Campfire Audio Relay – mini-recenzja

Campfire Audio Relay

Campfire Audio Relay to najnowszy przetwornik cyfrowo-analogowy ze zintegrowanym wzmacniaczem słuchawkowym oferowany przez znanego amerykańskiego producenta w niewielkiej formie tak zwanego dongle’a. Marka z Portland znana jest u nas już od dłuższego czasu przede wszystkim z bardzo ciekawych IEMów takich, jak chociażby recenzowane dawno temu na hifizone.pl Andomedy. Wtedy ten akurat model był jeszcze w pierwszej wersji. I można go także uznać za jedne z najbardziej rozpoznawalnych, ale także i udanych słuchawek dokanałowych tej jakże ciekawej (o tym nieco później) marki. Przechodząc już do tematu naszego urządzenia, to Relay jest rozmiarami takim typowym donglem.

Wykonanie jest niezwykle – jak to w przypadku CA bywa – precyzyjne. Mamy tutaj obrobiony za pomocą CNC kawałek aluminium. Posiada on dodatkowo niezwykle ciekawy szczegół, jakim jest niewielkie okienko, przez które możemy zobaczyć układ AK4493SEQ odpowiadający za konwersję sygnału. Innymi słowy, dongle ten oparty jest o kość firmy AKM. Za nią w torze znajdą się dwa „niskoszumne drivery wyjściowe”. Do tego mamy przełącznik wzmocnienia (niskie/wysokie), sterowanie odtwarzaniem, regulację głośności. No i dwa wyjścia słuchawkowe: niezbalansowane 3.5mm oraz zbalansowane 4.4mm. Na dodatek mamy możliwość wyboru sześciu filtrów cyfrowych, jakie są zaimplementowane w układzie AKMa.

Przy czym, o ile do kwestii użytkowych ogólnie nie mam uwag, to samo przełączanie tych filtrów można by było rozwiązać nieco lepiej. Aczkolwiek wynika to także z tego, że urządzenie nie ma żadnego wyświetlacza – oprócz podświetlanego logo firmy. To akurat wygląda bardzo dobrze. W zasadzie to tak od strony praktycznej – oprócz wspomnianego przełączania samych filtrów cyfrowych – nie mam większych uwag. Samo zaś opakowanie oraz zestaw, jaki otrzymujemy jest jak najbardziej w porządku (jak to w Campfire Audio). Cena w tym momencie to 898 PLN, czyli nieco taniej, niż chociażby niedawno recenzowany Questyle M15i a przy tym dwa razy więcej, niż nowy Questyle M15C.

Campfire Audio Relay

A jednocześnie Relay jest wciąż dwa razy tańszy od – także recenzowanego jakiś czas temu na naszych łamach – iFi Audio GO Bar Kensei. Można zatem spokojnie uznać, że od strony brzmieniowej nowy dongle od Campfire Audio mieści się gdzieś po środku stawki. Zasadnym będzie zatem pytanie, jak wypada od strony brzmieniowej. Zwłaszcza, że – do czego zresztą dojdziemy – amerykański producent znany jest z tego, że dość swobodnie ale też świadomie potrafi brzmieniowo tuningować swoje urządzenia pod konkretnego odbiorcę.

Campfire Audio Relay – brzmienie

Tak się składa, że jakiś czas temu recenzowaliśmy innego dongle’a w podobnej cenie (i w podobnych rozmiarach). Mowa oczywiście o Questyle M15i. Tamto niewielkie urządzenie oparte było o układ przetwornika marki ESS oraz autorskie stopnie wyjściowe SIP. Questyle oferował brzmienie mocno neutralne, ale przy tym, co ciekawe, także dość naturalne, a jednocześnie przy tym mało koloryzujące. Wspominam o tym dlatego, że już na początku odsłuchów nowego Relay’a amerykańskiej marki, na myśl przyszedł M15i jako – w pewnym oczywiście sensie – urządzenie stojące brzmieniowo po innej stronie skali. Amerykanie podkreślają, że zastosowali tutaj układ marki AKM, a konkretnie AK4493SEQ, który wchodzi w skład linii, jaką producent tych układów, czyli japońska firma Asahi Kasei Microdevices określa handlową nazwą VELVETSOUND. Wspominam o tym dlatego, że trudno jest nie odnieść się w tym przypadku właśnie do ogólnie lubianego przez wielu słuchaczy charakteru brzmienia japońskich układów AKMa.

Campfire Audio Relay

Oferują one – zazwyczaj – brzmienie stojące po ciepłej stronie mocy, raczej dobrze nasycone, jednakże stawiające też na barwę ponad referencyjne różnicowanie. I można powiedzieć, że taka koncepcja, czy też – jak kto woli – sygnatura brzmienia doskonale się w przypadku amerykańskiego dongle’a sprawdza. Przy czym już na samym początku odsłuchów było też jasne, że oprócz wspomnianej barwy – Campfire Audio Relay potrafi zaoferować dużo więcej. Na London Grammar „If You Wait” było wyraźnie słychać, że w tego typu muzyce mamy nie tylko dobre nasycenie, ale też całkiem niezłe (oczywiście biorąc pod uwagę cenę) oddanie aury oraz atmosfery nagrania (o tym już za moment). Relay gra faktycznie nieco ciepło, ale też dobrze odtwarza wokale, są one mocne, nasycone, a także podane bardziej z bliska. Amerykański dongle faworyzuje nieco to, co się dzieje na pierwszym planie, co słychać w porównaniu z chociażby M15i.

Ten ostatni na albumie „If You Wait” brytyjskiej formacji pokazał, że jednak idzie w stronę bardziej bezkompromisowego przekazu, z tym, że jest także – mówiąc wprost – także bardziej chropowaty. Ogólnie oba urządzenia są na dość podobnym poziomie, jeżeli chodzi o środek pasma, jednakże podchodzą do tematu nieco inaczej. Relay ma brzmienie bardziej scalone, spójne, Questyle – co pokazała płyta „Convergence” Malii i Borisa Blanka – z większym oddechem, ale już nie takie gładkie. Wydawać by się Państwu mogło z tego opisu, że M15i jest całościowo lepszy od nowej propozycji od Campfire Audio, ale jednak sprawy nie są wcale takie proste. Pierwsza solowa płyta Annie Lennox zabrzmiała jednak lepiej na Relay’u. Tu nawet nie chodzi jedynie o to, że było bardziej gładko, ale z muzycznego punktu widzenia wszystko miało większy sens. Pozwolę sobie to ująć jeszcze inaczej. Otóż zakładam, że ktoś, kto kupuje tego typu sprzęt będzie po prostu chciał słuchać muzyki.

Campfire Audio Relay

Oczywiście, o ile wszystko jest kwestią gustu, to jednak na trudnych utworach mam wrażenie, że to Relay „wykłada” się jednak mniej. Questyle jest oczywiście dobry sam w sobie, to tak naprawdę zaskakująco kompetentny dongle, natomiast teraz po prostu ma bardzo interesującego konkurenta. Co ciekawe, nie jest też tak, że Relay za mocno zagęszcza przekaz. Bo o ile faktycznie idzie bardziej w stronę płynności i pełności, to na przykład dźwiękowe tło w „Roads” Portishead było bardzo dobrze (pamiętajmy dalej o cenie urządzenia) oddane. Co więcej, mam wrażenie, że Relay robi to właśnie bez zwracania przesadnej uwagi na epatowanie słuchacza pozorną analitycznością (bo powiedzmy też wprost, przetworniki na zintegrowanych układach delta-sigma dają raczej jej namiastkę, aniżeli prawdziwy wgląd w nagranie na zasadzie krystalicznej przeźroczystości, co swoją drogą wynika bezpośrednio z konstrukcji samych układów, a bardziej konkretnie zarówno filtrów cyfrowych, jak również modulatorów).

Wracając jeszcze do kwestii bezpośrednio dotyczących wspomnianej przeźroczystości, to chciałem zwrócić uwagę na stereofonię. I tak też porównując właśnie do chociażby wspomnianego wcześniej wiele razy Questyle’a – to faktycznie ten ostatni gra szerzej. Głębia jest w zasadzie w obu podobna, natomiast efekty stereofoniczne (jak chociażby na „Vogue” Madonny) to właśnie na M15i wypadają bardziej spektakularnie. Z kolei Relay gra po prostu bardziej płynnie. I z całą pewnością gorzej, czy też bardziej mizernie zrealizowane płyty zabrzmią na nim po prostu lepiej. Jak chociażby Tori Amos „Siren” ze ścieżki dźwiękowej z filmu „Great Expectations” – w tym przypadku Relay zagrał lepiej. Faktycznie, amerykański dongle nakłada na brzmienie pewnego rodzaju swoją barwę, będąc po nieco pastelowej stronie. Ale za to otrzymujemy bardzo dobry, naprawdę ciekawie „ustawiony” środek pasma, który potrafi wciągnąć słuchacza na długo.

Campfire Audio Relay

Campfire Audio Relay – podsumowanie

Wspomniałem wcześniej o tym, że Campfire Audio jest ogólnie znane z tego, że ich IEMy nie są robione na jedną, Państwo wybaczą tutaj kolokwializm, „modłę” brzmieniową, bo chociażby takie ich dokanałówki jak Andromeda oraz Solaris – to dwa różne światy pod względem brzmienia. Mam też takie nieodparte wrażenie, że jest to także jeden z tych producentów, którzy mają z tego kształtowania finalnego brzmienia po prostu niezłą przy tym frajdę. I także robią to dość świadomie, zdając sobie sprawę z tego, że „neutralnie” wcale nie zawsze i nie dla wszystkich będzie oznaczać „najlepiej”. Faktycznie, Relay nie idzie jakoś specjalnie ani w stronę neutralności za wszelką cenę. Ale przy tym też nie gra zbyt misiowato, czy też za bardzo zza przysłowiowego koca. W sumie to właśnie ten aspekt reprodukcji mnie w przypadku Relaya zaskoczył najbardziej. Jest, faktycznie, ciepło. Ale przy tym wcale nie za ciepło. Tak się też złożyło, iż miałem pod ręką M15i Questyle’a, który uważam za zjawiskowo wręcz dobry dongle w swojej cenie. Aczkolwiek może i też taki, który nie zyska aprobaty u każdego. Powiem zatem tak: stawiam między nimi znak równości. Relay to świetna alternatywa dla wszystkich, którzy właśnie szukają nie tylko czegoś innego, niż M15i. Ale także ogólnie dobrego dongle’a. Takiego, na którym po prostu da się słuchać muzyki. Faktycznie Campfire Audio wie co robi. Bo to, co mi najbardziej zapadło w pamięć po odsłuchać Relay’a – to bardzo dobre „ustawienie” brzmienia. Zwłaszcza w kontekście barwy, środka pasma oraz połączenia wszystkiego w jedną, mającą brzmieniowy sens całość. Rekomendacja.

Adam Kiryszewski

Cena: 898 PLN

Dystrybutor: MIP https://mip.biz.pl/