Monitor Audio Bronze 300 7G to wolnostojące kolumny głośnikowe należące do siódmej (jak sama nazwa wskazuje) edycji znanej serii Bronze brytyjskiego producenta. Model ten jest jednocześnie niejako wizytówką tej serii i jest też dość charakterystyczny, chociażby ze względu na to, iż są to kolumny będące – przynajmniej teoretycznie – rozwinięciem recenzowanego wcześniej modelu 50 7G. W szczególności chodzi mi o to, że flagowe jakby nie patrzeć kolumny podstawowej serii to nie konstrukcja trójdrożna, a de facto dwu i pół drożna, posiadająca na dodatek całkiem sporo firmowych, charakterystycznych dla Monitor Audio rozwiązań.
Konkretnie chodzi mi o jakże charakterystyczne, autorskie przetworniki z metalowymi membranami oraz kilka innych dość unikalnych rozwiązań, które Brytyjczycy stosują już od pewnego czasu w droższych swoich modelach, chociażby takich, jak recenzowane jakiś czas temu Gold 50 6G, czy flagowe Platinum 100 3G. Te ostatnie modele (oczywiście z naciskiem na serię Platinum) to konstrukcje już bardziej ambitne, jednakże już na wstępie chciałbym na coś zwrócić uwagę.
Otóż Monitor Audio jest w naszym kraju firmą całkiem nieźle znaną. Kiedyś u bardziej obeznanych z tematem, jeszcze w latach 90-tych popularne były modele takie, jak chociażby Studio 20. Były one wtedy pewnym synonimem i hi-endu i także dobrego gustu. Faktem jest, że Monitor Audio jest jedną z pierwszych marek, która pojawiła się na naszym rodzimym rynku oraz używała twardych materiałów membran, jednak brzmienie jej kolumn było już jak najbardziej normalne w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Były to czasy, w których pojawiało się coraz więcej kolumn korzystających właśnie z twardych materiałów, jak chociażby ALR Jordan (ciekawe, czy ktoś z czytających pamięta tę markę), czy modele takich firm, jak Elac czy Canton. Samo zaś Monitor Audio faktycznie może i używało kiedyś celulozy jako materiału dla przetworników nisko-średniotonowych, jednakże było to w czasach już mocno prehistorycznych (patrząc z perspektywy dnia dzisiejszego oraz obecnych poczynań firmy). Dzisiaj producent z brytyjskiego Rayleight w Hrabstwie Essex znany jest nie tylko z metalowych membran o wysokim zaawansowaniu technologicznym (żeby było ciekawiej, te użyte chociażby w serii Platinum nie są de facto membranami, które można by jednoznacznie sklasyfikować jako metalowe), ale też z przetworników wysokotonowych AMT (wcześniej używano wstęgi, która jednak od AMT się różni) oraz w wielu innych rozwiązań, jak chociażby sposobu mocowania przetworników do obudowy.
Zwracam na to uwagę dlatego, aby pokazać Państwu, że pomimo tego, iż mamy do czynienia z podstawową serią danej marki, to jednak właśnie ta marka, z jaką mamy tutaj do czynienia jest już zupełnie nieprzypadkowa i posiadająca lata tradycji. Także tradycji nie wynikającej tylko z nazwy, lecz z bardzo konkretnych, wymiernych osiągnięć w zakresie konstrukcji kolumn głośnikowych.
Jest to właśnie w sumie o tyle interesujące, że to właśnie seria Bronze jest chyba jedną z najbardziej znanych tego producenta. Jest produkowana od wielu lat (w końcu mamy już do czynienia z siódmą jej edycją, podczas gdy w przypadku chociażby Platinum możemy mówić o „dopiero” trzeciej) i jest także pewnego rodzaju wizytówką firmy dla wszystkich zainteresowanych brzmieniem Monitor Audio.
Przechodząc teraz do konkretów: Bronze 300 7G kosztują na tę chwilę kwotę 3844 złotych. Otrzymujemy za to schludnie wykonane kolumny wolnostojące, które z jednej strony zdradzają pewne oznaki technicznego zaawansowania. Z drugiej zaś nie epatują nas także niczym szczególnym. Oznacza to, że po raz kolejny o wszystkim zadecyduje brzmienie. Musi być ono co najmniej dobre, bo konkurencja w takim akurat przedziale cenowym jest na tę chwilę przecież bardzo duża. Ponadto mniejszy model, czyli Bronze 50 7G już całkiem wysoko postawił poprzeczkę. Dlatego tym bardziej na wersję wolnostojącą spojrzymy bardziej wnikliwie.
Monior Audio Bronze 300 7G – budowa
Pozwolę sobie na taką samą uwagę, jak przy okazji opisu technicznego modelu Bronze 50 7G. Otóż dostępny jest na hifizone.pl wywiad z Panem Michaelem Hedgesem z Monitor Audio, który opisuje techniczne meandry nowej serii Bronze. Dlatego też jeżeli chodzi o same szczegóły techniczne odnośnie chociażby przetworników, to odsyłam do wspomnianego wywiadu, który znajduje się pod tym linkiem. My natomiast przyjrzymy się temu, co w przypadku modelu Bronze 300 7G za te niecałe cztery tysiące złotych dostajemy.
Patrząc z zewnątrz, wykonanie jest bez zarzutu. I od razu widać jeden dość istotny szczegół konstrukcji. Otóż, podobnie jak w wersji podstawkowej, przednia ścianka wykonana jest ze sklejki (pozostałe to MDF, co także w przypadku kolumn w niższych przedziałach cenowych wcale nie jest takie oczywiste). Abstrahując już od kwestii estetycznych, takie rozwiązanie sprawia, że ścianka, która jest bezpośrednio od strony słuchacza jest bardziej inercyjna akustycznie. Tak nam to tłumaczy Pan Hedges z Monitor Audio:
Przednie przegrody wykonane są w całości ze sklejki o niezwykłej wytrzymałości, a przetworniki montuje się od przodu przy użyciu naszej technologii pojedynczej śruby przelotowej. W tym przedziale cenowym nikt tego nie robi – zazwyczaj pod przednią listwą maskującą kryją się śruby. Technologia pojedynczej śruby przelotowej pozwala nam skutecznie stosować plastikowe obudowy przetworników, unikając przy tym rezonansów obudowy. Śruba napina przetwornik, przyciągając jego przednią część do przegrody, a magnes przetwornika do tylnej części obudowy. Zapewnia to również dodatkowe wzmocnienie obudowy.
Pozwolę sobie w tym miejscu na pewien dość istotny komentarz. Otóż przetworniki w kolumnach marki Monitor Audio nie są montowane (jak to ma miejsce w przypadku większości konstrukcji na rynku) do przedniej ścianki za pomocą śrub montażowych. Są one w recenzowanych kolumnach de facto „rozciągnięte” za pomocą jednej śruby montażowej pomiędzy przednią a tylną ścianką i de facto przymocowane do tej ostatniej.
Kwestie, jakie porusza Pan Hedges są oczywiście istotne, natomiast chciałbym zwrócić uwagę na coś jeszcze innego. Otóż taki sposób mocowania przetworników zapobiega w dużej mierze ruchowi ich koszy oraz układów magnetycznych przód-tył. A to z kolei ma tak naprawdę niebagatelne znaczenie dla ich pracy.
Tyle w kwestii samej obudowy oraz rozwiązań mechanicznych. Przejdźmy teraz do konfiguracji przetworników. W przypadku Bronze 300 7G mamy do czynienia z konstrukcją dwuipółdrożną. Czyli taką, gdzie przetwornik znajdujący się ponad nim pokrywa pasmo aż do podziału z głośnikiem wysokotonowym. Ten ostatni jest taki sam z kolej, jak w wersji podstawkowej. Natomiast, co istotne, przetworniki średnio-niskotonowe są już de facto inne, o innych parametrach. Tak nam to tłumaczy Pan Hedges:
Głośnik wysokotonowy jest identyczny – projektujemy jeden model dla całej serii i stosujemy go we wszystkich modelach; jednak głośniki niskotonowe są dostosowane zarówno do konstrukcji 2,5-drożnej, jak i do pojemności obudowy. Na wczesnym etapie prac symulujemy działanie zwrotnicy oraz głośników w obudowie, co pozwala nam na podejmowanie nieoczywistych decyzji projektowych dotyczących głośników, mających na celu poprawę zarówno działania zwrotnicy, jak i charakterystyki akustycznej przy zmianie częstotliwości.
Także i tutaj warto wytłumaczyć kilka kolejnych kwestii. Otóż przy większej objętości obudowy, aby uzyskać optymalnego odtwarzanie niskich tonów potrzebne są przetworniki o nieco innych parametrach Thielle’go-Small’a. Parametry te warunkują chociażby odpowiedź impulsową przy zastosowaniu układu bass-reflex (chodzi o parametr dobroci całkowitej Qts), ale także to, jak nisko dane kolumny będą potrafiły zejść. Pomijając już wchodzenie w zawiłości natury inżynieryjnej powiem tylko tyle, że nawet mając przetworniki nisko-średniotonowe z dokładnie takimi samymi membranami, to optymalizacja układów magnetycznych pod konkretną obudowę ma ogromny sens.
Chodzi o to, że przy większej obudowie, aby uzyskać optymalne odtwarzanie niskich tonów potrzebne są przetworniki o innych parametrach (Thielle’go-Small’a). Parametry te z kolei warunkują chociażby nie tylko odpowiedź impulsową przy zachowaniu układu bass-reflex (w szczególności chodzi tutaj o parametr Qts), ale chociażby charakterystykę na basie. Przy okazji nadmienię, że mamy dwa porty bass-reflex, zapewnia to lepsze zachowanie całego układu przy większych mocach. Na koniec opisu technicznego chciałbym jeszcze tylko nawiązać do jednej rzeczy konstrukcyjnej, o jakiej także wspomniał mi producent.
Otóż przy projektowaniu tych kolumn zwrócono szczególną uwagę na charakterystyki kierunkowe. Im są one bardziej podobne do tego, co kolumny grają w stronę słuchacza, tym bardziej charakterystyka częstotliwościowa dźwięku odbitego od pomieszczenia jest podobna do dźwięku dochodzącego do słuchacza bezpośrednio. Ma to niebagatelny wpływ na odbiór sceny. Także i tutaj spory plus dla Monitor Audio. Nóżki są co prawda wykonane z tworzyw sztucznych, ale to detal. Umożliwiają za to wypoziomowanie kolumn niezależnie od tego, czy użyjemy kolców, czy nie. Reasumując, są to co prawda kolumny budżetowe, jednakże rozwiązania w nich zastosowane naprawdę zasługują na uznanie.
Monitor Audio Bronze 300 7G – brzmienie
Te akurat kolumny Monitor Audio to doprawdy ciekawy przypadek. Otóż po odsłuchu modelu podstawkowego, czyli Bronze 50 7G, które przecież były recenzowane na hifizone.pl miałem pewnego rodzaju oczekiwania odnośnie większej ich wersji. W końcu, jakby nie patrzeć, są one droższe, wolnostojące no i właśnie sporo większe od modelu podstawkowego. No i tutaj czekało mnie jednak pewnego rodzaju zaskoczenie. Oczywiście nie mam teraz jednych i drugich obok siebie, jednakże najciekawsze jest to, że model 300 wcale nie jest takim prostym rozwinięciem wersji podstawkowej, jaka mogłaby wynikać z dodania czy to dodatkowego przetwornika, czy to ze zmiany rozmiarów obudowy.
Chodzi bardziej o to, że może i strojenie w przypadku wersji wolnostojącej jest zdaniem producenta podobne, jednakże brzmieniowe rezultaty są już nieco zaskakujące, na dodatek całkiem pozytywnie. To dalej Monitor Audio, ale „trzystetki” grają w sposób po prostu bardziej dojrzały i opanowany zarazem. Ujmę sprawy jeszcze inaczej – to oczywiście ta sama ogólnie rzecz ujmując barwa całościowo (w końcu mamy te same przetworniki). Natomiast mam takie nieodparte wrażenie, i tutaj zacznę może nieco od końca, że MA tak dostroiło wersję podstawkową, żeby pokazywała zalety tego typu konstrukcji, a z kolei model podłogowy już w sposób minimalnie bardziej powściągliwy.
To także trochę tak, jakby podłogowe kolumny serii Bronze (czyli model 300 7G) miały też poprawnie zagrać przy ustawieniu w nieco większych pomieszczeniach. Przy czym nie chodzi nawet o samą otwartość brzmienia jako taką, bo ta jest w obu wersjach dość podobna. Bardziej chodzi o to, że producent tutaj postarał się (co słychać, i do czego zaraz dojdziemy), żeby do tego, co już było dobre w modelu „50” dołożyć nawet nie tyle dynamikę i rozciągnięcie na basie, co znacznie bardziej istotne tak naprawdę aspekty brzmienia. Bo bynajmniej nie chodzi tylko o reprodukcję niskich tony, czy też o większą masę samej średnicy, a bardziej o naturalne i spokojne operowanie dynamiką oraz kilka innych naprawdę istotnych kwestii. Ale po kolei.
Pierwszą rzeczą, jaką jednak zwróci naszą uwagę będzie projekcja sceny. Poziom oderwania brzmienia od samych kolumn jest jak na ten przedział cenowy naprawdę doskonały i w żaden sposób nie ustępuje miejsca wersji podstawkowej. Przy czym mogłoby się na początku wydawać, iż model 300 idzie trochę bardziej w generowanie dużej, ciągłej i przy tym głębokiej sceny, aniżeli w bardzo dokładne ogniskowanie pozornych źródeł dźwięku na linii kolumn. Bo takie wrażenie można było odnieść na „The Mysterious Vanishing of Electra” (Live at Montreux) Anny Von Hausswollf, gdzie Bronze 300 7G poszły bardziej w wygenerowanie spójnej całości, aniżeli w projekcję niezliczonej ilości detali i wypchnięcie wszystkiego w stronę słuchacza.
Jednakże to wcale nie jest takie proste. Bo powiedziałbym, że dość wyraźnie było słychać na koncertowej wersji utworu wspomnianej szwedzkiej wokalistki to, że konstruktorzy kolumn Monitor Audio dokonują bardzo świadomych wyborów. I zdając sobie sprawę z pewnych jednak ograniczeń tego typu kolumn starali się w taki sposób zbalansować wszystkie aspekty reprodukcji, aby całość znaczyła więcej, niż suma elementów składowych.
No i trzeba przyznać, że udało się to całkiem nieźle. Zresztą do tematu rozdzielczości tych kolumn już dosłownie za moment powrócimy. Z kolei bardzo dobrze zrealizowana płyta „Convergence” Malii i Borisa Blanka pokazała bardzo wyraźnie, że kolumny te zyskują przy bliższym poznaniu. I to chyba nawet bardziej, aniżeli wersja podstawkowa. Chodzi mi o to, że bardzo dobrze zestrojono w tym modelu bas. Schodzi on wystarczająco nisko, lecz ważniejsze jest tutaj to, że potrafi on zarówno nadać nagraniu odpowiedniej podstawy, jak i także zapewnić odpowiednią rytmikę.
Powiem więcej, na albumie „Black Sands” formacji Bonobo było naprawdę bardzo dobrze. Producent dostarcza nam dodatkowe zatyczki do otworów bass-refleks, jednakże uważam, że w większości przypadków nie będą one potrzebne. Nawet w wersji z otwartymi portami niskie tony zachowują całkiem niezłą kontrolę przy bardzo dobrym, ale i naturalnym, pozbawionym nadmiernego rozmycia rozciągnięciu. Przy włożeniu zatyczek bas się dość mocno zmienia, robi się punktowy. Taka opcja może być dobra, gdybyśmy zdecydowali się na dołożenie jakiegoś sensownego subwoofera.
Swoją drogą, sprawdzając to, jak Bronze 300 grają na basie włączyłem „Bass & Drum Intro (Live)” formacji Nils Lofgren Band. No i to, co mnie zaskoczyło, to nawet nie były same niskie tony, ale poziom ogólnej rozdzielczości brzmienia, który Bronze 300 zaoferowały przy zachowaniu odpowiedniej skali. Ale nawet nie o to konkretnie się rozchodzi. Bardziej o to, że Monitor Audio 300 7G są w stanie odtworzyć trudniejsze aranżacje bez większego problemu. A jednocześnie, i to powinno dać tutaj do myślenia, nie ma tutaj żadnych kombinacji typu wyeksponowanie takiej czy innej części pasma.
Pozwolę sobie też na pewną uwagę. Otóż Monitor Audio 300 są przykładem na pewną dość ciekawą prawidłowość. Chodzi mi o to, jak różnie można odebrać kolumny oparte na tych samych przetwornikach, jeżeli tylko zmienimy ilość tychże oraz sposób ich aplikacji. Wolnostojące MA mogą wydać się na początku, albo też w pewnych konfiguracjach nieco ciemne, jednakże wcale takie nie są. Na „Precious” Annie Lennox słychać było charakterystyczną „elektroniczną chrypkę”, lecz już nie było naleciałości, jakie mogłyby wynikać z pewnych problemów na przedziale środka i góry pasma. Naprawdę bardzo dobrze zabrzmiała cała płyta „Diva”. Projekcja wokalu na tym albumie była wręcz zaskakująco naturalna i stabilna.
No i właśnie, jeżeli już przy tej stabilności jesteśmy, to chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Otóż MA mają dość rzadko spotykany i unikalny sposób montażu przetworników do tylnej ścianki. To od strony technicznej. Od strony brzmieniowej zaś „entry-level” Monitor Audio wcale nie jest takie „entry-level” jeżeli chodzi o generowanie pozornych źródeł. Jest coś w ich lokalizacji takiego, że są one po prostu bardzo wiarygodne. Jest to tym bardziej zaskakujące dlatego, że kolumny te przecież nie grają w żaden sposób ofensywnie czy też efekciarsko lub ofensywnie.
Nowe przetworniki wysokotonowe grają dość rozdzielczo, ale i przy tym też eterycznie. Jednakże tak naprawdę tu najbardziej chodzi o zgranie całości, które jest naprawdę bardzo dobre. Czuć po tych kolumnach, chyba nawet bardziej, aniżeli po bardzo dobrym już modelu 50, że Monitor Audio robi to po prostu latami. I że marka jako taka przeszła bardzo długą drogę od pierwszych kolumn serii Bronze. Dochodzimy w ten sposób do tego, o czym miałem wspomnieć w kontekście rozdzielczości.
Otóż kolumny te potrafią tak naprawdę pokazać bardzo wiele jak na ten przedział cenowy. Nie robią tego jednak poprzez rozjaśnienie przedziału środka i góry, które często bywa na początku odbierane jako brzmienie detaliczne i przejrzyste. A na dłuższą metę po prostu męczy. Tutaj rozdzielczość osiągnięto w sposób tak naprawdę dużo bardziej wyrafinowany. I także przywodzący na myśl jednak droższe kolumny tej marki (które, swoją drogą, mają jednak nieco inny charakter, mam na myśli serie Silver oraz Gold).
Chodzi o to, że producent po prostu zadbał o to, żeby dobre przetworniki znalazły się w obudowie oraz konfiguracji, która im zapewni optymalną pracę. Po prostu słychać, że coś (a nawet nie „coś”, tylko po prostu chodzi o mocno przemyślaną konstrukcję) zostało w tych kolumnach zrobione dobrze. Resztę wniosków pozwolę sobie zawrzeć w konkluzji, na którą już czas.
Monitor Audio Bronze 300 7G – podsumowanie
Powiem tak: podobnie, jak w przypadku mniejszego modelu z serii Bronze, także i wersja wolnostojąca jest dobitnym przykładem na to, że da się zrobić relatywnie niedrogie kolumny, które będą bronić się zarówno na płaszczyźnie konstrukcji, jak i też brzmienia. Co więcej, Bronze 300 7G chyba jeszcze dobitniej, aniżeli wersja podstawkowa pokazują jedną dość istotną w sumie rzecz. Otóż wcale nie trzeba żadnych dziwnych i nierzadko przekombinowanych rozwiązań, czy też egzotycznych tak naprawdę materiałów, aby uzyskać co najmniej dobry rezultat.
Po prostu wystarczy rzetelnie, racjonalnie podejść do aspektów bazowych i je, mówiąc kolokwialnie, dobrze ogarnąć. To przy tym takie brzmienie, które nie robi oszałamiającego wrażenia od razu, ale zyskuje bardzo przy dłuższych odsłuchach. Oczywiście mamy tutaj do czynienia ze strojeniem będącym po bardziej neutralnej stronie, ale właśnie ze względu na kompetencje na wielu podstawowych obszarach producent mógł sobie na to pozwolić. To bardzo mocna pozycja w swojej cenie. I z mojej strony jak najbardziej godna polecenia.
Adam Kiryszewski
Cena: 3844 PLN za parę
Dystrybutor: Audio Center Poland https://audiocenter.pl







