Arcam A25 (i A5) – recenzja

O brzmieniu A25 – jeszcze słów kilka

Wracając zaś do tego, co najdroższa integra Arcama oferuje nam w trybie takiego „czystego” wzmacniacza stereo, to jest jeszcze jedna rzecz, na jaką chciałbym zwrócić tutaj uwagę. To także ten aspekt, przy którym wychodzą – najprawdopodobniej – zalety dobrze zaimplementowanej klasy G. Otóż A25 ma bardzo dobrą dynamikę, czuć, że tutaj jest ten zapas mocy. I że jest on cały czas, pod kontrolą. A jednocześnie wzmacniacz ten nie gra, jak niektóre duże i czasami trochę bezduszne końcówki mocy. Albo jeszcze inaczej: czuć w tym brzmieniu, że ten pierwszy jego wat jest po prostu dobrej jakości. Wynika z tego między innymi to, co napisałem wcześniej. Czyli, że barwa jest po prostu naturalnie, „wewnętrznie” dobra. I wzmacniacz buduje na tym całą resztę obiektywnych czynników. Dlatego ta całość robi po prostu tak dobre wrażenie, bo wzmacniacz dąży do brzmieniowego celu zaczynając z odpowiedniego miejsca.

Arcam A25

Arcam A5 – czyli kilka słów o „podstawowej” integrze z serii Radia

W porównaniu do modelu A25 najtańsza integra z nowej serii Arcama gra… inaczej. Zwróćmy tutaj także uwagę na to, że mamy do czynienia ze wzmacniaczem dokładnie, a w sumie nawet nieco bardziej, aniżeli dwa razy tańszym, niż najwyższy model.

Po pierwsze – oczywiście odnosząc się do A25 – brzmienie nie ma już takiej rozdzielczości. Gra bardziej zaokrąglonymi, większymi, bardziej połączonymi ze sobą źródłami. Różnicowanie planów nie jest aż tak zaznaczone. Generalnie brzmienie jest – podkreślam, w porównaniu do A25 – nieco zaokrąglone. Ale też odbywa się to w sposób mało inwazyjny. Bo to w dalszym ciągu, wciąż – brzmienie komunikatywne i przyjazne.

Arcam A5

Tym, co Arcam A5 dziedziczy po dużo droższym i także cięższym wzmacniaczu, to barwa, która w tym przypadku jest też już po nieco bardziej ciepłej stronie. Z kolei tym co – w porównaniu do A5 ma do zaoferowania model A25 – to kontrola. Na A5 „Raising Venus Malii i Borisa Blanka zabrzmiało bardzo dobrze. Podobnie efekty przestrzenne na początku „Vogue” Madonny zabrzmiały także przekonująco. No ale to właśnie na A25 ten ostatni utwór zabrzmiał po prostu przy większej głośności spektakularnie.

A25 na całej płycie „I’m Breathless” Madonny zabrzmiał po prostu równiej, z większym dystansem wynikającym po prostu z większej kontroli nad całym brzmieniem. A5 przy A25 to taki trochę „ciepły misiu”, który pewne rzeczy uśrednia, ale po raz któryś już zaznaczę – to w porównaniu do A25. Bo w swojej klasie A5 wyjdzie na wzmacniacz co najmniej dobry, przede wszystkim brzmiący równo i bez tendencji do popadania w ostrość. A5 gra w taki sposób, że bardziej czegoś nie pokaże, aniżeli to przerysuje, bo w jego przedziale cenowym widziałbym, jako jak najbardziej pozytywną cechę. Co ciekawe, na początku może się wydawać, że to A5 ma więcej basu, ale to pozory, bo możliwości w tym zakresie najwyższy model ma dużo większe. Chodzi tutaj przede wszystkim o ilość energii i kontrolę – która po prostu w przypadku A25 jest na wyższym poziomie.

Arcam A5

Arcam A5 gra też bardziej środkiem sceny, jest on też nieco bliżej słuchacza. A25 z kolei rozpościera przed nim całą panoramę, która – wydawałoby się – że jest nieco dalej, ale tak naprawdę chodzi o to, że tu mamy większą przejrzystość i wszystko jest podane po prostu z większym oddechem.