Recenzja MrSpeakers ETHER Flow 1.1

MrSpeakers ETHER Flow 1.1

MrSpeakers ETHER Flow 1.1 – recenzja

MrSpeakers ETHER 1.1 to dzieło firmy, której historia rozpoczęła się od modyfikacji słuchawek firmy Fostex. W 2012 roku Dan Clark, założyciel i główna postać stojąca za firmą MrSpeakers rozpoczął ulepszanie dość znanego i popularnego nawet do dzisiaj modelu słuchawek. Mowa oczywiście o planarnych Fostex T50RP, które nawet w oryginalnej wersji są dość ciekawym produktem. Modyfikacja tych japońskich słuchawek była sprzedawana pod nazwą Mad Dog i doskonale przyjęła się na chłonnym, ale i wymagającym rynku audio. Przyjęła się nie bez powodu, bo brzmiała dużo lepiej, aniżeli – ciekawie grający sam w sobie – oryginał. Warto przy tym zwrócić uwagę na jedną rzecz – firma trzyma się stricte słuchawek, i od początku zajmuje się tą, można by rzec, niszą na rynku. Co więcej, MrSpeakers, a raczej sam założyciel – wspomniany już wcześniej Dan Clark – ma duże doświadczenie w branży audio, i tutaj też istotnym jest, że jest to także doświadczenie praktycznie. Inaczej rzecz ujmując, MrSpeakers to przykład firmy, która powstała na bazie doświadczeń z autopsji i była przez długie lata rozwijana dzięki stopniowemu budowaniu nie tylko bazy produktów, ale także i odpowiedniego zaplecza badawczo-rozwojowego. Dlaczego zwracam na to taką szczególną uwagę? Otóż dlatego, że w tym konkretnym przypadku trudno można odnieść nieodparte wrażenie, iż w tych słuchawkach po prostu czuć ducha specjalizacji. Inaczej rzecz ujmując są w wielu – nie tylko praktycznych – kwestiach unikalne. Ale może przejdźmy po kolei do rzeczy, czyli przyjrzyjmy się najpierw temu, jak są dostarczone, jak wyglądają i jak są zbudowane.

Zestaw i pierwsze – jeszcze nie odsłuchowe – wrażenia

Producenci słuchawek (a w zasadzie również ci, którzy mają także słuchawki w ofercie) zdążyli przyzwyczaić nas do tego, że ich flagowe – czy też można by rzec droższe – produkty „podawane” są w niezwykle przyswajalnej i strawnej formie. Chodzi mi tutaj konkretnie zarówno o opakowanie, jak i także zestaw akcesoriów oraz całościowy, wizualny „odbiór” słuchawek przy tak zwanym pierwszym kontakcie. Nie oszukujmy się, na wyższych poziomach cenowych, a do takich na pewno można zaliczyć ETHER Flow 1.1, wszystko powinno się zgadzać i do siebie pasować. A jeżeli tak nie jest – to jest to jakieś odstępstwo, oczywiście na niekorzyść. Natomiast rzadko jest tak, że odnosimy wrażenie, że ktoś się naprawdę postarał. A właśnie tak jest w przypadku drugich w zasadzie, patrząc chronologicznie, flagowych słuchawek planarnych firmy MrSpekaers. O ile samo pudełko i pakowanie jest w normie, o tyle nowy kabel (bo do zestawu dodawana jest już druga wersja kabla, czyli VIVO) oraz zwłaszcza etui na słuchawki – odstaje od tej normy wyraźnie na plus. Jednocześnie życzyłbym sobie, aby takiej klasy etui było dodawane do każdych flagowych słuchawek.

MrSpeakers ETHER Flow 1.1

Ale na tym nie koniec. Bo po wrażeniach wizualnych pora na też na te dotykowe, bardziej organoleptyczne. Pierwsza kwestia, jaką od razu zauważymy – słuchawki są lekkie. Lżejsze, aniżeli mogłoby się nam wydawać, sądząc po niemałych rozmiarach ich muszli. To raz. Dwa – są naprawdę wygodne. Oczywiście jest to kwestia subiektywna, natomiast można rzec, że obiektywnie na to patrząc składają się na to dwa czynniki: niski ciężar, oraz dość wygodne standardowe pady. Wykonano je z suszonej owczej skóry i są naprawdę gładkie i wygodne w dotyku.

Wróćmy jeszcze na chwilę do kwestii dostarczanego w zestawie kabla. Jest to nowa, ponoć znacznie ulepszona wersja i bazuje na przewodniku z miedzi OFHC, która dodatkowo jest powlekana srebrem. Producent twierdzi, że kabel ten jest bardziej elastyczny, odporniejszy na mikrofonowanie, no i przede wszystkim – daje lepsze brzmienie. Kabel ten oferowany jest w aż pięciu wersjach zakończenia od strony źródła. Są to wtyki 2.5mm zbalansowane, standardowy „mały jack” 3.5mm, nowy standard wtyku zbalansowanego 4.4mm oraz „duży jack” 6.35mm oraz 4 pinowe gniazdo XLR (zbalansowane). Do tego dochodzą różne długości – także jest w czym wybierać.

Jedyne, do czego można by się – na siłę w sumie – doczepić, to dość prosta konstrukcja pałąka. Chociaż ma to pewien swój urok urok, bo właśnie dzięki temu czuć, że firma wywodzi się z sektora DIY.

MrSpeakers ETHER Flow 1.1

Jeżeli chodzi zaś o kwestie stricte techniczne, to – jak zapewne wiadomo – są to słuchawki planarne. MrSpeakers korzysta tutaj z własnych przetwornikow o wymiarach 71x45mm. Impedancja jest na – można by rzec że niskim – poziomie 23 omów, a waga wynosi 385 gramów. Wspominając o wadze, warto jeszcze raz podkreślić, że słuchawki te w bezpośrednim kontakcie naprawdę sprawiają wrażenie lekkich.

Co więcej, producent chwali się zastosowaniem technologii TrueFlow, która ma za zadanie optymalizować konstrukcję układu magnetycznego, a dokładniej szczelin
między jego elementami. W dużym skrócie chodzi o to, że w przypadku słuchawek planarnych firmy MrSpeakers zadbano o to, aby struktura układu magnetycznego miała jak najmniejszy wpływ na przepływ powietrza. Jest to osiągnięte dzięki specjalnemu, aerodynamicznemu wyprofilowaniu otworów w tym układzie. A to wszystko ma ograniczać słyszalne turbulencje. Warto zatem sprawdzić, czy działa to w praktyce.

MrSpeakers ETHER FLOW 1.1 – brzmienie

ETHER FLOW 1.1 to słuchawki planarne no i również słuchawki o otwartej konstrukcji. Dlatego też można się spodziewać, co najmniej dobrej, w miarę rozbudowanej sceny dźwiękowej. No i tutaj pierwsze zaskoczenie. ETHER Flow 1.1 kompletnie nie grają – mówiąc kolokwialnie – „w głowie”. Mają doskonale rozbudowaną scenę dźwiękową, a przy tym posiadają w tym zakresie jedną ciekawą i wcale nie tak powszechną umiejętność. Otóż potrafią nie tylko zagrać bardzo szeroko, na boki, ale także i ogniskować brzmienie idealnie na środku sceny.

Dochodzimy tutaj do kolejnej ciekawej i istotnej cechy dźwiękowej tych słuchawek. I też takiej, która jest w ETHERach dość unikalna w sensie takim, że potrafią zagrać intymnie, blisko a przy tym potrafią też doskonale rozegrać nagranie kiedy trzeba, rozłożyć trzeba na elementy pierwsze. I, co jeszcze ciekawsze, nie mamy w tym drugim przypadku wrażenia, że brzmią za nadto analitycznie, bo robią to z taką specyficzną lekkością i gracją. Tutaj nawet nie chodzi o to, że nic się nie gubi i nie zaciera, co bardziej o to, że wszystko pozostaje dalej jednym, spójnym przekazem, pomimo przekazania dużej ilości muzycznego planktonu.

MrSpeakers ETHER Flow 1.1

Jeżeli chodzi o pokazanie rozmaitych efektów stereofonicznych oraz przekazanie zależności fazowych w nagraniu, oraz wszystkich wynikających z tego „efektów specjalnych” to potrafią to robić naprawdę doskonale, a na niektórych nagraniach wręcz spektakularnie.

Dawno nie słyszałem, aby Annie Lennox „Legend In My Living Room” zabrzmiała tak dobrze. Głos dawnej wokalistki zespołu Eurythmics był znakomicie zogniskowany
w przestrzeni, a jednocześnie całe otoczenie instrumentalne pulsowało dookoła, doskonale z nim współgrając. Co więcej, dość specyficzne przejścia fazowe na tym utworze zostały pokazane zupełnie poza linią prawa-lewa słuchawka.

Jeżeli jesteśmy już przy płycie „Diva”, to warto jeszcze na moment pochylić się nad utworem „Money Can’t Buy It”. ETHERy zachowały tutaj doskonałą równowagę pomiędzy basem a resztą pasma, a jednocześnie przy tym pokazały otwartość na resztę toru. Przy odsłuchach ze wzmacniaczem lampowym Sinus Audio, po włożeniu lamp sterujących RFT zaskakująco i dość znacznie zmienił się balans brzmienia, które zrobiło się bardziej szkliste i może nawet trochę zbyt natarczywe. W przypadku lamp sterujących Philipsa taka sytuacja nie miała miejsca i wszystko było na swoim miejscu.

Tak głośno myśląc, to nasuwa się w tym momencie też pewna refleksja. Otóż, patrząc poprzez pryzmat konstrukcji, można by się po ETHER Flow 1.1 spodziewać brzmienia mocno nasyconego, dociążonego. Patrząc poprzez pryzmat propozycji innych firm oferujących słuchawki planarne, można by spekulować, że brzmienie będzie chociażby przyciemnione i dociążone na basie. Nic bardziej mylnego. ETHER Flow 1.1 to wyrafinowane słuchawki grające w sposób przestrzenny, wysublimowany. I może nawet wręcz konturowy, ale w jak najbardziej pozytywnym tego znaczeniu. To taka estetyka brzmienia, która niezwykle sprzyja przekazywaniu subtelnych zmian w tonacji, w wyraźnej – acz nigdy nie przerysowanej – projekcji faktur brzmieniowych. Słuchawki te naprawdę docenią i świetnie pokażą każde zrealizowane z zamysłem nagranie.

MrSpeakers ETHER Flow 1.1

Co ciekawe, umiejętności różnicowania oraz kontroli brzmienia są doskonale obrazowane poprzez sposób reprodukcji niskich tonów, jakie serwują nam te słuchawki. Pozwolą Państwo, iż w tym miejscu przytoczę pewną anegdotkę, jaka zapadła mi w pamięci podczas oglądania wywiadu z Hansem Zimmerem. Otóż poruszono kwestię pewnego utworu, w którego fragmencie mamy tylko elektronicznie generowany bas. A przy tym tak niski, że niektórzy – wyposażeni w sprzęt o gorszych w tym zakresie możliwościach – słuchacze dopytywali się, dlaczego na nagraniu jest aż tak długi fragment ciszy. Mowa oczywiście o utworze „Why So Serious”. I to właśnie na tym utworze ETHERY i w tym konkretnym fragmencie EHERY pokazały nie tylko, co potrafią, ale i ujawniły swój charakter w zakresie niskich częstotliwości. Mamy tutaj doskonale, fenomenalnie wręcz kontrolowany bas. Dużą rolę odgrywa tutaj świetne oddanie harmonicznych oraz zachowanie niesamowitej wręcz kontroli nad tym pasmem, jego ogólnie pojętej szczegółowości. Wrażenie to jest potęgowane przez jeszcze jeden czynnik, otóż jest nim zachowanie proporcji, umiejscowienie tego pasma w całościowym kontekście brzmienia tych słuchawek.

Owszem, ETHERy nie grają ciemno, ale też nie można powiedzieć jednocześnie, że ich brzmienie jest nazbyt lekkie. Te słuchawki to trochę taki kameleon, posiadają bardziej, niż adekwatne możliwości na basie, lecz nie ujawniają ich bez powodu, nie szastają falami niskich tonów bez powodu. I na tym także polega ich urok.

MrSpeakers ETHER Flow 1.1

ETHER Flow 1.1 w szerszym kontekście, czyli podsumowując

Nie mam żadnych wątpliwości, co do tego, że firma MrSpeakers idzie w dobrym kierunku. Jednocześnie podąża też, co wyraźnie widać swoją drogą i w tym konkretnym przypadku można tylko pogratulować. ETHER Flow 1.1 niczego na siłę nie naśladują i też niczego nie udają. Powód ku temu jest nad wyraz prosty – bo nie muszą. Nie mają żadnych wyraźnych wad, a są doskonałe (nawet w tej cenie) pod względem przestrzenności, przekazania faktury, pokazują wiele detali jednocześnie nimi nie męcząc. Myślę, że można pokusić się o stwierdzenie, że ETHER Flow 1.1 pokazują niemalże wszystkie zalety technologii planarnych a jednocześnie nie mają zdecydowanej większości ich wad. Warto jeszcze raz nadmienić, że oprócz bardzo dobrego w skali absolutnej brzmienia producent zadbał tutaj nie tylko o wykonanie na odpowiednim poziomie, czy wysokiej jakości futerał na słuchawki. Bo trudno jest przeoczyć kolejną cechę będą dużym plusem tych słuchawek. Chodzi oczywiście o ich niską wagę, ETHERY ważą mniej więcej tyle, co średnia waga słuchawek dynamicznych, a to bezpośrednio przekłada się też na wygodę użytkowania.

I jeszcze tylko jedna drobna uwaga, może to oczywista oczywistość, lecz mimo wszystko o niej wspomnę: zadbajmy o dobry, naprawdę dobry tor dla tych słuchawek. Nie zaszkodzi wysokiej jakości źródło oraz dobry wzmacniacz lampowy, grający minimalnie ciepło, lecz wciąż będący bardziej po obiektywnej stronie muzycznych wydarzeń.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*