Pro-Ject Pre Box RS2 Digital to jedno z tych urządzeń, które zwolenników austriackiej, znanej głównie z gramofonów, marki może nieco zaskoczyć. Bo w jednym pudełku zintegrowano nie tylko przetwornik cyfrowo analogowy obsługujący sygnał PCM aż do gęstości 768 KHz, czy DSD aż do DSD512, ale też przedwzmacniacz analogowy ze zbalansowanymi wejściami i wyjściami. A jakby tego było mało, to w Pre Box RS2 Digital na pokładzie znalazł się także w pełni zbalansowany stopień lampowy, który możemy pominąć i korzystać z toru półprzewodnikowego. Ujmując sprawy jeszcze inaczej – producent w niewielkich rozmiarów obudowie zmieścił de facto dwa urządzenia, co sprawia chociażby, że flagowe w ofercie firmy z Wiednia źródło cyfrowe może być szczególnie ciekawą propozycją dla wszystkich tych, którzy chcą w elegancki i sprytny sposób połączyć dwa tory – analogowy i cyfrowy.
Warto to rozważyć też w jeszcze innym kontekście. Otóż pamiętajmy, że austriacka marka mocno ostatnio lansuje również zbalansowane połączenie pomiędzy gramofonem a przedwzmacniaczem gramofonowym. I tutaj Pre Box RS2 Digital, oprócz oczywiście bycia przetwornikiem cyfrowo-analogowym – umożliwia nam także zachowanie zbalansowanego sygnału z gramofonu i przesłanie go dalej do końcówki mocy. I to wszystko za niewiele powyżej dziesięciu tysięcy polskich nowych złotych. Co wygląda jeszcze bardziej ciekawie, żeby nie powiedzieć, że aż podejrzanie – na powyższej funkcjonalności wcale de facto się nie kończy. I o ile nie mamy tutaj chociażby na pokładzie streamera, to jednak trzeba powiedzieć, że już „na papierze” otrzymujemy naprawdę sporo. Oczywiście deklarowana funkcjonalność to jedno, bo teoria jest teorią, dlatego też postanowiliśmy flagowego „cyfrowego” (acz jak Państwo już zdążyli się dowiedzieć – nie do końca) posłuchać i wysnuć własne wnioski. Bo jak nierzadko to w audio bywa – sprawy w praktyce wyglądają nieco inaczej. A tutaj akurat pojawia się jeszcze inna kwestia. Otóż ogólnie wiadomo, że gramofony austriackiej marki są niezwykle udane. Z tym jakby ciężko polemizować. Dlatego też nieuchronnie pojawi się prędzej, czy później pytanie – jak mają się sprawy z tą bardziej „elektroniczną” częścią oferty marki Pro-Ject. I to właśnie ze szczególnym wskazaniem na raczej droższą stronę tejże oferty. Bo to właśnie tam wygląda ona tak naprawdę – nawet, jeżeli popatrzymy na to od czysto teoretycznej, „papierowej” strony – najciekawiej. Przejdźmy zatem do rzeczy.
Pro-Ject Pre Box RS2 Digital – co konkretnie mamy w środku (i w sumie na zewnątrz)?
Abstrahując już od tego, że można śmiało założyć, że RS2 Digital to przede wszystkim przetwornik cyfrowo-analogowy, to zacznijmy może od przyjrzenia się temu urządzeniu z zewnątrz. W ofercie są dwa warianty tej samej, wykonanej w całości z aluminiowych elementów, obudowy. Anodyzowana na czarno oraz w naturalnym kolorze aluminium. I to właśnie ta ostatnia wersja trafiła do redakcji. RS 2 Digital ma standardowe dla serii RS2 Pro-Jecta rozmiary wynoszące 20 cm szerokości, 7 cm wysokości oraz 22 cm głębokości. Waga jest dość spora, jak na wymiary, bo około 1.7 Kg, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że zasilacz jest zewnętrzny. I teraz tak – w zestawie z urządzeniem dostajemy, ponoć specjalnie zaprojektowany przez firmę zasilacz impulsowy. Puryści natomiast mogą dokupić dodatkowo jeden z dwóch dedykowanych do serii RS zasilaczy liniowych, dostarczających napięcie +18V do urządzenia. W tej recenzji skupimy się oczywiście na wariancie z zasilaczem z zestawu, natomiast warto wspomnieć, że zawsze możemy jeszcze „pobić” brzmienie dodając lepszy zasilacz.
Sama obudowa, jako taka wykonana jest solidnie i tutaj nie za bardzo jest nawet o czym pisać. Może i wygląda nieco niepozornie, ale dla niektórych może to być nawet plus. Wyświetlacz z kolei jest monochromatyczny, ale za to duży i stosunkowo czytelny. Swoją drogą napakowano w nim sporo informacji, bo też Pre Box RS2 ma kilka funkcji, które wymagają bardziej szczegółowego omówienia.
Przede wszystkim, jak już wspomniałem, na pokładzie jest aktywny przedwzmacniacz. A co za tym idzie – regulacja głośności. Jest ona oparta o czterosekcyjny potencjometr japońskiej firmy ALPS. I tutaj od razu uwaga – tor analogowy w przypadku tego urządzenia jest w pełni zbalansowany i to z kolei pociąga za sobą konieczność zastosowania takiego, a nie innego (właśnie czterosekcyjnego) potencjometru. O ile z wyświetlacza nie dowiemy się, jaki jest aktualnie wybrany poziom głośności, to możemy go wywnioskować z właśnie z położenia gałki potencjometru, która swoją drogą jest sterowana silnikiem, czyli także z pilota.
Z ekranu zajmującego znaczną cześć przedniej ścianki recenzowanego urządzenia dowiemy się jednak wielu innych, mniej lub bardziej ciekawych rzeczy. Z tych mniej ciekawych – to oczywiście będzie to aktualnie wybrane wejście. A tutaj do dyspozycji mamy ich całkiem sporo. A konkretnie, zaczynając od strony cyfrowej: dwa wejścia optyczne TosLink, jedno wejście koasjalne S/PDIF, jedno wejście AES/EBU oraz wejście USB 2.0 i wejście I2S oparte o gniazdo HDMI. To ostatnie dedykowane jest do podłączenia firmowego napędu CD Box RS2 T. Czyli de facto do RS2 Digital możemy podłączyć nie tylko gramofon, ale też i firmowy transport CD.
Ten ostatni wariant także zasługuje na chwilę uwagi. Otóż tutaj producent proponuje nam połączenie za pomocą interfejsu I2S. I w takiej sytuacji – to przetwornik generuje takt zegara, czy też – jak kto woli – jest Master Clock’kiem. Taka konfiguracja powinna zapewnić dużo lepsze parametry transmisji, a co za tym idzie, także i lepsze brzmienie, w porównaniu do transmisji za pomocą intefejsu S/PDIF. Innymi słowy, Pre Box RS2 Digital to także – w pewnym sensie oczywiście – element firmowego systemu odtwarzania płyt CD. I jak widać po implementacji mechanizmu transmisji, oraz po samym fakcie zastosowania w bliźniaczym transporcie CD Box RS2 T napędu CD-Pro 8, systemu całkiem dobrze przemyślanego.
Wejście USB 2.0 z kolei oferuje nam obsługę wszystkich gęstych formatów, z PCM o częstotliwości próbkowania 768 kHz oraz DSD 512 włącznie. Do tego, czemu może to być istotne w dzisiejszych czasach jeszcze wrócimy, teraz skupmy się jeszcze chwilę na implementacji samej części cyfrowej, jako takiej. „Sercem” konwersji cyfrowo-analogowej w RS2 Digital jest para układów ESS 9038K2M. Jest to „mniejsza” wersja flagowych kości znanej amerykańskiej firmy, która jednakże z powodzeniem jest stosowana w wielu innych, droższych nierzadko, przetwornikach. Można by tutaj się zastanawiać, dlaczego nie zastosowano lepszego wariantu „PRO”, jednakże proszę zwrócić uwagę na to, że w środku urządzenie jest tak naprawdę, potocznie mówiąc, napakowane po brzegi a wersja PRO układów ESS wymaga dość dobrego chłodzenia po stronie płytki drukowanej. A co za tym idzie – także i miejsca. Inną zaś kwestią jest to, że w tym przypadku mamy jednak układ dual mono i też w dodatku zbalansowany.
W tym momencie trzeba zwrócić uwagę na tor analogowy. Bo w nim, a konkretne w jego lampowej części, producent zastosował cztery lampy 6922 – po dwie na kanał. Daje nam to pełny, lampowy tor analogowy, wraz z regulacją głośności za pomocą potencjometru. Czyli, de facto, całkiem sporo, zważywszy inne funkcje, a już w szczególności cenę. Dodatkowo tor ten można w całości wyłączyć i korzystać wyłącznie z jego półprzewodnikowego odpowiednika. Co więcej, na moje pytanie zadane mailem odnośnie tego, czy w RS2 Digital w torze analogowym są jakieś elementy dyskretne – producent odpowiedział, że nie. Podobnie przeczącą odpowiedź otrzymałem na pytanie, czy w przypadku korzystania z toru lampowego aktywne są jakieś elementy półprzewodnikowe.
Co może być jeszcze bardziej ciekawe, i ważniejsze – na moje pytanie o działanie urządzenia, jako przedwzmacniacz w trybie lampowym otrzymałem bardzo konkretną i wiele mówiącą odpowiedź:
„Analog in – tube mode do not involve any solid state stages. I confirmed this via schematics.”. Dla nieco mniej biegłych w obcych językach pozwolę sobie wyjaśnić, że jeżeli będziemy używać RS2 Digital w trybie przedwzmacniacza lampowego, to właśnie taki przedwzmacniacz będziemy mieć. Czysto lampowy, bez krzemowych elementów wzmacniających w torze sygnału. Co więcej, będzie to przedwzmacniacz pracujący w trybie zbalansowanym – oczywiście, jeżeli skorzystamy z wejść i wyjść typu XLR. Jest to o tyle istotne, że jak już wspomniałem – producent mocno lansuje zbalansowane połączenie pomiędzy wkładką gramofonową, przedwzmacniaczem i resztą toru. I robi to nie bez powodu, bo takie połączenie ma ogromny sens, gdyż zbalansowana transmisja sygnału oferuje bardzo wysokie tłumienie zakłóceń (parametr znany, jako „common mode rejection”). A to z kolei jest szczególnie istotne przy niskopoziomowych sygnałach rzędu miliwoltów, jakie dostarczają wszystkie niemalże lepszej klasy wkładki typu MC (Moving Magnet). A potwierdzeniem, że połączenie zbalansowane ma ogromny w tym konkretnym przypadku sens niech będzie chociażby fakt, że zestaw gramofonu X2B oraz przedwzmacniacza zbalansowanego Phono Box S3B dostał nagrodę „EISA VINYL SYSTEM 2022-2023”.
Pro-Ject PreBox RS2 Digital – brzmienie
Odsłuchy Pro-Jecta rozpocząłem od utworu, który można śmiało uznać za klasyk, czyli od „D’yer Maker” Zeppelinów. I już po pierwszych taktach wniosek, jaki się nasunął być dość oczywisty, acz może niespecjalnie odkrywczy. Jak zapewne Państwu wiadomo, austriacka marka jest głównie znana z produkcji – całkiem niezłych skądinąd – gramofonów. I właśnie słuchając RS2 Digital można od razu zauważyć, że brzmienie, nieco wręcz na przekór nazwie jest właśnie bardzo mało „cyfrowe”. Bo RS2 stawia na płynność, spójność, oraz – co może być poniekąd też pewnym zaskoczeniem – także na barwę. Do tej ostatniej jeszcze dojdziemy, natomiast przy kolejnym utworze – „The Peppery Man” Natalie Merchant – słychać też, że RS2 sukcesywnie realizuje też koncepcję brzmienia pozbawionego ostrych krawędzi, a przy tym posiadającego też niewymuszoną, naturalną chciałoby się rzec rozdzielczość, łącząc wgląd w nagranie właśnie z tą wspomnianą płynnością.
Pro-Ject nie dzieli brzmienia, czy też – jak kto woli – włosa wokalistki na czworo. Jest to faktycznie brzmienie, które jest minimalnie, ale podkreślam – minimalnie – po stronie zaokrąglenia. Lecz jednocześnie wciąż ma bardzo dobrą rytmikę, skojarzenie z gramofonem jest tutaj trafne w takim kontekście, że muzyka właśnie płynie swobodnie, niczym niezmącona.
Chcąc nieco z ciekawości, a nieco z przekory sprawdzić, jak RS2 poradzi sobie z repertuarem bardziej dociążonym syntetycznym basem, sięgnąłem po „Justify My Love” Madonny. Ta realizacja pokazała nie tylko to, że RS2 stanął tutaj na wysokości zadania, ale też i pewne różnice pomiędzy stopniem tranzystorowym a tym, co oferuje kwartet lamp 6922, jakie znajdziemy w środku tego niewielkiego urządzenia. I tutaj pewne zaskoczenie: otóż tor tranzystorowy w austriackim wykonaniu wcale nie jest gorszy od lampy. Ba, jest nawet – w pewnym oczywiście sensie – bardziej neutralny. Lampa w wydaniu RS2 da nam oczywiście więcej barwy, więcej nasycenia i, co najbardziej istotne: bardziej ekspansywne brzmienie. To zapewne dlatego The Cure „Fascination Street” z płyty „Mixed Up” zabrzmiał jednak lepiej z próżniowymi bańkami.
Pozwolę sobie tutaj zauważyć, że to, w której wersji wewnętrznego toru Pro-Ject zabrzmi lepiej będzie zależeć od wielu czynników. Bo de facto, tak obiektywnie rzeczy ujmując, oba tryby są na podobnym poziomie jakościowym. Jeżeli ktoś ma lampy dalej w torze, to wszystko będzie zależeć od tego, jaki będzie właśnie charakter dalszych elementów. No i oczywiście od tego, ile chcemy mieć nawet nie tyle lampowego ciepła, co pewnego przybliżenia, jaki stopień lampowy oferuje.
Przez powyższe chcę powiedzieć to, że to wcale nie jest tak, że stopień tranzystorowy brzmi jakoś bardzo „tranzystorowo” a lampowy to takie charakterystyczne lampowe czarowanie dźwiękiem. Ten pierwszy jest bardziej neutralny, punktowy, z mniejszą sceną i bardziej zwartym basem. Lampa jest z kolei bardziej – powtórzę się – ekspansywna, ekspresyjna, bliższa. Generuje też większe, ale też nieco mniej skupione (co nie znaczy, że rozmyte) źródła pozorne. No i jest też nieco bardziej nasycona, ale bez przegięcia w stronę brzmienia, mówiąc kolokwialnie, „przegrzanego”. I jeszcze jedno: stopień lampowy ma nieco bardziej zaznaczony harmonicznymi bas, także też najniższy – chociaż w przypadku kolumn podstawkowych może to albo nie być zauważalne, albo wręcz w niektórych przypadkach pożądane.
Reasumując, posłużę się jeszcze nieco innym przykładem. Płyta Depeche Mode „The Songs of Faith And Devotion” z torem tranzystorowym zabrzmiała, jakbyśmy jej słuchali w studio. Natomiast z lampowym, nieco – ale podkreślam, nieco – bardziej, jak na koncercie.
W sumie to jestem w stanie doskonale zrozumieć, dlatego nie ma tutaj aż takich ogromnych różnic pomiędzy wariantami toru analogowego i pozwolę sobie do tego jeszcze wrócić w podsumowaniu. Bo teraz pora na kilku „Usual Suspects” z recenzenckiej playlisty.
Na „Precious” Annie Lennox potwierdziły się moje przypuszczenia odnośnie barwy, jaką dysponuje PreBox RS2 Digital. Nie ma tutaj żadnej niepotrzebnej chropowatości, granulacji w brzmieniu. Ta jest nawet lekko wygładzana, austriackie źródło przez to sprawdzi się z neutralnymi i transparentnymi wzmacniaczami i głośnikami, bo samo nie ma tendencji do ochładzania barwy. Na Bjork „Hyperballad” słychać z kolei, że Pro-Ject – pomimo tego nieco „analogowego grania” świetnie radzi sobie ze skrajami pasma. W szczególności góra zasługuje tutaj na sporą pochwałę. Bo, szczerze powiedziawszy, ostatni raz słyszałem tak dobrą górę z przetworników na ESS Sabre przy okazji recenzji AADACa firmy Audio Analogue.
Jest w brzmieniu Pro-Jecta jeszcze coś, co sprawia, że z urządzeniem tym można bardzo łatwo się zaprzyjaźnić. Otóż tutaj, w tym konkretnym przypadku, przyjazny charakter idzie także w parze z zachowaniem sporego wglądu w nagranie. Tak obiektywnie rzecz biorąc – scena jest szeroka i głęboka, zwłaszcza w „wydaniu” lampowym. Nie ma tutaj też problemu z budowaniem planów, brzmienie jest, a i owszem, po nieco miększej stronie, ale nie ma tutaj mowy o jakimś przygaszeniu, czy spowolnieniu. Oczywiście są urządzenia generujące bardziej sugestywną przestrzeń, jak chociażby dwukrotnie droższy Chord TT2, ale też wynika to bardziej z innego charakteru, aniżeli jakichś niedostatków PreBoxa. A jeżeli już przy porównaniach jesteśmy – to Mytek Brooklyn Bridge (pierwsza wersja) zasilany SBoosterem – zagrał bardziej pierwszym planem, ale też bardziej technicznie. Zaprezentował brzmienie już nie tak miękkie, i nie takie płynne. W tym przypadku dość wyraźnie było słychać, że po jednej stronie mamy urządzenie producenta gramofonów, a po drugiej – jednak sprzęt z genami studyjnymi.
A zanim przejdziemy do podsumowania: jeszcze dwie kwestie. PreBox RS2 to bardzo dobry przedwzmacniacz. Myślę, że tutaj spokojnie może stawać w szranki z urządzeniami kosztującymi kilka tysięcy złotych, natomiast faktycznie lepiej sprawdza się w wariancie zbalansowanym. Ale też nie ma co się dziwić – takie było założenie producenta. Drugą zaś kwestią jest wzmacniacz słuchawkowy – jego charakter jest analogiczny do całego urządzenia i lepiej zagrał z Sennheiserami HD600, aniżeli HD650. Jeżeli o wydajność chodzi – to HEDDphone One może i napędzi, ale zdecydowanie nie jest to wzmacniacz do prądożernych słuchawek, bo tego tak czy siak są dedykowane konstrukcje. Natomiast z tymi mniej wymagającymi pod względem napędzenia, a przy tym o bardziej neutralnym charakterze – powinno być co najmniej dobrze.
Pro-Ject PreBox RS2 – dla kogo? Czyli podsumowanie
Ta propozycja austriackiego producenta to urządzenie, które znajduje się najwyżej w hierarchii jego źródeł cyfrowych. Ale też określenie „źródło cyfrowe” nie oddaje tutaj w pełni sensu tego, czym RS2 Digital tak naprawdę jest. Mam nieodparte wrażenie, że to sprzęt dla wszystkich tych, którzy chcą w sensowny sposób połączyć gramofonowy (i do tego najlepiej zbalansowany) tor analogowy z możliwością odtwarzania muzyki z formatów cyfrowych. A na dodatek chcą też mieć możliwość podłączenia firmowego transportu CD poprzez interfejs I2S. W takim przypadku możemy mówić o tym, że RS2 Digital de facto może zintegrować nam aż trzy główne źródła sygnału: gramofon (z zewnętrznym przedwzmacniaczem do niego), sygnał cyfrowy, oraz sygnał z napędu CD.
W momencie, kiedy coraz więcej przetworników cyfrowo-analogowych integruje ze sobą streamer przy jednoczesnej rezygnacji z wejść analogowych propozycja firmy z Wiednia staje się niezwykle interesująca. Popatrzmy na to z jeszcze innej strony – za cenę niewiele ponad 10 tyś złotych mamy nie tylko DAC, ale też w pełni zbalansowany przedwzmacniacz. Na dodatek posiadający dwa osobne tory – tranzystorowy i lampowy. Nie wspominam już o regulacji głośności z pilota, bo to jakby oczywiste. Jednocześnie zmierzam też do tego, że dzisiaj chyba łatwiej jest o dobry i niedrogi streamer, aniżeli o preamp z sensownym i na dodatek zbalansowanym torem analogowym. A w zasadzie dwoma torami analogowymi. I to na dodatek broniącymi się brzmieniowo – także w trybie przedwzmacniacza. Bo wszystko to, co napisałem o brzmieniu powyżej – także tyczy się PreBoxa działającego, jako preamp. Jasne, urządzenie nie jest bez wad i czterosekcyjny potencjometr Alpsa potrafi faktycznie czasami przypomnieć o swoim istnieniu gdy będziemy regulować głośność, a Bluetooth to tylko 4.0. Ale bądźmy szczerzy – to detale, które nie przesłaniają całościowego obrazu. A ten jest bardzo dobry.
Ponadto jest jeszcze inna, mniej oczywista strona medalu – przetwornik w PreBox RS2 Digital akceptuje na wejściu USB „podwójny” format DXD, czyli 768 kHz częstotliwości próbkowania. I ma też bardzo istotną funkcję „Oversampling Bypass”. Dlatego też, jeżeli ktoś szuka urządzenia do współpracy chociażby z HQPlayerem, które przy tym sprawdzi mu się, jako zbalansowany przedwzmacniacz – to cena wydaje się niemalże okazyjna.
Dystrybutor: Audio Center Poland https://audiocenter.pl
Cena: 10800 PLN







