Sbooster BOTW – recenzja

Sbooster BOTW

Sbooster to linia zewnętrznych zasilaczy dedykowanych do – jak się okazuje – zaskakująco szerokiego spektrum sprzętów audio. Sbooster BOTW (Best Of Two Worlds) występuje w aż 9 wersjach. Różnią się one przede wszystkim napięciem, jakie dostarczają. Na obecną chwilę dostępne są modele o napięciach: 5-6, 9-10, 12-13, 15-16, 18-19 oraz 24 Volt. Dodatkowo producent oferuje także dedykowane zasilacze do serwerów Roona, a także do mini komputerów Intel serii NUC. Dokupić możemy też dodatkowy filtr Sbooster Ultra MKII w aż dziewięciu wersjach. Dwie z nich to wersje dedykowane do konkretnych urządzeń. Czyli odpowiednio do recenzowanego kiedyś na łamach hifizone.pl streamera Auralic Aries Mini oraz do mniej znanego, acz popularnego za wielką wodą streamera ultraRendu.

Mało tego, producent oferuje również „Lumin Connection Kit”. Tutaj nazwa mówi chyba wszystko – chodzi oczywiście o zestaw zasilający odtwarzacze strumieniowe firmy Lumin. W tym szerokim asortymencie jest jeszcze dedykowany do USB filtr o nazwie Vbus2.

Wracając zaś do clue tejże recenzji, istotnym będzie już na jej wstępie zwrócenie uwagi na jedną rzecz. Otóż koncepcja zewnętrznego zasilacza nie jest wcale czymś nowym. Jednakże w dobie wszechobecnej integracji rozwiązanie to wcale nie jest dzisiaj aż tak często spotykane. Jeżeli popatrzymy przekrojowo – to albo mamy zasilanie zintegrowane w danym urządzeniu, albo też dostajemy zewnętrzy zasilacz. I ten ostatni występuje albo w formie, mówiąc ogólnie, „większej wtyczki” albo też jest to zasilacz zaskakująco podobny do tych znanych z laptopów.

Jednocześnie warto przyjrzeć się problemowi zasilania także od strony bardziej technicznej. Wtedy łatwiej będzie zrozumieć, dlaczego Sbooster ma prawo zadzwiałać w praktyce. Bo tak właśnie jest, że jego wpływ jest wyraźnie zauważalny i praktycznie każde urządzenie podłączone do niego zyska na wielu aspektach brzmienia.

Oczywiście wpływ tego zasilacza będzie zależny od specyfiki konkretnego urządzenia, do jakiego BOTW akurat podłączymy. Jednak patrząc poprzez pryzmat kilku urządzeń, jakie Sbooster zasilał można bardzo wyraźnie i w sumie też bez specjalnego wysiłku odnaleźć pewne wspólne brzmieniowe mianowniki. I to właśnie one mogą okazać się dla wielu decydujące.

O zasilaniu w urządzeniach audio słów kilka

Jednocześnie warto przyjrzeć się kwestii dostarczenia odpowiedniego napięcia oraz – co równie istotne – prądu do takich urządzeń, jak przedwzmacniacze (w tym gramofonowe, gdzie ze względu na specyfikę wzmacniania bardzo niskich sygnałów, rzędu mV jest to wyjątkowo istotne), wzmacniacze słuchawkowe oraz – przetworniki DAC. W przypadku tych ostatnich odpowiednie zasilanie jest wyjątkowo istotne ze względu na specyfikę pracy samych kości DAC. Tyczy się to też  przetworników typu multibit. Czyli opartych o wielorezystorowe drabinki typu R2R (resistor-to-resistor). W tych ostatnich niezwykle istotnym jest dostarczenie bardzo czystego, stabilizowanego napięcia referencyjnego. I może się okazać, że nawet w urządzeniach, gdzie konstruktorzy specjalnie przyłożyli się do kwestii zasilania – Sbooster może w zauważalny sposób poprawić brzmienie. Tutaj nie chodzi tylko o wydolność zasilania sensu stricte, ale bardziej o samą jakość zasilania. Czyli o parametry takie, jak poziom szumów, tętnień czy chociażby działanie stabilizacji w przypadku, kiedy zasilane urządzenie pobiera większy prąd w impulsie.

Te wszystkie parametry są tak naprawdę dość często i jednocześnie zręcznie pomijane w materiałach reklamowych, które często epatują potencjalnych klientów tylko stwierdzeniem, że zastosowano duży transformator i kondensatory filtrujące o sporych wartościach. Podczas gdy tak naprawdę to jedynie część układanki – jak to często w przypadku systemów audio bywa.

Konstrukcja SBoostera BOTW

Zacznijmy od tego, że BOTW został zaprojektowany od podstaw, jako zasilacz dedykowany do audio. I to właśnie uwzględniając wszystko to, o czym mowa w powyższych akapitach. Przede wszystkim jest to zasilacz liniowy, a nie impulsowy. I o ile nie ma sensu wdawanie się w tym akurat momencie w dywagacje, czy i dlaczego taka akurat – liniowa – konstrukcja jest lepsza od impulsowej, to należy zwrócić uwagę na jeden fakt. Otóż zasilacz impulsowy, jeżeli nie jest odpowiednio zaprojektowany, może wprowadzać zakłócenia do reszty toru. Tychy się to także wprowadzania szumów na wyższych częstotliwościach do sieci zasilającej. Są firmy, które opanowały sztukę konstrukcji zasilaczy impulsowych w urządzeniach audio, ale je można zaliczyć do mniejszości. Poza tym inna kwestia powinna dać do myślenia. Weźmy za przykład firmę Mytek i ich przetworniki. Taki redakcyjny Brooklyn Bridge posiada wbudowany zasilacz impulsowy, który naprawdę zrobiony zgodnie ze sztuką. Czyli po prostu dobrze. Ale już najwyższy model przetwornika tej firmy posiada zasilacz liniowy. Na dwóch transformatorach i banku aż ośmiu dużych kondensatorów. Powinno to dać trochę do myślenia.

Sbooster BOTW

Dla bardziej dociekliwych pozwolę sobie zamieścić linka do dość ciekawego działu FAQ producenta:

https://www.sbooster.com/FAQ/#FAQ%201

Jest tam poruszonych wiele interesujących kwestii związanych z zasilaniem sprzętu audio tak ogólnie. A niektóre z nich naprawdę dogłębnie wytłumaczone.

Przy czym dla tych wszystkich, którzy chcą mieć skróconą wersję niejako „w pigułce” to można powiedzieć: zasilacze Sbooster są po prostu – wybaczą Państwo kolokwializm -„skrojone na miarę” właśnie do współpracy ze sprzętem audio. I mam tutaj na myśli jednoczesne zachowanie wszystkich parametrów technicznych, jakie mogą się okazać istotne dla osiągnięcia znaczącej poprawy brzmienia. Wśród nich możemy wymienić chociażby zachowanie zapasu dynamiki zasilania, czego nie oferują w znaczącej większośći zasilacze SMPS (których podana w specyfikacji moc to zazwyczaj maksymalna moc szczytowa, jaką są one w stanie osiągnąć). Tymczasem stabilizatory w BOTW są w stanie bez problemu dostarczyć 150%-200% szczytowego prądu w stosunku do specyfikacji zasilania. I to tylko jeden w wielu technicznych aspektów, a tych jest naprawdę cała masa. Skupmy się jednak na tym, co najważniejsze – czyli jak Sbooster działa w praktyce.

Sbooster BOTW

SBooster BOTW – wpływ na brzmienie

Przechodząc do opisu wpływu tego zasilacza na brzmienie, warto zwrócić uwagę na dość istotny kontekst. Otóż należy pamiętać, że różne urządzenia mogą i będą różnie reagować brzmieniowo na podłączenie do nich zewnętrznego zasilacza. To co jednak jest w tym konkretnym przypadku wyjątkowo istotne, to to, że bardzo łatwo wychwycić wpływ Sboostera – i to wpływ jak najbardziej pozywytny – na współpracujące z nim urządzenia. I równie łatwo wychwycić też pewne wspólne mianowniki, które będą bardzo podobne – o ile nie takie same – dla szerokiego spektrum urządzeń, z jakimi BOTW może współpracować.

Sbooster BOTW

Mam tu w szczególności na myśli szeroką paletę przetworników cyfrowo-analogowych, przedwzmacniaczy i nie tylko. Bo zaskakujące rezultaty dało zastosowanie Sboostera w zasilaniu nie tylko kilku różnych routerów, ale także w przypadku podłączenia go do innych – można by rzec – mniej audiofilskich urządzeń.

Nie zmienia to jednak faktu, że obserwacje zawarte w tejże recenzji będą bazowały przede wszystkim na współpracy BOTW z przetwornikiem Mytek Brooklyn Bridge, gdyż ten akurat DAC jest bardzo dobrym punktem odniesienia. Nie tylko dlatego, że nagrodę EISA za najlepszy przetwornik cyfrowo-analogowy. Bardziej ze względu na to, że posiada wbudowany zasilacz (tak, właśnie impulsowy) oraz umożliwia podłączenie zewnętrznego zasilacza. Mało tego, posiada także wbudowane przedwzmaczniacze: liniowy oraz gramofonowy. Ergo: trudno o lepszego „królika doświadczalnego”.

Przejdźmy do rzeczy. Pierwszą słyszalną cechą brzmienia jest czarniejsze tło. W sensie takim, że bardziej wyraźnie słychać detale, które są gdzieś bardzo daleko. Przy korzystaniu z wbudowanego zasilacza niby nie słychać żadnych szumów, lecz jednocześnie po przełączeniu się na SBoostera znacznie wzrasta poczucie realizmu, prawdziwości przekazu. Oraz ogólnego – jakkolwiek to zabrzmi – nasycenia dźwięku muzyką.

A przy tym zmniejsza się granulacja w brzmieniu, Sbooster w bardzo ciekawy sposób eliminuje wszystkie nienaturalnie ostre elementy przekazu. Przy czym są to elementy, o których nie zdajemy sobie zazwyczaj świadomie sprawy. Oczywiście dopóki nie odepniemy tego zasilacza i nie wrócimy do „standardowej” wersji. Te dwie rzeczy, czyli ciemniejsze tło oraz zmniejszenie granulacji ma bezpośredni wpływ na projekcję detali. Proszę mnie przy tym nie zrozumieć źle – Sbooster
w żaden sposób sztucznie nie podbija detaliczności, nie eksponuje drobnych, cichych elementów całości nagrania. Robi jednak w zakresie wspomnianej projekcji detali rzecz naprawdę, ale to naprawdę istotną. Otóż umożliwia urządzeniom do niego podłączonym na dużo bardziej swobodną i jednocześnie niewymuszoną projekcję muzycznego planktonu. Tego tła, które bardzo często buduje atmosferę nagrania, odpowiada za całą aurę pogłosową. Przykładem niech będzie tutaj szum łąki na początku utworu “Le Parc (L.A. – Streethawk)” z czternastego studyjnego albumu Tangerine Dream.

Początek tego utworu dopiero przy podłączonym Sboosterze stał się odpowiednio sugestywny i naturalny. I różnica tutaj była taka, jakby zmienić przetwornik o co najmniej pół klasy wyższy.

Proszę mi wierzyć, dla wszystkich tych, którzy lubują się w sprzęcie dobrze oddającym aurę, atmosferę nagrania – zmiana po podłączeniu Sboostera może być kluczowa. Przykładowo na utworze „Barabas” Hooverphonica BOTW zmieniła się po podłączeniu BOTW cała aura pogłosowa otaczająca wokal. Jednocześnie była to dużo większa zmiana, niż chociażby przy zmianie filtra cyfrowego z „Brickwall” na „Slow roll-off”.

Kolejną istotną metamorfozą, jaką Sbooster wprowadza, to poprawa barwy oraz wpływ na odbieraną subiektywnie masę dźwięku. Słychać to wyraźnie na przedwzmacniaczach gramofonowych oraz na przetwornikach Myteka. Tak, przetwornikach, bo BOTW był testowany nie tylko z Brooklyn Bridge, ale także z – uwaga! – z przetwornikiem analogowo-cyfrowym Brooklyn ADC. Ten ostatni to przetwornik zamieniający sygnał analogowy (na przykład z gramofonu) na sygnał cyfrowy. I tutaj także były słyszalne wyraźne zmiany, analogiczne (sic!) do tych, jakie miały miejsce w Brooklyn Bridge. Z tą może różnicą, że w przypadku konwersji sygnału analogowego do formatów hi-rez za pomocą Brooklyna ADC – różnice były jeszcze bardziej zauważalne przy odsłuchu tak przekonwertowanego materiału.

Przy czym –  wracając do właściwego przetwornika cyfrowo analogowego firmy Mytek – to nawet nie chodzi tutaj tylko o to, że brzmienie jest pełniejsze i bardziej nasycone. Bo, a i owszem, jest. Chodzi też o coś jeszcze innego. Otóż ktoś tutaj mógłby odnieść wrażenie, że podłączenie tego zasilacza może, chociaż w drobnym, niewielkim stopniu nadmiernie zagęścić, czy też w jakikolwiek sposób spowolnić przekaz. A tymczasem już po kilku chwilach odsłuchu wiemy, że tak się nie dzieje. Dzieje się jednocześnie coś zupełnie innego – przekaz nabiera, odważę się tego sformułowania użyć – swojej naturalnej dynamiki. Nie jest to dynamika, która się przy tym narzuca. Po prostu wszystko jest bardziej naturalne, bardziej pod kontrolą. A to jest właśnie ten rodzaj kontroli, którego się bardzo łatwo, z dużą przyjemnością słucha.

Pozwolę sobie jeszcze na dwie dygresję odnośnie Sboostera. Zasilacz, a raczej spowodowane przez niego zmiany w systemie, przypomniały mi pewny brytyjski wzmacniacz z dawnych lat. Mowa o Musical Fidelity A1000. Ta konstrukcja to bardziej końcówka mocy w klasie A z dołączoną regulacją głośności, aniżeli wzmacniacz zintegrowany. No i właśnie z zewnętrznym zasilaczem. Brzmienie było rasowe i pozbawione ostrości, a jednocześnie posiadało naprawdę imponujące możliwości w zakresie rozciągnięcia basu i dynamiki. I myślę, że to właśnie skojarzenie nie pojawiło się tutaj przypadkiem.

Druga dygresja to z kolei bardziej dotycząca urządzeń z teraźniejszości. Otóż dało się wyczuć zmiany w brzmieniu na lepsze przy zasilaniu SBoosterem routera. Routera, który był bezpośrednio podłączony kablem sieciowym do dość poważnego, jakby nie patrzeć przetwornika, jakim jest Mytek Manhattan 2. Temat jest na tyle ciekawy, że najprawdopodobniej będzie wzięty pod lupę w osobnym artykule.

Sbooster BOTW 

SBooster – kilka wniosków w ramach podsumowania

Nie oszukujmy się, jest wiele urządzeń, zwłaszcza tych, które posiadają zewnętrzny zasilacz, będący najczęściej w formie większej wtyczki, gdzie zasilanie zostało potraktowane mniej lub bardziej po macoszemu. W takich przypadkach wydatek rzędu 1499 PLN (bo tyle kosztuje Sbooster w wersji 12-13V) będzie naprawdę dobrą, przemyślaną inwestycją, która bezpośrednio poprawni brzmienie w sposób jak najbardziej zauważalny. I nie tylko mam tutaj na myśli sprzęty kosztujące tyle co równowartość, czy dwukrotność ceny samego BOTW. Bo zasilacz ten chyba jeszcze lepiej sprawdza się w przypadku sprzętów droższych. Takich, jak chociażby Mytek Brooklyn Bridge, gdzie brzmienie naprawdę zmienia się bardzo na korzyść.

W tym momencie pozwolę sobie tutaj na pewnego rodzaju szerszą refleksję. Otóż nie bez kozery i z pełną premedytacją skupiłem się w tejże recenzji akurat na efektach brzmieniowych, jakie mają miejsce w przypadku przetwornika firmy Mytek. Dlaczego? Otóż, dlatego, że urządzenia tej firmy to, że tak to ujmę, zaprojektowane zgodnie ze sztuką. I nawet, jeżeli w takim Brooklyn Bridge jest zasilacz impulsowy, to proszę mi wierzyć – jest on pieczołowicie, precyzyjnie zaprojektowany i może okazać się lepszy od wielu konstrukcji klasycznych, czyli liniowych. A tymczasem okazuje się, że Sbooster BOTW poprawia praktycznie każdy aspekt brzmienia w tym przetworniku, jednocześnie bez pogarszania czegokolwiek.

Umieśćmy powyższe jeszcze w innym kontekście. BOTW kosztuje w tym momencie, w zależności od wersji, około półtora tysiąca złotych. Patrząc przez pryzmat tego, że tak naprawdę na rynku jest wiele akcesoriów w tej, lub podobnej cenie, które nie zawsze spełniają inną funkcję, oprócz wizualnej – to BOTW naprawdę może okazać się nad wyraz skutecznym sposobem poprawy brzmienia w systemie. I to nawet w systemie, którego całkowity koszt zamyka się w kwotach pięciocyfrowych. Wnioski pozostawiam dla państwa. A Sbooster z pewnością zostaje w redakcji na dłużej.

Cena: 1349 PLN (wersje: 5-6V, 9-10V), 1449 PLN (wersje: 12-13V, 15-16V, 18-19V, 24V)
Dystrybutor: SoundSource http://soundsource.pl/
Strona produktowa: http://soundsource.pl/sbooster/o-marce/

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*