Kennerton Vali – recenzja

Kennerton Vali

Kennerton Vali to otwarte słuchawki dynamiczne, które są kolejnym i tym razem wyjątkowo interesującym przykładem na to, jak ciekawy i zróżnicowany jest dzisiaj rynek sprzętu audio. A segment słuchawek w szczególności. Warto jednocześnie już na wstępie nadmienić, że sama firma Kennerton jest także dość ciekawym, acz niekoniecznie odosobnionym przypadkiem. Zacznijmy może od tego, że nazwa jej może być nieco myląca i sugerować pochodzenie chociażby gdzieś z wysp brytyjskich. Otóż nic bardziej mylnego. Słuchawki te produkowane są tak naprawdę w Petersburgu, czyli innymi słowy pochodzą z Federacji Rosyjskiej. Marka Kennerton z kolei została założona przez tych samych ludzi, którzy stoją za bardziej znaną firmą Fischer Audio. Ta ostatnia wsławiła się popularnymi swego czasu słuchawkami dokanałowymi, czyli modelem Eterna, który teraz występuje w ulepszonej wersji „Pro”. Wróćmy jednak do samej marki Kennerton. Powstała ona z założeniem oferowania sprzętu zdecydowanie wyższej klasy. A przy tym znakomicie brzmiącego i także, co sam Kennerton stale podkreśla, doskonale wykonanego. W materiałach reklamowych duży nacisk kładzie się na podkreślenie użycia najlepszych, często naturalnych materiałów oraz znakomitą jakość wykonania.

Przy czym recenzowane tutaj Kennerton Vali znajdują się mniej więcej po środku oferty. Patrząc poprzez pryzmat ceny, to poniżej mamy kilka tańszych modeli, takich, jak Magni, M12s, czy Jord. Powyżej zaś znajdują się już naprawdę drogie i jednocześnie flagowe modele. Mowa oczywiście o planarnych modelach Odin oraz Thoror, które korzystają z przetworników planarnych będących autorską konstrukcją Kennertona. Jeżeli już o samych przetwornikach mowa, to Vali także są ciekawym przypadkiem. Oczywiście to w dalszym ciągu klasyczne, można by rzec, słuchawki dynamiczne. Jednakże wyróżnia je jedna, dość osobliwa cecha. Mowa oczywiście o materiale, z jakiego wykonane są membrany ich przetworników. Otóż mamy tutaj do czynienia z dość popularnym pośród kolumn głośnikowych i jednocześnie bardzo rzadkim, unikalnym wręcz dla słuchawek materiałem, jakim jest… papier. Produkowane specjalnie dla Kennertona przez firmę Tymphany (a właściwie Peerless) przetworniki mają właśnie celulozowe membrany, specjalnie zoptymalizowane pod kątem niskiej masy i pracy w takiej właśnie słuchawkowej aplikacji.

Można by się tutaj zastanawiać, o co tyle szumu i dlaczego na to zwracam taką szczególną uwagę. Gwoli wyjaśnienia – każdy materiał zastosowany w membranie przetwornika, czy to głośnikowego, czy słuchawkowego zawsze, w mniejszym, lub większym stopniu, będzie mieć swoją sygnaturę dźwiękową. I można to odnieść także, a może zwłaszcza do słuchawek, dlatego, że tutaj akurat nie mamy (zazwyczaj) zwrotnicy, która mogłaby na tą sygnaturę dźwiękową dodatkowo wpłynąć. Co więcej, pośród wszystkich materiałów, jakie są były na przestrzeni wielu lat i są dzisiaj spotykane – to właśnie papier zdaje się być darzony przez wielu bardzo specyficzną sympatią. Pomijając już techniczne zawiłości oraz same właściwości materiału to faktycznie jest tak, że możemy w pewnym sensie mówić tutaj o unikalnym brzmieniu tego materiału. Dlatego też przyjrzymy się Kennertonom Vali z bliska i przekonajmy się, jak jest w istocie.

Kennerton Vali

Zestaw, budowa i ergonomia

Kennertony robią wrażenie jeszcze przed wyjęciem z pudełka. Bo to właśnie pudełko jest tutaj ważnym elementem zestawu. Jest wykonane z naturalnego drewna, roztacza swoisty zapach i sprawia, że od razu rodzi się ciekawość tego, co jest w środku. A w środku z kolei znajdziemy słuchawki, metalowy pojemnik zawierający kabel oraz kopertę, w której znajdziemy kartę gwarancyjną. Warto tutaj podkreślić, że sposób pakowania, dostarczenia oraz ogólna prezentacja tych słuchawek robią jak najbardziej pozytywne wrażenie nawet na kimś, kto gustuje chociażby w innych materiałach. Co więcej, umieszczenie karty gwarancyjnej w kopercie to naprawdę ciekawy i jednocześnie po prostu miły gest, który sprawia, że mamy wrażenie, iż słuchawki zostały spersonalizowane właśnie dla nas. Oczywiście są producenci, którzy także stosują ten zabieg, natomiast tutaj wszystkie elementy zestawu po prostu do siebie pasują, są spójne. Wracając jeszcze na chwilę do samego kabla, jest on produkowany przez firmę Yarbo, czyli jednego ze specjalistów od kabli. Widać, że Kennerton postanowił tutaj nie wyważać otwartych drzwi i postawił na sprawdzone rozwiązanie. Traktowałbym to zdecydowanie, jako plus.

Kennerton Vali

Jeżeli zaś chodzi o dobór samych materiałów, to także należą się słowa pochwały. Musze to naturalne drewno, w zależności od wersji dodatkowo impregnowane. Pałak jest metalowy, obłożony naturalną skórą, podobnie jak nauszniki. Warto jednak zwrócić uwagę na dwie kwestie, które można by zrobić lepiej. Otóż pierwszą jest to, że przy obracaniu muszli drewno bezpośrednio będzie dotykać metalowego elementu łączącego ją z pałąkiem. A to z kolei może po pewnym czasie zostawić na drewnie ślady. Miało to miejsce w testowanym egzemplarzu, który zapewne był wersją demonstracyjną i trochę kraju zwiedził przede mną. Druga kwestia to waga. Vali ważą 490 gram. Dla porównania, takie Sennheisery HD600 to 260 gram bez kabla, lecz jednocześnie chociażby Audeze LCD-3 to już 543 gramy. Dlatego też tutaj nie uznałbym tego, jako wadę per se, a jedynie zwrócił uwagę na to, że jeżeli ktoś szuka bardzo lekkich słuchawek nausznych – to po prostu nie tędy droga. Inną zaś kwestią jest jednak to, że trudno się oprzeć wrażeniu, iż taka a nie inna waga tych słuchawek jest bezpośrednią konsekwencją zastosowanych bądź, co bądź, niezwykle solidnych materiałów.

Kennerton Vali

Pałąk w Vali jest wykonany z metalu obłożonego skórą jagnięcą. Warto zaznaczyć, iż zaletą metalowego pałąka jest tutaj to, że ma on pamięć materiału. Dzięki temu w przypadku, kiedy nacisk muszli okaże się za duży możemy go – oczywiście w granicach rozsądku – delikatnie rozgiąć. Ze skóry jagnięcej zrobiono także nauszniki, które są dość miękkie i jednocześnie komfortowe. Jest jeszcze jeden detal, za który warto pochwalić Vali. Otóż są to wysokiej klasy, rodowane gniazda połączeniowe w muszlach. Większość producentów stosuje wariant pozłacany, tutaj Kennerton nie poszedł na skróty i zastosował jeden z najlepszych materiałów do tego typu zastosowań.

Kennerton Vali

Kennerton Vali – brzmienie

Z pełną premedytacją zwróciłem już we wstępie szczególną uwagę na zastosowany w tych konkretnych słuchawkach materiał membran. Bo prawda jest taka, że począwszy od pierwszych nut nagrania słychać, że nie mamy do czynienia z kolejnymi słuchawkami dynamicznymi opartymi o kolejną wariację membran opartych o tworzywa sztuczne, a coś zupełnie innego.

Pierwszą rzeczą, jaka jest praktycznie od razu odczuwalna, to bardzo specyficzna barwa dźwięku. Jest to zupełnie inna szkoła, inna filozofia, aniżeli chociażby Sennheiser HD-600, planarne Mr. Speakers, nie wspominając już o Staxach. Przy czym są to też słuchawki, które wymagają dłuższej chwili na akomodacje i chyba jeszcze dłuższej na zrozumienie całościowej filozofii prezentowanego przez nie brzmienia. Jednocześnie łączą one w sobie trzy cechy: barwę, która jest nasycona (ale o tym jeszcze za chwilę), swoiste przyciemnienie dźwięku, które można też uznać za taki specyficzny koloryt oraz jednocześnie zaskakująco dobre oddanie detali, jak na ten akurat sposób prezentacji. Ta ostatnia cecha jest szczególnie godna uwagi, jeżeli weźmiemy poprawkę na to, że Kennerton Vali unikają jak ognia jakichkolwiek wyostrzeń i metaliczności.

Ujmijmy może sprawę jeszcze inaczej: otóż Vali są o tyle unikalne, iż są jedynymi chyba w tej klasie słuchawkami posiadającymi membrany papierowe. I o ile faktem jest, że zastosowane tutaj przetworniki firmy Tymphany faktycznie mają swój charakter, to charakter ten naprawdę można i daje się polubić.

Co więcej, patrząc poprzez pryzmat powyższego zaskakujące może okazać się to, że ten akurat model Kennertona dobrze pokazuje szczegóły nagrania. I o ile nie naświetla ich, co prawda tak, jak słuchawki grające z bardziej analityczną manierą, to wyraźnie pokazują różnice w ogólnym klimacie, a nawet realizacji nagrania.

Kennerton Vali

Depeche Mode „It’s No Good” (2007 Remastered Edition) zabrzmiało z charakterystyczną dla tego utworu barwą. Pozostając dalej przy tym samym repertuarze, a nawet zespole – równie dobrze zabrzmiał utwór „Higher Love”. Mam wrażenie, że sposób prezentacji, jaki oferują Vali, czyli brzmienie skupiające się na barwie i na całości, spójności tkanki muzycznej z charakterystycznym przyciemnieniem dobrze robi takiej muzyce. Ale jest w tym wszystkim jeden szczegół, jedna cecha, którą uznałbym za bardzo istotną w przypadku tych konkretnych słuchawek. Otóż, jak już pisałem, sprawiają one na początku wrażenie, jakby grały z lekkim przyciemnieniem, a nawet oddaleniem. Tymczasem w takich momentach, kiedy muzyka tego wymaga, potrafią się w jakiś przedziwny sposób „spiąć”. Zmobilizować, i pokazać to, czego byśmy się – patrząc poprzez pryzmat całościowego sposobu prezentacji – nie spodziewali usłyszeć.

Dlatego też bardzo dobrze oddały to, co dzieje się na utworze „Why So Serious” Hansa Zimmera. Stopniowanie napięcia w pierwszej minucie Vali oddały doskonale. I to nie tylko dzięki gradacji dynamiki, lecz także poprzez wytrawne można by rzec operowanie barwą. Inaczej rzecz ujmując, po pewnym czasie może okazać się, iż tak naprawdę są one całkiem precyzyjne barwowo i ich możliwości w tym zakresie mogą okazać się dość unikalne. A już tym bardziej, jeżeli ktoś oczekuje właśnie tego charakteru. Warto też wspomnieć o basie. Akcent leży tutaj w środkowej jego części, przy czym zakres ten jest całościowo po bardziej konturowej stronie. Konturowej głownie w sensie oddania akcentów na wyższym basie, bo jednocześnie sam jego najniższy podzakres nie jest już aż tak precyzyjnie oddany. Jednocześnie właśnie w zakresie rozciągnięcia basu – słuchawki planarne z pewnością będą tutaj miały więcej do powiedzenia.

Jeżeli chodzi o przeciwległy względem basu zakres pasma, to góra jest minimalnie w tyle, a przy tym nigdy nie popada w ostrość. Tyczy się to także przełomu środka i góry – tutaj nie uświadczymy żadnych przykrych, lokalnych wyostrzeń. Taki sposób prezentacji zarówno wyższej średnicy, jak i samych wysokich tonów sprawia wrażenie przemyślanego i starannie wpasowanego w całościową koncepcję soniczną tych słuchawek.

Jednocześnie stawiając je bezpośrednio obok chociażby Staxów SR-507, to te ostatnie będą po pierwsze grać szerszym dźwiękiem, po drugie będą mieć jednak więcej mikroplanktonu dźwiękowego. Vali w takim porównaniu po prostu kreślą dźwięk grubszą kreską. Jednakże, co ciekawe, okazuje się, że taki – ciepły – sposób prezentacji wcale nie musi oznaczać rezygnacji z dynamiki, bo tutaj Kennertony także pokazują zalety papierowej membrany.

Kennerton Vali

Kennerton Vali – kilka słów refleksji i podsumowanie

Nie jest tak, że brzmienie tego modelu Kennertona trafi we wszystkie gusta. Wyznawcy chirurgicznego oddania detali powinni szukać swojej nirwany gdzie indziej. Podobnie Ci, którzy preferują hektary sceny dźwiękowej znanej chociażby z Sennheiserów HD800. W tym zakresie Vali grają bardziej do środka, chociaż nie można też powiedzieć, żeby ich scena była w jakiś znaczący sposób zawężona. Góra pasma jest wycofana, jest jej całościowo mniej, niż w chociażby Sennheiserach HD600.

Jednocześnie też, patrząc na Vali całościowo, czyli i od strony dźwiękowej, jak i także od strony wykonania, to trzeba je z jednej strony pochwalić za zastosowane materiały oraz ogólnie wykonanie. A z drugiej zwrócić uwagę na pewne kwestie związane z ergonomią. Nie w tym rzecz, że jest ona zła, chodzi bardziej o kwestię ich ewentualnego przymierzenia przed zakupem.

Inną zaś sprawą jest to, że słuchawki te w jakiś przedziwny sposób po prostu budzą sympatię. I to nawet, jeżeli spróbujemy spojrzeć na nie od zupełnie obiektywnej, można by rzec czysto matematycznej strony wypadkowej wad i zalet.

Co więcej, mam takie nieodparte wrażenie, że clue brzmienia tych słuchawek leży właśnie w zastosowanych, unikalnych przetwornikach, które implikują taki a nie inny ich charakter. Nie są to słuchawki dla wszystkich, wielu może oczekiwać po prostu jaśniejszej sygnatury. A jednocześnie są zaskakująco sprawne muzycznie i mają tą specyficzną barwę, która dla niektórych może być strzałem w jedenastkę.

Cena: 4900 PLN
Dystrybutor: Audiomagic – www.audiomagic.pl

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*