Final A8000 – recenzja

Final A8000

Final A8000 to flagowy model dokanałowych słuchawek, który został w tym roku wprowadzony do – jakby nie patrzeć – dość szerokiej i ciekawej oferty japońskiej firmy z prefektury Kanagawa. Firma Final – znana też, jako Final Audio – już dwa razy gościła na łamach hifizone.pl. Pierwszą okazją była recenzja porównawcza dwóch modeli słuchawek nausznych D8000 („zwykłych” oraz wersji „Pro). Drugi zaś zaś jej gościnny występ to słuchawki chyba jeszcze bardziej charakterystyczne. Takie, obok których nie da się przejść obojętnie, czyli oczywiście Sonorous X. O ile te ostatnie przykuwały uwagę także swoim dość, można by rzec, osobliwym wyglądem, to faktem będzie, że zarówno D8000, jak i „Xy” posiadały wiele unikalnych cech, których próżno by szukać gdzie indziej. Inaczej rzecz ujmując – inżynierowie z Japonii wykazali się nie tylko kunsztem precyzji, ale także nie zabrakło im kreatywności w wyborach konstrukcyjnych. Weźmy za przykład membrany w D8000 oraz całościową, czy przemyślaną konstrukcję mechaniczną (stawiającą wszystko poniekąd na jedną kartę, aczkolwiek sprawdzającą się w praktyce) oraz całościowy dobór materiałów w Final Sonorous X. Jeżeli już jesteśmy przy tych materiałach, to wróćmy jednak do głównego tematu tejże recenzji, czyli dokanałowych słuchawek A8000. Bo właśnie tutaj mamy po raz kolejny do czynienia z unikalnym i ciekawym rozwiązaniem. I rzekłbym, że jeżeli któryś z produktów Finala może mieć coś, czego – patrząc poprzez pryzmat inżynieryjny – nie ma konkurencja, to na tę chwilę będą to właśnie A8000. Mowa oczywiście o materiale membran.

Final A8000

O berylu słów kilka

A materiałem tym jest beryl. Final A8000 to dokanałowe słuchawki posiadające pojedyncze przetworniki dynamiczne z berylowymi membranami.

Tyle, że tutaj należy się nieco bardziej wnikliwe wytłumaczenie, dlaczego w tym konkretnym przypadku jest to aż tak istotne. Otóż – jak wiadomo – beryl to materiał znajdujący swoje zastosowanie w wielu niezwykle ciekawych dziedzinach. Używa się go chociażby do produkcji elementów statków kosmicznych, satelitów a także w detektorach używanych do zaawansowanych eksperymentów fizycznych. Jednak tym, co nas akurat najbardziej interesuje, jest fakt, iż jego właściwości fizyczne sprawiają, że jest znakomitym, jednym z najlepszych materiałów do produkcji membran w przetwornikach elektroakustycznych. Posiada nie tylko wysoki moduł Younga, ale także ponad dwukrotnie wyższą prędkość propagacji dźwięku w materiale, niż aluminium, czy chociażby tytan.

Beryl berylowi nie równy, czyli nieco historii

Niektórzy zapewne zauważyli, iż beryl to ostatnio dość popularny materiał w szeroko pojętej branży audio. Popularny także, jeżeli spojrzymy na bardziej marketingową stronę jego zastosowania. Patrząc chronologicznie, w czasach – nazywając je dla uproszenia – „nowożytnych”, to pierwszą firmą, która wprowadziła przetwornik z membraną berylową był producent znany wtedy (w 2002 roku), jako JmLab (od inicjałów założyciela firmy, Pana Jacquesa Mahula). Dzisiaj JmLab to firma ogólnie rozpoznawalna oczywiście, jako Focal. I stosuje beryl na dość szeroką skalę w swoich „nieco droższych” kolumnach głośnikowych. Warto jednak zwrócić tutaj uwagę na bardzo, ale to bardzo istotny rys historyczny. Otóż JmLab wcale nie był pierwszą, ani nawet drugą firmą, jaka zastosowała w swoich przetwornikach ten jakże specyficzny materiał. Bo palmę pierwszeństwa dzierży tutaj firma znana, jako Yamaha Corporation. Ale też nie do końca.

Przy czym to właśnie Yamaha – w 1974 roku – wprowadziła przetworniki berylowe na szeroką skalę w słynnych kolumnach NS-1000M Monitor. I, o czym się rzadko wspomina, zrobiła to patrząc od strony technicznej z niezłym rozmachem. Bo zastosowała beryl i w przetworniku wysokotonowym i także w przetworniku średniotonowym o średnicy aż 80mm. Nawet dzisiaj zastosowanie berylu w dedykowanym dla średniego pasma głośniku o większej membranie jest wyzwaniem i wyczynem jednocześnie. Bo jeszcze do czasu pojawienia się linii Paradigm Persona, to tak naprawdę jedynym producentem aktualnie stosującym beryl na newralgicznym środku pasma był… japoński TAD. Czyli inaczej Technical Audio Devices, stosujący beryl w swoich kolumnach Reference One (R1) oraz Compact Reference One (CR1). Przy czym TAD to z kolei nic innego, jak bardziej profesjonalna i „wyczynowa” zarazem odnoga firmy znanej chyba wszystkim – Pioneer Corporation.

Do czego zmierzam? Otóż, jeżeli prześledzimy zastosowanie berylu w przetwornikach audio, to wszystkie drogi prowadzą w jedno miejsce. Tym miejscem, a w zasadzie krajem, jest Japonia. Żeby było ciekawiej, można zaryzykować stwierdzenie, że Yamaha wcale nie ma tutaj jednoznacznie palmy pierwszeństwa. Bo w 1972 roku to właśnie Pioneer wypuścił kolumny o symbolu CS-3000. I to tutaj można doszukiwać się początku zastosowania materiału o symbolu pierwiastka „Be” w ogólnie pojętym audio. Potem oczywiście – w drugiej połowie lat 70-tych oraz później, była cała masa iteracji i wariantów tych kolumn, czyli chociażby. NS-2000, S-933, S-955, CS-955III. Tak swoją drogą – fakt, iż było to już kilkadziesiąt lat temu powinien dać nieco do myślenia…

Wróćmy jednak do dnia dzisiejszego.

Final A8000 – „pure beryllium”, czyli dlaczego tak, a nie inaczej

Unikalną cechą membrany zastosowanej w A8000 jest to, że jest ona w całości wykonana z berylu. Inaczej rzecz ujmując – i przy tym nie wdając się nadmiernie w zawiłości procesów produkcyjnych – część berylowych membran (wliczając w to również wcześniejsze dokonania wspomnianych powyżej japońskich firm) to membrany wykonane w procesie próżniowego napylania berylu na inny substrat. Inaczej rzecz ujmując – nie jest to taki stuprocentowy beryl, jakby mogło się wydawać. Jednocześnie tym substratem jest zazwyczaj miedź, albo aluminium. Tutaj, w przypadku Finala, mamy – jak zarzeka się producent – membranę wykonaną z berylu w całości. Bez żadnych dodatków. I to właśnie z tego powodu, a także mając w pamięci całe lata stosowania przez japońskie firmy tego materiału, A8000 wydają się tak naprawdę najciekawszą propozycją w całej ofercie firmy.

Final A8000

Tyle historii, pora na „tu i teraz”, czyli przyjrzyjmy się nowym Finalom z bliska.

Hi-end w japońskiej wersji, czyli konstrukcja i wykonanie

Jeżeli chodzi o samą konstrukcję tych słuchawek, to mamy tutaj do czynienia z pojedynczym przetwornikiem dynamicznym.

A jeżeli chodzi o wykonanie, to co tu dużo mówić, jest ono bez zarzutu. I też można by też rzec, iż dość specyficzne. Po Sonorousach X jakoś niespecjalnie dziwi mnie kolor oraz faktura tych słuchawek. Ani też to, że są one wykonane bardzo precyzyjnie i w całości z metalu. Patrząc przez pryzmat zdjęć można by uznać, że ich dość kanciaste krawędzie mogą jakoś wpływać na ergonomię – jednak w praktyce nie okazało się to problemem. Jedyne, o czym trzeba wspomnieć, to futerał o dość osobliwej konstrukcji. I jeszcze bardziej osobliwym sposobie otwierania i zamykania go.

Final A8000

Oczywiście mamy tutaj gniazda MMCX oraz kabel ze srebrzonej miedzi. Ten ostatni to także ciekawy przypadek, bo izolatorem jest tutaj PFA. Czyli – w bardzo dużym uproszeniu – japońska wersja materiału znanego, jako Teflon.

Na koniec warto wspomnieć o gumkach, jakie dostajemy w zestawie. Bo te, jak zawsze w przypadku Finala – są bardzo dobre.

Final A8000

Final A8000 – brzmienie

Po przejściu z Campfire Audio Andromeda na Final A8000 od razu słychać, że te ostatnie w żaden sposób ani nie zmiękczają przezentacji, ani też nie nakładają na muzykę żadnego koca. Jednocześnie – co ciekawe – mają one pewne „odejście” w brzmieniu. Żadne pasmo nie jest w jakiś sposób podbite, nie tutaj praktycznie żadnych przykrych anomalii. A przy tym już od początku słychać, że mamy do czynienia z czymś kompletnie innym.

Dochodzimy w ten sposób do jednej z głównych cech brzmienia Finali A8000. Chodzi o to, że oferują one spójność brzmienia słuchawek jednoprzetwornikowych przy zachowaniu definicji i przejrzystości. Definicji i przejrzystości, które do tej pory zarezerwowane były praktycznie tylko dla konstrukcji wyposażonych w kilka armatur, bądź kombinację armatur i przetworników dynamicznych.

Ale tak naprawdę to jest jeszcze coś innego, co chyba jest jeszcze ważniejszą cechą A8000. Otóż oferują one – niejako mimochodem, robiąc to lekką ręką, kompletnie naturalnie – znakomitą barwę. Jest to właśnie ta szlachetna, mocno neutralna i przede wszystkim naturalna barwa przetwornika berylowego. Pozwolę sobie to rozwinąć: otóż są słuchawki operujące podobną ilością szczegółów, mające podobnej klasy definicję, lecz albo robią to poprzez lekkie zaakcentowanie wyższego środka, albo poprzez inne zabiegi. Tutaj nie ma żadnej kombinatoryki. I powtórzę to jeszcze raz: w brzmieniu od razu czuć takie odejście, słychać, że A8000 oferują to wszystko tak jakby od niechcenia, trudno jest je czymś zaskoczyć.

Final A8000

Jednocześnie jeszcze ciekawsze jest to, iż nie afiszują się one jakoś specjalnie ze swoimi możliwościami. Inaczej rzecz ujmując – o ile dynamika, kontrola i szybkość brzmienia są tutaj znakomite, to nie są to raczej pierwsze cechy, na jakie zwrócimy uwagę. Tutaj barwa, charakterystyczna lekkość grania (bynajmniej nie znaczeniu braku nasycenia, czy podstawy basowej) grają pierwsze skrzypce. Wyraźnie to słychać na takich utworach, jak Nils Frahm „Says”, czy „Rory’s First Kiss” Zimmera, gdzie umiejętność pokazania płaszczyzn w dźwięku, z jednoczesnym nasyceniem tychże płaszczyzn, planów – jest unikalna.

Inną kwestią jest też to, że  A8000 nie grają przysłowiową „V-ką”. Nie jest to też brzmienie nastawione na środek pasma. Tutaj właśnie doszukiwałbym się, w pewnym oczywiście sensie, charakterystycznego brzmienia berylowego przetwornika. Bo to, co oferują A8000, to nie jest takie klasyczne brzmienie monitorowe, tutaj bardziej chodzi o zachowanie pewnego dystansu do wydarzeń, które i tak są bardzo wyraźne, czytelne, zrozumiałe. A jednocześnie, kiedy trzeba pokazać jakiś szczegół, gdzieś bardzo z tyłu, to wtedy jest zdziwienie, bo nagle okazuje się, że to też jest. I co więcej, wcale nie trzeba niczego w charakterystyce podbijać, żeby to pokazać.

Pozwolę sobie jeszcze nawiązać do tego „odejścia” w brzmieniu. Annie Lennox „Precious” zabrzmiała bardzo energetycznie, z doskonale nasyconym całym pasmem. I jest też trochę tak, jakby tutaj słuchawki chciały zaprzeczyć temu, co napisałem wcześniej, temu, że słuchawki te zachowują te pół kroku dystansu. Cóż, to też jest jedna z cech przetworników berylowch – właśnie umiejętność dostosowania się. Może ujmę to inaczej: tutaj te „pół kroku w tył” oznacza nie tyle wycofanie sceny, czy cokolwiek z tych rzeczy, a bardziej wyjątkową tak naprawdę dyskrecję w narzucaniu swojego charakteru. I też to, że chociażby powyższy utwór byłej wokalistki zespołu Eurythmics zabrzmiał bez jakichkolwiek przykrych artefaktów, jakie potrafią nam zaserwować inne słuchawki i znaczna część głośników.

Final A8000

Przy czym A8000 mają taki charakter, że raczej (w niektórych przypadkach: „zdecydowanie”) „wyciągną” całościowo gorsze, czy też trudniejsze nagranie, zamiast zrobić z niego zlepek metalicznych, niespójnych dźwięków. Wiele odsłuchanych płyt zabrzmiała na Finalach po prostu dużo lepiej, aniżeli na Andromedach, które – proszę mi wierzyć – są jednymi z lepszych IEMów w swojej cenie.

Album “Great Expectations” Tasmin Archer zabrzmiał na A8000 ze swoją specyficzną barwą a jednocześnie słuchać było coś innego. Final A8000 posiadają umiejętność pokazania gradacji nasycenia barwy, a jednocześnie pokażą też wszelką granulację. I o ile podtrzymuje to, że „wyciągną” one nagranie do góry – to jednak trzeba zwrócić uwagę na to, że źródło musi mieć jednocześnie i barwę i definicję. I, co chyba najważniejsze, absolutny brak granulacji w sygnale, bo A8000 to akurat pokażą.

Final A8000 – „monitorowe brzmienie inaczej”

Nie bez kozery napisałem powyżej pogrubioną czcionką to, co napisałem. Bo można powiedzieć, że wielu osobom „monitorowe” brzmienie kojarzy się z małymi, podstawkowymi kolumnami, które coś tam grają na środku pasma – ale poza nim już jest mocno dyskusyjnie. Tak szczerze powiedziawszy, to brzmienie Finali A8000 kojarzy mi się z brzmieniem monitorów, ale takich „nieco innych”. Już nawet nie mówię o stojących obok Yamahach NS-1000M, ale w sumie bardziej o dużych monitorach studyjnych. Dużych i drogich – na tyle, że już nie trzeba iść na żadne kompromisy. To właśnie najbardziej czuć w A8000. Po prostu to, że to jest przejście na inny poziom. To jest brzmienie, które w metaforycznych kategoriach można porównać do piękna zachodu słońca. A jednocześnie potrafi zaskoczyć też prędkością, definicją – i to wszystko bez wyraźnych oznak zawahania, wysiłku. Przyznam szczerze, że ciekaw jestem, czy Final pójdzie tą drogą dalej, bo jeżeli tak – to może być naprawdę ciekawie.

I jeszcze tak tytułem podsumowania. Specjalnie nie pisałem w recenzji tych akurat słuchawek o basie, górze, środku pasma. To jest takie brzmienie, które jest całością, które wynosi słowo „spójność” na zupełnie inne warstwę. I jednocześnie pokazuje, że można przy tym wszystkim nie tyle zachować takie obiektywne cechy, jak szybkość czy definicja na sensownym poziome – co je, w dość zaskakujący sposób wywindować na jeszcze wyższy. Dla jednoprzetwornikowych słuchawek dousznych chyba do tej pory nieznany. Wnioski pozostawiam Państwu.

Cena: 8800 PLN
Dystryburor: Fonnex http://www.fonnex.pl

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*