesteśmy – to trzeba Brytyjczykom przyznać, że w ciekawy sposób podeszli do tematu. Bo wyświetlacz podzielono na dwa segmenty, które są od siebie oddzielone znajdującą się po środku dużą gałką regulacji głośności. Niewielki, ale zręcznie wkomponowany element po lewej informuje nas o aktualnie wybranym źródle. Natomiast ten po prawej jest rozciągnięty w poziomie i w ciekawy sposób pokazuje poziom głośności, zapalając stopniowo kolejne diody, które ułożone są pionowo. Co więcej, w przypadku wyświetlacza po lewej stronie mamy możliwość przypisania różnych ikon do poszczególnych wejść. Odbywa się to w aplikacji Maestro Unite, która de facto służy do wstępnego skonfigurowania urządzenia.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

 

Sam streaming obsługiwany jest już z poziomu dedykowanej aplikacji BluOS, która – co tu dużo mówić – działa po prostu bez zarzutu (Maestro Unite zresztą też). Warto tutaj wspomnieć, że BlueOS wspiera całą masę funkcji takich, jak chociażby multi-room, o wszystkich liczących się platformach strumieniujących nie wspominając. Pewną ciekawostką jest tutaj, że w przypadku łączenia się z siecią poprzez WiFi – w Atessie nie uświadczymy żadnych anten. Po prostu do jednego z portów USB wkładamy dostarczony razem ze wzmacniaczem dongle, przez który łączy się on z siecią WLAN. Szczerze powiedziawszy miałem pewne obawy, co do stabilności takiego rozwiązania, jednakże okazało się one niepotwierdzone.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Jeżeli zaś chodzi o samo wykonanie mechaniczne Atessy, to też nie ma się tutaj – niemalże – do czego przyczepić. Urządzenie nie jest najlżejsze, bo waży około 10.5 Kg, ale w przypadku takiej, liniowej konstrukcji to akurat powinno cieszyć. Jednakże, wbrew temu, co można by wywnioskować patrząc na górną ściankę – Atessa nie jest konstrukcją dual-mono, radiator i sama końcówka mocy znajduje się po prawej stronie. A otwór wentylacyjny po lewej został umieszczony – śmiem podejrzewać – ze względów estetycznych. Inną zaś kwestią jest to, że patrząc na pewne konkretne parametry to Roksan ma do zaoferowania 80W na kanał przy obciążeniu 8 omów. I zwiększa tę wartość do 130 dla impedancji o połowę mniejszej. Za zasilanie zaś odpowiada transformator toroidalny o mocy 400VA znanej firmy Noratel. Jest on  wsparty czterema kondensatorami o łącznej pojemności 27200 uF. Końcówka z kolei pracuje w klasie AB i posiada po dwie pary tranzystorów na kanał. Inaczej rzecz ujmując – można by rzec, że Roksan poszedł tutaj drogą sprawdzoną. I zastosował dobrze zapewne znane sobie rozwiązanie układowe.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

W zestawie dostajemy też – oprócz wspomnianego dongle’a WiFi na USB – także pilota. Jest on, można by rzec, dość standardowy. Aczkolwiek, oprócz sterowania głośnością, czy wyborem źródełm – umożliwia także podstawową kontrolę nad tym, co aktualnie odtwarzamy. Producent tutaj poszedł zgodnie z aktualną tendencją, żeby w pilocie integrować właśnie podstawowe funkcje odtwarzania na wypadek, gdyby telefon, czy też tablet był chwilowo poza zasięgiem (albo się chociażby rozładował).

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Jedyną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, bo to można rozplanować lepiej – to gniazda głośnikowe. Są one rozmieszczone dość ciasno, a na dodatek przesunięte na tylnej ściance do jednej z krawędzi obudowy. Taki sam „patent” stosował dawano temu chociażby Musical Fidelity. I o ile nie jest to rozwiązanie de facto jakoś bardzo utrudniające życie, to warto o tym wspomnieć, także w kontekście tego, że wzmacniacz jest dość głęboki – bo aż na 37 cm. Nie będzie to problem, jeżeli ustawimy go na dedykowanej półce, czy np. komodzie, natomiast jeżeli chcemy go gdzieś, mówiąc kolokwialnie, „wcisnąć” – to warto sobie jego wymiary przeanalizować, także w kontekście ulokowania terminali głośnikowych.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Oczywiście – oprócz tych ostatnich – na tylnej ściance znajdziemy także kilka innych, nie mniej istotnych gniazd. Oprócz gniazda LAN, portów USB, znajdziemy także dwa wejścia analogowe, wejście dla gramofonu z wkładką MM oraz wyjście z przedwzmacniacza. To ostatnie pozwoli nam podłączyć do Roksana chociażby końcówkę mocy, chociaż bardziej widzę tutaj inne praktyczne zastosowanie, czyli wysłanie sygnału do subwoofera, czy też subwooferów, no bo przecież mamy tutaj wyjście stereo. Zamieszczenie całkiem kompletnego zestawu wejść analogowych, wraz z wyjściem w sumie nie dziwi, bo pamiętajmy, że Atessa to wciąż, jakby nie patrzeć, pełnoprawny wzmacniacz zintegrowany. A czy pełnoprawny sonicznie – to się zaraz okaże.

Roksan Atessa – brzmienie

Przyznam szczerze, że z dużą ciekawością wyczekiwałem odsłuchów tego akurat wzmacniacza. Nawet nie tyle ze stricte recenzenckich przesłanek, a bardziej dlatego, że znam tę markę z dawnych lat, kiedy to wprowadziła na rynek chociażby wspomniane we wstępie gramofony z serii Xerxes, czy też przetwornik ROK-DA1 (i towarzyszący mu transport ROK-DP1). Oczywiście, czasy się zmieniły, zmieniły się też i urządzenia, no i oczywiście oczekiwania wobec nich. Jednakże wspominam o tym także dlatego, iż patrząc przez pryzmat zastosowanych końcówek mocy (klasa AB, zamiast coraz częściej spotykanej obecnie klasy D w różnych odsłonach), oraz biorąc poprawkę na – jakby nie było – pewnego rodzaju rodowód recenzowanego urządzenia, to spodziewałem się pewnego poziomu reprodukcji. I też, nie ukrywam, że pewnych rys brzmieniowych od najnowszego, tym razem sieciowego – wcielenia Atessy.

I powiem tak: Roksan z jednej strony, a i owszem, stanął na wysokości zadania. Z drugiej zaś strony mocno też zaskoczył, bo zaoferował brzmienie, które tak naprawdę tylko trochę ma wspólnego z dawnym brytyjskim, można by rzec, „przepisem na brzmienie”. No i właśnie – Atessa ma swój własny charakter, chciałoby się napisać wręcz, że wręcz: charakterek. Ale jeżeli chodzi o to ostatnie określenie, to właśnie nie, bo to mogłoby mieć swoje pejoratywne konotacje. A tymczasem prawda jest taka, że to właśnie ten charakter, to w jaki sposób Atessa umiejętnie unika pewnych pułapek – zdaje się być największą zaletą nowego wcielenia znanej integry.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Roksan w porównaniu do recenzowanego niedawno – i także sporo droższego – Moona ACE jest krokiem w nieco innym kierunku. Przede wszystkim Atessa nie sili się na neutralność za wszelką cenę. Ta ostatnia jak najbardziej jest w odpowiedniej ilości zachowana, natomiast Atessa gra brzmieniem żywym, minimalnie ocieplonym, a przy tym ekspresyjnym, dobrze rozdzielającym dźwięki i dużo też potrafiącym w odpowiednich warunkach „wyciągnąć” z nagrania. Czuć w tym brzmieniu, że wzmacniacz entuzjastycznie podchodzi do tematu i chce nam po prostu zaoferować – w ramach swoich możliwości – jak najwięcej. To raz.

Dwa – słychać, że nie mamy do czynienia z (nazbyt) romantycznie grającą lampą, tylko ze wzmacniaczem tranzystorowym. I to dobrym, a nawet – w tej cenie – bardzo dobrym wzmacniaczem tranzystorowym. Na dodatek takim, który ma inklinację do grania po nieco ciepłej, ale i też żwawej, ożywionej zarazem stronie. Bo o ile cała tonacja jest tutaj – w oczywistym, wymaganym już ceną – zakresie odpowiednio zrównoważona, to trzeba zwrócić uwagę na jedną rzecz. Roksan niczego nie uśrednia, to nie jest brzmienie, które będzie za wszelką cenę bezpieczne. Urządzenie to podchodzi do muzyki z zapałem i werwą. Wystarczyło kilka chwil z Beyonce „Partition”, aby przekonać się, że Atessa to całkiem sprawny dynamicznie zawodnik.

Co więcej, Atessa nie udaje czegoś, czym nie jest. A na pewno nie jest wzmacniaczem typu SET, z czym wiąże się chociażby budowa sceny. Ta jest bliska, dobrze rozciągnięta na boki i stawia raczej na budowanie i obecność bliższych planów. Te bardziej z tyłu są, natomiast w kategoriach absolutnych są zbliżone do siebie. Inną zaś kwestią jest tutaj to, że jednak końcówka mocy w klasie AB w Atessie ma tutaj dużo więcej do powiedzenia, aniżeli zdecydowana większość konstrukcji impulsowych.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Kolejną kwestią w przypadku Atessy będą wysokie tony. W tym miejscu należy się pewna, dość istotna dla całej sprawy – dygresja. Otóż każda technologia wzmocnienia ma swój określony, mniejszy lub większy wpływ na całość tego, co finalnie usłyszymy z kolumn. Pewnego rodzaju charakter, jaki odciska na brzmieniu. I w sumie – patrząc na to tak bardziej przekrojowo, poprzez pryzmat szerszego spektrum różnorakich urządzeń – ten wpływ użytej technologii amplifikacji często najbardziej słyszalny jest właśnie na wysokich tonach. Góry w Atessie, pomimo minimalnie ciepłego charakteru całości, jest całkiem sporo. Albo ujmę to jeszcze inaczej: z pewnością nie jest to wzmacniacz grający ciemno. Z tym, że jakby nie o to tutaj chodzi, bo im dłużej słucham Roksana, tym bardziej rozumiem, czemu ten producent zdecydował się na takie, a nie inne „ustawienie” brzmienia, a już wysokich tonów w szczególności. Odpowiedź bardziej formalna – do tej mniej formalnej powrócę w podsumowaniu – zabrzmi mniej więcej tak: Atessa nigdy nie zabrzmi nijako, nie ujednolici nam nagrań tak, jak może to zrobić wiele wzmacniaczy, które starają się za wszelką cenę zabrzmieć bezpiecznie.

Oczywiście, w powyższym kontekście warto pomyśleć nad odpowiednim doborem kolumn. Jednakże morał z dłuższych odsłuchów tego akurat wzmacniacza jest taki, że mimo wszystko lepsza jest góra o większym poziomie zróżnicowania, nawet za cenę pewnego rodzaju wyrywności, aniżeli – mówiąc wprost – nijakie wysokie tony. Bo w tym pierwszym przypadku, przy odpowiednim doborze kolumn możemy wygrać wiele. W drugim zaś – ciężko będzie cokolwiek zrobić.

Przy czym proszę to, co napisałem powyżej – naprawdę potraktować, jako dużą zaletę Roksana. Bo patrząc całościowo na to brzmienie, to równowaga jest naprawdę nie tylko zachowana, co nawet jest po minimalnie ciepłej stronie. Massive Attack „Teardrop” zabrzmiał naprawdę bardzo dobrze, i to nie tylko z odpowiednim rozłożeniem akcentów, ale także z doskonałym oddaniem dołu. No i właśnie – niskim tonom w wydaniu Atessy naprawdę nie można nic (przy tej cenie) zarzucić. Bas w Roksanie jest mocny, kontrolowany, w pewnym sensie „twardy” ale to też taki bas, który w tym przypadku doskonale pasuje do całej reszty. Bo, i to tutaj ujawniają się brytyjskie geny, rytmika tego wzmacniacza jest na poziomie ponadprzeciętnym.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Jest jeszcze jedna cecha brytyjskiego urządzenia, czy może nawet bardziej funkcjonalność, o której warto wspomnieć – na pokładzie mamy całkiem niezły przedwzmacniacz gramofonowy. Wejście gramofonowe w Roksanie oferuje brzmienie po cieplejszej, bardziej gęstej stronie. I w porównaniu do zewnętrznych, dedykowanych wzmacniaczy gramofonowych takich, jak chociażby droższe propozycje firmy Pro-Ject za kilka tysięcy broni się całkiem nieźle. W porównaniu do dedykowanych urządzeń można wyczuć pewien spadek rozdzielczości, lecz jak na preamp zinegrowany we wzmacniaczu – jest bardzo, ale to bardzo dobrze.

Kilka słów podsumowania, czyli o ewolucji (i technice) słów kilka

Obiecałem, iż odniosę się do charakteru brzmienia Atessy raz jeszcze, także w kontekście tego, iż wzmacniacz ten oferuje całkiem zdecydowane, a przy tym także i zróżnicowane brzmienie na górze. Otóż właścicielem marki Roksan jest – jak już napisałem na wstępie – firma Monitor Audio. Ta ostatnia w swoich dwóch najwyższych liniach produktowych, czyli w serii Gold oraz Platinum 3G stosuje wstęgowe (a dokładniej będące wariacją technologii AMT) głośniki wysokotonowe, które w swojej nomenklaturze określa, jako MPD. Co więcej, góra w dwóch najwyższych seriach głośników Monitor Audio wcale nie brzmi w żaden sposób ostro, jednocześnie oferując spore możliwości w zakresie różnicowania najwyższych częstotliwości. Mam tutaj takie nieodparte wrażenie, że Roksan jest zestrojony tak, aby z głośników wysokotonowych MPD był w stanie wydobyć jak najwięcej, oczywiście biorąc poprawkę na cenę brytyjskiej integry.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Co więcej, zwróćmy jeszcze uwagę na to, że Atessa, przy cenie niewiele powyżej dziewięciu tysięcy złotych jest mniej więcej dwukrotnie droższa od propozycji japońskich, bardziej znanych marek. A przy tym sporo tańsza od urządzeń takich, jak chociażby recenzowane ostatnio na hifizone.pl wzmacniacze ze streamerem o podobnej funkcjonalności. Mowa tutaj oczywiście o Moonie ACE, czy AVM Inspiration CS 2.3. W takim zestawieniu Atessa jest od Moona prawie o połowę tańsza, natomiast za cenę AVMa możemy kupić dwa Roksany – i jeszcze zostanie na całkiem niezłe kable.

Do czego zmierzam? Otóż do tego, że o ile kanadyjska i niemiecka propozycja są na wyższym jednak – i w przypadku Moona także bardziej bezpiecznym, czy też, jak kto woli: stonowanym – poziomie brzmieniowym, to jednak stosunek tego, ile dostajemy za nasze pieniądze zdaje się być właśnie w Roksanie najwyższy. O ile, owszem, to Roksan ma w takim porównaniu najwięcej swojego charakteru, to jest też tak, że będzie ciekawszą propozycją dla wszystkich tych, którzy uznają, że chociażby Moon brzmi zbyt – proszę wybaczyć określenie – bezpiecznie. W bezpośrednim porównaniu do Moona propozycja producenta z Rayleigh z będzie mieć także większe możliwości na basie, co także może być dla wielu istotne.

Pozwolę sobie jeszcze, tak tytułem podsumowania podkreślić, że Atessa nigdy nie zabrzmi bezduszne, czy też przesadnie analitycznie. Ekspresyjnie – tak, ale nie ma tutaj mowy o żadnym ochłodzeniu przekazu, a wręcz przeciwnie. Co więcej, BluOS to jeden z najlepiej dopracowanych systemów obsługujących strumieniowanie. I do tego działania po prostu nie można mieć żadnych uwag.

Roksan Atessa Streaming Amplifier

Dlatego też, jak się to wszystko podsumuje i zbierze w jedną całość – to wcale nie dziwi to, że to właśnie Atessa Streaming Amplifier dostał nagrodę EISA w kategorii „STREAMING AMPLIFIER”. Co by tu nie mówić, to jednak nagrody te lekką ręką przyznawane nie są, a na dodatek w tym przedziale cenowym – konkurencja jest dość spora.

Ale żeby nie było, to mam też jeszcze innego rodzaju spostrzeżenie, czy jak kto woli – refleksję. A konkretniej dotyczącą tego, że producent nie poszedł tutaj w stronę impulsowych końcówek mocy, a miast tego zastosował po prostu sprawdzoną technologię pracującą w klasie AB. Mam takie nieodparte wrażenie, że w tym zakresie cenowym to właśnie liniowe wzmacniacze będą grały najlepiej. Może jest tak dlatego, że dopiero w wyższych pułapach cenowych implementacja jest na tyle dopracowana, że wtedy zaczyna grać, może po części dlatego, że w przypadku bardziej wyczynowych konstrukcji mamy do czynienia z modyfikacjami, które często bywają po prostu koniecznie. Natomiast abstrahując już od takich dywagacji, Atessa daje nam po prostu sprawdzoną receptę na bardzo dobrze brzmienie. Pamiętajmy tylko o tym, żeby dobrać do niego dobre kolumny – bo integra ta jest tego dużo bardziej warta, aniżeli nawet możnaby wywnioskować z tejże recenzji. Pełna rekomendacja.

Adam Kiryszewski

Dystrybutor: Audio Center Poland https://audiocenter.pl
Cena: 9200 PLN